Widok
już trochę o świętach, rodzinna wigilia....
Mam do Was forumki pytanie gdzie spędzicie tegoroczną wigilię....mam mały dylemat do których rodziców jechac bo zaprosili nas zarówno moi rodzice jak i rodzice mojego męża. Miałam pomysł żeby jechac najpierw do jednych a potem do drugich ale z racji odległości (40km) chyba sobie to darujemy....
jak wygląda to u Was?
jak wygląda to u Was?
my mamy do teściów 300 km...ja w zeszłym roku byłam u wtedy jeszcze narzeczonego na świętach, więc teraz wypadałoby z moimi spędzić święta. swojego mieszkania jeszcze nie mamy, mieszkamy u mnie. ale moi rodzice już w październiku wpadli na pomysł by teściowie przyjechali tu na święta, więc jakieś rozwiązanie się znalazło :) nie ukrywam,że marzą mi się święta, które ja organizuje i zapraszam rodziców, ale to jeszcze troszkę :)
40 to nie jest jakoś specjalnie daleko (chyba, ze auta brak)
siostra z rodziną mojego taty z Malborka od kilkunastu lat "zaliczają" dwie wigilie - najpierw w Malborku z teściami, później u nas
my do teściowej mamy 100km; ustaliliśmy, że będziemy robić na zmianę - Wigilia w Gdańsku, 1/2 świeto u teściowej, za to na Wielkanoc najpierw do niej, a na poniedizałek do Gdańska, a za rok pewnie na odwrót
chociaż jak pojawi się maleństwo (powiedzmy za 1,5 roku) to pewnie się zmieni na korzyść Gdańska...
u siebie nie robimy, bo nie mam pojęcia, jakbym miała zmieścić kilkanaście osób (a tak wyglądają u nas święta), a od strony męza i tak by nikt nie przyjechał...
siostra z rodziną mojego taty z Malborka od kilkunastu lat "zaliczają" dwie wigilie - najpierw w Malborku z teściami, później u nas
my do teściowej mamy 100km; ustaliliśmy, że będziemy robić na zmianę - Wigilia w Gdańsku, 1/2 świeto u teściowej, za to na Wielkanoc najpierw do niej, a na poniedizałek do Gdańska, a za rok pewnie na odwrót
chociaż jak pojawi się maleństwo (powiedzmy za 1,5 roku) to pewnie się zmieni na korzyść Gdańska...
u siebie nie robimy, bo nie mam pojęcia, jakbym miała zmieścić kilkanaście osób (a tak wyglądają u nas święta), a od strony męza i tak by nikt nie przyjechał...

jak byłam w zeszłym roku na świętach u mojego P. a raczej u jego babci w mazowieckim, to prawie nic nie ruszyłam ze stołu bo wogóle tam inaczej święta wyglądają niż u nas. jeśli święta są u mnie w domu to latam od rana w kuchni. u nas w domu jest głupi zwyczaj strojenia choinki w wigilię. wg nie głupi bo wtedy zamiast już się szykować na spokojnie to ja z mamą w kuchni a reszta przy choince. jakbym jechała do kogoś to bym coś na pewno przygotowała, można zapytać mamę co zrobić, żeby się potrawy nie powtórzyły :)
jakąś potrawę, ciasto...
ja zawsze robię kutię (zawsze = od kilku lat)
kulinarnie bardziej się "wyżywam" na wielkanoc;)
poza tym do tej pory i tak pół wigilii (dnia) spędzałam u mamy i u niej gotowałam/piekłam etc
a do teściowej zawsze coś przywoziłam (by mieć co jeść bez tysiaca kalorii w jednej łyżce hihihi;)) w stylu jakieś śledziki zrobione, sałatka...
ja zawsze robię kutię (zawsze = od kilku lat)
kulinarnie bardziej się "wyżywam" na wielkanoc;)
poza tym do tej pory i tak pół wigilii (dnia) spędzałam u mamy i u niej gotowałam/piekłam etc
a do teściowej zawsze coś przywoziłam (by mieć co jeść bez tysiaca kalorii w jednej łyżce hihihi;)) w stylu jakieś śledziki zrobione, sałatka...

Jestem zdania, ze latwiej wyjsc z tej sytuacji kiedy rodzice i tescie mieszkaja od siebie w wiekszej odleglosci. Wtedy jednego roku Wigilie spedza sie z rodzicami, nastepna z tesciami.. Kiedy oboje sa 'pod bokiem' takie latanie od jednych do drugich jest troche uciazliwe.. trzeba patrzec na zegarek, bo w koncu ci drudzy czekaja. A do ktorych jako pierwszych pojechac??
