Widok
Wielka Mądra Pani ... Jak sama Pani napisała jest Pani Chrzestną Matką .. . Ja też jestem rodzicem Chrzestnym .. . Pisze Pani takie słowa , a tu wulgaryzmy na koniec ? Chyba w wierze to nie pasuje . Niech się sama Pani za siebie weźmie , żeby To dziecko mogło być dumne ze swojej Matki Chrzestnej . Pozdrawiam
u mnie chrzesna jest meza kuzynka, a chrzesnym jego kolega z dzieciństwa. Chrzesna jest ok, chrzesny tak samo. Powiedzieliśmy chrzesny który jest kawelarem i do tego marynarzem, ze nie musi kupować mu prezentów. tylko zeby sie interesował i tyle. jak bedzie starszy to razem mogą gdzie sisć na jakieś gokaty czy coś :). I nie narzekamy. Chrzesny pisze do nas jak mały i jak jest w pl to zawsze sie spotakmy na kilka godzin :).
Ściaga z obrzędu liturgii Chrztu Św. - http://www.bogaczowice.diecezja.swidnica.pl/05_zrodla_lt_chrzest.html
I to, co przyrzekają rodzice chrzestni:
Celebrans: Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?
Rodzice: Tak albo: Jesteśmy tego świadomi.
Celebrans: A wy, drodzy chrzestni, czy jesteście gotowi (czy jesteś gotowy, gotowa) pomagać rodzicom tego dziecka w wypełnianiu ich obowiązku?
Chrzestni odpowiadają: Jesteśmy gotowi (jestem gotowy, gotowa).
Później podczas nakładania szatki padają słowa:
Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomagają ci zachować godność dziecka Bożego, nieskalaną aż po życie wieczne.
A przy zapalaniu świecy:
Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie.
Dla mnei ewidentne nałożenie również na chrzestnych obowiązku wychowywania dziecka w wierze, a co za tym idzie "śledzenia" na bieżąco, jak to wygląda
A gdy rodzice "odpuszczą", nie będą chodzić z dzieckiem do kościoła, nie będą uczyć modlitw, to uważam, że moim obowiązkiem bedzie zwrócenie im na to uwagi, a
a) w przypadku gdy mieszka blisko dziecka, a widzi, że rodzice nei dbają o rozwój duchowy dziecka, to zabieranie dziecka do kościoła, uczenie modlitw
b) w przypadku gdy mieszka daleko, dodatkowe upominanie rodziców, dodatkowa modlitwa w intencji dziecka, rozmawianie np przez telefon z dzieckiem na ten temat
W przypadku zaniedbywania przez rodziców wychowania w wierze oczywistym jest dla mnie, chrzestnej, wtrącanie się w tę kwestię (żeby nie było, na dziadków nikt takiego obowiązku nie składa, a na chrzestnych tak - sami przyrzekają podczas liturgii)
Oczywiście każdy może inaczej pojmować te obowiązki chrzestnego i fajnie, gdyby rodzice i wybrani chrzestni jednakowo pojmowali tę kwestię
I to, co przyrzekają rodzice chrzestni:
Celebrans: Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?
Rodzice: Tak albo: Jesteśmy tego świadomi.
Celebrans: A wy, drodzy chrzestni, czy jesteście gotowi (czy jesteś gotowy, gotowa) pomagać rodzicom tego dziecka w wypełnianiu ich obowiązku?
Chrzestni odpowiadają: Jesteśmy gotowi (jestem gotowy, gotowa).
Później podczas nakładania szatki padają słowa:
Niech twoi bliscy słowem i przykładem pomagają ci zachować godność dziecka Bożego, nieskalaną aż po życie wieczne.
A przy zapalaniu świecy:
Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dziecko, oświecone przez Chrystusa, postępowało zawsze jak dziecko światłości, a trwając w wierze, mogło wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie.
