Widok

masakra w Madonnie

Wesele Śródmieście Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
uwaga!!!!! Prowadzę kwiaciarnie w Gdańsku więc na codzień spotykam się z wami przyszłymi pannami młodymi które chcą aby ich ślub był cudowny. W tym roku samej przyszło mi podejmowac decyzje jaka muzyka, bukiet, suknia poniewaz niebawem biore slub. Wiele pań polecało mi salon ślubny Madonna. Jadac tam wierzylam ze znajde suknie swoich marzen. Jedyne co znalazlam to rewelacyjnie wyszkolona kadra, ktora traktuje panny przedmiotowo, nie slucha ich tylko " ubierajta to co mamy na wieszakach bo to najlepsze" . Nie sposob dobrze cos sprzedac trzeba byc dobrym psychologiem aby dobrze dobrac cos do czlowieka. Ekspedientka wogole mnie nie sluchala, nie brala pod uwage moich wymogow tylko raz po raz wciskala mi suknie , w ktorych i owszem wygladam dobrze ale czulam sie jak wsadzona nie do tej bajki. Prosze Uwazajcie , nie dajcie sie zmanipulowac wezcie ze soba mame, siostre, przyjaciolke ktore nie pozwola wam omamic sie profesjonalistkom i wydadza miarodajna opinie o waszym stylu, charakterze i wygladzie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
farage ququ http://www.faragebride.com/en/collection/series1/img09.jpg#img09.jpg ja stawiam na oryginalność :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w madonnie nie byłam ale zgadzam się z wypowiedzią, że opinia dziewczyn co do salonów może byc różna. Swoją suknie znalazłam w Agnes i bardzo polecam obsługę (w przeciwieństwie do karolci), natomiast zauważyłam, że bardzo ważna jest "obsługa" w salonie a pewnie wszystko zależy na jaką panią się trafi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja również zaklepałam sobie suknię w madonnie-umówiłam się na przymiarkę, poszłam z małą ściągą w ręku ;p(spisałam sobie ze strony modele jakie chcę przymierzyć)...po przyjściu do salonu pani zabrała mi kartkę i przyniosła do przymierzalni wszystko to co chciałam- w przymierzalni była naprawdę bardzo pomocna i świetnie mi doradziła :) no i wybrałam tą jedyną ;))) fakt ceny mają zabójcze dlatego zdecydowałam się wypożyczyć suknię a nie kupować bo w sumie co później bym z nią zrobiła-tylko by mi w szafie zalegała ;p rozbawiły mnie też ceny długich do ziemi welonów haftowanych (strasznie mi się taki marzył- od 700zł w górę) więc poprzestałam na standardowej długości ;))) buty też mają super- na pewno sobie u nich zamówię :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Patrycja to bardzo miła i kompetentna osoba. Byłam bardzo zadowolona z sukni, którą pomogła mi wybrać. POLECAM!!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Buty mają super- zgadzam się, ale doliczają sobie kosmiczną marżę do nich. W madonnie upatrzyłam sobie buciki a potem kupiłam je gdzie indziej 100zł taniej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moim zdaniem powinna być osobna zakładka albo jakiś stały watek na suknie ślubne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam bardzo podobne spostrzeżenia jak emmii21.. Nie dostałam do przymiarki sukienek, które sobie wcześniej upatrzyłam. Pani wybrała dla mnie inne sukienki, w zupełnie innym fasonie