Widok
Ja ostatnio sprzedawałam mieszkanie.Wprawdzie sprzedawałam bezpośrednio , ale "dobijało" się mnie wiele Biur Nieruchomości.Ponieważ myślałam też o tym by w ostateczności wstawić ofertę do jakiegoś Biura sprawdziłam kilka Biur z tych co do mnie wydzwaniały.No i jeśli już bym miała się zdecydować to na Metrohause .Wprawdzie mają najwyższą prowizję (3%) , ale są myślę najbardziej skuteczni.Kumpela miała w kilku Biurach wstawione swoje 63m2 mieszkanie i właśnie Metrohause udało im się je sprzedać.Mam namiary na jej pośrednika zresztą.Z innych Biur to "przekonał" mnie siebie AKWEN (małe Biuro ) ale można negocjować prowizję:)) .A napewno odradzam na 150% Home Broker!!!!!! zresztą wystarczy poszukać opinii w necie...
Byłem jakiś czas pośrednikiem i z doświadczenia mogę powiedzieć, że:
-nie warto korzystać z usług biura jeśli chcemy równolegle sprzedawać na własną rękę.
-nie należy wybierać biura na podstawie wysokości prowizji tylko na podstawie tego co może zaoferować (większość oferuje to samo ;P)
-żądajcie od biura aby przygotowało wam PLAN MARKETINGOWY (czyli rozpiskę co i kiedy dokładnie biuro będzie z waszym ogłoszeniem robić)
Jeżeli biuro nie potrafi takiego planu przygotować to wrzuci po prostu ogłoszenie do swojej bazy i o nim zapomni.
-I najważniejsze zgłoście się do biura na początku sprzedaży, a nie kiedy nie daliście rady sprzedać przez 3 miesiące.
-nie warto korzystać z usług biura jeśli chcemy równolegle sprzedawać na własną rękę.
-nie należy wybierać biura na podstawie wysokości prowizji tylko na podstawie tego co może zaoferować (większość oferuje to samo ;P)
-żądajcie od biura aby przygotowało wam PLAN MARKETINGOWY (czyli rozpiskę co i kiedy dokładnie biuro będzie z waszym ogłoszeniem robić)
Jeżeli biuro nie potrafi takiego planu przygotować to wrzuci po prostu ogłoszenie do swojej bazy i o nim zapomni.
-I najważniejsze zgłoście się do biura na początku sprzedaży, a nie kiedy nie daliście rady sprzedać przez 3 miesiące.
Było kilka wątków, gdzie odradzano Metrohouse. I nagle taka zmiana :). Faktem jest, że pracują tam ludzie z lapanki. Z tego co wiem to w tej chwili wisi ogłoszenie, że szukają ludzi do pracy wśród studentów, co by oferty przynosili :).
Ale co kto lubi :)> Student na pewno poprowadzi transakcję, przecież mamy zdolną młodzież :).
Ale co kto lubi :)> Student na pewno poprowadzi transakcję, przecież mamy zdolną młodzież :).
W zawodzie, którym szanuje się ludzi. A nie hamstwo, kurestwo, wieszanie psów, polactwo.
Gdzie nie ma kupujących, którzy oglądają mieszkania za 500 tys, po czym po 3 miesiącach okazuje się, że zdolność jest na 200 tys. A stracony czas i pieniądze na dojazd to h....
Gdzie kupujący zanim zaczną oglądać najpierw przystępują do sprzedaży swojego, a nie po oglądnięciu z 5 agencjami i samemu stwierdzają, że oni bardzo chętnie kupią jak sprzedadzą swoje 100m2 z widokiem na obwodnicę :).
Taka jest rzecxzywistość w Trójmieście, nie mówiąc o kradzieży zdjęć i ofert, głównie przez Metrohouse, chociaż inni też kradną.
Gdzie nie ma kupujących, którzy oglądają mieszkania za 500 tys, po czym po 3 miesiącach okazuje się, że zdolność jest na 200 tys. A stracony czas i pieniądze na dojazd to h....
Gdzie kupujący zanim zaczną oglądać najpierw przystępują do sprzedaży swojego, a nie po oglądnięciu z 5 agencjami i samemu stwierdzają, że oni bardzo chętnie kupią jak sprzedadzą swoje 100m2 z widokiem na obwodnicę :).
Taka jest rzecxzywistość w Trójmieście, nie mówiąc o kradzieży zdjęć i ofert, głównie przez Metrohouse, chociaż inni też kradną.
W większości biur pracują ludzie z łapanki ale faktycznie w tych największych widać to najbardziej. A transakcję przeprowadzi każdy komu powie się jak ma to zrobić. Jeżeli na mieszkanie nie wlazł komornik ani inny diaboł to sprzedaż nie jest jakoś specjalnie skomplikowana. Ważniejsze jest to jakie narzędzia ma biuro, żeby to mieszkanie wypromować.
