Widok
nie daje rady z córką...
Nie wiem o co chodzi, nie była taka.
Krzyczy, gryzie bije, płacze, pyskuje (chociaż nie mówi...)
Nie ignorowałam nigdy takich zachowań. Zawsze starałam się jej tłumaczyć spokojnie "że tak nie wolno, bo babci jest przykro" "nie bij cioci bo ją to boli" że "mnie serduszko boli gdy tak robi" a ona nic...
Nie rozumie że czegoś nie ma. Wszystko wymusza płaczem, wszystko musi być teraz natycchmiast. Nie wiem jak mam 3 latce wytłumaczyć jak powinna się zachowywać. Nie wydaje mi się żeby rozumiała co to jest "kara", nie chce jje bić! Krzyczeć też nie nawidze (ale niestety czasem z bezsilności to robię) Jest strasznie nierozgarnięta, ciągle się brudzi (chociaż mowię jej zeby się tam nie bawiła) Wydaje mi się że robi mi na złóść, kompletnie ignoruje to co do niej mówię... Czuję że zawładneła naszym życiem. Nie dawno urodziła drugą córkę może jest zazdrosna, ale myślałam że to już mamy za sobą.
Bardzo proszę doświadczone mamusię o rady bo już się zastanawiałąm czy iść z nią do psychologa...
Krzyczy, gryzie bije, płacze, pyskuje (chociaż nie mówi...)
Nie ignorowałam nigdy takich zachowań. Zawsze starałam się jej tłumaczyć spokojnie "że tak nie wolno, bo babci jest przykro" "nie bij cioci bo ją to boli" że "mnie serduszko boli gdy tak robi" a ona nic...
Nie rozumie że czegoś nie ma. Wszystko wymusza płaczem, wszystko musi być teraz natycchmiast. Nie wiem jak mam 3 latce wytłumaczyć jak powinna się zachowywać. Nie wydaje mi się żeby rozumiała co to jest "kara", nie chce jje bić! Krzyczeć też nie nawidze (ale niestety czasem z bezsilności to robię) Jest strasznie nierozgarnięta, ciągle się brudzi (chociaż mowię jej zeby się tam nie bawiła) Wydaje mi się że robi mi na złóść, kompletnie ignoruje to co do niej mówię... Czuję że zawładneła naszym życiem. Nie dawno urodziła drugą córkę może jest zazdrosna, ale myślałam że to już mamy za sobą.
Bardzo proszę doświadczone mamusię o rady bo już się zastanawiałąm czy iść z nią do psychologa...
Po pierwsze jeśli 3 latka nie mówi to jest to sygnał ostrzegawczy. Doprecyzuj tylko co to znaczy nie mówi.
Pojecie kary rozumieją juz dzieci miedzy 12a 18 miesiącem, wiec twój na pewno wie co to jest.
Jeżeli uważasz ze córka robi na złość to właśnie podstawowa kara jest ignorowanie jej zachowania.
Doprecyzuj co znaczy niezdarna, budzi to twój niepokój czy poprostu broi i się często brudzi ale ogólnie jest sprawna manualnie?
Czy córka chodzi do przedszkola?
Czy zapewniasz jej atrakcje odpowiednie do wieku czy jesteś skupiona na młodszym dziecku?
Pojecie kary rozumieją juz dzieci miedzy 12a 18 miesiącem, wiec twój na pewno wie co to jest.
Jeżeli uważasz ze córka robi na złość to właśnie podstawowa kara jest ignorowanie jej zachowania.
Doprecyzuj co znaczy niezdarna, budzi to twój niepokój czy poprostu broi i się często brudzi ale ogólnie jest sprawna manualnie?
Czy córka chodzi do przedszkola?
Czy zapewniasz jej atrakcje odpowiednie do wieku czy jesteś skupiona na młodszym dziecku?