Organizacja Wigilii u nas, dobry pomysl i rozwiazujacy caly problem, jednak przygotowanie swiat na 14 osob to nie lada wyczyn.. no bo przeciez samych tesciow sie nie zaprosi, kiedy brat meza z zona mieszkaja wraz z nimi..
Ciezka sprawa :)
Organizacja Wigilii u nas, dobry pomysl i rozwiazujacy caly problem, jednak przygotowanie swiat na 14 osob to nie lada wyczyn.. no bo przeciez samych tesciow sie nie zaprosi, kiedy brat meza z zona mieszkaja wraz z nimi..
Ciezka sprawa :)
mi by najbardziej przeszkadzało to, że u jednych i drugich trzeba coś zjeść, a przecież każdy ma w żołądku jakiś limit ;)
Kmk wiesz, czasem brat męża może jechać do swoich teściów :) niestety temat świąt po ślubie zawsze będzie zagmatwany :)
Kmk wiesz, czasem brat męża może jechać do swoich teściów :) niestety temat świąt po ślubie zawsze będzie zagmatwany :)
ehh...rzeczywiście ciężka sprawa ze świętami....Moja siostra także robila przez 3 lata "objazdowa"wigilie i pamietam że zawsze się spozniała bo jednak głupio wyjsc po godzinie siedzenia, trzeba odsiedziec, wszystkiego spróbowac. I tak jak tu wspomniałyście - nie da rady zjesc 2 kolacji jedna po drugiej....
ja bym wtedy postawiła takie coś - u jednych jemy kolację bez ciasta, potem koledowanie, prezenty, w auto i do drugich na ciasto, kolędowanie i prezenty
a jak się pojawi dziecko, to już nie będzie takiego ganiania...
wiecie... u nas (moich rodziców) kilkanaście osób na święta to norma (teraz w ndz będzie 14-16 osób na urodzinach, a nikt od strony męża się nie pojawi) i tak ostatnio myślałam, jak to było, jak moi rodizce się pobrali (oboje przyjechali do Gda na studia mama 350km, tata 600km) i jak się pojawiłam to najpierw święta były u jakiejś dalekiej kuzynki, a potem (te pamiętam) "tylko" w trójkę... dla mnie to niewyobrażalne
a jak się pojawi dziecko, to już nie będzie takiego ganiania...
wiecie... u nas (moich rodziców) kilkanaście osób na święta to norma (teraz w ndz będzie 14-16 osób na urodzinach, a nikt od strony męża się nie pojawi) i tak ostatnio myślałam, jak to było, jak moi rodizce się pobrali (oboje przyjechali do Gda na studia mama 350km, tata 600km) i jak się pojawiłam to najpierw święta były u jakiejś dalekiej kuzynki, a potem (te pamiętam) "tylko" w trójkę... dla mnie to niewyobrażalne

a i tak i jedni i drudzy zapakują wam coś do domu
a jeśli u tych drugich nocujecie, to przecież spróbujecie "jutro" tych wigilijnych pyszności
ja na teściową mam jeden tekst (wypróbowany w zeszłym roku, gdy dojechałam do niej po wieczerzy u cioci) - kolacja wigilijna ma być POSTNA (w Wigilię jest post!)
a jeśli u tych drugich nocujecie, to przecież spróbujecie "jutro" tych wigilijnych pyszności
ja na teściową mam jeden tekst (wypróbowany w zeszłym roku, gdy dojechałam do niej po wieczerzy u cioci) - kolacja wigilijna ma być POSTNA (w Wigilię jest post!)

my dzielimy wigilię żeby było sprawiedliwie tzn. jesteśmy na dwóch kolacjach i nie ma innej opcji :) rok temu była u nas wielka wigilia to przynajmniej my choć raz nie musieliśmy nigdzie jeździć, ale my mamy blisko do jednych i drugich rodziców; pomysł AgiB to uważam super rozwiązanie :)
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
Kmk chyba że tak :) to faktycznie problem mały powstaje. właśnie o to mi z jedzeniem chodziło, zostawię sobie zapas by zjeść coś u jednej mamy, druga pomyśli, że nie smakuje itp.
jak już będę na swoim to będę stosowała metodę naprzemienną :) choć nie ukrywam, że mi się marzą święta tylko we dwoje. bez latania w kuchni, bo tak naprawdę moja mama w święta lata jak maszyna, dobrze, że ma wolne w okresie międzyświątecznym. teściowa za to pracuje w wigilię i po świętach. teraz np święta są w weekend więc narobi się, a wolnego będzie miała tyle co nic.
jak już będę na swoim to będę stosowała metodę naprzemienną :) choć nie ukrywam, że mi się marzą święta tylko we dwoje. bez latania w kuchni, bo tak naprawdę moja mama w święta lata jak maszyna, dobrze, że ma wolne w okresie międzyświątecznym. teściowa za to pracuje w wigilię i po świętach. teraz np święta są w weekend więc narobi się, a wolnego będzie miała tyle co nic.