Dla mnei ewidentne nałożenie również na chrzestnych obowiązku wychowywania dziecka w wierze, a co za tym idzie "śledzenia" na bieżąco, jak to wygląda
A gdy rodzice "odpuszczą", nie będą chodzić z dzieckiem do kościoła, nie będą uczyć modlitw, to uważam, że moim obowiązkiem bedzie zwrócenie im na to uwagi, a
a) w przypadku gdy mieszka blisko dziecka, a widzi, że rodzice nei dbają o rozwój duchowy dziecka, to zabieranie dziecka do kościoła, uczenie modlitw
b) w przypadku gdy mieszka daleko, dodatkowe upominanie rodziców, dodatkowa modlitwa w intencji dziecka, rozmawianie np przez telefon z dzieckiem na ten temat
W przypadku zaniedbywania przez rodziców wychowania w wierze oczywistym jest dla mnie, chrzestnej, wtrącanie się w tę kwestię (żeby nie było, na dziadków nikt takiego obowiązku nie składa, a na chrzestnych tak - sami przyrzekają podczas liturgii)
Oczywiście każdy może inaczej pojmować te obowiązki chrzestnego i fajnie, gdyby rodzice i wybrani chrzestni jednakowo pojmowali tę kwestię
a ja sie absolutnie zgadzam z B. :) podejrzewam, że jest i więcej osób tak myślących, ale publicznie to przecież nikt się nie przyzna ;) no nie ?
każdy ma inne wymagania co do bycia chrzestnym, tak samo jak i każdy ma swoją rodzine i nie ma czasu na siedzenie jako niania czy też częste odwiedziny chrześniaka.
Kiedyś zwróciłam uwagę szwagierce (tak jak wcześniej pisałam jej chrzestnym jest mój mąż który niczym się nie przejmuje, to ja kupuje jej prezenty, dzwonie pogadać z nią czy czasami idziemy na jakiś spacer, albo robię jej parę dni "wakacji" u nas) tak więc zwróciłam jej uwagę żę powinna być czulsza dla dziecka, zwracać bardziej uwagę na jej potrzeby a nie tylko na czubek własnego nosa, pozatym mogła by nauczyć małą chodzić do kościoła. Stwierdziła że mam się nie wpierda... w wychowanie jej dziecka (wtedy jeszcze nie miałam swojego), mam sobie zrobić swoje i swoje wychowywać :/ tak więc przestałam jej cokolwiek mówić.
Ja też raczej bym odmówiła bycia chrzestnym jak by ktoś stawiał takie wymagania duchowe jak tu większość z Was. Uczenie modlitw ?? takimi sprawami powinni zająć się rodzice i ewentualnie dziadkowie.
Bycie chrzestnym z woli serca i bez wyznaczania jakiś granic "Bedziesz sie zajmowała tym i tamtym to możesz być chrzestną" to jest to a nie takie z przymusu
każdy ma inne wymagania co do bycia chrzestnym, tak samo jak i każdy ma swoją rodzine i nie ma czasu na siedzenie jako niania czy też częste odwiedziny chrześniaka.
Kiedyś zwróciłam uwagę szwagierce (tak jak wcześniej pisałam jej chrzestnym jest mój mąż który niczym się nie przejmuje, to ja kupuje jej prezenty, dzwonie pogadać z nią czy czasami idziemy na jakiś spacer, albo robię jej parę dni "wakacji" u nas) tak więc zwróciłam jej uwagę żę powinna być czulsza dla dziecka, zwracać bardziej uwagę na jej potrzeby a nie tylko na czubek własnego nosa, pozatym mogła by nauczyć małą chodzić do kościoła. Stwierdziła że mam się nie wpierda... w wychowanie jej dziecka (wtedy jeszcze nie miałam swojego), mam sobie zrobić swoje i swoje wychowywać :/ tak więc przestałam jej cokolwiek mówić.
Ja też raczej bym odmówiła bycia chrzestnym jak by ktoś stawiał takie wymagania duchowe jak tu większość z Was. Uczenie modlitw ?? takimi sprawami powinni zająć się rodzice i ewentualnie dziadkowie.
Bycie chrzestnym z woli serca i bez wyznaczania jakiś granic "Bedziesz sie zajmowała tym i tamtym to możesz być chrzestną" to jest to a nie takie z przymusu
coś mi sie zdaje, że niektórzy myślą, że chrzestna to ma być darmowa niania i pomoc w razie nagłych wypadków odwieź zawieź przywieź posiedź popilnuj i kup po drodze...
To ja bym też taką chrzestną być nie chciała. Bo to faktycznie szukanie frajera.
Miło jak chrzestna pomaga i jest obecna w życiu rodziny, ale z potrzeby serca, a nie dlatego, że czuje się zobowiązana.
Z resztą nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach instytucja chrzestnego nie funkcjonuje tak jak powinna. Jakie wsparcie duchowe? Jakie zaprowadzanie do kościoła i uczenie modlitw? Nigdy w życiu nie widziałam, zeby chrzestny uczył kogoś modlitw. Gdyby chrzestnym mógł zostawać tylko ten, kto faktycznie ma zamiar być przewodnikiem duchowym to nie byłoby nikogo chętnego.