Największy problem dla pośrednika stanowi to na jakiego sprzedającego trafi. Prawda jest taka, że większość stanowią zwykli CIUŁACZE, dla których mieszkanie stanowi majątek życia, nie mają żadnego pojęcia o handlu a zachowują się jak nasi politycy, eksperci od wszystkiego. Taki ludź nie podchodzi do sprzedaży jak biznesmen, na zimno i za cholerę nie wytłumaczysz mu, ze 50 metrów na Zamenhofa nie sprzeda za 250000.
Będzie ci mówił:" Panie sąsiad za tyle sprzedaje to dlaczego ja mam wystawić za mniej?" I nie ważne, ze sąsiad sprzedaje tak już pół roku.
"Panie mi się nie spieszy mogie i rok poczekać" A potem żal do pośrednika, że ten nic nie robi.
Największy problem dla pośrednika stanowi to na jakiego sprzedającego trafi. Prawda jest taka, że większość stanowią zwykli CIUŁACZE, dla których mieszkanie stanowi majątek życia, nie mają żadnego pojęcia o handlu a zachowują się jak nasi politycy, eksperci od wszystkiego. Taki ludź nie podchodzi do sprzedaży jak biznesmen, na zimno i za cholerę nie wytłumaczysz mu, ze 50 metrów na Zamenhofa nie sprzeda za 250000.
Będzie ci mówił:" Panie sąsiad za tyle sprzedaje to dlaczego ja mam wystawić za mniej?" I nie ważne, ze sąsiad sprzedaje tak już pół roku.
"Panie mi się nie spieszy mogie i rok poczekać" A potem żal do pośrednika, że ten nic nie robi.
Bardzo przepraszam ale nie zgadzam się z zarzutem o kradzieży zdjęć i ofert przez metro.
Po pierwsze jak można ofertę ukraść? Jak nie podpisałeś wyłączności to klient może sobie zatrudnić i stu agentów.
A zdjęcia to ci kradną z albumu czy skąd? Może kartę z aparatu ci zabrali?
Każdy agent z metrohouse ma swój aparat( dziadowski ale ma) i jeżeli nie dostanie ładniejszych zdjęć od właściciela to do oferty wrzuca swoje.
Po pierwsze jak można ofertę ukraść? Jak nie podpisałeś wyłączności to klient może sobie zatrudnić i stu agentów.
A zdjęcia to ci kradną z albumu czy skąd? Może kartę z aparatu ci zabrali?
Każdy agent z metrohouse ma swój aparat( dziadowski ale ma) i jeżeli nie dostanie ładniejszych zdjęć od właściciela to do oferty wrzuca swoje.
Oj chyba już dawno nie pracujesz.
Kradzież oferty - właśnie mam wyłaczność i metrohouse łazi po moich ofertach i namawia do rozwiązania umowy ze mną. Z innymi agencjami też.
Kradzież zdjęć - kończy się wyłaczność, jest zwykła umowa. Agencje przyjmują ofertę, mają prawo. Tyle, że biorą sobie "moje " zdjecia z portali internetowych. Wystarczy zrobić kopiuj wklej.
Każdy agent z metrohouse ma swój aparat( dziadowski ale ma) i jeżeli nie dostanie ładniejszych zdjęć od właściciela to do oferty wrzuca swoje.
Tak, tak :).
Kradzież oferty - właśnie mam wyłaczność i metrohouse łazi po moich ofertach i namawia do rozwiązania umowy ze mną. Z innymi agencjami też.
Kradzież zdjęć - kończy się wyłaczność, jest zwykła umowa. Agencje przyjmują ofertę, mają prawo. Tyle, że biorą sobie "moje " zdjecia z portali internetowych. Wystarczy zrobić kopiuj wklej.
Każdy agent z metrohouse ma swój aparat( dziadowski ale ma) i jeżeli nie dostanie ładniejszych zdjęć od właściciela to do oferty wrzuca swoje.
Tak, tak :).
Przestałem pośrednikować 2 miesiące temu.
Pomijając fakt, że większość agentów nie ma czasu na takie zabawy, ( w każdym środowisku znajdą się ludzie nieuczciwi) chciałbym pogratulować Ci wyboru osoby przygotowującej treść umowy. Jeżeli Twoja umowa jest tak napisana, że kupujący może ją rozwiązać w czasie trwania wyłącznośći to nie ma się co dziwić. Druga sprawa to, to że jeżeli klient rozwiązuje z Tobą umowę, musi mieć ku temu jakiś powód.
