Widok
aaaaaa mhroczny pokemon.
Manson, Ty zawsze znajdziesz sobie coś fajnego ;)
Żeby nie było, to pierwszy raz na oczy widzę, chyba że to moje alter ego, o którym nic nie wiem.... (taki mały oddzielny móżdżek z oczami na słupkach wyrastający z potylicy).
Zawsze miałam jakąś tam słabość do mhroku, ale bardziej mnie to bawi, niż pociąga. "Czerń, krzyże, wampiry, smutek itp. " :D właśnie, a zwłaszcza "itp".
Minister zdrowia stawia zwłaszcza na "dużo krwi".
Manson, Ty zawsze znajdziesz sobie coś fajnego ;)
Żeby nie było, to pierwszy raz na oczy widzę, chyba że to moje alter ego, o którym nic nie wiem.... (taki mały oddzielny móżdżek z oczami na słupkach wyrastający z potylicy).
Zawsze miałam jakąś tam słabość do mhroku, ale bardziej mnie to bawi, niż pociąga. "Czerń, krzyże, wampiry, smutek itp. " :D właśnie, a zwłaszcza "itp".
Minister zdrowia stawia zwłaszcza na "dużo krwi".
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Twój wątek
skoro nic nie wyszło ze zjazdu anestezjologów
to sobie chociaż pobędę na Twoim wątku
taaa, nie wiem, czy chciałabym teraz rozbijać sobie namiot w krzaczorach w okolicy Twojego domostwa :)
choć ostatnio miałam z psami w tipi spać. tyle, że w tipi można się powędzić przy ognisku, a w namiocie, którego nie mam, nie za bardzo.
to sobie chociaż pobędę na Twoim wątku
taaa, nie wiem, czy chciałabym teraz rozbijać sobie namiot w krzaczorach w okolicy Twojego domostwa :)
choć ostatnio miałam z psami w tipi spać. tyle, że w tipi można się powędzić przy ognisku, a w namiocie, którego nie mam, nie za bardzo.
:DD Ćmo...jesteś the best of.
Manson daj mi wtedy trochę posiedzieć w Twoim wątku też, w zamian powiem, że z czerwonego agrestu wychodzi wino różowe, kończę właśnie drugą i ostatnią 10l 2letnią butel. Róbta co chceta, ale jeśli o agrest biega to wina są bajeczne, celujcie w mocne lekko słodkie. No nic zmęczenie przynosi powoli odrętwienie, ale jeszcze ten przepiękny tekst piosenki i to brzmienie- to tak Manson do tej Twojej zamrożonej żurawiny piję sobie, kumasz cranberries oznacza żurawiny, dobra bo zaczynam pisać jakbym nie wierzył w Twój intelekt i w swój zarazem też bo to wszystko jest zespołem naczyń połączonych przecież.
http://madziaa777.wrzuta.pl/audio/6UroSYTza1/
Manson daj mi wtedy trochę posiedzieć w Twoim wątku też, w zamian powiem, że z czerwonego agrestu wychodzi wino różowe, kończę właśnie drugą i ostatnią 10l 2letnią butel. Róbta co chceta, ale jeśli o agrest biega to wina są bajeczne, celujcie w mocne lekko słodkie. No nic zmęczenie przynosi powoli odrętwienie, ale jeszcze ten przepiękny tekst piosenki i to brzmienie- to tak Manson do tej Twojej zamrożonej żurawiny piję sobie, kumasz cranberries oznacza żurawiny, dobra bo zaczynam pisać jakbym nie wierzył w Twój intelekt i w swój zarazem też bo to wszystko jest zespołem naczyń połączonych przecież.
http://madziaa777.wrzuta.pl/audio/6UroSYTza1/
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Lata praktyki Kropeczko :-] Co do warzenia piwa to wcale nie jest to taka prosta sprawa oczywiście przy założeniu, że nie kupujemy gotowego półproduktu w proszku za 50zł mam na myśli coś takiego
http://www.allegro.pl/item489945157_nawarz_sobie_piwo_1_butelka_za_1_zl_lager.html
tylko warzymy wszystko od podstaw. Kiedyś szczęśliwy, że już wszystko wiem w temacie wytwarzania piwa, na pewnym forum udało mi się zachęcić jedną osóbkę do zdradzenia tajników procesu produkcji jego piwa. Kolega "pojechał" z taką terminologią i szczegółami, że schowałem się pod kamień. Co do wyrobu wina to jest łatwo i niełatwo. Łatwo jeśli robimy na ślepo w myśl zasady co wyjdzie to wyjdzie, a trochę trudniej jeśli naszym celem jest 14% lekko wytrawne z nutką dekadencji :DD. Stosunkowo najłatwiejsze na początek jest sporządzanie nalewek, później można przejść do wina i miodów pitnych, a na koniec proponuję temat tworzenia browaru. Jak kiedyś będziesz potrzebowała porady to pytaj.
