Widok
hihi wyobrazam sobie ta zdenerwowana swiadkowa hihi.
Ja zapomnialam welonu na plener ale wrocilismy po niego...po pleneze zorjetowalam sie ze nie mam podwiazki....w kosciele podczas ..."milosc....wiernosc...."parsknelam smiechem......na szczescie szybko sie pozbieralam....a moj slubny podczas nakladania obraczek siegną po swoja (duza)obraczke .ach bylo cudownie
Ja zapomnialam welonu na plener ale wrocilismy po niego...po pleneze zorjetowalam sie ze nie mam podwiazki....w kosciele podczas ..."milosc....wiernosc...."parsknelam smiechem......na szczescie szybko sie pozbieralam....a moj slubny podczas nakladania obraczek siegną po swoja (duza)obraczke .ach bylo cudownie
ja przed załozeniem obrazczki mojemu mezowi miałam ja najpier pocałować ale zapomniałam(ksiadz mi na szczęscie delikatnie przypomniał)
ale na sam koniec zespół długo nam grał i nie wiedzielismy czy mamy stac i czekac czy wyjśc juz i nie poczekalismy na marsza mendelsona
Aha i przed slubem zapomnielismy dac kartek od spowiedzi ale swiadek zaniósł po slubie
ale na sam koniec zespół długo nam grał i nie wiedzielismy czy mamy stac i czekac czy wyjśc juz i nie poczekalismy na marsza mendelsona
Aha i przed slubem zapomnielismy dac kartek od spowiedzi ale swiadek zaniósł po slubie
Ponieważ my bylismy osiem lat po slubie cywilnym, to nie kupowalismy nowych obraczek na koscielny, bo i tak ich nie nosimy.
Kiedy Grzesiek juz włożył mi moją na palec, to ja zaczełam wkładać jemu i nie weszła. Zaczęłam wciskać na siłę, na to ksiądz do ministranta: " mamy jakąś wazelinę?"
No i oczywiście była kupa smiechu.
Kiedy Grzesiek juz włożył mi moją na palec, to ja zaczełam wkładać jemu i nie weszła. Zaczęłam wciskać na siłę, na to ksiądz do ministranta: " mamy jakąś wazelinę?"
No i oczywiście była kupa smiechu.
a u nas było tak: na przysiędze lekki smiech (nie wiem czemu..przeciez to miała być poważna i stresująca sprawa...) potem zostawiłam kwiatka (miałam jedna różyczkę) w kościele..no i tak nam sie spieszyło do wyjścia, ze ksiądz się jeszcze modlił a my sie zebraliśmy..ale ciocia nas zatrzymała - tak więc na bacznośc ładnie stanęłismy za świadkami :):) ksiądz lekko zdezorientowany się na nas spojrzał, ale co tam - przyjemne wspomnienia nie tylko dla nas ale i dla znajomych :):) No i oczywiście marsz weselny zaczął grać jak bylismy już w drzwiach kościoła :):) na szczęście kilkoro znajomych wyszło wcześniej to chociaz na gości nie musieliśmy przed kościołem czekać...no i więcej "wpadek" nie było..jeszcze tylko mały "lot" pod knajpką na schodach - oczywiście zaplątałam się w sukienkę :):) ogólnie fajne wspomniania... :):) szkoda, że to już po wszystkim...
a u mnie: do ołtarza prowadził mnie ojciec (szczupły wysoki energiczny człowiek który stawia duże kroki i do tego szybko); kośćiółek nie duży a moj ojciec szybki - zanim skrzypki zaczęły porządnie grać na wejście stałam przy ołtarzu :) (nie pomogło: "tato zwolnij"!); w czasie przysięgi - ksiądz podsunął nam tackę z obrączkami i wyszeptał "weźcie" - wzieliśmy i dobrze że ksiądz miał refleks bo byliśmy już w połowie palca a to okazało się że za szybko, że mieliśmy tylko sobie je wcześniej przytrzymać (?). i tyle; niby nic a ile pozytywnych emocji te chwile w nas wzbudziły :)
a ja sie zaczelam jakac i seplenic przy "Boże wszechmogący" w przysedze małżenskiej...a przede wszystki nikt nie wpadl na pomysl ,lacznie ze mna zeby odwiazac mi tren na zdjecia w plenerze i na zadnym zdjeciu ani z koscila ani wesela ani pleneru nie widac ze mialam suknie z trenem.... a tak o tym trenie marzylam...no i zapomnialam pocalwoac obraczke meza, ale ksiadz mi przypomnial :) i malo sie nie wyrznelam pod oltarzem... maz mial serce w gardle czy biec za mna i podnosic czy jakos pprzejde...:))))
ładne pare lat temu moja mama była na weselu gdzie panna młoda w trakcie przysięgi dostała bólów porodowych i ksiądz musiał przyspieszyć tempo- i po ceremoni slubnej jechała prosto na porodówke :)
wesele oczywiscie się odbyło i wszyscy bawili się znakomicie, bo co chwila pili za zdrowie panny młodej i potomka :D
wesele oczywiscie się odbyło i wszyscy bawili się znakomicie, bo co chwila pili za zdrowie panny młodej i potomka :D
ja również zapomniałam pocałowac obrączkę (Wojtek po nałożeniu całował moją obraczkę już na dłoni) i zorientowałam się jak już wsunęłam ją do końca:)
Nasza oprawa muzyczna była jedną wielką wpadką, ale nie myśmy ją aranżowali...
Pod koniec czekaliśmu na Mendelsona, ale stalibyśmy tam jeszcze z minutę więc ruszyliśmy od ołtarza przy jakiś dziwnych pieśniach...
Jak już byliśmy przy drzwiach zabrzmiał Mendelson...szkoda, bo marzyła by odejść od oltarza przy Takim Utworze...:(

Nasza oprawa muzyczna była jedną wielką wpadką, ale nie myśmy ją aranżowali...
Pod koniec czekaliśmu na Mendelsona, ale stalibyśmy tam jeszcze z minutę więc ruszyliśmy od ołtarza przy jakiś dziwnych pieśniach...
Jak już byliśmy przy drzwiach zabrzmiał Mendelson...szkoda, bo marzyła by odejść od oltarza przy Takim Utworze...:(

ja przy przysiędzę zamiast "nie opuszczę" prawie palnęłam "nie odpuszczę" ;) trenu też do zdjeć nie odpięłam no i mam jedno zdjecie z trenem w kościele.. nasz oragnista zaginął w akcji i modlitwę do Ducha Świętego mieliśmy a'cappela w wykonaniu naszego przyjaciela ;) moja świadkowa nie pojechała z nami w plener bo albo padało albo było wilgotno a ona siedziała dwie godziny u fryzjera i nie miałam sumienia zniszczyć jej fryzurki (pewnie by klapła)..
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.