Prawda taka, że często bycie chrzestnym ogranicza się do wręczenia prezentu na urodziny albo pod choinkę. A to też jak widać ewenementy. Pamiętanie o urodzinach? To już dodatkowy bonus ;)
Jak widać na chrzestnego bierze się byle kogo, byle tylko się zgodził i byle spełniał kościelne kryteria, a i o takiego kandydata nie łatwo.
Rozumiem tych co odmawiają, wiedzą że to bądź co bądź odpowiedzialność i nie chcą się podejmować czegoś czego nie czują albo wiedzą że nie będą swojego zadania jako chrzestnego wykonywać należycie. No i super. Cenię to, że mają odwagę odmówić. Nam odmówiły 3 osoby. Trudno. Szkoda tylko, że bez chrzestnego dziecka nie da rady ochrzcić, a pijaka spod sklepu za flaszkę prosić nie bede żeby dla picu chrzestnym został :/
Świadek chrztu - no ok. Nazwa inna, a tak naprawdę oczekiwałoby sie tego samego co od chrzestnego.
To ja bym też taką chrzestną być nie chciała. Bo to faktycznie szukanie frajera.
Miło jak chrzestna pomaga i jest obecna w życiu rodziny, ale z potrzeby serca, a nie dlatego, że czuje się zobowiązana.
Z resztą nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach instytucja chrzestnego nie funkcjonuje tak jak powinna. Jakie wsparcie duchowe? Jakie zaprowadzanie do kościoła i uczenie modlitw? Nigdy w życiu nie widziałam, zeby chrzestny uczył kogoś modlitw. Gdyby chrzestnym mógł zostawać tylko ten, kto faktycznie ma zamiar być przewodnikiem duchowym to nie byłoby nikogo chętnego.
Prawda taka, że często bycie chrzestnym ogranicza się do wręczenia prezentu na urodziny albo pod choinkę. A to też jak widać ewenementy. Pamiętanie o urodzinach? To już dodatkowy bonus ;)
Jak widać na chrzestnego bierze się byle kogo, byle tylko się zgodził i byle spełniał kościelne kryteria, a i o takiego kandydata nie łatwo.
Rozumiem tych co odmawiają, wiedzą że to bądź co bądź odpowiedzialność i nie chcą się podejmować czegoś czego nie czują albo wiedzą że nie będą swojego zadania jako chrzestnego wykonywać należycie. No i super. Cenię to, że mają odwagę odmówić. Nam odmówiły 3 osoby. Trudno. Szkoda tylko, że bez chrzestnego dziecka nie da rady ochrzcić, a pijaka spod sklepu za flaszkę prosić nie bede żeby dla picu chrzestnym został :/
Świadek chrztu - no ok. Nazwa inna, a tak naprawdę oczekiwałoby sie tego samego co od chrzestnego.
No wlasnie wiadomo ze niekt nie ma rzucac swoich spraw dla chrzesniaka,o prezenty tez nie chodzi tylko o pamiec i takie gesty typu wyjscie chociaz na spacer,wziasc na plac zabaw,spytanie moze pomoc Ci w czyms??musisz isc do lekarza zajme sie malym itp no i zadzwonienie co u Was jak maly itp wiadomo zalezy jak z czasem u ludzi ale raz na ruski rok znajdzie sie chwilka
Jeżeli powiesz komuś, na czym Ci zależy to jak dorosła osoba ,albo sie na to godzę albo nie. Jeżeli rodzice np. życzą sobie tylko odwiedzin od święta , nie chcą np. żeby chrzestny prowadzał dziecko do Kościoła to warto chyba powiedzieć o tym wprost. Ludzie są różni , różne oczekiwania. My wyciągnęliśmy wnioski .
Trochę zboczyłam z tematu. Autorce wątku życzę znalezienia wymarzonych rodziców chrzestnych :)
edit. co do frazy "drudzy rodzice" to traktuję ją raczej niezbyt dosłownie- wiadomo , że każdy ma swoje życie i dzieci , które przecież zawsze są na pierwszym miejscu
Trochę zboczyłam z tematu. Autorce wątku życzę znalezienia wymarzonych rodziców chrzestnych :)
edit. co do frazy "drudzy rodzice" to traktuję ją raczej niezbyt dosłownie- wiadomo , że każdy ma swoje życie i dzieci , które przecież zawsze są na pierwszym miejscu
Matylda może to i dobry pomysł bo też dla każdego definicja bycia "drugim rodzicem" jest inna. Tylko wiadomo każdy ma swoją rodzinę, swoje życie i problemy i codziennie czasu nie ma a wydaje mi się,że niektórzy oczekują nie wiadomo czego albo właśnie się nie określili o co im chodzi.