http://www.allegro.pl/item489945157_nawarz_sobie_piwo_1_butelka_za_1_zl_lager.html
tylko warzymy wszystko od podstaw. Kiedyś szczęśliwy, że już wszystko wiem w temacie wytwarzania piwa, na pewnym forum udało mi się zachęcić jedną osóbkę do zdradzenia tajników procesu produkcji jego piwa. Kolega "pojechał" z taką terminologią i szczegółami, że schowałem się pod kamień. Co do wyrobu wina to jest łatwo i niełatwo. Łatwo jeśli robimy na ślepo w myśl zasady co wyjdzie to wyjdzie, a trochę trudniej jeśli naszym celem jest 14% lekko wytrawne z nutką dekadencji :DD. Stosunkowo najłatwiejsze na początek jest sporządzanie nalewek, później można przejść do wina i miodów pitnych, a na koniec proponuję temat tworzenia browaru. Jak kiedyś będziesz potrzebowała porady to pytaj.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Kropa, nie słuchaj ~~c~~'ego.
Tu nie ma o co pytać.
Tylko ćwiczenie czyni mistrza.
Bier worek cukru, z 50 kg soczystych owoców, piątkę spirtu i dawaj w moje lasy - poćwiczysz, to nabierzesz wprawy :-)))
Reszta dodatków się znajdzie, a jak nie to kupimy na allegro :-)))
Tylko uczciwe ostrzegam: z tej storny mocy nie chce się wracać na Waszą.
Tu nie ma o co pytać.
Tylko ćwiczenie czyni mistrza.
Bier worek cukru, z 50 kg soczystych owoców, piątkę spirtu i dawaj w moje lasy - poćwiczysz, to nabierzesz wprawy :-)))
Reszta dodatków się znajdzie, a jak nie to kupimy na allegro :-)))
Tylko uczciwe ostrzegam: z tej storny mocy nie chce się wracać na Waszą.
Manson, Ty to tak prosto z mostu i wszystkie karty wykładasz, a wiesz kobiety lubią mgiełkę tajemniczości, szczyptę magii i mistyki. hehehehe co ja bredzę z rana... Kropeczko Manson ma rację, zaprzęgaj wóz do kobyłek, kup atlas owoców (żeby zliczyć ile natura dała użytecznych owocków), zahacz po drodze o cukrownie i galopuj na leśne warsztaty. Pamiętaj o ostatnim zdaniu wiele z ludowej mądrości Manson tu zawarł. >:]
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Wiesz co, natchnąłeś mnie nową myślą: a może uczynić sobie z robienia win i nalewek działalność gospodarczą???
Spirt w hurcie mam w gorzelni 25 km od mnie, rozliczanie akcyzy i nadzór podatkowy mi nie straszne, owocowości wszelkiej maści w okolicy dostatek (żurawina była po 10 zł, jagody po 6 zł - jak ktoś ma ochotę to w przyszłym roku śmiało zagadać, załatwię), o jabłkach, gruszkach i porzeczkach nie warto nawet wspominać.
I to by można nazwać uczciwie: home made with forest flavour.
C, w Święta siedzę w przepisach prawnych, a potem się obaczy :-)))
Spirt w hurcie mam w gorzelni 25 km od mnie, rozliczanie akcyzy i nadzór podatkowy mi nie straszne, owocowości wszelkiej maści w okolicy dostatek (żurawina była po 10 zł, jagody po 6 zł - jak ktoś ma ochotę to w przyszłym roku śmiało zagadać, załatwię), o jabłkach, gruszkach i porzeczkach nie warto nawet wspominać.
I to by można nazwać uczciwie: home made with forest flavour.