zgadzam się z poprzedniczką,
mój synek mniej więcej od ok 2 rż był już na tyle kumaty że wiedział co ja do niego mówię, mimo że sam za wiele nie mówił, a przechodził też bunt dwulatka i bywało ciężko, z opisu wydaje mi się że córka próbuje tylko zwrócić na siebie Twoją uwagę, ale na pewno wyjaśnienia wymagają kwestie tego że nie mówi i czy na pewno rozumie co do niej mówisz (bo w tym wieku już powinna)
mój synek mniej więcej od ok 2 rż był już na tyle kumaty że wiedział co ja do niego mówię, mimo że sam za wiele nie mówił, a przechodził też bunt dwulatka i bywało ciężko, z opisu wydaje mi się że córka próbuje tylko zwrócić na siebie Twoją uwagę, ale na pewno wyjaśnienia wymagają kwestie tego że nie mówi i czy na pewno rozumie co do niej mówisz (bo w tym wieku już powinna)
A mi się wydaje że wizyta u psychologa nie zaszkodzi. Nie mówię, że córce coś jest, ale powinien doradzić jak postępować z małą żeby nie zaszkodzić bardziej jeśli to tylko zwracanie na siebie uwagi. Będziesz spokojniejsza jeśli się upewnisz skąd się bierze takie zachowanie małej, może podpowie jak z nią rozmawiać żeby był efekt. Nie ma co się bać takiej rozmowy :)
Miałam to samo co jola...
Nie chciałabym wrzucać do jednego wora wszystkim nieposłusznych,krnąbrnych dzieci ale ja męczyłam się i nie rozumiałam swojego dziecka 6 lat aż w końcu na skraju wyczerpania psychicznego trafiłam do psychologa i diagnoza to - zaburzenia integracji sensorycznej.
Polecam na początek zgłębić temat i poczytać w necie - sama znasz swoje dziecko najlepiej i zobaczysz co z zachowań od wieku niemowlęcego pasuje do zaburzeń SI.
Powodzenia
Nie chciałabym wrzucać do jednego wora wszystkim nieposłusznych,krnąbrnych dzieci ale ja męczyłam się i nie rozumiałam swojego dziecka 6 lat aż w końcu na skraju wyczerpania psychicznego trafiłam do psychologa i diagnoza to - zaburzenia integracji sensorycznej.
Polecam na początek zgłębić temat i poczytać w necie - sama znasz swoje dziecko najlepiej i zobaczysz co z zachowań od wieku niemowlęcego pasuje do zaburzeń SI.
Powodzenia
A ja ci walnę prosto z mostu. Sądząc po twoim autoopisie, jesteś rozmamłana i wyraźnie niewydolna. Dziecku też może się robić od tego mdło, może się frustrować i próbować cię wychowywać po swojemu czy wręcz zmusić żebyś wreszcie zachowała się jak dorosły.
A u was się role odwróciły, bo zamiast zdrowym rozsądkiem, ty się kierujesz absurdalnymi przekonaniami i poradnikami modnymi już tylko w Pl, bo za granicą wychowały Breivików i innych świrów.
Wiesz co w naturze robi rodzic, uniwersalnie, każdego gatunku, gdy młode (dziecko/szympans/kocię czy jakiekolwiek) przekracza granice?
Odpowiem: KARCI.
Rodzic karci tak, żeby młode się przestraszyło bo tylko wtedy zrozumie że był powód do gniewu, że sprawa jest ważna. Jeśli mimo to młode nie rozumie, to ginie z tego czy innego powodu.
Jest w tym mądrość natury.
I nasze dzieci też powinny czasem zostać skrzyczane a niekiedy dostać klapsa. Warto dodać tłumaczenie ale gniew trzeba okazać.
To znakomicie wpływa na refleksje dziecka nad swoim zachowaniem i samokontrolę.
Tymczasem ty piszesz o swojej córce jakby była o wiele młodsza lub upośledzona czyli krzywdzisz ją, a ty sama wyraźnie kompletnie nie znajdujesz się w roli rodzica a dziecko to czuje i prowokuje cię.
Twoja córka nie potrzebuje mazgającej się łajzy która prosi żeby jej nie bić. Twoja córka potrzebuje czego innego, zrozumieć że to źle kogoś uderzyć, że to jest zachowanie nieakceptowalne, że jeśli uderzy, to sama poczuje że się gniewasz i że uderzenie nie jest miłe.
Weźże się za siebie zamiast diagnozować nerwice wymyślone przez pseudopsychologów i wyrabiać dziecku żółte papiery.
A te jednostki chorobowe zostały ośmieszone. To taki pomysł na to żeby wytłumaczyć nieudolnych, zidiociałych i leniwych amerykańskich rodziców (dziwnym trafem to tam wymyślono większość nowomodnych adhd-podobnych nibyułomności, leczonych często nawet psychotropami)
oraz zaoferować im cudowne, silne leki znane psychiatrii dorosłych.
Oczywiście tracą na tym dzieci które z normalnym dorosłym miałyby zwykłe dzieciństwo i optymalny rozwój, bez otumaniania drogimi prochami choć z niejednym klapsem na koncie.
