Widok

dobre jedzenie

nie dla mnie. dla dżamajki. nie, nie robię w tej firmie za prowizję. po prostu wczoraj jadłem dobrą cebulową metkę. miała 78 procent mięsa. parówki z tesco mają może 10 procent. przeciętna kiełbasa- jakieś 60 procent. a tu proszę- pucha dla psa. tania co prawda nie jest, ale proszę spojrzeć na skład :-O

image

Uploaded with ImageShack.us
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo masło się kuźwa klaruje.
Ot tam dylematy.
Napijcie się.
Pomaga.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a i tak są substancje maskujące, których kontrola nie wykrywa i "masło" może na papierku miec nazwę "masło" choc wcale nim nie jest

nazw podawać nie będe, bynajmniej nie na forum, bo konsekwencje mogą być dla mnie niemiłe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To spróbuj Acana dla kotów. W razie czego mogę trochę odstąpić, pomimo dobrego składu moje koty za tym nie przepadają.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie, nie.

najpierw kupujemy mleko na kaszubach, dzisiejsze, od krowy :) później zdejmujemy śmietankę. słodką, to mamy masło słodkawe, śmietankowe albo kwaśną, ze zsiadłego mleka, wtedy wyjdzie nam masło maślankowe, delikatnie kwaskowe, a jako produkt uboczny, z*******a maślanka (idealna na Zespół Dnia Następnego ;)

ze zsiadłego mleka, wiadomo, twaróg, a z serwatki po odcieku twarogu, ser ricotta.



a tymczasem...

pierwsze piwo tarasowe :D

ależ ja na to czekałam, motyla noga. życie całe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no właśnie ciągle nie rozumiem jak to z tym masłem jest. można kupić produkt, który ma w nazwie "masło" i kosztuje jakieś 4,80. można też nabyć rozmaite "śmietankowe łąkowe", "miksy mrągowskie", "osełki śmietankowe" itd. one z kolei kosztują jakieś 2,50-2,80. to myślę sobie, że jakaś różnica musi być. produkt mający w nazwie "masło" musi spełniać wymogi wynikające z rozporządzenia ministra rolnictwa, czy nawet sejmowej ustawy. problem w tym, że ulubionym przebojem polskich ustawodawców nadal pozostaje kawałek susan vega pt. "my name is LUKA".
ale racja, że najbezpieczniej samemu robić. wystarczy śmietana 36% i mikser. choć zaraz nasuwa się pytanie, co naprawdę zawiera pudełko z napisem "śmietana". bo mleko czasami jest robione z proszku produkowanego gdzieś w południowej afryce. wystarczy zalać chlorowaną wodą, zapakować w kartony i smacznego, niewolnicy. macie przecież taniec z gwiazdami, to proszę siedzieć cicho i pokornie zejść na raka przed osiągnięciem wieku nieprodukcyjnego
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dlatego masło i twaróg sami robimy.
a jaka pyszna maślanka powstaje z tego, co zostaje z produkcji masła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A powiem jeszcze, że co poniektórzy producenci nie piszą o zawartości mięsa, a jedynie o zawartości białka. Jak powszechnie wiadomo białko sojowe tańsze niż z mięsa. Z tym defektem, że psy go nie przyswajają. Ale co to w sumie kogo obchodzi. Pies nażarty (tylko pierdzi smrodliwie), właściciel nie obłupiony z kasy (bo tanio) a producent zarobiony (bo soja tania jak barszcz).

A jeszcze lepszy numer jest w maśle. Prawdziwe masło zawiera tłuszcz pochodzący z mleka, zwierzęcy. Natomiast producenci dodają do masła tłuszcze roślinne, utwardzone, i na etykiecie piszą: "zawartość tłuszczu 80%" - ale pytanie brzmi ile kurna jakiego? Poza tym do masła nie wolno dodawać barwników, a jedynie ewentualnie sól. Posprawdzajcie sobie skład na masłach w sklepie :) Prawdziwe masło nie może kosztować mniej niż 6 zybli za ćwiartkę. A jak ktoś nie wie jak smakuje wiejski chleb z krowim masłem to zapraszam, ukroję, posmaruję i dam posmakować :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to znaczy, że większą część zawartości stanowią produkty uboczne. tak podejrzewałem, bo wrzucili je do jednego wora z mięsem. i tak jest dobrze. we frolicu jest 4% mięsa, 4% produktów ubocznych, a reszta jest już zapisana bardzo enigmatycznie. prawdopodobnie soja, otręby i chemia. a pies składu nie przeczyta. zeżre ufnie, co dostanie. nawet mielonkę

http://www.youtube.com/watch?v=heQ6w-L3Q_U
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Coś nie tak.
Jagnięcina ma ok. 18 g białka i 5 g tłuszczy na 100 g.
Wołowina - np. rostbef - 22 g białka i 7 g tłuszczy.
Skład sugeruje, że tego mięsa nie jest tam więcej niż 50%. No to reszta to będą produkty uboczne typu ścięgna, tłuszcze, kości.
Z analizy wynika, że 98% to mięso, czyli 2% to wypełniacze. Ale błonnika w tym 0,5%. Skoro mięso nie ma błonnika w ogóle, to te 0,5% błonnika pochodzi z 2% wypełniacza, czyli wypełnili czymś, co ma samo w sobie 25% błonnika. Musi otrębami.
Summa summarum nie ma w tym więcej mięsa niż w kiełbasie :-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (250 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry