Widok
relacja z 20.08
Chyba już doszłam powoli żeby cosik napisać.
U nas wszystko zaczęło się już w czwartek,bo stroiliśmy sami salę i wyszło super.W piątek od godzinki 17 zaczęła się imprezka, bo u mojego męża jest taki zwyczaj że dzień przed ślubem przed domem panny młodej bije się szkło na szczęście.Nie spodziewałam się że przyjwdzie tyle ludzi,pełno znajomych,sąsiadów i kolegów z pracy.Fajnie że tyle ludzi o nas myśłało,ale trochę było tego sprzątania.Zamiataliśmy razem z moim mężem do 24.30 i byliśmy padnięci a między jednym a drugim zamiataniem trzebabyło gościom wódkę polewać.Mimo tego naszego zmęczenia było bardzo sympatycznie i jeszcze długo będziemy to wspominać:) W sobotę wstaliśmy już o 5 rano żeby dokładniej posprzątać szkło bo w nocy już za wiele nie było widać.POtem pyszne śniadanko,a na 7.30 juz szłam do fryzjera, gdzie spędziłam czas przaiw do 11, a mój mąż w międzyczasie przyjmował w domku gości przyjezdnych i odebrał kwiatki.Po fryzjerze szybka kawka i wtedy prrzyjechała nasza kosmetyczka na makijaż,bo przed ślubem jechaliśmy na zdjęcia.Wieć za nim mnie pomalowała i troszeczkę mojego M (coby się nie świecił na zdjęciach) to już była 12.30 i trzebabyło zacząć się ubierać bo na 13.30 fotograf.Ale moja światkowa tak sprawnie mi pomagała się ubrać że bez problrmu zdąrzyliśmy.U fotografa było super,pani na początek złożyła nam piękne życzenia,wzniosła z nami toast szampanem i było bardzo miło.Zdjęcia minęły bardzo szybko a byliśmy tam 1,5 godzinki.Potem szybko do domku na błogosławieństwo i do kościółka.Przyjechaliśmy jeszcze 10 minutek wcześniej niż nam ksiądz kazał bo chcieliśmy się ze wszystkimi przywitać(90% to u nas goście przyjezdni) i sobie przedstawić co się bardzo gościom spodobało.CHwilkę później formalności u księdza i juz się zaczęło.O dziwo byliśmy bardzo na luzie(to chyba ten szampan u fotografa),tylko mój mąż trochę zbladła przed samą przysięgą.Ksiądz miał piękne kazanie o miłości, organista cudnie grał i śpiewał, a do tego taka piękna pogoda,lepiej sobie tego wymarzyć nie mogliśmy.W kościele strasznie szybko nam czas leciał,a potem życzenia trwały i trwały,a po nich pojechaliśmy na wesele i bawiliśmy się do białego rana, a następnego dnia powtórka z rozrywki na poprawinach, na których goście bawili się jeszcze lepiej niż na weselu:))
Pozdrawiam wszystkich którzy mają to przed sobą,nie denerwujcie się niczym wszystko wyjdzie tak jak sobie zaplanujecie.Tego dnia byliśmy bardzo szczęśliwi (z resztą jak zawsze).Buziaki i życzonka dla tych co ślubują jutro i dziś:))
U nas wszystko zaczęło się już w czwartek,bo stroiliśmy sami salę i wyszło super.W piątek od godzinki 17 zaczęła się imprezka, bo u mojego męża jest taki zwyczaj że dzień przed ślubem przed domem panny młodej bije się szkło na szczęście.Nie spodziewałam się że przyjwdzie tyle ludzi,pełno znajomych,sąsiadów i kolegów z pracy.Fajnie że tyle ludzi o nas myśłało,ale trochę było tego sprzątania.Zamiataliśmy razem z moim mężem do 24.30 i byliśmy padnięci a między jednym a drugim zamiataniem trzebabyło gościom wódkę polewać.Mimo tego naszego zmęczenia było bardzo sympatycznie i jeszcze długo będziemy to wspominać:) W sobotę wstaliśmy już o 5 rano żeby dokładniej posprzątać szkło bo w nocy już za wiele nie było widać.POtem pyszne śniadanko,a na 7.30 juz szłam do fryzjera, gdzie spędziłam czas przaiw do 11, a mój mąż w międzyczasie przyjmował w domku gości przyjezdnych i odebrał kwiatki.Po fryzjerze szybka kawka i wtedy prrzyjechała nasza kosmetyczka na makijaż,bo przed ślubem jechaliśmy na zdjęcia.Wieć za nim mnie pomalowała i troszeczkę mojego M (coby się nie świecił na zdjęciach) to już była 12.30 i trzebabyło zacząć się ubierać bo na 13.30 fotograf.Ale moja światkowa tak sprawnie mi pomagała się ubrać że bez problrmu zdąrzyliśmy.U fotografa było super,pani na początek złożyła nam piękne życzenia,wzniosła z nami toast szampanem i było bardzo miło.Zdjęcia minęły bardzo szybko a byliśmy tam 1,5 godzinki.Potem szybko do domku na błogosławieństwo i do kościółka.Przyjechaliśmy jeszcze 10 minutek wcześniej niż nam ksiądz kazał bo chcieliśmy się ze wszystkimi przywitać(90% to u nas goście przyjezdni) i sobie przedstawić co się bardzo gościom spodobało.CHwilkę później formalności u księdza i juz się zaczęło.O dziwo byliśmy bardzo na luzie(to chyba ten szampan u fotografa),tylko mój mąż trochę zbladła przed samą przysięgą.Ksiądz miał piękne kazanie o miłości, organista cudnie grał i śpiewał, a do tego taka piękna pogoda,lepiej sobie tego wymarzyć nie mogliśmy.W kościele strasznie szybko nam czas leciał,a potem życzenia trwały i trwały,a po nich pojechaliśmy na wesele i bawiliśmy się do białego rana, a następnego dnia powtórka z rozrywki na poprawinach, na których goście bawili się jeszcze lepiej niż na weselu:))
Pozdrawiam wszystkich którzy mają to przed sobą,nie denerwujcie się niczym wszystko wyjdzie tak jak sobie zaplanujecie.Tego dnia byliśmy bardzo szczęśliwi (z resztą jak zawsze).Buziaki i życzonka dla tych co ślubują jutro i dziś:))