A u was się role odwróciły, bo zamiast zdrowym rozsądkiem, ty się kierujesz absurdalnymi przekonaniami i poradnikami modnymi już tylko w Pl, bo za granicą wychowały Breivików i innych świrów.
Wiesz co w naturze robi rodzic, uniwersalnie, każdego gatunku, gdy młode (dziecko/szympans/kocię czy jakiekolwiek) przekracza granice?
Odpowiem: KARCI.
Rodzic karci tak, żeby młode się przestraszyło bo tylko wtedy zrozumie że był powód do gniewu, że sprawa jest ważna. Jeśli mimo to młode nie rozumie, to ginie z tego czy innego powodu.
Jest w tym mądrość natury.
I nasze dzieci też powinny czasem zostać skrzyczane a niekiedy dostać klapsa. Warto dodać tłumaczenie ale gniew trzeba okazać.
To znakomicie wpływa na refleksje dziecka nad swoim zachowaniem i samokontrolę.
Tymczasem ty piszesz o swojej córce jakby była o wiele młodsza lub upośledzona czyli krzywdzisz ją, a ty sama wyraźnie kompletnie nie znajdujesz się w roli rodzica a dziecko to czuje i prowokuje cię.
Twoja córka nie potrzebuje mazgającej się łajzy która prosi żeby jej nie bić. Twoja córka potrzebuje czego innego, zrozumieć że to źle kogoś uderzyć, że to jest zachowanie nieakceptowalne, że jeśli uderzy, to sama poczuje że się gniewasz i że uderzenie nie jest miłe.
Weźże się za siebie zamiast diagnozować nerwice wymyślone przez pseudopsychologów i wyrabiać dziecku żółte papiery.
A te jednostki chorobowe zostały ośmieszone. To taki pomysł na to żeby wytłumaczyć nieudolnych, zidiociałych i leniwych amerykańskich rodziców (dziwnym trafem to tam wymyślono większość nowomodnych adhd-podobnych nibyułomności, leczonych często nawet psychotropami)
oraz zaoferować im cudowne, silne leki znane psychiatrii dorosłych.
Oczywiście tracą na tym dzieci które z normalnym dorosłym miałyby zwykłe dzieciństwo i optymalny rozwój, bez otumaniania drogimi prochami choć z niejednym klapsem na koncie.
Takie objawy to może być też zespół Aspergera. Więc pomiń tę okrutną pseudo-poradę powyżej i naprawdę wybierz się z córką do dobrego psychologa .Myślę,że szczera rozmowa z psychologiem przyda się również Tobie. I nie bądż dla siebie zbyt surowa.Niedawno urodziłaś dziecko i masz prawo być zdenerwowana i zmęczona.Powodzenia!
Saj proponuje ci wybrac sie do jakiegokolwiek nawet pseudopsychologa, bo kazdy z nich stwierdzi twoja schizofrenie-cytuje ,,I nasze dzieci też powinny czasem zostać skrzyczane a niekiedy dostać klapsa.,, poczym nizej-cytuje ,, Twoja córka potrzebuje czego innego, zrozumieć że to źle kogoś uderzyć, że to jest zachowanie nieakceptowalne, że jeśli uderzy, to sama poczuje że się gniewasz i że uderzenie nie jest miłe.,, to chyba nie wymaga komentarza.... a cala reszta twojej wypowiedzi budzi wielki niepokoj i zakrawa na lekka psychopatie. co do problemu autorki to moim zdaniem dzoecko jest najzwyczajniej w swecie zazdrosne o nowego czlonka rodziny i tak demonstruje swoje uczucia i mocno zabiega o zainteresowanie i o to by by jak dawniej. duzo cierpliwosci i milosci i wiecej czasu spedzanego sama na sam z kazdym z rodzicow
No widzisz, potwierdzasz te absurdy. U mnie widzisz schizofrenię, u tego dziecka pewnie SI i co tam się da, i dookoła pewnie wszyscy chorzy, czyż nie?
Przykro mi ale prawdziwe jest zwykle te najprostsze rozwiązanie, a w tym przypadku że to ty w wykrzywiony sposób postrzegasz rzeczywistość, może dlatego że masz sama jakiś problem.
P.S. Nie wątpię że "nawet pseudopsycholog" czy "jakikolwiek" jest w stanie u mnie wykryć schizofrenię, zapewne może mnie nawet leczyć rozcieńczonym kozim mlekiem/ziołami z zagranicy/psychotropami jeśli ma dostęp.
