Widok
A nasze w jednym pokoju i nie ma zadnego problemu :)
Najpierw idzie spac synek,a 20 minut pozniej klade corcie. Czasem jest tak,ze synek jeszcze nie spi,ale poprostu na chwileczke do niego podchodze glaszcze po glowie mowie dobranoc, zamykam drzwi i wychodze. Moje dzieci nauczone sa zasypiac same wiec to juz polowa sukcesu :)
Tez myslalam,ze to bedzie nie do zrobienia,ale sa przeciez rodziny gdzie dzieci spia nawet w trojke w jednym pokoju i jakos to funkcjonuje
Najpierw idzie spac synek,a 20 minut pozniej klade corcie. Czasem jest tak,ze synek jeszcze nie spi,ale poprostu na chwileczke do niego podchodze glaszcze po glowie mowie dobranoc, zamykam drzwi i wychodze. Moje dzieci nauczone sa zasypiac same wiec to juz polowa sukcesu :)
Tez myslalam,ze to bedzie nie do zrobienia,ale sa przeciez rodziny gdzie dzieci spia nawet w trojke w jednym pokoju i jakos to funkcjonuje
Moje córki tez mają wspólny pokój, młodszą kładę o 20-tej, a starsza zasypia około 21-ej w dużym pokoju przy mini mini a potem ją przenosimy. Zdarzyło się parę razy że starsza chciała zasypiać we swoim łóżeczku, kładła się i cichutko leżała bo jej tłumaczyłam że jak będzie głośno to siostrzyczkę wybudzi.
U mnie jest rok i 4 m-ce różnicy między maluchami,
Zazwyczaj kładę ich do łóżeczek jednocześnie, gaszę światło i po prostu zostawiam w pokoju. Mały prawie od razu zasypia, a z Tośką trzeba się czasami pomęczyć, bo np po ciemku zaczyna oglądać książeczki, miętolić miśki czy czymś innym się bawić. Ale zazwyczaj też ładnie zasypia. Raczej nie budzi braciszka.
Zazwyczaj kładę ich do łóżeczek jednocześnie, gaszę światło i po prostu zostawiam w pokoju. Mały prawie od razu zasypia, a z Tośką trzeba się czasami pomęczyć, bo np po ciemku zaczyna oglądać książeczki, miętolić miśki czy czymś innym się bawić. Ale zazwyczaj też ładnie zasypia. Raczej nie budzi braciszka.