Widok
dobre jedzenie
nie dla mnie. dla dżamajki. nie, nie robię w tej firmie za prowizję. po prostu wczoraj jadłem dobrą cebulową metkę. miała 78 procent mięsa. parówki z tesco mają może 10 procent. przeciętna kiełbasa- jakieś 60 procent. a tu proszę- pucha dla psa. tania co prawda nie jest, ale proszę spojrzeć na skład :-O

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us
Coś nie tak.
Jagnięcina ma ok. 18 g białka i 5 g tłuszczy na 100 g.
Wołowina - np. rostbef - 22 g białka i 7 g tłuszczy.
Skład sugeruje, że tego mięsa nie jest tam więcej niż 50%. No to reszta to będą produkty uboczne typu ścięgna, tłuszcze, kości.
Z analizy wynika, że 98% to mięso, czyli 2% to wypełniacze. Ale błonnika w tym 0,5%. Skoro mięso nie ma błonnika w ogóle, to te 0,5% błonnika pochodzi z 2% wypełniacza, czyli wypełnili czymś, co ma samo w sobie 25% błonnika. Musi otrębami.
Summa summarum nie ma w tym więcej mięsa niż w kiełbasie :-)))
Jagnięcina ma ok. 18 g białka i 5 g tłuszczy na 100 g.
Wołowina - np. rostbef - 22 g białka i 7 g tłuszczy.
Skład sugeruje, że tego mięsa nie jest tam więcej niż 50%. No to reszta to będą produkty uboczne typu ścięgna, tłuszcze, kości.
Z analizy wynika, że 98% to mięso, czyli 2% to wypełniacze. Ale błonnika w tym 0,5%. Skoro mięso nie ma błonnika w ogóle, to te 0,5% błonnika pochodzi z 2% wypełniacza, czyli wypełnili czymś, co ma samo w sobie 25% błonnika. Musi otrębami.
Summa summarum nie ma w tym więcej mięsa niż w kiełbasie :-)))
to znaczy, że większą część zawartości stanowią produkty uboczne. tak podejrzewałem, bo wrzucili je do jednego wora z mięsem. i tak jest dobrze. we frolicu jest 4% mięsa, 4% produktów ubocznych, a reszta jest już zapisana bardzo enigmatycznie. prawdopodobnie soja, otręby i chemia. a pies składu nie przeczyta. zeżre ufnie, co dostanie. nawet mielonkę
http://www.youtube.com/watch?v=heQ6w-L3Q_U
http://www.youtube.com/watch?v=heQ6w-L3Q_U
A powiem jeszcze, że co poniektórzy producenci nie piszą o zawartości mięsa, a jedynie o zawartości białka. Jak powszechnie wiadomo białko sojowe tańsze niż z mięsa. Z tym defektem, że psy go nie przyswajają. Ale co to w sumie kogo obchodzi. Pies nażarty (tylko pierdzi smrodliwie), właściciel nie obłupiony z kasy (bo tanio) a producent zarobiony (bo soja tania jak barszcz).
A jeszcze lepszy numer jest w maśle. Prawdziwe masło zawiera tłuszcz pochodzący z mleka, zwierzęcy. Natomiast producenci dodają do masła tłuszcze roślinne, utwardzone, i na etykiecie piszą: "zawartość tłuszczu 80%" - ale pytanie brzmi ile kurna jakiego? Poza tym do masła nie wolno dodawać barwników, a jedynie ewentualnie sól. Posprawdzajcie sobie skład na masłach w sklepie :) Prawdziwe masło nie może kosztować mniej niż 6 zybli za ćwiartkę. A jak ktoś nie wie jak smakuje wiejski chleb z krowim masłem to zapraszam, ukroję, posmaruję i dam posmakować :)
A jeszcze lepszy numer jest w maśle. Prawdziwe masło zawiera tłuszcz pochodzący z mleka, zwierzęcy. Natomiast producenci dodają do masła tłuszcze roślinne, utwardzone, i na etykiecie piszą: "zawartość tłuszczu 80%" - ale pytanie brzmi ile kurna jakiego? Poza tym do masła nie wolno dodawać barwników, a jedynie ewentualnie sól. Posprawdzajcie sobie skład na masłach w sklepie :) Prawdziwe masło nie może kosztować mniej niż 6 zybli za ćwiartkę. A jak ktoś nie wie jak smakuje wiejski chleb z krowim masłem to zapraszam, ukroję, posmaruję i dam posmakować :)
no właśnie ciągle nie rozumiem jak to z tym masłem jest. można kupić produkt, który ma w nazwie "masło" i kosztuje jakieś 4,80. można też nabyć rozmaite "śmietankowe łąkowe", "miksy mrągowskie", "osełki śmietankowe" itd. one z kolei kosztują jakieś 2,50-2,80. to myślę sobie, że jakaś różnica musi być. produkt mający w nazwie "masło" musi spełniać wymogi wynikające z rozporządzenia ministra rolnictwa, czy nawet sejmowej ustawy. problem w tym, że ulubionym przebojem polskich ustawodawców nadal pozostaje kawałek susan vega pt. "my name is LUKA".