C, w Święta siedzę w przepisach prawnych, a potem się obaczy :-)))
Pytanie tylko/aż co na to nasze prawo. Pomysł zacny i szlachetny. Z tego co mi wiadomo to warsztaty np. miodosytniczne regularnie odbywają się na Kaszubach na kanwie hobbystycznej, pszczelarze, winiarze, amatorzy. Ciekawe właśnie jak to wyglądałoby od strony prawnej w przypadku działalności gospodarczej. Poszperaj zatem, a Ty Kropka się śpiesz, bo Manson Cię jeszcze skasuje za pokaz mieszania jabłek, wody i cukru. ;)
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
A no to se uwędziliśmy ze znajomym ryby.
Ja hali i flondery, no a kumpel chude.
Poza tym nadmienię Brat, że działkowy Krzych nie dalej jak 7dni wstecz wędził pół świniaka :) Ja dobre fluidy ściągam od ludzi, prawie tak dobrze jak chmurę dyma z camela :)
Dobre inspiracje, oraz sugestie są dla mnie zawsze warte czasu uwagi.
Zatem mam brulion, ołówek, gumkę (do mazania) oraz ekierkę i se rysuję różne prodżekty. No i kurka blada po tygodniu detoxu okazało się nagle, że kończę połówkę sam - kto nicpoństwo wyssał z mlekiem matki ten księdzem nie umrze. Ale nie o tym chciałem.
No do rzeczy.
Będę robił dla się wędzarnię na wiosnę.
Na razie mam prodżekt we łbie. Murowana. Nie będę z tym uprawiał seksu, ani tym bardziej się pieścił. Tu nie ma nad czym przemyśliwać. Ot prosto. Zazbrojony+ zagruzowny i wylany fundament. Kubatura (może są jakoś wyliczę) wykonana będzie w formie szalunków o tak fikuśnych kształtach jak mi się zamarzy, w świeżą zaprawę równomiernie załaduję do połowy objętości kamienie jednakowych gabarytów mniej, a więcej wielkości małej, kobiecej piąstki. (kamienie będą do połowy wciśnięte w świeżą zaprawę, a połowę będą wystawały)
Myślę se, że boki i góra będą miały kształty "beczkowate". Komin prosty.Temperatura wędzenia z alternatywą. Po co się ograniczać. I na ciepło i na gorąco. Wstępną komorę grzania se daruję. Dwie pary żeliwnych drzwiczek do palenisk (takie od starych martenów dla regulacji ciągu, to i estetyczne i praktyczne podejście) Do komory wędzarniczej drzwiczki obowiązkowo z klepek np. dębowych.
I tak se dumam.
Jak skończę prodżektować dla siebie to łyknę pół szklanki czystej, i pomyślę o czymś dla Cię.
Ja wizję już mam tego, co by Ci mogło zapasić.
Taka mała budowla :))
Miejsca masz dość. Pomyśl tylko w której części obejścia najbardziej lubisz sączyć, pichcić i ewentualnie przyjmować głodne gęby.
I rozumiem, że wersja o kształcie la parilla wciąż obowiązuje :)
Rozumiem także, iż doroczny tradycyjny zjazd anestezjologów wciąż aktualnym jest za rok.
Poważnie teraz. W przyszłym roku jak nie umrę, i jak będzie ciepło, i jak będziesz miał czas i jak Szuroczka się zgodzi ;) i jeśli czarne diabły mnie nie zagryzą to postaram się załatwić (za free, bo ja z bankowcami też nie piję) jakiś sensowny materiał i wówczas by można zacząć mieszać zaprawę i wpijać gwózdki. Inni se mogą pić i śpiewać przy ognichu.
Fajna płaszczyzna obróbki termicznej w tej la parrilli.
Coraz bardziej mnie się widzi ta wersja.

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us
Ja hali i flondery, no a kumpel chude.
Poza tym nadmienię Brat, że działkowy Krzych nie dalej jak 7dni wstecz wędził pół świniaka :) Ja dobre fluidy ściągam od ludzi, prawie tak dobrze jak chmurę dyma z camela :)
Dobre inspiracje, oraz sugestie są dla mnie zawsze warte czasu uwagi.
Zatem mam brulion, ołówek, gumkę (do mazania) oraz ekierkę i se rysuję różne prodżekty. No i kurka blada po tygodniu detoxu okazało się nagle, że kończę połówkę sam - kto nicpoństwo wyssał z mlekiem matki ten księdzem nie umrze. Ale nie o tym chciałem.
No do rzeczy.
Będę robił dla się wędzarnię na wiosnę.
