Widok
mieszkanie razem a spowiedz
Czy mieszkanie razem jest az takim wielkim grzechem??
Rozumiem, gdybym zabila, ukradla itp., ale tworzenie domu z ukochana osoba, z ktora wkrotce bedzie sie w zwiazku malzenskim??
Slyszalam o przypadkach, ze ksiadz nie dal rozgrzesznie z tego powodu...Moim zdaniem - brednie.
Co o tym myslicie??
Rozumiem, gdybym zabila, ukradla itp., ale tworzenie domu z ukochana osoba, z ktora wkrotce bedzie sie w zwiazku malzenskim??
Slyszalam o przypadkach, ze ksiadz nie dal rozgrzesznie z tego powodu...Moim zdaniem - brednie.
Co o tym myslicie??
ja nie dostalam wlasnie dlatego rozgrzeszenia i powiedziano mi ze mam przyjsc na spowiedz przedslubna i powiedziec ze nie dostalam wczesniej tego rozgrzeszenia.Jak dla mnie to troche nie tak ,bo jak czlowiek powiedzial prawde to jeszcze mus ie dostalo a jest wiele osob ktore nie powiedza tego ze zyja z partnerem przed slubem i oni sa ok a ty jestes nie ok.Nio coz ja rozumeim ze nie powinno byc tak,ale jak planujesz slub a i mieszkasz zagranica nie jest to realne aby nie mieszkac ze soba
chopdzi o to, ze mieszkajac i wspolzyjac ze soba grzeszycie.
Idac do spowiedzi nie spełniasz jednego z jej warunków czyli postanowienia poprawy - bo i tak bedziecie razem mieszkac.
Co innego jesli przyznajesz ze nie wspolzyjecie. - sa to tzw. białe małżeństwa które są akceptowalne przez kościół.
Jednak wiele ksiezy naduzywa swej spowiedniczej "władzy" i nawet wtedy nie chce dac rozgrzeszenia.
Idac do spowiedzi nie spełniasz jednego z jej warunków czyli postanowienia poprawy - bo i tak bedziecie razem mieszkac.
Co innego jesli przyznajesz ze nie wspolzyjecie. - sa to tzw. białe małżeństwa które są akceptowalne przez kościół.
Jednak wiele ksiezy naduzywa swej spowiedniczej "władzy" i nawet wtedy nie chce dac rozgrzeszenia.
ratunku co za brednie
jak ja się cieszę że kościół jest mi obojetny
chociaż ślub kościelny też zaliczę w maju :D rozgrzeszaniem czy nierozgrzeszaniem nie bedę sobie głowy zawracać
poza tym to totalna paranoja - jak skaczesz z kwiatka na kwiatek, to jest ok, bo zawsze możesz zrobić skruszoną minę i powiedzieć ze juz nie będziesz; ale jak jesteś z kimś kto jest tym jedynym w twoim życiu, ukochanym - dla mnie to bez znaczenia czy ze ślubem czy bez - ale dla księdza jest już bleee
słowo daję, powinni im pozwolić się hajtać, może by wyluzowali co niektórzy ;))
jak ja się cieszę że kościół jest mi obojetny
chociaż ślub kościelny też zaliczę w maju :D rozgrzeszaniem czy nierozgrzeszaniem nie bedę sobie głowy zawracać
poza tym to totalna paranoja - jak skaczesz z kwiatka na kwiatek, to jest ok, bo zawsze możesz zrobić skruszoną minę i powiedzieć ze juz nie będziesz; ale jak jesteś z kimś kto jest tym jedynym w twoim życiu, ukochanym - dla mnie to bez znaczenia czy ze ślubem czy bez - ale dla księdza jest już bleee
słowo daję, powinni im pozwolić się hajtać, może by wyluzowali co niektórzy ;))
Nie oni decyduja o Twoich losach tylko Bóg.
Tak naprawde wazne jest zycie zgodnie ze swoim sumieniem.
A co do reform. Niektóre sprawy sa ustanowione nie przez kościół jak mu sie to przypisuje tylko przez Boga w Testamencie.
A to czy wybierasz sobie to co Ci sie podoba, czy tez naginasz to pod siebie to już Twoja sprawa i Twojego sumienia.
Tak naprawde wazne jest zycie zgodnie ze swoim sumieniem.
A co do reform. Niektóre sprawy sa ustanowione nie przez kościół jak mu sie to przypisuje tylko przez Boga w Testamencie.
A to czy wybierasz sobie to co Ci sie podoba, czy tez naginasz to pod siebie to już Twoja sprawa i Twojego sumienia.
Kościół nie będzie zmieniał zasad, bo wiatr tak czy inaczej wieje.
Zasady ma takie, a nie inne, jeśli ktoś należy do Kościoła, to akceptuje to, o czym Kościół mówi, albo nie należy i już.
