Widok
Zgadzam się,każdy z nas prowadzi inne gospodarstwo domowe,można jednak w każdym z naszych domów skupić się na oszczędnościach.Zamiast wydawać pieniądze na ciągle nowe rzeczy,których tak na prawdę nie potrzebujemy aż tyle,warto odkupywać rzeczy używane,oferowane w niskich cenach, a w bardzo dobrym stanie.Teraz jest to bardzo modne i wielu ludzi tak właśnie pozyskuje meble,kwiaty, a nawet modne ciuszki
Nic dziwnego, że rozrzut kwot przeznaczanych na wydatki jest duży, bo i potrzeby poszczególnych osób/rodzin są różne. Wszystkie bieżące wydatki u jednych oznaczają tylko koszty produktów żywnościowych, u innych dochodzą jeszcze np. użytkowanie dwóch samochodów i codzienne dojazdy po 100km a także spłata rat kredytów, które niejednokrotnie stanowią połowę wszystkich wydatków.
Mąż nie może znależć pracy w swoim zawodzie , jeżeli proponują to za grosze , ostatnio pracy nie ma w ogóle, nie przyjmują do pracy niby przez Covid, syn jeżeli gdzieś znajdzie to na zlecenie, dotąd nie ma
pracy, nie mamy żadnych oszczędności, jeżeli brakuje na życie biorę pożyczkę, którą sama muszę spłacać z pensji, mamy tylko same długi i żadnych perspektyw, nie wyjeżdżamy już dawno na wczasy, oszczędzamy na wszystkich mediach woda, gaz prąd, o żywności już nie wspominając,
pracy, nie mamy żadnych oszczędności, jeżeli brakuje na życie biorę pożyczkę, którą sama muszę spłacać z pensji, mamy tylko same długi i żadnych perspektyw, nie wyjeżdżamy już dawno na wczasy, oszczędzamy na wszystkich mediach woda, gaz prąd, o żywności już nie wspominając,
Właściwe pytanie, kim są te osoby i czemu nie pracują? Może nie mogą z jakiś powodów, jakich? Może należy się jakaś inna pomoc.
Osobiście znam taką powiedzmy specyficzną rodzinkę, gdzie po wypłatach rodzice tylko taksówkami jeżdżą i po imprezach chodzą, a dzieci na podwórku rzucają się słodyczami i jedzą co chcą. Balują jakieś 2 tygodnie. Potem dzieci o suchym chlebie. Mówią, że mama nie ma co im jeść dać i muszą do wypłaty czekać. Nie wiem ile zarabiają rodzice, ale biednych wypłat nie mają. Po prostu przehulają wszystko od razu /dodam, że nie piją, tego nie można im zarzucić/, a potem zęby w ścianę...
Osobiście znam taką powiedzmy specyficzną rodzinkę, gdzie po wypłatach rodzice tylko taksówkami jeżdżą i po imprezach chodzą, a dzieci na podwórku rzucają się słodyczami i jedzą co chcą. Balują jakieś 2 tygodnie. Potem dzieci o suchym chlebie. Mówią, że mama nie ma co im jeść dać i muszą do wypłaty czekać. Nie wiem ile zarabiają rodzice, ale biednych wypłat nie mają. Po prostu przehulają wszystko od razu /dodam, że nie piją, tego nie można im zarzucić/, a potem zęby w ścianę...
Mnie zostało 200 zł na trzy osoby na dwa tygodnie, próbowałam już gotować kapustę z grochem, chleb który ma dwa dni, cała żywność kupuje w promocji najtaniej jak tylko można, mam jedną pensje na trzy osoby dorosłe do utrzymania dom, opłaty, żywność,
bieda czy ubóstwo to mało powiedziane, I tak od lat na państwowej posdzie po studiach wyższych i podyplomowych, moi dziadkowie i rodzice w PRL żyli na wyższym poziomie,
bieda czy ubóstwo to mało powiedziane, I tak od lat na państwowej posdzie po studiach wyższych i podyplomowych, moi dziadkowie i rodzice w PRL żyli na wyższym poziomie,