Przykro mi ale prawdziwe jest zwykle te najprostsze rozwiązanie, a w tym przypadku że to ty w wykrzywiony sposób postrzegasz rzeczywistość, może dlatego że masz sama jakiś problem.
P.S. Nie wątpię że "nawet pseudopsycholog" czy "jakikolwiek" jest w stanie u mnie wykryć schizofrenię, zapewne może mnie nawet leczyć rozcieńczonym kozim mlekiem/ziołami z zagranicy/psychotropami jeśli ma dostęp.
Dodam że znam dwójkę nie mówiących trzylatków. W każdym przypadku - może to zbieg okoliczności ale trudno nie zauważyć wspólnego mianownika -
były to dzieci które nie miały do kogo i o czym mówić bo rodzice pozostawali bezwolnym, mało interesującym tłem a dziecko w rodzinie sprawowało rządy. Żal mi było tych maluchów. Wyglądały na zagubione.
były to dzieci które nie miały do kogo i o czym mówić bo rodzice pozostawali bezwolnym, mało interesującym tłem a dziecko w rodzinie sprawowało rządy. Żal mi było tych maluchów. Wyglądały na zagubione.
Własnie zagłębiłam się nieco w zaburzenia SI. Również nie przepadam za tym, że teraz większość dzieci ma jakieś choroby - na wszystko jest wytłumaczenie, choć nie neguje że część rzeczywiście wymaga pomocy, mam jednak wrażenie że u większosci te kwestia wychowania.
No i po lekturze SI - sama mam z połowę objawów, mój synek również. Ma ponad 2 lata - dużo biega, do nowego otoczenia musi przywyknąć, nie lubi chodzić za rękę, nie znosi czyszczenia uszu i czesania - mam lecieć do psychologa :)?
Ja za to jestem niezdarna, całe życie krzywo trzymam długopis i parę takich bajerów innych się znajdzie :)
No i po lekturze SI - sama mam z połowę objawów, mój synek również. Ma ponad 2 lata - dużo biega, do nowego otoczenia musi przywyknąć, nie lubi chodzić za rękę, nie znosi czyszczenia uszu i czesania - mam lecieć do psychologa :)?
Ja za to jestem niezdarna, całe życie krzywo trzymam długopis i parę takich bajerów innych się znajdzie :)
Nic u tego dziecka żadnych chorób chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem ale u ciebie i owszem. Może napisze prościej bo poprzednia wypowiedź jest chyba dla ciebie ze trudna najpierw piszesz ze czasami trzeba dać klapsa co jest najzwyklejszym BICIEM po czym piszesz ze matka.ma.dziecku pokazywać ze bicie jest złe. Wiec jest z tobą coś nie halo i Dziwię się że gro osób to czytających tez tego nie Widzi. I jeszcze raz powtórz Nie nie uważam ze to Dziecko jest na coś chore jest wręcz Bardzo adekwatnie reagujące do sytuacji w której się znalazło
Co do nie mówienia -to autorka musiałaby doprecyzować
Co do nie mówienia -to autorka musiałaby doprecyzować
Większość zaburzeń daje wyrazne zmiany w mózgu w badaniu wiec raczej nie są one wydumane. Fakt, kiedyś dzieci z adhd dostawały po d*pie i tyle, pytanie tylko po co.... Obecnie pewne zaburzenia nazywa się po to żeby moc dziecku pomoc. Moja córka też się nie słucha, nie chodzi za rękę za żadne skarby, awanturuje się na fakt sklep i na kazda mija prośbę mówi nie ale jako psycholog wiem ze u nas to błędy wychowawcze a nie zaburzenia.
Nie mówi- nie ukłąda normalnych zdań tylko podstawowe słowa: mama tata, baba, pic, jesc, chodz, nie, tak itp. Być może jestem niezdarną łajzą (jak to jedna z pańnapisała) ale staram się córce poświęcać tyle czasu ile jest to możliwe, z drugiej jednak strony chciałabym żeby uczyła się samodzielności ( i nie mam tu na myśli robienia kanapek czy coś w tym stylu) zapraszam ją do wspólnego robienia obiadu, rozumie co znaczy "przynieś, zanieś albo podaj czy zrób siusiu"
Jest niezdarna- ciągle coś wylewa, przewraca, jak je jest całą ( dosłownie!) ufajtana, nie spodziewam się, że będzie zachowywać się jak 5-cio latka, po prostu mam porównanie do innych dzieci i po obserwacji stwierdziłam, że jest coś nie tak. Jedno co zrobie na pewno: wybiore się do psychologa chce poznać jego opinie. Może jest to okres przejściowy może z tego wyrośnie, może po prostu ma taki charakter. Co do karcenia to jest temat rzeka, bo rzeczywiście: jak dziecko ma zrozumieć że bicie kogoś czy robienie jakiejkolwiek innej krzywdy jest złe skoro sama bym miała to robić tzw upominawczym klapsem.