Myślę,że te problemy znikną najprawdopodobniej za jakieś kilka(naście) lat, kiedy już wszystkie dorobimy się gromadki dzieci i wigilię będzie wypadało spędzać u siebie, ew. zaprosić rodziców. A póki co właśnie trzeba się nakombinować :)
Ja jestem za opcją: "w tym roku na wigilię do jednych rodziców w przyszłym do drugich", przecież czy naprawdę będą obrażeni ci rodzice do których na wigilię się nie przyjedzie? Przecież po to jest "pierwsze" i "drugie" święto (wiem, że o mniejszej randze ale jednak święto w czasie bożonarodzeniowym) żeby mieć szansę właśnie odwiedzić dużo rodziny (heh, pewnie nie tylko po to;)
Więc uważam że nikt się nie obrazi kiedy raz spędzimy wigilię tu a raz tam :) A tak będzie można w pełni się zrelaksować, właśnie jak to któraś z Was napisała nie patrzeć na zegarek...
Moja siostra ma rodziców i teściów w jednej miejscowości i wiem jak to marnie wygląda kiedy właśnie tak "skacze".
Ja jestem za opcją: "w tym roku na wigilię do jednych rodziców w przyszłym do drugich", przecież czy naprawdę będą obrażeni ci rodzice do których na wigilię się nie przyjedzie? Przecież po to jest "pierwsze" i "drugie" święto (wiem, że o mniejszej randze ale jednak święto w czasie bożonarodzeniowym) żeby mieć szansę właśnie odwiedzić dużo rodziny (heh, pewnie nie tylko po to;)
Więc uważam że nikt się nie obrazi kiedy raz spędzimy wigilię tu a raz tam :) A tak będzie można w pełni się zrelaksować, właśnie jak to któraś z Was napisała nie patrzeć na zegarek...
Moja siostra ma rodziców i teściów w jednej miejscowości i wiem jak to marnie wygląda kiedy właśnie tak "skacze".
a czy to jest jakis obowiazek zeby swieta spedzac z rodzicami?chyba po to wyszło sie za maz i załozyło własna rodzine zeby sie usamodzielnic. nie mozna samemu spedzic swiat jak komu sie podoba? widze ze tu kazdy chce "zrobic dobrze" rodzicom i tesciom a jakie sa wasze wymarzone swieta? jak dla mnie taka bieganina od jednych do drugich jest bez sensu bo w swieta to kazdy chce odpoczac a przy takim "planie" kilepsko to widze zeby był czas na odpoczynek i prawdziwe swietowanie. ale pewnie u wiekszoscy była by afera i fochy bo jak mozna mamusi nie odwiedzic w swieta. nie pisze ze u kazdego to jest, zeby zaraz afera nie była. moze sa osoby ktore sobie zycia bez mamusi i tatusia nie wyobrazaja i swieta to tylko z nimi. ja mam bardziej nowoczesnaj jak dla niektorych podejscie do tych spraw i ogolnie nie przepadam za swietami.
jeżeli ktoś jest związany ze swoją rodziną to nie wyobraża sobie świąt bez nich i kropka. Co w tym dziwnego? co do tego ma ma małżeńswto? Dalej są moimi rodzicami, a święta to przedewszystkim czas dla rodziny i bliskich.
My mamy 100 km a i tak będziemy tu i tu:) nie wyobrażam sobie wigilli bez moich rodziców, przednigdy nie zostawiłabym ich samych w tym dniu (nie mam rodzeństwa) tak samo jak mój maż i tyle:) to nie jest przymus:)
i naprawdę nie Tobie angelika oceniać takie sprawy jak to czy ktoś czuje potrzebę spędzenia świąt z rodziną.
Współczuje że nie czujesz takiej potrzeby, widocznie nie ma między wami takich więzi... przykre
My mamy 100 km a i tak będziemy tu i tu:) nie wyobrażam sobie wigilli bez moich rodziców, przednigdy nie zostawiłabym ich samych w tym dniu (nie mam rodzeństwa) tak samo jak mój maż i tyle:) to nie jest przymus:)
i naprawdę nie Tobie angelika oceniać takie sprawy jak to czy ktoś czuje potrzebę spędzenia świąt z rodziną.