i nie bardzo chciała pokazać mi coś innego.. Na koniec właściwie za mnie zdecydowała, która mi się podoba i usilnie namawiała na podpisanie umowy, mówiąc, że to już ostatni dzwonek i sama będę winna swoim nerwom jak sukienka będzie się spóźniać.. Nie było to miłe.. Sukienki są ładne, ale stojąc w sukience, którą wybrała dla mnie ta Pani nie czułam, że to ta jedyna... Swoją wybrałam w salonie Cymbeline.. Kawałek dalej przy tej samej ulicy.. Sporo droższa od tej w Madonnie, ale coż:) ślub bierze się raz w życiu:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Polecam salon Lisa Ferrera w Gdyni na Karwinach. Tam nie ma masakry :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pani Patrycja super jest naprawde, wyrozumiała i odrazu przyniosła mi suknie marzen.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej dziewczyny! Też muszę dorzucić swoje trzy grosze w tym temacie. Jakiś czas temu rozpoczęłam poszukiwania sukni ślubnej. Kierując się pozytywnymi opiniami na forum, oraz moich dwóch koleżanek, pierwsze kroki skierowałam do Madonny. Byłam praktycznie pewna, że tam kupię "tę jedyną", wcześniej oglądałam suknie w internecie, i kilka modeli było naprawdę przepięknych. Niestety, spotkało mnie rozczarowanie... Po pierwsze, rozejrzałam się najpierw po salonie i wybrałam kilka modeli, które wpadły mi w oko. Niestety, większość wskazanych przeze mnie nie została mi podana do przymierzenia. Na każdą moją propozycję, mój pomysł czy pytanie dotyczące asortymentu Pani obsługująca od razu była "na nie". Nosek zadarty do samego nieba, takie było moje odczucie. Ponadto na siłę wciskano mi podpisanie umowy, podkreślając, że już za chwilę, już za godzinę, jak wrócę, danej sukienki może już nie być w salonie (mimo że podczas mojego pobytu salon był pusty). Może ten "agresywny" marketing działa na niektóre klientki, ale ja doszłam do wniosku, że nie kupię sukienki w salonie, gdzie obsługuje się mnie z łaską, bez odrobiny pozytywnego podejścia. Ponadto suknie z wyprzedaży, które zostały mi pokazane, były zniszczone, łącznie z przetarciami materiału czy plamami. Aż trudno mi uwierzyć, że tak może wyglądać suknia po jednokrotnym wypożyczeniu (Panie twierdzą, że każda suknia jest wypożyczana tylko raz). Po salonie o takiej renomie oczekiwałabym czegoś innego. Zaznaczę, że osoby które pojechały ze mną na przymiarkę, też podzieliły moje wrażenia. Myślę, drogie forumki, że powinnyśmy być bardziej wymagające, i zwracać uwagę na takie zachowania, w końcu to salon jest dla klientek, płacimy niemałe pieniądze i mamy prawo do usługi na dobrym poziomie. Dodam jeszcze tylko, że po rozczarowaniu w Madonnie odwiedziłam jeszcze 3 inne salony, i w każdym obsługa była dużo lepsza, niż tam. Ostatecznie zdecydowałam się na suknię w jednym z nich, i nie ukrywam, że oprócz pięknego modelu sukni do podjęcia decyzji skłonił mnie właśnie świetny kontakt ze sprzedawczynią. A paniom z Madonny życzę zmiany podejścia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Całkowicie abstrahując od tematu chciałbym się podzielić wrażeniami panien z 3-miasta których dużo zjechało do nas po targach (mimo, że to kilka dni):