Ja każde święta jestem u chrześniaka typu mikołaj, zając, urodzinki itp. w ciągu roku też wpadamy z odwiedzinami plus jakiś sms jak się czuje. Ja jako Ja uważam,że jest ok! nie dajmy się zwariować a też nie widuje go raz w roku albo nie wysyłam prezentów kurierem. Ale i tak są niezadowoleni :) także nie dogodzisz.
Ja każde święta jestem u chrześniaka typu mikołaj, zając, urodzinki itp. w ciągu roku też wpadamy z odwiedzinami plus jakiś sms jak się czuje. Ja jako Ja uważam,że jest ok! nie dajmy się zwariować a też nie widuje go raz w roku albo nie wysyłam prezentów kurierem. Ale i tak są niezadowoleni :) także nie dogodzisz.
U nas chrzestni pierwszego dziecka zupełnie się nie spisują więc jesteśmy rozczarowani.Przy drugim dziecku , gdy wybraliśmy już kandydatów to przedstawiliśmy im nasze oczekiwania- kawa na ławę.Powiedzieliśmy , ze zależ nam na tym żeby odwiedzali dziecko, spędzali z nią czas, pamiętali o urodzinach , czy innych ważnych okazjach. Zaznaczyliśmy , że nie chodzi o prezenty , ale o faktyczne bycie takim drugim rodzicem , dobrym duchem. Muszę powiedzieć , że takie postawienie sprawy zdało egzamin. Wszystko jest tak jak moglibyśmy tylko sobie wymarzyć :)
Czasem po prostu druga strona nie wie czego oczekujemy..
Czasem po prostu druga strona nie wie czego oczekujemy..
moja mała ma super chrzestnych, jak na razie się bardzo interesują, dzwonią, przyjeżdżają w miare możliwości odwiedzać córę :)
Chrzestną jest moja przyjaciółka a chrzestnym znajomy mój i męża.
jak byłam tydzień w szpitalu, a mój mąż musiał pracowac od 10 do 22 i nie mógł wziąśc urlopu to własnie chrzestna córci siedziała z nią codziennie przez ten tydzień (specjalnie wzięła urlop). nie wyobrazam sobie co by było gdyby się nie zgodziła na opiekę, bo na pomoc rodziny to nie mamy co liczyć :/
A prezenty... to az mi głupio, że na każdą okazję kupuja córce duże prezenty. Umawiają się wspólnie i kupują jeden duży prezent. Na urodziny, na Wielkanoc, na Boże narodzenie córa zawsze coś dostanie. Już im nawet mówiłam, że mają zbastowac, nie kupowac prezentów, ewentualnie jakies dorbnostki, ale mnie nie słuchają.
Nawet jutro przyjeżdża na kawkę chrzestny z rodzinką a w niedzielę przyjeżdża chrzestna :) Córa już się nie może doczekac.
Chrzestną jest moja przyjaciółka a chrzestnym znajomy mój i męża.
jak byłam tydzień w szpitalu, a mój mąż musiał pracowac od 10 do 22 i nie mógł wziąśc urlopu to własnie chrzestna córci siedziała z nią codziennie przez ten tydzień (specjalnie wzięła urlop). nie wyobrazam sobie co by było gdyby się nie zgodziła na opiekę, bo na pomoc rodziny to nie mamy co liczyć :/
A prezenty... to az mi głupio, że na każdą okazję kupuja córce duże prezenty. Umawiają się wspólnie i kupują jeden duży prezent. Na urodziny, na Wielkanoc, na Boże narodzenie córa zawsze coś dostanie. Już im nawet mówiłam, że mają zbastowac, nie kupowac prezentów, ewentualnie jakies dorbnostki, ale mnie nie słuchają.
Nawet jutro przyjeżdża na kawkę chrzestny z rodzinką a w niedzielę przyjeżdża chrzestna :) Córa już się nie może doczekac.
Agus nie przejmuj sie mojego małego chrzestny nawet nie zadzwoni nie zapyta sie jak sie czuje itd wiedzac ze dziecko jest chore na chrzcie tylko byl i na roczku a maly skonczy 4 latka dla mnie to przykre nie ze wzgledu na prezenty bo mam to gdzies ale o zainteresowanie ,a chrzestna taka sama mimo ze mieszka obok nas potrafi przejsc obojetnie niie zagada nawet do malego ale kto to wiedzial ze tak to bedzie