Widok
Okruszku, moja też na początku (miała ok 6 m-cy) się bała. A może była starsza? Już nawet nie pamiętam. W każdym razie płakała. Ale mówiłam, że to super sprawa, pokazywałam że ja robię inhalacje, tata, misie itd. Potem z odległosci inhalowałam i coraz bliżej i bliżej. Aaa i jeszcze przez sen jej robiłam.
Mam ten sam inhalator, jest głosny jak każdy. Ale robiłam tak: jak już zasnęła mocno to włączałam inhalator (podłączony na długim przedłużaczu) w korytarzu/drugim pok. i podchodziłam coraz bliżej. Wężyk, ten od inhalacji jest w tym inhalatorze długi, więc kładłam inhalator maksymalnie daleko i maseczkę pżybliżałam do twarzy. Nie budziła sie. Po paru dniach przywykłą i nawet to polubiła. Przy kolejnej infekcji, pierwszego dnia znowu się bała, ale szybko sobie przypomniała że jest ok. Włączałam jej bajki i oglądała. Ten dźwięk często ją zmulał/usypiał ;-). Jak miała nieco ponad rok, b. polubiła inhalator i teraz to sama sobie trzyma i się upomina. Na szczęście dużo nie choruje.
Mam ten sam inhalator, jest głosny jak każdy. Ale robiłam tak: jak już zasnęła mocno to włączałam inhalator (podłączony na długim przedłużaczu) w korytarzu/drugim pok. i podchodziłam coraz bliżej. Wężyk, ten od inhalacji jest w tym inhalatorze długi, więc kładłam inhalator maksymalnie daleko i maseczkę pżybliżałam do twarzy. Nie budziła sie. Po paru dniach przywykłą i nawet to polubiła. Przy kolejnej infekcji, pierwszego dnia znowu się bała, ale szybko sobie przypomniała że jest ok. Włączałam jej bajki i oglądała. Ten dźwięk często ją zmulał/usypiał ;-). Jak miała nieco ponad rok, b. polubiła inhalator i teraz to sama sobie trzyma i się upomina. Na szczęście dużo nie choruje.