Współczuje że nie czujesz takiej potrzeby, widocznie nie ma między wami takich więzi... przykre
angelika.... tylko widzisz... dla mnei właśnie po to są święta by być z RODZINĄ - i to taką szerszą
z mężem, kameralnie bedę Nowy Rok witać
i ja mam ciśnienie nie dlatego, że ktoś się obrazi, ale bardziej dlatego, że JA chcę być z wszystkimi (a ze teraz tych "wszystkich" jest dwa razy więcej...) bliskimi
i choć obeszałbym się bez teściowej i szwagrów, to wiem, ze mojemu mężowi na tym zależy a ja nie chciałabym pomijać jego części rodziny i tyle
i zgadza się - ciężko mi wyobrazić sobie święta bez "rodzinnego zlotu", ale wiesz... to ma swój urok... opowieści dziadka, wspólne oglądanie zdjęć/filmów rodzinnych, rozmowa telefoniczna z rodziną z Kanady, dyskusja, kto w tym roku "robi" za Mikołaja, opowiadanie babci, że coś tam (czym się właśnie zajadamy) jej się nie udało/przypaliło/nie jest doprawione itp.
może dlatego nie przepadam za święami u teściowej, bo tam święta to włączony telewizor, jedzonko, później wódeczka... zero rozmów, kolędowania... po prostu wieczór, gdy jest więcej niż 3 osoby w domu
z mężem, kameralnie bedę Nowy Rok witać
i ja mam ciśnienie nie dlatego, że ktoś się obrazi, ale bardziej dlatego, że JA chcę być z wszystkimi (a ze teraz tych "wszystkich" jest dwa razy więcej...) bliskimi
i choć obeszałbym się bez teściowej i szwagrów, to wiem, ze mojemu mężowi na tym zależy a ja nie chciałabym pomijać jego części rodziny i tyle
i zgadza się - ciężko mi wyobrazić sobie święta bez "rodzinnego zlotu", ale wiesz... to ma swój urok... opowieści dziadka, wspólne oglądanie zdjęć/filmów rodzinnych, rozmowa telefoniczna z rodziną z Kanady, dyskusja, kto w tym roku "robi" za Mikołaja, opowiadanie babci, że coś tam (czym się właśnie zajadamy) jej się nie udało/przypaliło/nie jest doprawione itp.
może dlatego nie przepadam za święami u teściowej, bo tam święta to włączony telewizor, jedzonko, później wódeczka... zero rozmów, kolędowania... po prostu wieczór, gdy jest więcej niż 3 osoby w domu

mentorak - kurcze... 100km - podziwiam, ja (jestem u nas kierowcą, mąż nie ma prawwa jazdy) bym nie dała rady chyba - fakt, że wolę pojechać 120km o ostródy "normalną" drogą, niż tłuc się ostatnie 30-40km do teściowej wąską drogą o strukturze sera szwajcarskiego;)
dlatego u teściowej pojawimy się w sobotę, na pierwszy dzień świąt, pewnie gdzieś na obiad (luuuubię spaaać:):))
dlatego u teściowej pojawimy się w sobotę, na pierwszy dzień świąt, pewnie gdzieś na obiad (luuuubię spaaać:):))

Może właśnie głównym problemem angeliki jest to, że ona po prostu za świętami nie przepada
jak dla mnie synonim świąt to dużo ludzi :D nie wyobrażam sobie, że kiedy już wyjdę za mąż, usiądziemy sami we dwójkę przy 12 potrawach :D Oczywiście nie musi być 12 potraw ale takie są właśnie bożonarodzeniowe tradycje, i szczerze mówiąc to większość z nich (jak nie wszystkie) najlepiej wychodzą właśnie w dużym gronie rodzinnym.!
najlepsza atmosfera świąt dla mnie to właśnie wtedy kiedy jest dużo ludzi i zamieszanie :D
jak dla mnie synonim świąt to dużo ludzi :D nie wyobrażam sobie, że kiedy już wyjdę za mąż, usiądziemy sami we dwójkę przy 12 potrawach :D Oczywiście nie musi być 12 potraw ale takie są właśnie bożonarodzeniowe tradycje, i szczerze mówiąc to większość z nich (jak nie wszystkie) najlepiej wychodzą właśnie w dużym gronie rodzinnym.!
najlepsza atmosfera świąt dla mnie to właśnie wtedy kiedy jest dużo ludzi i zamieszanie :D
blacky - dokładnie - to zamieszanie, atmosfera:)
i nawet ten wysiłek żeby pojechać i tu i tu... to też ma urok
jasne, zanim się pojedzie, to "się nie chce", ale w sumie później się nie żałuje:) a nawet wspomina miło:)
ja np. bardzo lubię takie zmęczenie na koniec świąt... takie spełnienie
zresztą podobnie się czułam po naszym weselu - zrąbana, ale spełniona... z kilkoma anegdotycznymi wpadkami;)
i nawet ten wysiłek żeby pojechać i tu i tu... to też ma urok
jasne, zanim się pojedzie, to "się nie chce", ale w sumie później się nie żałuje:) a nawet wspomina miło:)
ja np. bardzo lubię takie zmęczenie na koniec świąt... takie spełnienie
zresztą podobnie się czułam po naszym weselu - zrąbana, ale spełniona... z kilkoma anegdotycznymi wpadkami;)

a ja Wam napiszę, a szczególnie Tobie angelika że mnie siedząc samej z męzem w domu w wigilię i mając tak dużą rodzinę byłoby po prostu smutno. Codziennie spędzamy razem czas i codziennie mamy wspólną kolację. Jasne że można "nic nie robic" i zaszyc sie w domu na 3 dni żeby odpoczac ale przecież nawet z samego założenia Święta Bozegonarodzenia są rodzinne....