A co do zdjęć, (większość tych wykonywanych przez agentów wygląda jak zrobione komórką, wyjątkiem są Tyszkiewize) istnieje coś takiego jak znak wodny (zobacz na oferty metro) zabezpieczający zdjęcia przed kopiowaniem. Jeżeli na prawdę ktoś Twoje zdjęcia podprowadził powinieneś swoich praw dochodzić w sądzie a przynajmniej zgłosić sprawę do SPPON.
Pomijając fakt, że większość agentów nie ma czasu na takie zabawy, ( w każdym środowisku znajdą się ludzie nieuczciwi) chciałbym pogratulować Ci wyboru osoby przygotowującej treść umowy. Jeżeli Twoja umowa jest tak napisana, że kupujący może ją rozwiązać w czasie trwania wyłącznośći to nie ma się co dziwić. Druga sprawa to, to że jeżeli klient rozwiązuje z Tobą umowę, musi mieć ku temu jakiś powód.
A co do zdjęć, (większość tych wykonywanych przez agentów wygląda jak zrobione komórką, wyjątkiem są Tyszkiewize) istnieje coś takiego jak znak wodny (zobacz na oferty metro) zabezpieczający zdjęcia przed kopiowaniem. Jeżeli na prawdę ktoś Twoje zdjęcia podprowadził powinieneś swoich praw dochodzić w sądzie a przynajmniej zgłosić sprawę do SPPON.
A dlaczego taki "ciułacz" ma spuszczać z ceny jeśli mu się nie śpieszy (chyba po to by agent miał mniejszy problem przekonać potencjalnego kupca do tego, że mieszkanie jest tyle warte i miał mniejszy problem ze sprzedażą) i jeszcze poza obniżeniem ceny jeszcze płacić prowizję??Logiczne , że jeśli "sąsiąd" ma za tyle wystawione a on obniży to tymbardziej będzie konkurencyjny dla sąsiada i sprzeda bezpośrednio szybciej niż sąsiad:))
Widzę, że nie masz pojęcia o czym piszesz (właśnie ludzi o twoim toku myślenia określiłem mianem ciułaczy).
90% sprzedających wystawia mieszkanie z ceną wziętą z kosmosu (ta cena nie ma nic wspólnego z cenami rynkowymi) i z taką ceną nie sprzeda mieszkania nawet jeśli będzie czekać 100 lat.
Jest różnica między człowiekiem który chce SPRZEDAĆ mieszkanie a takim który chce mieszkanie SPRZEDAWAĆ.
"A dlaczego taki "ciułacz" ma spuszczać z ceny" - nie chodzi mi o spuszczanie z ceny tylko o ustalenie ceny przy której istnieje realna szansa sprzedaży.
"chyba po to by agent miał mniejszy problem przekonać potencjalnego kupca do tego, że mieszkanie jest tyle warte i miał mniejszy problem ze sprzedażą" - jeżeli mieszkanie leży na rynku z daną ceną przez pół roku i nie ma żadnego zainteresowania znaczy to tyle, że NIE jest warte ceny i ani agent ani nikt inny klienta do tego nie przekona.
90% sprzedających wystawia mieszkanie z ceną wziętą z kosmosu (ta cena nie ma nic wspólnego z cenami rynkowymi) i z taką ceną nie sprzeda mieszkania nawet jeśli będzie czekać 100 lat.
Jest różnica między człowiekiem który chce SPRZEDAĆ mieszkanie a takim który chce mieszkanie SPRZEDAWAĆ.
"A dlaczego taki "ciułacz" ma spuszczać z ceny" - nie chodzi mi o spuszczanie z ceny tylko o ustalenie ceny przy której istnieje realna szansa sprzedaży.
"chyba po to by agent miał mniejszy problem przekonać potencjalnego kupca do tego, że mieszkanie jest tyle warte i miał mniejszy problem ze sprzedażą" - jeżeli mieszkanie leży na rynku z daną ceną przez pół roku i nie ma żadnego zainteresowania znaczy to tyle, że NIE jest warte ceny i ani agent ani nikt inny klienta do tego nie przekona.
I to jest myślenie agenta ...byleby sprzedać...nie ważne czy klient na tym straci czy nie dla niego jest ważne IM SZYBCIEJ sprzeda tym szybciej będzie prowizja.I najlepiej by klient wystawil "na tacy" mieszkanko za taką cenę , gdzie kupujący sami będą do niego dzwonić.Wtedy wystarczy sprawdzić stan prawny mieszkania, ogłosić w necie itd. a kupujący sami się zjawią i nie będzie trzeba ich zbytnio przekonywać bo w końcu cena będzie "okazyjna".
Po pierwsze - moze zaczniesz tak czytać ze zrozumieniem, mówimy o sytuacji kiedy wyłącznośc się kończy. I wtedy klient ma prawo zrobić co mu się podoba. I agencje kradną zdjęcia, bo oszczędzają czas i benzynę na dojezdzie.