Piszecie, że jak ktoś skacze z kwiatka na kwiatek, to dostaje rozgrzeszenie... I tutaj nie dostałby, gdyby powiedział, że nie ma zamiaru się poprawiać. Ale jeśli obiecuje poprawę, a robi dalej to samo bez żadnej refleksji i chęci poprawy, to spowiedź i tak nie jest ważna...A to chyba jeszcze gorzej, niż nie dostać rozgrzeszenia.
Ja, należąc do Kościoła, uznaję jego naukę, bo tak mi wiara podpowiada, i nie czuję póki, żebym była jakaś pokrzywdzona z tego powodu - wręcz przeciwnie, zauważam bardzo dobre strony nauki Kościoła w moim życiu.
Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy biorą ślub kościelny dla samej otoczki - dla mnie to żenada i hipokryzja.
A jeśli już mieszkacie razem i nie możecie przestać nawet na tydzień, obowiązuje Was jedna spowiedź przedślubna i tyle... Jakoś trzeba to wytrzymać, skoro się podjęło taką a nie inną decyzję.
Teksty typu "Kościół powinien się zmienić, bo ludzie będą odchodzić" jest trochę nie na miejscu. Kościół to nie hipermarket. Z resztą gdyby Kościół nagle zmienił swój stosunek do seksu przedmałżeńskiego, aborcji, antykoncepcji, to bym się poważnie zastanawiała, czy jest wiarygodny.
Takie jest moje zdanie:)
Zasady ma takie, a nie inne, jeśli ktoś należy do Kościoła, to akceptuje to, o czym Kościół mówi, albo nie należy i już.
Piszecie, że jak ktoś skacze z kwiatka na kwiatek, to dostaje rozgrzeszenie... I tutaj nie dostałby, gdyby powiedział, że nie ma zamiaru się poprawiać. Ale jeśli obiecuje poprawę, a robi dalej to samo bez żadnej refleksji i chęci poprawy, to spowiedź i tak nie jest ważna...A to chyba jeszcze gorzej, niż nie dostać rozgrzeszenia.
Ja, należąc do Kościoła, uznaję jego naukę, bo tak mi wiara podpowiada, i nie czuję póki, żebym była jakaś pokrzywdzona z tego powodu - wręcz przeciwnie, zauważam bardzo dobre strony nauki Kościoła w moim życiu.
Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy biorą ślub kościelny dla samej otoczki - dla mnie to żenada i hipokryzja.
A jeśli już mieszkacie razem i nie możecie przestać nawet na tydzień, obowiązuje Was jedna spowiedź przedślubna i tyle... Jakoś trzeba to wytrzymać, skoro się podjęło taką a nie inną decyzję.
Teksty typu "Kościół powinien się zmienić, bo ludzie będą odchodzić" jest trochę nie na miejscu. Kościół to nie hipermarket. Z resztą gdyby Kościół nagle zmienił swój stosunek do seksu przedmałżeńskiego, aborcji, antykoncepcji, to bym się poważnie zastanawiała, czy jest wiarygodny.
Takie jest moje zdanie:)
tak jak mowilam - mieszkanie przed slubem kloci sie ze soba i z postanowieniem poprawy przy spowiedzi. To chyba logiczne i kosciol nie musial tego ustanawiac, bo tak jest i juz.
Co do antykoncepcji - kosciol tego nie ustanowil.
Kobieta ingerując w biologiczne uwarunkowania swojej natury uznaje w sposób niewerbalny, że konstrukcja jej kobiecego ciała posiada poważną wadę — jest nią cały układ rozrodczy — który należy sztucznie poprawić. Mężczyzna nie kocha szczerze kobiety, jeżeli nie akceptuje jej ciała, jej seksualności, jej płodności. Mentalność antykoncepcyjna jest zawsze związana z częściową i warunkową akceptacją siebie i współmałżonka. W relację, choćby bardzo satysfakcjonującą seksualnie, wkrada się kłamstwo, które podważa wzajemne zaufanie i hamuje rozwój miłości.
Jeśli ktoś wierzy w Boga to zrozumie to, ze nie szanujac tej plodnosci przeciwstawiamy sie mu tak naprawde.
Poza tym Bóg uczynił nam dni płodne i niezpłoidne. Myslisz ze tak zeby bylo ciekawiej ? Podczas dni nie plodnych wstrzemiezliwosc tez czegos uczy.
I nie mowcie o niechcianych dzieciach wyrzucanych na smietnik.
Bo ta patologiczna sfera nie patrzy na nauki Boga czy kosciola i gdyby chciala, czy tez mogla to antykoncepcje by stosowała.
I nie mowcie mi tez ze naturalne metody planowania rodziny to zło konieczne!
Znam wieeeeele par, które od lat stosuja to bez wpadek.
I ciekawe czemu jak ktos nagle nie moze zajsc w ciaze to ucieka sie wlasnie do kalendarzyka ??....czlowiek robi tak jak mu wygodnie i to wszytko.