ja właśnie też lubię być z rodziną w święta, raz wiecie pojechaliśmy we dwoje do Zakopca na święta i powiedziałam potem, że nigdy więcej, brakowało mi bardzo bliskich, tego gwaru, śmiechu; ja to bym mogła co rok robić u nas święta, rok temu po raz pierwszy w nowym domu było prawie 20 os. i było z****iście! :) rodzinka pomogła z potrawami, szwagier się przebrał - dla dzieci, było głośno i wesoło - cudownie! w I dzień świąt na spokojnie już pojedziemy na obiadek pewnie do kogoś z rodziny, a w II dzień świąt ja mam urodzinki więc na spokojnie najbliżsi wpadną do mnie po obiedzie na kawkę i ciacho, a wieczorem pewnie z sąsiadami posiedzimy - ja kocham święta :)
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
no będzie ciężko, 100 km to nie jest mało :) to będzie nasza pierwsza wspólna wigilia, wcześniej spędzaliśmy u siebie pierwszy lub drug dzień świąt... ale cóż, i mi i mężowi bardzo zależy żeby ten czas spędzić z naszymi najbliższymi... a dla chcącego nic trudnego:) pojechałabym nawet 200 km gdyby było trzeba:) i nie dlatego że tak trzeba ale dlatego że tak chcemy:)
dziewczyny, czy do Was przychodzi Mikołaj w wigilię? :)
do mnie zawsze przychodził Gwiazdor!!! :)
mam nadzieję, że i w tym roku przyjdzie ;) a jak uda się ściągnąć teściów to będzie nas na wigilii 8 osób plus 2 w brzuchu u siostry :P plus moje 3 papugi no już się nas trochę uzbiera ;)
do mnie zawsze przychodził Gwiazdor!!! :)
mam nadzieję, że i w tym roku przyjdzie ;) a jak uda się ściągnąć teściów to będzie nas na wigilii 8 osób plus 2 w brzuchu u siostry :P plus moje 3 papugi no już się nas trochę uzbiera ;)
on jest z centralnej polski, do niego nikt nie przychodził :P
do nas od zawsze przychodził Gwiazdor, bałam się go strasznie :P
teraz im starszy jest coraz szybszy, bo dzwoni do drzwi zanim zlecę już go nie ma ;) dobrze, że prezenty zostawia :) uwielbiam to najbardziej z całych świąt :) może to takie moje zboczenie ale nienawidzę dawać prezentów w torebkach, każdy starannie zapakowuję papierem :) aaa i uszka uwielbiam :) :P ale mi się nastrój udzielił ;)
do nas od zawsze przychodził Gwiazdor, bałam się go strasznie :P
teraz im starszy jest coraz szybszy, bo dzwoni do drzwi zanim zlecę już go nie ma ;) dobrze, że prezenty zostawia :) uwielbiam to najbardziej z całych świąt :) może to takie moje zboczenie ale nienawidzę dawać prezentów w torebkach, każdy starannie zapakowuję papierem :) aaa i uszka uwielbiam :) :P ale mi się nastrój udzielił ;)
o tak - samodzielnie zapakowane prezenty - to jest to...