Na razie mam prodżekt we łbie. Murowana. Nie będę z tym uprawiał seksu, ani tym bardziej się pieścił. Tu nie ma nad czym przemyśliwać. Ot prosto. Zazbrojony+ zagruzowny i wylany fundament. Kubatura (może są jakoś wyliczę) wykonana będzie w formie szalunków o tak fikuśnych kształtach jak mi się zamarzy, w świeżą zaprawę równomiernie załaduję do połowy objętości kamienie jednakowych gabarytów mniej, a więcej wielkości małej, kobiecej piąstki. (kamienie będą do połowy wciśnięte w świeżą zaprawę, a połowę będą wystawały)
Myślę se, że boki i góra będą miały kształty "beczkowate". Komin prosty.Temperatura wędzenia z alternatywą. Po co się ograniczać. I na ciepło i na gorąco. Wstępną komorę grzania se daruję. Dwie pary żeliwnych drzwiczek do palenisk (takie od starych martenów dla regulacji ciągu, to i estetyczne i praktyczne podejście) Do komory wędzarniczej drzwiczki obowiązkowo z klepek np. dębowych.
I tak se dumam.
Jak skończę prodżektować dla siebie to łyknę pół szklanki czystej, i pomyślę o czymś dla Cię.
Ja wizję już mam tego, co by Ci mogło zapasić.
Taka mała budowla :))
Miejsca masz dość. Pomyśl tylko w której części obejścia najbardziej lubisz sączyć, pichcić i ewentualnie przyjmować głodne gęby.
I rozumiem, że wersja o kształcie la parilla wciąż obowiązuje :)
Rozumiem także, iż doroczny tradycyjny zjazd anestezjologów wciąż aktualnym jest za rok.
Poważnie teraz. W przyszłym roku jak nie umrę, i jak będzie ciepło, i jak będziesz miał czas i jak Szuroczka się zgodzi ;) i jeśli czarne diabły mnie nie zagryzą to postaram się załatwić (za free, bo ja z bankowcami też nie piję) jakiś sensowny materiał i wówczas by można zacząć mieszać zaprawę i wpijać gwózdki. Inni se mogą pić i śpiewać przy ognichu.
Fajna płaszczyzna obróbki termicznej w tej la parrilli.
Coraz bardziej mnie się widzi ta wersja.

Uploaded with ImageShack.us

Uploaded with ImageShack.us
Z naciskiem na zaczyniać.
No bo właśnie o to chodzi. O konfrontację i wnioski z niej płynące.
A ta Twoja projekcja odnośnie wędzarni to jaka?
Jaki materiał chcesz użyć (drewno?, cegły?, beton?, czy beton i kafelki :)? i jak widzisz samo wykończenie.
A może Tobie pospawać tę wędzarnię, co? :D, toć rury na szczelność spawałem dawniej, więc spawać potrafię. Makietowałem samemu kiedyś całe systemy hydrauliczne na łajbach od a do z. Od przyjęcia do odbioru. Wiesz, to makietowanie ciągów rurowych to jest naprawdę fajna zabawa. Ale szybko nudzi.
Tylko nie mam spawarki na stanie, ale mogę pożyczyć.
Zresztą wykonać najprostszą spawarkę od strony elektrycznej to jest wielki pikuś. Przez duże W. Toć w słonecznej Italii serwisowałem spawarki. Tylko skąd ja wezmę tak duże trafo. Eeee w odmętach sadyby pomiędzy pustymi flaszkami buda się pewno znajdzie :)
No bo właśnie o to chodzi. O konfrontację i wnioski z niej płynące.
A ta Twoja projekcja odnośnie wędzarni to jaka?
Jaki materiał chcesz użyć (drewno?, cegły?, beton?, czy beton i kafelki :)? i jak widzisz samo wykończenie.
A może Tobie pospawać tę wędzarnię, co? :D, toć rury na szczelność spawałem dawniej, więc spawać potrafię. Makietowałem samemu kiedyś całe systemy hydrauliczne na łajbach od a do z. Od przyjęcia do odbioru. Wiesz, to makietowanie ciągów rurowych to jest naprawdę fajna zabawa. Ale szybko nudzi.
Tylko nie mam spawarki na stanie, ale mogę pożyczyć.
Zresztą wykonać najprostszą spawarkę od strony elektrycznej to jest wielki pikuś. Przez duże W. Toć w słonecznej Italii serwisowałem spawarki. Tylko skąd ja wezmę tak duże trafo. Eeee w odmętach sadyby pomiędzy pustymi flaszkami buda się pewno znajdzie :)