Co do znaku wodnego - masz oczywiscie rację, tylko dlaczego przez 10 lat nie musiałam tego znaku uzywać ? Tak wiem czasy się zmieniają. Na gorsze :).
Sprawa zgłoszona.
Co do znaku wodnego - masz oczywiscie rację, tylko dlaczego przez 10 lat nie musiałam tego znaku uzywać ? Tak wiem czasy się zmieniają. Na gorsze :).
Sprawa zgłoszona.
A co k............... niby agent ma robić jak nie sprzedawać ? A jak chcesz cenę z kosmosu to sam se sprzedawaj i sam wciskaj ludziom kit. Są mieszkania, które sie i po 4 lata sprzedają, bo właściciel wie lepiej.
Rzetelne agencje wyceniają po realnej cenie rynkowej- ani okazyjnej, ani za drogiej. Po prostu normalnej - tajką, którą zaakceptują obie strony.
Ale jeżeli pośredników traksuje się jak debili to nie należy oczekiwać, że pośrednicy będą dbali o interes klienta. Będą dbali o własny. A klieci maja pośredników w dupie, więć niby dlaczego pośrednicy mają szanowac klientów i dbać o ich interesy ?
Rzetelne agencje wyceniają po realnej cenie rynkowej- ani okazyjnej, ani za drogiej. Po prostu normalnej - tajką, którą zaakceptują obie strony.
Ale jeżeli pośredników traksuje się jak debili to nie należy oczekiwać, że pośrednicy będą dbali o interes klienta. Będą dbali o własny. A klieci maja pośredników w dupie, więć niby dlaczego pośrednicy mają szanowac klientów i dbać o ich interesy ?
Od pośrednika z takim chamskim podejściem to nawet pęczka marchewki bym nie kupiła a co dopiero mieszkanie... A jeśli ktoś zleca sprzedaż nieruchomości , która ma dużo większą wartość niż pęczek marchewki i jeszcze płaci pośrednikowi i to nie małą kasę za sprzedaż ma prawo oczekiwać by pośrednik zadbał o to by mieszkanie jak najlepiej się sprzedało!!! Tak samo kupujący ma prawo by pośrednik znalazł mu jak najbardziej odpowiadającą ofertę (a nie pierwszą lepszą , które zalegają od dłuższego czasu) bo w końcu za to pośrednik bierze pieniądze i nie robi tego za darmo!!!!!
Po pierwsze - w tej chwili kupujacy sa bez prowizji - i wybacz ale jak ktoś nie płaci to mam go gdzieś. I myslę, że się ze mną zgodzisz.
Jeżeli klient traktuje mnie jak partnera, ani debila to moge mu sprzedawać i pracować. Jask klient traktuje mnie jak debila to wybacz, ale ja traktuje go tak samo.
Wiekszośc klientów to hamy, a co ja mam być kulturalna ? Wychodzę z załozenia, że ham z hamem szybciej się dogada, bo reprezentuja ten sam poziom.
Jeżeli klient traktuje mnie jak partnera, ani debila to moge mu sprzedawać i pracować. Jask klient traktuje mnie jak debila to wybacz, ale ja traktuje go tak samo.
Wiekszośc klientów to hamy, a co ja mam być kulturalna ? Wychodzę z załozenia, że ham z hamem szybciej się dogada, bo reprezentuja ten sam poziom.
Z całym szacunkiem ale jak wyłączność się kończy a Ty nie sprzedałaś mieszkania, nie masz się co dziwić, że klient wybiera innego agenta. Pisanie, że ktoś Ci UKRADŁ zlecenie tylko Cię kompromituje.
Klient daje Ci mieszkanie na wyłączność dlatego, że zaufał, że to właśnie TY je sprzedasz w czasie trwania okresu umowy.
"kradną zdjęcia, bo oszczędzają czas i benzynę na dojezdzie" - to już jest absurd totalny. Agent musi do klienta pojechać żeby podpisać z nim umowę. I nie pisz, że nie, bo tę kwestię metrohouse traktuje poważnie. Nie ma umowy ogłoszenie nie pójdzie do internetu.
Klient daje Ci mieszkanie na wyłączność dlatego, że zaufał, że to właśnie TY je sprzedasz w czasie trwania okresu umowy.
"kradną zdjęcia, bo oszczędzają czas i benzynę na dojezdzie" - to już jest absurd totalny. Agent musi do klienta pojechać żeby podpisać z nim umowę. I nie pisz, że nie, bo tę kwestię metrohouse traktuje poważnie. Nie ma umowy ogłoszenie nie pójdzie do internetu.