a jeszcze kilka(naście) lat temu rozpakowywane delikatnie, by jak najmniej zniszczyć papier (by móc w niego znów zapakować)
uwielbiam takie prezenty "prawdziwe" - dokładnie wybierane, samodzielnie robione
tak samo jak kartki (świąteczne, imieninowe, ślubne itd) kupuję bez życzeń w środku i sama wypisuję - po slubie najfajniejsze było czytanie takich "indywidualnych" kartek (jedną dostaliśmy samodzielnie robioną, z naszym zdjęciem ściągnietym z NK - na prawdę fajna sprawa)
a jeszcze kilka(naście) lat temu rozpakowywane delikatnie, by jak najmniej zniszczyć papier (by móc w niego znów zapakować)
uwielbiam takie prezenty "prawdziwe" - dokładnie wybierane, samodzielnie robione
tak samo jak kartki (świąteczne, imieninowe, ślubne itd) kupuję bez życzeń w środku i sama wypisuję - po slubie najfajniejsze było czytanie takich "indywidualnych" kartek (jedną dostaliśmy samodzielnie robioną, z naszym zdjęciem ściągnietym z NK - na prawdę fajna sprawa)

no bo nie wytrzymaaaam :) a pewnie, jeden papier służył na kilka razy :D czasem nawet karteczka z imieniem była ta sama :D
ja też uwielbiam kartki, pod każdą postacią, mała duża....na ślub dostaliśmy jedną z życzeniami
"jesteście wielkim dowodem na to, że miłość taka od dziecka, ta na odległość i przez internet może przetrwać" uwielbiam ją :):):)
ja też uwielbiam kartki, pod każdą postacią, mała duża....na ślub dostaliśmy jedną z życzeniami
"jesteście wielkim dowodem na to, że miłość taka od dziecka, ta na odległość i przez internet może przetrwać" uwielbiam ją :):):)
a ja myślałam że jestem jedna z ostatnich która wysyła kartki z życzeniami papierowe :) i też pakuję prezenty w papier i wstążkę, nie toleruję torebek hi hi, ja sama też robię karneciki do prezentów jeszcze - żeby było tak osobiście i wyklejam czasem pudełka np. po butach aby prezent włożyć do środka :)
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
karolinka - no coś ty... prezent w torebce, to nie prezent... kojarzy mi się z późnokomunistycznymi/ew. lata 90-te torebkami/reklamówkami z mikołajem, w które były pakowane prezenty na choinkach zakładowych/szkolnych
w torebkę mogę co najwyżej włożyć kilka zapakowanych prezentów (bo czasem toto jest niewymiarowe, zeby we wspólny papier zapakować)
na wyklejanie pudełek po butach papierem i taki ich "odzysk" nie pomyślałam
w torebkę mogę co najwyżej włożyć kilka zapakowanych prezentów (bo czasem toto jest niewymiarowe, zeby we wspólny papier zapakować)
na wyklejanie pudełek po butach papierem i taki ich "odzysk" nie pomyślałam

ja też pakuje prezenty w papier:) ahhh te święta:) mimo wszystko (całej tej bieganiny, masy roboty w kuchni itd:) jest to cudowny czas ...:)
i standardowo w moim domu kolędy krawczyna i mama, która przy nich odjeżdża :P
Aga zobaczysz zaraz sezon się zacznie :) ja lubię na polskiej stacji słuchać christmas song :)
ja uważam, że prezenty dane w torebkach są takie se. rodzicom na ślubie też najpierw zapakowałam w papier, fioletowy ma się rozumieć. podpisałam, a potem w torebki, żeby nam się lepiej dawało :)
Aga zobaczysz zaraz sezon się zacznie :) ja lubię na polskiej stacji słuchać christmas song :)
ja uważam, że prezenty dane w torebkach są takie se. rodzicom na ślubie też najpierw zapakowałam w papier, fioletowy ma się rozumieć. podpisałam, a potem w torebki, żeby nam się lepiej dawało :)
AgaB to jak opisujesz swieta w swoim rodzinnym domu jest dokladnym odzwierciedleniem tego co jest u mnie.. duzo ludzi, ogladanie starych zdjec, slajdow.. wspomina sie stare czasy, rozmawia o tym co jest teraz, jakie sie ma plany na przyszlosc itd. Bardzo cenie sobie te chwile i bardzo, bardzo je lubie. Zdarzylo sie dwa razy, ze Boze Narodzenie spedzalam z dala od najblizszych.. niby nie sama, a z chlopakiem i wsrod znajomych, z choinka i polskimi potrawami (na tyle, na ile mozliwe bylo ich przygotowanie), jednak to nie bylo to samo.. ta bieganina (mimo, ze jest uciazliwa) to wlasnie po to jak mowisz, zeby byc ze wszystkimi bliskimi. Tez 'obeszlabym sie' bez rodziny meza ale dla niego bycie z nimi w te swieta jest rownie wazne, jak dla mnie bycie z moja rodzina..
Nilla, z prezentami mam tak samo, pakuje w papier, torebki dla leniwych ;))) I kartki tez wypisuje sama, szczegolnie tym najblizszym, ktorym zawsze jest duzo do powiedzenia, tak od serca :))
Nilla, z prezentami mam tak samo, pakuje w papier, torebki dla leniwych ;))) I kartki tez wypisuje sama, szczegolnie tym najblizszym, ktorym zawsze jest duzo do powiedzenia, tak od serca :))
A ja uważam, że święta są dla mnie i mojego faceta, żeby pobyć ze sobą.
Dlatego staramy się co roku wyjeżdżać na "zorganizowane" wczasy świąteczno-sylwestrowe. I jest super :). Wigilia z kapelą góralską, górski klimat, narty, kuligi, po prostu bajka.
Nie ganiam w językiem na wierzchu, jestem wypoczęta, a mamy czas dla siebie.
