Widok
A ja mam bardzo prościutki przepis na super pyszny chlebek ze słonecznikiem, szybko i zawsze wychodzi (mimo, że mam dwie lewe ręce do gotowania).Oto przepis:
50 dkg mąki tortowej
25 dkg mąki żytniej
3 łyżki siemienia lnianego
2 łyżeczki oregano
1 łyżeczka kminku
100 g otrąb pszennych
2 łyżeczki soli
2 i 1/2 paczki drożdży instant
łuskany słonecznik
3 szkl. ciepłej wody
Suche składniki wymieszać,dodać ciepłą wodę, wyrobić, włożyć do foremki i zostawić do wyrośnięcia.
Piec ok 1.20 godz. w temp. 150-180 st.
Po upieczeniu wyłożyć na deskę i górę posmarować wodą.
Najpyszniejszy chlebek jaki jadłam!
50 dkg mąki tortowej
25 dkg mąki żytniej
3 łyżki siemienia lnianego
2 łyżeczki oregano
1 łyżeczka kminku
100 g otrąb pszennych
2 łyżeczki soli
2 i 1/2 paczki drożdży instant
łuskany słonecznik
3 szkl. ciepłej wody
Suche składniki wymieszać,dodać ciepłą wodę, wyrobić, włożyć do foremki i zostawić do wyrośnięcia.
Piec ok 1.20 godz. w temp. 150-180 st.
Po upieczeniu wyłożyć na deskę i górę posmarować wodą.
Najpyszniejszy chlebek jaki jadłam!
bez kaszy, mąki, tartej bułki, większości przypraw, kakao, czekolady... zżerały wszystko oprócz chili.
Dawno temu mieliśmy o owiele większą inwazję rodem z ETC.
CO TO JEST...?!! - wyrzęził kiedyś Jarek wyławiając łyżką jeden z wielu białych, podłużnych lekko karbowanych obiektów pokrywających kożuszkiem powierzchnię mleka dodanego do kaszy manny....
no dobra, zamilknę :D
Dawno temu mieliśmy o owiele większą inwazję rodem z ETC.
CO TO JEST...?!! - wyrzęził kiedyś Jarek wyławiając łyżką jeden z wielu białych, podłużnych lekko karbowanych obiektów pokrywających kożuszkiem powierzchnię mleka dodanego do kaszy manny....
no dobra, zamilknę :D
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
ja też lubię eksperymentować, jednak przy mojej wybuchowej naturze, wiele ciast i placków lądowało za oknem, pod psim kojcem.
zdarzyło się, że wyrywano mi blachy z rąk, twierdząc, że "to się da zjeść". i rodzina dzielnie jadła :)
za to teraz... po latach prób i błędów, jak upiekę drożdżówę, to klękają WSZYSCY. jakoś muszę się im odwdzięczyć za wsparcie w trudnych chwilach.
zdarzyło się, że wyrywano mi blachy z rąk, twierdząc, że "to się da zjeść". i rodzina dzielnie jadła :)
za to teraz... po latach prób i błędów, jak upiekę drożdżówę, to klękają WSZYSCY. jakoś muszę się im odwdzięczyć za wsparcie w trudnych chwilach.
Bo tak naprawdę to przepisów jest milion.
Ostatnio piekłem pity, różne bułki, chleb tostowy, ziemniaczany i jeszcze wiele innych.
A jak zaczynałem piec to przez dwa miechy była loteria, raz wyszedł, pięć razy nie. A teraz to wychodzi zawsze.
Nawet gotowe mieszanki sobie można pokupować.
Ja tam lubię eksperymentować, a to serwatki dodam zamiast wody, a to łyżkę curry sypnę, a to ziół wszelakich.
Fajne rzeczy się czasem robią :-))
Ostatnio piekłem pity, różne bułki, chleb tostowy, ziemniaczany i jeszcze wiele innych.
A jak zaczynałem piec to przez dwa miechy była loteria, raz wyszedł, pięć razy nie. A teraz to wychodzi zawsze.
Nawet gotowe mieszanki sobie można pokupować.
Ja tam lubię eksperymentować, a to serwatki dodam zamiast wody, a to łyżkę curry sypnę, a to ziół wszelakich.
Fajne rzeczy się czasem robią :-))
No to starszy mistrz piekarski Manson "pojechał" z tematem :) A matka mojej babki nie babrała się z drożdżami, których po prostu nie była w stanie zakupić, tylko po każdym wypieku formowała z resztek ciasta kulkę wielkości jabłka i zanosiła na strych albo do spiżarki. Chleb piekła w potężnych blachach raz na 10 dni. Po 10 dniach ów zlepek ciasta mieszała z wodą i dodawała do ciasta. Chleb był rzekomo przedni. I tak w kółko Macieju.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
mój prezes wypieka chleby, a i owszem, ale w domu obecnie.
ciasta też robi, i potrafi wpaść do biura z tekstem : "siadajcie do stołu, zupa z dyni nalana" :)
faktycznie był pomysł, żeby zakupić piekarnik do kuchni, ale nie wyobrażam sobie, że przychodzi pacjent, a ja wychodzę z kuchni w umączonym fartuchu, ręce całe w cieście, za mną zapach drożdżówy i mówię: "proszę chwileczkę poczekać, zaraz podejdę, tylko włożę ciasto do piekarnika" :)
ciasta też robi, i potrafi wpaść do biura z tekstem : "siadajcie do stołu, zupa z dyni nalana" :)
faktycznie był pomysł, żeby zakupić piekarnik do kuchni, ale nie wyobrażam sobie, że przychodzi pacjent, a ja wychodzę z kuchni w umączonym fartuchu, ręce całe w cieście, za mną zapach drożdżówy i mówię: "proszę chwileczkę poczekać, zaraz podejdę, tylko włożę ciasto do piekarnika" :)