Poza tym antykoncepcja - na jedno pomoże, ale na drugie szkodzi.
Niszczysz swoje ciało. poprostu - to tak jak z paleniem papierosów czy piciem alkoholu. Poprostu sie okaleczac.
Łatwo pojsc na latwizne, tylko czy zawsze warto.
To jest oczywiscie moje zdanie i nukomu nie kaze sadzic tak samo jak ja. Chciałam tylko przyblizyc i objasnic niektorym co w głowie mamy "MY" stojacy za kosciolem :)
Co do antykoncepcji - kosciol tego nie ustanowil.
Kobieta ingerując w biologiczne uwarunkowania swojej natury uznaje w sposób niewerbalny, że konstrukcja jej kobiecego ciała posiada poważną wadę — jest nią cały układ rozrodczy — który należy sztucznie poprawić. Mężczyzna nie kocha szczerze kobiety, jeżeli nie akceptuje jej ciała, jej seksualności, jej płodności. Mentalność antykoncepcyjna jest zawsze związana z częściową i warunkową akceptacją siebie i współmałżonka. W relację, choćby bardzo satysfakcjonującą seksualnie, wkrada się kłamstwo, które podważa wzajemne zaufanie i hamuje rozwój miłości.
Jeśli ktoś wierzy w Boga to zrozumie to, ze nie szanujac tej plodnosci przeciwstawiamy sie mu tak naprawde.
Poza tym Bóg uczynił nam dni płodne i niezpłoidne. Myslisz ze tak zeby bylo ciekawiej ? Podczas dni nie plodnych wstrzemiezliwosc tez czegos uczy.
I nie mowcie o niechcianych dzieciach wyrzucanych na smietnik.
Bo ta patologiczna sfera nie patrzy na nauki Boga czy kosciola i gdyby chciala, czy tez mogla to antykoncepcje by stosowała.
I nie mowcie mi tez ze naturalne metody planowania rodziny to zło konieczne!
Znam wieeeeele par, które od lat stosuja to bez wpadek.
I ciekawe czemu jak ktos nagle nie moze zajsc w ciaze to ucieka sie wlasnie do kalendarzyka ??....czlowiek robi tak jak mu wygodnie i to wszytko.
Poza tym antykoncepcja - na jedno pomoże, ale na drugie szkodzi.
Niszczysz swoje ciało. poprostu - to tak jak z paleniem papierosów czy piciem alkoholu. Poprostu sie okaleczac.
Łatwo pojsc na latwizne, tylko czy zawsze warto.
To jest oczywiscie moje zdanie i nukomu nie kaze sadzic tak samo jak ja. Chciałam tylko przyblizyc i objasnic niektorym co w głowie mamy "MY" stojacy za kosciolem :)
nusia, rozumiem że z tym slubem kościelnym i otoczką to było do mnie :)))
otóż dla mnie kościelny to żadna otoczka, wystarczyłby mi cywilny+fajne weselisko, ale jak już wyżej napisałam rodzinkę kocham (swoją i przyszłą ;) i jak chcą kościelny, to nie ma sprawy, może być i kościelny
a poza tym nie rozumiem manii łączenia ślubu kościelnego z białą kiecką, welonem i weselem (bo to jest rozumiem ta otoczka)
jakbym brała tylko cywilny, miałabym tę samą sukienkę i to samo wesele, tak jak teraz
otóż dla mnie kościelny to żadna otoczka, wystarczyłby mi cywilny+fajne weselisko, ale jak już wyżej napisałam rodzinkę kocham (swoją i przyszłą ;) i jak chcą kościelny, to nie ma sprawy, może być i kościelny
a poza tym nie rozumiem manii łączenia ślubu kościelnego z białą kiecką, welonem i weselem (bo to jest rozumiem ta otoczka)
jakbym brała tylko cywilny, miałabym tę samą sukienkę i to samo wesele, tak jak teraz
nigdzie w Bibli nie jest napisane o antykoncepcji, to jest wymysl tych czasow. teraz kosciol zabronil jej uzywac.
skoro Bog dal nam rozmum, a madrzy ludzie wymyslil np. tabletki antykoncepcyjne to nie rozumiem dlaczego one sa zle.
swiat idzie z postepem nauka tez, jezeli bylo by to zle to ludzie nie byliby w stanie wymyslc by co raz to nowszych badan, rzeczy itd zylibysmy w czasach sredniowiecza a jednak tak nie jest
skoro Bog dal nam rozmum, a madrzy ludzie wymyslil np. tabletki antykoncepcyjne to nie rozumiem dlaczego one sa zle.
swiat idzie z postepem nauka tez, jezeli bylo by to zle to ludzie nie byliby w stanie wymyslc by co raz to nowszych badan, rzeczy itd zylibysmy w czasach sredniowiecza a jednak tak nie jest