Z rodzicami też tak wyjeżdżałam i dlatego nie mają pretensji, bo sami odpuszczali sobie święta w domu :).
Oczywiście teściowa musiała odwalić numer. Jak mój dzwonił do niej z życzeniami, to musiała się poryczeć, że sama jest, chociaż przed wyjazdem mówiła, że idzie do siostry. Ale moja teściowa to zero i wszystkiego się można spodziewać.
Dlatego staramy się co roku wyjeżdżać na "zorganizowane" wczasy świąteczno-sylwestrowe. I jest super :). Wigilia z kapelą góralską, górski klimat, narty, kuligi, po prostu bajka.
Nie ganiam w językiem na wierzchu, jestem wypoczęta, a mamy czas dla siebie.
Z rodzicami też tak wyjeżdżałam i dlatego nie mają pretensji, bo sami odpuszczali sobie święta w domu :).
Oczywiście teściowa musiała odwalić numer. Jak mój dzwonił do niej z życzeniami, to musiała się poryczeć, że sama jest, chociaż przed wyjazdem mówiła, że idzie do siostry. Ale moja teściowa to zero i wszystkiego się można spodziewać.
eee rozumiem, że po świętach i na sylwestra w góry, no ale każdy robi to co lubi :) najważniejsze jest zrozumienie...no i prezenty zapakowane w papier obowiązkowo:):)
dużo zależy, jak się "z domu" wynosi
karolinka takie święta miała "od zawsze", a przynajmniej kilkukrotnie z rodzicami jeszcze - dla niej tak wyglądają święta, a mnie by "czegoś" brakowało tylko dlatego, że ja inaczej w domu miałam
dla mnie bardzo ważne są relacje rodzinne, a same święta "robione" są przez kilka osób jednocześnie (tzn wigilia jest od wielu lat z zeszłorocznym wyjątkiem u moich rodziców, ale jest "składkowa" każdy przynosi coś od siebie /wcześniej oczywiście ustalamy kto, co/, a później każdy zabiera "coś" do domu; tak samo nie ma "usługiwania" przy stole - jedni wnoszą potrawy, inni sprzątają, ktoś zmywa, co nie wejdzie do zmywarki, ktoś powyciera), więc generalnie gospodarz/gospodyni nie jest obciążony całością przygotowań (sprząta się przecież i tak przed światami, czy na codzień) - skoro każdy (dorosły, dzieci nie ma aktualnie u nas w rodzinie) przyniesie jedno danie lub ciasto, to jedzenia jest akurat, nie zostają później nieprzytomne tony żarcia, i jest ciekawie, bo poza sandardami (tutaj robią mamy, ciocie, babcia), to np. my młodsze pokolenie za każdym razem staramy się zrobić coś nowego (np. jakieś danie wigilijne z innego regionu Polski niż znamy)
mam nadzieję, że tę tradycję uda mi się utrzymać i w przyszłości (mój Andrzej na poczatku był zdziwiony, ale po 3 latach wspólnego życia widzę, że powoli niektóre kwestie stara sie "przesadzić" do domu swojej mamy)
karolinka takie święta miała "od zawsze", a przynajmniej kilkukrotnie z rodzicami jeszcze - dla niej tak wyglądają święta, a mnie by "czegoś" brakowało tylko dlatego, że ja inaczej w domu miałam
dla mnie bardzo ważne są relacje rodzinne, a same święta "robione" są przez kilka osób jednocześnie (tzn wigilia jest od wielu lat z zeszłorocznym wyjątkiem u moich rodziców, ale jest "składkowa" każdy przynosi coś od siebie /wcześniej oczywiście ustalamy kto, co/, a później każdy zabiera "coś" do domu; tak samo nie ma "usługiwania" przy stole - jedni wnoszą potrawy, inni sprzątają, ktoś zmywa, co nie wejdzie do zmywarki, ktoś powyciera), więc generalnie gospodarz/gospodyni nie jest obciążony całością przygotowań (sprząta się przecież i tak przed światami, czy na codzień) - skoro każdy (dorosły, dzieci nie ma aktualnie u nas w rodzinie) przyniesie jedno danie lub ciasto, to jedzenia jest akurat, nie zostają później nieprzytomne tony żarcia, i jest ciekawie, bo poza sandardami (tutaj robią mamy, ciocie, babcia), to np. my młodsze pokolenie za każdym razem staramy się zrobić coś nowego (np. jakieś danie wigilijne z innego regionu Polski niż znamy)
mam nadzieję, że tę tradycję uda mi się utrzymać i w przyszłości (mój Andrzej na poczatku był zdziwiony, ale po 3 latach wspólnego życia widzę, że powoli niektóre kwestie stara sie "przesadzić" do domu swojej mamy)

a ja wam zazdroszczę że macie takie święta. Ja nie lubię tego czasu wszyscy udają że są mili, nie cierpię kupować prezentów (nigdy nie mam pojęcia co komu). wszędzie tłok i kolejki, i kłótnia gdzie spędzimy wigilię, Spotkania rodzinne jakieś tam są ale sztywne i bez serdeczności. Po prostu dla mnie to męczarnia. chciałabym żeby już było po świętach...