ale racja, że najbezpieczniej samemu robić. wystarczy śmietana 36% i mikser. choć zaraz nasuwa się pytanie, co naprawdę zawiera pudełko z napisem "śmietana". bo mleko czasami jest robione z proszku produkowanego gdzieś w południowej afryce. wystarczy zalać chlorowaną wodą, zapakować w kartony i smacznego, niewolnicy. macie przecież taniec z gwiazdami, to proszę siedzieć cicho i pokornie zejść na raka przed osiągnięciem wieku nieprodukcyjnego
ale racja, że najbezpieczniej samemu robić. wystarczy śmietana 36% i mikser. choć zaraz nasuwa się pytanie, co naprawdę zawiera pudełko z napisem "śmietana". bo mleko czasami jest robione z proszku produkowanego gdzieś w południowej afryce. wystarczy zalać chlorowaną wodą, zapakować w kartony i smacznego, niewolnicy. macie przecież taniec z gwiazdami, to proszę siedzieć cicho i pokornie zejść na raka przed osiągnięciem wieku nieprodukcyjnego
nie, nie.
najpierw kupujemy mleko na kaszubach, dzisiejsze, od krowy :) później zdejmujemy śmietankę. słodką, to mamy masło słodkawe, śmietankowe albo kwaśną, ze zsiadłego mleka, wtedy wyjdzie nam masło maślankowe, delikatnie kwaskowe, a jako produkt uboczny, z*******a maślanka (idealna na Zespół Dnia Następnego ;)
ze zsiadłego mleka, wiadomo, twaróg, a z serwatki po odcieku twarogu, ser ricotta.
a tymczasem...
pierwsze piwo tarasowe :D
ależ ja na to czekałam, motyla noga. życie całe.
najpierw kupujemy mleko na kaszubach, dzisiejsze, od krowy :) później zdejmujemy śmietankę. słodką, to mamy masło słodkawe, śmietankowe albo kwaśną, ze zsiadłego mleka, wtedy wyjdzie nam masło maślankowe, delikatnie kwaskowe, a jako produkt uboczny, z*******a maślanka (idealna na Zespół Dnia Następnego ;)
ze zsiadłego mleka, wiadomo, twaróg, a z serwatki po odcieku twarogu, ser ricotta.
a tymczasem...
pierwsze piwo tarasowe :D
ależ ja na to czekałam, motyla noga. życie całe.
tak, próbkę chętnie przyjmę. tylko, że kot przyplątał się do mnie bardzo spontanicznie i nieoczekiwanie. nie miałem pojęcia, czym to karmić i jak każdy laik, kupiłem po prostu saszetki whiskasa. uzależniła się od tego i nie bardzo chce jeść cokolwiek innego. nawet whiskas z puszki ma za duże kawałki. jedyne, co do tej pory tolerowała, to jakieś perfect fit. ale to też jeden rodzaj, zapomniałem dawno jaki. krąży na mieście taka plotka, ze whiskas specjalnie dodaje do karmy jakiś uzależniający narkotyk. pogromcy mitów mogliby to zbadać
spróbuję przy okazji. ale nie było moim zamiarem skarżenie się. dla mnie te saszetki są też bardzo wygodne. płacę 5 zł za opakowanie, w którym są 4 sztuki. kota zjada 2 dziennie, także na tyle mnie stać jeszcze. a opakowanie od razu można wyrzucić i nic otwartego, napoczętego i zapomnianego nie atakuje mnie potem z kuchennych szaf. jedyne, co mnie martwi, to zdrowie zwierzaków zmuszonych do takiej diety. skoro już ewolucja naznaczyła nas przekleństwem sumienia i moralności, a zwierzęta domowe nam ufają, to głupio świadomie działać na ich szkodę.
W ogółle zrezygnowaliśmy z miękkiej karmy, bo koty wyjadały sos/galaretkę, a reszta zostawała. Jedzą suche i tuńczyka.
Royal cannin też bardzo smakuje kotom. I Purina.
Acana ma rewelacyjny skład, ale koty są mało entuzjastyczne względem tej karmy i zjadają ją jak już koniecznie muszą.
Nie są to najtańsze karmy, ale w sklepach internetowych (polecam Krakvet, ma dobre ceny) i kupowane w dużych opakowaniach wychodzą dużo taniej.
Royal cannin też bardzo smakuje kotom. I Purina.
Acana ma rewelacyjny skład, ale koty są mało entuzjastyczne względem tej karmy i zjadają ją jak już koniecznie muszą.
Nie są to najtańsze karmy, ale w sklepach internetowych (polecam Krakvet, ma dobre ceny) i kupowane w dużych opakowaniach wychodzą dużo taniej.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.