Widok
@skowroniasta "tak mnie niejednokrotnie zastanawia, czy ateista jest szczęśliwy nawet chciałabym poznać takiego ateistę"
nie za bardzo rozumiem ? chciałabyś poznać "szczęśliwego ateistę" ?
odpowiem od razu na pytanie - ateiści są szczęśliwi i nieszczęśliwi tak samo jak wierzący w boga. W sumie poznanie szczęśliwego ateisty prawie wcale nie różni się od poznania szczęśliwego wierzącego nie wiem czy w ogóle byłaby dla ciebie jakaś dostrzegalna różnica pomiędzy nimi.
Tak w ogóle to ciekaw jestem jakbyś zdefiniowała tego swojego ateistę...
nie za bardzo rozumiem ? chciałabyś poznać "szczęśliwego ateistę" ?
odpowiem od razu na pytanie - ateiści są szczęśliwi i nieszczęśliwi tak samo jak wierzący w boga. W sumie poznanie szczęśliwego ateisty prawie wcale nie różni się od poznania szczęśliwego wierzącego nie wiem czy w ogóle byłaby dla ciebie jakaś dostrzegalna różnica pomiędzy nimi.
Tak w ogóle to ciekaw jestem jakbyś zdefiniowała tego swojego ateistę...
Kościół Katolicki twierdzi że tylko ludzie wierzący są szczęśliwi. W przypadku ludzi niewierzących pustka związana z brakiem wiary uniemożliwia osiągnięcie szczęścia. Myślę że o to właśnie chodziło Skowroniastej gdy pisała o szukaniu szczęśliwego ateisty.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Porządki zacząłem. W garażu. Wykopałem cała stertę filmów, co w ogóle o nich nie pamiętałem, że je mam. I nie mniejszą stertę płyt. Dzisiaj słuchałem Griega. Mega cool. Koncert fortepianowy w a-moll jeszcze mi się kołacze po głowie.
Znalazłem "Delikatessen" Sadylu :-)
Dzisiaj wieczorem coś sobie odpalę. Do paru dobrych piwek i pizzy z grzybami. "Delikatessen" raczej nie.
Ale jutro .... Jutro oglądam 'Deathproof". I zajadam się grand nachos jak Kaskader Mike. Kupiłem dziś avocado (20 zł kg - ło matko) do guacamole, a wieczorem upiekę pomidory, papryki, cebulę i czosnek na ostrą salsę. Nachos też już nabyłem. I ser pecorino. Bardzo mnie teges chrupanie nachos równolegle z Majkiem :-)
A tak w ogóle jakby Wam się chciało robić przedzimowe porządki, a natrafilibyście na zbędne i niepotrzebne nikomu płyty z muzyką klasyczną, etniczną lub dżezową, to przyjmę w każdej ilości. Noce zimowe bez tv zapowiadają się długimi :-) Mogę się zrewanżować wsiowym chlebem, uwarzyć piwa albo ostrym sosem czy grzybami suszonymi lub w occie. Jeszcze mogę urządzić ognisko z wyżerką.
Znalazłem "Delikatessen" Sadylu :-)
Dzisiaj wieczorem coś sobie odpalę. Do paru dobrych piwek i pizzy z grzybami. "Delikatessen" raczej nie.
Ale jutro .... Jutro oglądam 'Deathproof". I zajadam się grand nachos jak Kaskader Mike. Kupiłem dziś avocado (20 zł kg - ło matko) do guacamole, a wieczorem upiekę pomidory, papryki, cebulę i czosnek na ostrą salsę. Nachos też już nabyłem. I ser pecorino. Bardzo mnie teges chrupanie nachos równolegle z Majkiem :-)
A tak w ogóle jakby Wam się chciało robić przedzimowe porządki, a natrafilibyście na zbędne i niepotrzebne nikomu płyty z muzyką klasyczną, etniczną lub dżezową, to przyjmę w każdej ilości. Noce zimowe bez tv zapowiadają się długimi :-) Mogę się zrewanżować wsiowym chlebem, uwarzyć piwa albo ostrym sosem czy grzybami suszonymi lub w occie. Jeszcze mogę urządzić ognisko z wyżerką.
nie zawężam mych słów do koscioła katolickiego
jego idee są daleko od mych
aczkolwiek się tam udzielam, ze względów różnych - ideologicznych najmniej
bardziej pisałam pod kątem wiary w nienamacalną moc, do której odnieść można się, gdy już wszystko co w twej mocy i co ludzkie zawodzi
i w tej perspektywie zastanawiałam się czy ateiści są szczęśliwi
czy mają własnie w takich sytuacjach zawierzyć komuś/czemuś swoją nicość, niemoc
jego idee są daleko od mych
aczkolwiek się tam udzielam, ze względów różnych - ideologicznych najmniej
bardziej pisałam pod kątem wiary w nienamacalną moc, do której odnieść można się, gdy już wszystko co w twej mocy i co ludzkie zawodzi
i w tej perspektywie zastanawiałam się czy ateiści są szczęśliwi
czy mają własnie w takich sytuacjach zawierzyć komuś/czemuś swoją nicość, niemoc
Ennio wielce lubianym kompozytorem jest.
