Widok
ja na jedzenie wydaje ok 300 zl, mieszkanie 700, chemia, ubrania leki itp to 200, karta miejska 70. zarabiam najnizsza krajowa, wiec jak widac, niewiele mi zostaje. ale jezdze na wakacje, bo to moja najwieksza pasja. szukam tanich lotow i hoteli i przed wylotem podliczam oszczednosci. zazwyczaj mam polowe kwoty ktora potrzebuje. druga polowe mam z pozyczki (najczęściej biorę w firmie kredyt1000 pl ), ktora potem splacam w kolejnych miesiacach. nie zyje bogato, ale jestem szczesliwa. glownie moze dlatego ze na wakacjach moge poszalec :) i ne czuje sie jak biedak
Mnie zostało 200 zł na trzy osoby na dwa tygodnie, próbowałam już gotować kapustę z grochem, chleb który ma dwa dni, cała żywność kupuje w promocji najtaniej jak tylko można, mam jedną pensje na trzy osoby dorosłe do utrzymania dom, opłaty, żywność,
bieda czy ubóstwo to mało powiedziane, I tak od lat na państwowej posdzie po studiach wyższych i podyplomowych, moi dziadkowie i rodzice w PRL żyli na wyższym poziomie,
bieda czy ubóstwo to mało powiedziane, I tak od lat na państwowej posdzie po studiach wyższych i podyplomowych, moi dziadkowie i rodzice w PRL żyli na wyższym poziomie,
Właściwe pytanie, kim są te osoby i czemu nie pracują? Może nie mogą z jakiś powodów, jakich? Może należy się jakaś inna pomoc.
Osobiście znam taką powiedzmy specyficzną rodzinkę, gdzie po wypłatach rodzice tylko taksówkami jeżdżą i po imprezach chodzą, a dzieci na podwórku rzucają się słodyczami i jedzą co chcą. Balują jakieś 2 tygodnie. Potem dzieci o suchym chlebie. Mówią, że mama nie ma co im jeść dać i muszą do wypłaty czekać. Nie wiem ile zarabiają rodzice, ale biednych wypłat nie mają. Po prostu przehulają wszystko od razu /dodam, że nie piją, tego nie można im zarzucić/, a potem zęby w ścianę...
Osobiście znam taką powiedzmy specyficzną rodzinkę, gdzie po wypłatach rodzice tylko taksówkami jeżdżą i po imprezach chodzą, a dzieci na podwórku rzucają się słodyczami i jedzą co chcą. Balują jakieś 2 tygodnie. Potem dzieci o suchym chlebie. Mówią, że mama nie ma co im jeść dać i muszą do wypłaty czekać. Nie wiem ile zarabiają rodzice, ale biednych wypłat nie mają. Po prostu przehulają wszystko od razu /dodam, że nie piją, tego nie można im zarzucić/, a potem zęby w ścianę...