Widok
Jezuuu.... znowu sobie końcówki zrobiłaś? ;>
Ale...coś Wam opowiem.... ;)
Będzie "w temacie". W miarę ;D
Mając 2x lat pracowałem przy zakładaniu domofonów.
Kiedyś.. oddawaliśmy właśnie wieżowiec. Po dobrze ponad dwóch tygodniach roboty. Szef miał ciśnienie, żeby skończyć tego dnia, bo już kolejny czekał do roboty. W zasadzie.. głównie pozostało pokrosowanie kabli w piwnicy.
I jak na złość... jedyna osoba, która miała pojęcie o całej "kablologii" tego budynku, czyli ja, przyszła do roboty koło 10-11, napruta jak worek.
DLaczego byłem do południa w takim stanie, to temat na odrębną historię. Taką z gatunku "nie do wiary". I opowiadam ją tylko bliskim znajomym, nie publicznie :)
Kiedy Szef mnie zobaczył, to nawet nie był wściekły. Był załamany.
Nie byłem fizycznie w stanie stać na drabinie i łączyć kabli. Sama egzystencja sprawiała mi niewyobrażalną wręcz trudność.
Straszny upał był wtedy. I mimo tego, że to piwnica była, język przyklejał mi się do podniebienia.
No i Szef wymyślił...
Skołował z pralni jakąś kieckę. Jak się w nią wbiłem, to sięgała mi od cycków ciut za d*psko. Ale... jaki przewiew :D
Posadził mnie na jakimś zydelku, przyniósł mi piwo, przyprowadził innego gościa i kazał mi mu mówić, co ma robić.
No i siedzę sobie w pomarańczowej (pamiętam jak dziś ten kolor) kiecce, z piwem w ręku... i gadam... zielony z tej lewej wiążki do czerwonego z tamtej...po prawej itd. A gościu grzecznie robi, co mu mówię.
I tak dobrze ponad 100 razy, bo o ile pamiętam w wieżowcu było bodaj 112 lub 113 mieszkań.
Kiedy wszystko zadziałało, bez najmniejszej pomyłki, Szef mi przyniósł flaszkę i kazał sp..lać do domu. Dodał tylko "Niech ci się nawet nie śni, żeby do konkurencji przejść"
Ta kiecka... i pomysł pracy w niej bez niczego... spodobała mi się na tyle, że jeszcze kilka bloków w niej robiłem :)
Ale...coś Wam opowiem.... ;)
Będzie "w temacie". W miarę ;D
Mając 2x lat pracowałem przy zakładaniu domofonów.
Kiedyś.. oddawaliśmy właśnie wieżowiec. Po dobrze ponad dwóch tygodniach roboty. Szef miał ciśnienie, żeby skończyć tego dnia, bo już kolejny czekał do roboty. W zasadzie.. głównie pozostało pokrosowanie kabli w piwnicy.
I jak na złość... jedyna osoba, która miała pojęcie o całej "kablologii" tego budynku, czyli ja, przyszła do roboty koło 10-11, napruta jak worek.
DLaczego byłem do południa w takim stanie, to temat na odrębną historię. Taką z gatunku "nie do wiary". I opowiadam ją tylko bliskim znajomym, nie publicznie :)
Kiedy Szef mnie zobaczył, to nawet nie był wściekły. Był załamany.
Nie byłem fizycznie w stanie stać na drabinie i łączyć kabli. Sama egzystencja sprawiała mi niewyobrażalną wręcz trudność.
Straszny upał był wtedy. I mimo tego, że to piwnica była, język przyklejał mi się do podniebienia.
No i Szef wymyślił...
Skołował z pralni jakąś kieckę. Jak się w nią wbiłem, to sięgała mi od cycków ciut za d*psko. Ale... jaki przewiew :D
Posadził mnie na jakimś zydelku, przyniósł mi piwo, przyprowadził innego gościa i kazał mi mu mówić, co ma robić.
No i siedzę sobie w pomarańczowej (pamiętam jak dziś ten kolor) kiecce, z piwem w ręku... i gadam... zielony z tej lewej wiążki do czerwonego z tamtej...po prawej itd. A gościu grzecznie robi, co mu mówię.
I tak dobrze ponad 100 razy, bo o ile pamiętam w wieżowcu było bodaj 112 lub 113 mieszkań.
Kiedy wszystko zadziałało, bez najmniejszej pomyłki, Szef mi przyniósł flaszkę i kazał sp..lać do domu. Dodał tylko "Niech ci się nawet nie śni, żeby do konkurencji przejść"
Ta kiecka... i pomysł pracy w niej bez niczego... spodobała mi się na tyle, że jeszcze kilka bloków w niej robiłem :)
Bozesz Sadyl z niejednego pieca jadłes
i nawet wiesz jak sie kiecke nosi
---------
miałam spodnice na gumke..cała moja 8-maE w komplecie
ja stoje przed kolezanka ,która siedzi na ławce
a ta chciała sie chyba przed chłopakami popisac..nie wiem co jej odbiło do tej pory--bo z nia nie gadam
szarpneła mi ta spodnice.poszła razem z majtkami w dół
z predkoscia swiatła sie ogarnełam
cos tam pewnie migneło:(
i nawet wiesz jak sie kiecke nosi
---------
miałam spodnice na gumke..cała moja 8-maE w komplecie
ja stoje przed kolezanka ,która siedzi na ławce
a ta chciała sie chyba przed chłopakami popisac..nie wiem co jej odbiło do tej pory--bo z nia nie gadam
szarpneła mi ta spodnice.poszła razem z majtkami w dół
z predkoscia swiatła sie ogarnełam
cos tam pewnie migneło:(
> d*pe mam nie do sukienek:(:(
Wszystko da się zmienić :)
W tych "domofonowych" latach, jak sobie kiedyś przeliczałem, robiłem po schodach min. 30 pięter dziennie. Piętro w dół.. piętro w górę... do piwnicy... znowu na górę... W zwykłych 4-piętrowych blokach mi tyle wychodziło średnio, o wieżowcach nie mówiąc :)
Jak mi wówczas koleżanka rzuciła tekstem "ależ ty masz zgrabną d*pę" to oczywiście było to miłe, ale nie zaskakujące :D
Wszystko da się zmienić :)
W tych "domofonowych" latach, jak sobie kiedyś przeliczałem, robiłem po schodach min. 30 pięter dziennie. Piętro w dół.. piętro w górę... do piwnicy... znowu na górę... W zwykłych 4-piętrowych blokach mi tyle wychodziło średnio, o wieżowcach nie mówiąc :)
Jak mi wówczas koleżanka rzuciła tekstem "ależ ty masz zgrabną d*pę" to oczywiście było to miłe, ale nie zaskakujące :D
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Posel-Dominik-Tarczynski-z-PiS-i-jego-plaszcz-z-futrem-jenota,wid,18602398,wiadomosc.html
poza tym co na siebie wkąłda
to mamy pajaców posłów
i jak ma byc dobrze
mozan do tego podejsc z humorem
gdyby w kraju nie było full problemów
moim zd.
poza tym co na siebie wkąłda
to mamy pajaców posłów
i jak ma byc dobrze
mozan do tego podejsc z humorem
gdyby w kraju nie było full problemów
moim zd.