Ja jednak w miejsce wydań kompaktowych zdecydowanie preferuję płyty, jako całości.
Ale gdybym miał szansę wybrać sobie jakieś niespełniające się życzenie do spełnienia, to chciałbym przez miesiąc mieszkać w studiu Vangelisa. Prawdziwie podziwiam człowieka za talent i za podejście do życia. Facet, który może mieć wszystko na skinienie ręką, a od lat pracuje nad swoimi projektami we własnym domu i ich ie publikuje. Podczas, gdy wszyscy chcą to kupować bez względu na cenę. Tak postrzegam wielkość :)
We wrześniu kupię sobie dwa albo trzy wiosła. I wrócę do rnb.
Ja jednak w miejsce wydań kompaktowych zdecydowanie preferuję płyty, jako całości.
Ale gdybym miał szansę wybrać sobie jakieś niespełniające się życzenie do spełnienia, to chciałbym przez miesiąc mieszkać w studiu Vangelisa. Prawdziwie podziwiam człowieka za talent i za podejście do życia. Facet, który może mieć wszystko na skinienie ręką, a od lat pracuje nad swoimi projektami we własnym domu i ich ie publikuje. Podczas, gdy wszyscy chcą to kupować bez względu na cenę. Tak postrzegam wielkość :)
We wrześniu kupię sobie dwa albo trzy wiosła. I wrócę do rnb.
W moim zwykłofonie, co bardziej znaczące osoby mają dedykowany dźwięk dzwonka. Poza wbudowanymi w tel, mam dwa inne:
- Ciacho ma melodyjkę "Cupcakes" odręcznie skomponowaną w Nokiowym edytorze
- Mamusia ma temat przewodni z Blade Runnera autorstwa Vangelisa. Po pijaku ściągnąłem go z Netu i przypisałem Mamusi. Do dzis nie wiem, co mną kierowało :D
GDZIEŚ (naprawdę, nie wiem, gdzie) mam ze 2 kartony VHS-ów, na których jest parę perełek. Delikatessen z pewnościa również. Kiedy (jeśli?) odremoncę i odgracę chatę na tyle, że nastanie Czas Wielkiego Wypaku Kartonów.. zastanowię się, co z nimi zrobić. Widelca nie mam. Poszedł do piachu. Po co mi widelec bez TV? ;)
A tak jeszcze btw Vangelisa, dzisiaj wspominałem przedostatni raz w życiu (ostatni był Allen), kiedy oglądałem film na dużym ekranie (choć nie w kinie a w kościele :D
Był to "Metropolis" Friza Langa. Niemy film z 1927r, którego fragmenty są wplecione w teledysk "Radio GaGa" Queen'ów.
Podkład muzyczny do filmu robił na żywo Władysław Komendarek.
Szkoda, że w kościołach nie można palić. Brakło jedynie ziół do pełni multiwymiarowej percepcji :D
- Ciacho ma melodyjkę "Cupcakes" odręcznie skomponowaną w Nokiowym edytorze
- Mamusia ma temat przewodni z Blade Runnera autorstwa Vangelisa. Po pijaku ściągnąłem go z Netu i przypisałem Mamusi. Do dzis nie wiem, co mną kierowało :D
GDZIEŚ (naprawdę, nie wiem, gdzie) mam ze 2 kartony VHS-ów, na których jest parę perełek. Delikatessen z pewnościa również. Kiedy (jeśli?) odremoncę i odgracę chatę na tyle, że nastanie Czas Wielkiego Wypaku Kartonów.. zastanowię się, co z nimi zrobić. Widelca nie mam. Poszedł do piachu. Po co mi widelec bez TV? ;)
A tak jeszcze btw Vangelisa, dzisiaj wspominałem przedostatni raz w życiu (ostatni był Allen), kiedy oglądałem film na dużym ekranie (choć nie w kinie a w kościele :D
Był to "Metropolis" Friza Langa. Niemy film z 1927r, którego fragmenty są wplecione w teledysk "Radio GaGa" Queen'ów.
Podkład muzyczny do filmu robił na żywo Władysław Komendarek.
Szkoda, że w kościołach nie można palić. Brakło jedynie ziół do pełni multiwymiarowej percepcji :D
Nie wiem czy wiesz Skowron ale John Paul Jones przećwiczył to już lata temu: http://www.guitarplayer.com/news/1024/which-led-zeppelin-guitar-riff-was-written-by-john-paul-jones/50065
Ja po prostu potrzebuję różnie nastrojonych i z różnymi strunami.
Grzybów nadal brak.
Ja po prostu potrzebuję różnie nastrojonych i z różnymi strunami.
Grzybów nadal brak.