wrażenie 1
- Pani - klientka - pyta ile sukienek może przymierzyć?
- ??? Ale o co chodzi ??? - pada pytanie od nas
- Bo po 7 sukience ekspedientki w salonach już na nią sapią
- Nie moja droga - jesteś u nas i możesz przymierzyć wszystkie suknie. Jeśli przyjechałaś bez umówienia a mamy przymiarkę za 2 godziny, to poinformujemy Cię o tym i możesz iść na obiad lub umówić się i wrócić ponownie dokończyć wybór.

wrażenie 2
- MUSI Pani podpisać umowę, DZISIAJ, TERAZ, NOW!!! - klientki słyszą to wszędzie.
Jest to normalne zachowanie handlowca - każdy chce sprzedać. Można jednak klienta zachęcić grzecznie, proponując rabat, proponując bolerko lub drugie bolerko jeśli ślub jest zimą.
Jeśli sukienka jest wmuszona to potem klientka dobierająca u nas dodatki skarży się że wciśnięto jej suknię. Czasami jeśli ma umowę i jest zdecydowana na którąś ze sukienek a my mamy dobry humor (dodatkowo wpłacona zaliczka nie jest duża) proponujemy upust na kwotę zaliczki do sukni wypożyczonej czy kupionej u nas.

wrażenie 3
- jeden fason - tutaj również proszę o uwagę panienki. Powinnyście przymierzyć nie tylko suknię przez Was wymarzoną, ale również w innym fasonie zaproponowaną przez Panią w salonie. Niska pulchna babka która wymarzy sobie księżniczkę może wyglądać karykaturalnie i wszystko będzie się jej wylewać - wysoka, bardzo chuda laska w greckiej sukni... hmmmm
Wiem, że sobie upatrzyłyście ale dajcie Pani w sklepie szansę aby zaprezentowała Wam swój punkt widzenia. Pani w sklepie jest w sklepie dlatego bo ma oko (powinna mieć) i przymierzyła już tysiące sukienek na setki panienek. Poza tym musicie współpracować - Wy i Pani ze sklepu. Obrażanie się i fochy nic nie dają. Z obu stron. Bo Pani w sklepie powinna przymierzyć aż się panienka zmęczy co najmniej - bo ma za to płacone. Jak nie ma już czasu to umawiamy na powtórkę z rozrywki.

Napisałem w wątku o Madonnie - rzecz jasna napisałem nie o Madonnie a ogólnie odnosząc się do postów wypowiadających się panienek. Znam to doskonale z autopsji bo chociaż sam sukienek nie zakładam to będąc w salonie zanim przymiarki się zaczną przytnę z panienką jedno czy dwa słowa. Czasami zamknę się na zapleczu i słucham o czym dziewczyny gadają pracując na komputerze.

Sprzedawca nie powinien zapominać że to klient jest najważniejszy bo on może zwolnić każdego - łącznie z szefem - wydając swoje pieniądze gdzie indziej.
Klientka nie powinna zapominać, że obsługuje ją inna kobieta - być może żona, narzeczona, matka. Należy się szacunek w obie strony i współpraca. Jeszcze moje dziewczyny się nie skarżyły i dobrze, ale z fotografa już wyrzuciłem klienta pomagając mu nogą. Jestem bardzo zasadniczy i szanuję siebie, swój zakład, swoich ludzi, swoich klientów, swoje miasto, kraj i tak dalej...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
PS.: Właśnie moja żona -prowadząca salon- po przeczytaniu postu, stwierdziła że chude dziewczyny dobrze wyglądają w greckich sukniach. No cóż - ja się na tym nie znam.
Znam się na sprzedaży i marketingu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
greckich lub empire :)

to rowniez po czesci kwestia gustu :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie życzymy sobie aby nazywa nas Panienkami ;/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
madonna nie musi sie na sile bronic i udowadniac jak tam jest super bo marka mowi sama za siebie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
baniak .. wszystko ładnie, pięknie, jednak jedno ALE ... dziewczyna która chce kupić suknię, ma na nią jakąś wizję, ma obraz swojej sukni z marzeń i snów nic nie POWINNA, a już na pewno nie wciskać się w kieckę, która jej się nie podoba .. osoba pracująca w salonie ślubnym może zaproponować, może mieć gust i oko, ale jak dziewczyna-pulpet chce iść do ślubu w księżniczce to nikomu nic do tego ...
papilio1@op.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tu się nie zgodzę.

To Panna Młoda (nie panienka ;)) wybiera i płaci, jednak odpowiedzialność bierze za siebie więcej ludzi.

To tak jakbyś poszła przed występem jako modelka do wizażystki i powiedziała: wytarzaj mi twarz w smole i pierzu a włosy natapiruj.
Po czym poszła na wybieg...
Wszyscy wokół wiedzą że to Twoja decyzja, jednak wyglądasz okropnie i wszyscy postronni w tym klienci i osoby obce, których jest znacznie więcej powiedzą - okropnie wygląda - czy jej wizażystka jest psychicznie chora?, czy ona wie co zrobiła tej dziewczynie?