kicia - u nas, jak my, dzieci, podorastaliśmy, a nie chcieliśmy zupełnie rezygnować z prezentów, ustaliliśmy rodzinnie losowanie, kto komu prezent robi - i każdy szykuje jeden prezent do ok 100zł wartości (też ustalona ta kwota)
mniej po kieszeni bije, lepiej można się zastanowić nad prezentem i jest miło i fajnie
nilla - w pracy zeszło pół blachy (czyli tyle ile przyniosłam) tego 3-bita na niedzielę (u rodziców będzie kilkanaście osób) robię kolejną blachę, a pewnie za tydzień (jedziemy do teściowej na imieniny męża) następną i na 30.11 kolejną mężowi do pracy
normalnie pychota - aż mój szef, który słodkiego nie je zjadł 1,5 kawałka
mniej po kieszeni bije, lepiej można się zastanowić nad prezentem i jest miło i fajnie
nilla - w pracy zeszło pół blachy (czyli tyle ile przyniosłam) tego 3-bita na niedzielę (u rodziców będzie kilkanaście osób) robię kolejną blachę, a pewnie za tydzień (jedziemy do teściowej na imieniny męża) następną i na 30.11 kolejną mężowi do pracy
normalnie pychota - aż mój szef, który słodkiego nie je zjadł 1,5 kawałka

ja nie widze nic przykrego w moim podejsciu do swiat. nie przepadam za nimi i tyle. dla mnie to wszystko jest sztuczne i oklepane i to ze nie lubi sie swiat nie oznacza ze nie ma sie wiezi z rodzina. ja na codzien jestem z rodzina i wcale nie potrzebuje do tego swiat zeby pokazac ze dobrze sie rozumiemy.
a co to kazdy musi lubic świeta?
a co to kazdy musi lubic świeta?
angelika - u nas właśnie dlatego świeta zaczynają się od kilkunastu osób - ponieważ spotykamy się w szerszym gronie niż na codzień, czy nawet na imieniny etc
jak byłam mała to było tak, ze np. wigilia w gronie najbliższych a dalsze swięta były po to, by z dalszą rodziną (typu kuzyn taty itd) się spotkać (a nie tylko na ślubach i pogrzebach;))
jak byłam mała to było tak, ze np. wigilia w gronie najbliższych a dalsze swięta były po to, by z dalszą rodziną (typu kuzyn taty itd) się spotkać (a nie tylko na ślubach i pogrzebach;))

My robimy tak, że po prostu na Wigilie rodzice z obu stron przychodzą do nas (już drugi rok z rzędu), w jedno święto jesteśmy u jednych, a w drugie u drugich i jest sprawiedliwie :) w Wielkanoc jeden dzień tu drugi tu :P
ja jestem mezatka pol roku...i juz mamy postanowione...,ze raz u moich raz u meza beda swieta....moi mieszkaja 400km od gdanska a meza 150 od gdanska.....ale ,ze z racji ,ze to jest po drodze... to wtym roku wracajac ze swiat od moich rodzicow zajedziemy na kolacje w 2 dzien swiat....dobre i to.....bo za rok spedzimy je u meza ale juz nietesty nie zajedziemy do moich rodzicow.....;-((((musimy jakos to dzielic....w tym roku takze odbieramy wlasne mieszkanie to beda warunki na wspolne swieta..oooo
My raz zrobiliśmy taką łączoną wigilię u nas czyli moja rodzina oraz mojego męża i powiem szczerze - dziwnie było. Oni inaczej my inaczej i jakoś tak każdy spięty był. Wiadomo trzeba się do siebie przyzwyczaić. Ale to ogólnie nie było miłe doświadczenie i teraz wolimy rok z jedną rodziną rok z drugą. Oczywiście to wychodzi np tak że Wigilia np z rodziną mojego męża a w 1 dzień Świąt jedziemy do mojej rodziny. I tak się dzielimy sobą :) Ogólnie każdy jest zadowolony, chociaż na początku teściowa płakała że jak to jej synka nie będzie na Wigilii? Ale w końcu jesteśmy dorośli i nieraz trzeba podjąć jakąś zdecydowaną decyzję i się postawić. Teraz nie żałujemy.
Ale co by nie mówić, najfajniejsze święta były jak było się dzieckiem!
Ale co by nie mówić, najfajniejsze święta były jak było się dzieckiem!