Analogia do sukni jest ta sama.

Za dwa lata nikt nie będzie pamiętał wyboru - ba, sama panna młoda (już nie panienka :)) - będzie przekonana że mogła mieć inną suknie i że to salon jej źle dobra suknię bo wyglądała brzydko. Nie będzie pamiętała że wymarzyła sobie piękną dupiastą sukienkę z dekoltem, mimo że niczego już jej teraz z tyłu nie brakuje a cycków nie ma w ogóle.

Mógłbym powiedzieć:
- Jak Pani zapłaci to i z worka do kartofli suknie Pani uszyjemy.
Ale nie o to chodzi.
Panna młoda MUSI być piękna. Wszyscy mają robić: WOW!
Oczywiście idealnie jest jak dziewczyna przed ślubem (panna) sama powie WOW! w przymierzalni przed lustrem.

Umówmy się że przez te 10-20 godzin ślubu i wesela ona i tak jest nieprzytomna - z wrażenia, ze szczęścia itp.
A potem zostają zdjęcia, film i relacje świadków.

-----------------------------------
Jeśli chodzi o wciskanie.
Żyjemy w dobie internetu. Pani klientka (w skrócie panienka - zdrobniając stan cywilny) przyjeżdża i zdaje relacje - tam wciskają, tam są suknie brudne, tam to i owo.

Notuję i zapobiegam.

Suknie mają lśnić - a panienki mają wychodzić zadowolone.

Zamiast wciskać - proponować:
- Jak Pani podpisze umowę dzisiaj to dorzucimy bolerko... (przykład)

Brzmi chyba o wiele lepiej niż to co dziewczyny piszą wyżej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co to za salon co dodaje bolerka gratis byle umowe podpisac...?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No cóż.

Lepsza propozycja dorzucenia bolerka, które kosztuje czasami kilkaset złotych czy czegoś innego niż nachalne wciskanie lub straszenie że jutro sukni nie będzie...

Z pomiędzy kija i marchewki - my wybieramy marchewkę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
doradztwo to podstawa obsługi klienta (nie wciskanie na siłe)

u mnie klientki w 90% zmienaja wizje po moich poradach, po zmierzeniu róznych opcji i ZAWSZE do tego mocno namawiam, stoje z boku, mam doswiadczenie i widze kiedy ktos serio wyglada w czyms fatalnie
biore pod uwage gust osoby (jedni lubia skromnosc, prostote, inni mega wypas)

niemniej jesli przychodzi mi panna z duza nadwaga,albo panna z filigranową posturą i delikatna urodą, suknią bezą i chce wszystkie dodatki na raz w ilości miliona sztuk MUSZĘ zareagować :)
dla jej dobra, oczywiście na upartego nie zmuszę do zmiany, ale...

drugą kwestią jest, że dla własnej renomy wole doradzić dość otwarcie, i narazić się na obrazę klientki, niż spieprzyć sobie opinie jako stylisty bo ktoś się uparł założyć bolerko, rękawiczki, welon 5 warstwowy, stroik, żywy kwiat i kilogram biżuterii i na koniec opisać ze to ja robiłam stylizacje lol

na szczęście drastyczne przypadki zdarzają sie rzadko, niemniej warto zaufać doświadczeniu i krytycznej gałce ocznej stylisty czy obsługi.
Dobre doradzenie to priorytet takiej pracy (nie mowie o jakims naciąganiu czy odwrotnie- bezsensowne adorowanie)

Nie wszystkie maja osobne suknie na przymiarki i osobne na sprzedaż, część ma system taki jak w każdym sklepie, suknie są na sprzedaż- stad ja się nie dziwie ze nie pozwalają macać brudnymi rekami sukien za parę tysięcy (które jakby nie patrzeć właściciel musi zakupić od dystrybutora za kupę kasy) i buszować z nimi jak z ciuchami ze szmateksu. Szanujmy własne pieniądze ale czyjeś także.


nie ma złotego środka w pracy z ludźmi

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0