Atrakcje- staram się, ale jakoś nigdy nie wiedziałam jak zająć takie dziecko, rysuje z nią, układam klocki, opowiadam wierszyki, śpiewam piosenki, ale to wszystko jest na chwile. Właściwie to brak mi już pomysłów.
Do przedszkola nie chodzi mam zamiar ją zapisać, ale dotychczas myślałam, że skoro i tak jestem w domu to ona może być ze mną-błąd, bo teraz wiem że dziecko o wiele lepiej rozwija się z równieśnikami, nabywa zachowań oserwuje i uczy się.
Wychodzę z założenia, że jeśli ja będę ją ignorować ona będzie robić to samo, być może dlatego właśnie ona taka jest, bo ja tym sposobem też róbowałąm coś zdziałać.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za opinie i te karcące również. Żadna matka (chyba) nie jest idealna ja jestem bardzo młoda i jeszcze muszę się wiele nauczyć dlatego poprosiłam o wyrażenie Waszego zdania potrzebowałam wypowiedzi kogoś bardziej doświadczonego, niestety nie mam nikogo z bliskich kto mógłby mi doradzić
Jesteście kochane :)
Jest niezdarna- ciągle coś wylewa, przewraca, jak je jest całą ( dosłownie!) ufajtana, nie spodziewam się, że będzie zachowywać się jak 5-cio latka, po prostu mam porównanie do innych dzieci i po obserwacji stwierdziłam, że jest coś nie tak. Jedno co zrobie na pewno: wybiore się do psychologa chce poznać jego opinie. Może jest to okres przejściowy może z tego wyrośnie, może po prostu ma taki charakter. Co do karcenia to jest temat rzeka, bo rzeczywiście: jak dziecko ma zrozumieć że bicie kogoś czy robienie jakiejkolwiek innej krzywdy jest złe skoro sama bym miała to robić tzw upominawczym klapsem.
Atrakcje- staram się, ale jakoś nigdy nie wiedziałam jak zająć takie dziecko, rysuje z nią, układam klocki, opowiadam wierszyki, śpiewam piosenki, ale to wszystko jest na chwile. Właściwie to brak mi już pomysłów.
Do przedszkola nie chodzi mam zamiar ją zapisać, ale dotychczas myślałam, że skoro i tak jestem w domu to ona może być ze mną-błąd, bo teraz wiem że dziecko o wiele lepiej rozwija się z równieśnikami, nabywa zachowań oserwuje i uczy się.
Wychodzę z założenia, że jeśli ja będę ją ignorować ona będzie robić to samo, być może dlatego właśnie ona taka jest, bo ja tym sposobem też róbowałąm coś zdziałać.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za opinie i te karcące również. Żadna matka (chyba) nie jest idealna ja jestem bardzo młoda i jeszcze muszę się wiele nauczyć dlatego poprosiłam o wyrażenie Waszego zdania potrzebowałam wypowiedzi kogoś bardziej doświadczonego, niestety nie mam nikogo z bliskich kto mógłby mi doradzić
Jesteście kochane :)
Rozwój mowy w takim wypadku faktycznie jest opoznony.
Dziecko może być niezaradne ale powoli juz powinna ładnie jeść.
To ze interesuje się danymi aktywnościami na krótko to nic dziwnego, większość dzieci tak ma.
Postaraj się umówić do dobrej poradni, powinni coś doradzić. No i na pewno jeżeli finansowo dasz rade to jest to dobry moment na przedszkole, ty odsapniesz trochę a mala zyska towarzystwo rówieśników a to czest jest bodziec do dalszego rozwoju
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Dziecko może być niezaradne ale powoli juz powinna ładnie jeść.
To ze interesuje się danymi aktywnościami na krótko to nic dziwnego, większość dzieci tak ma.
Postaraj się umówić do dobrej poradni, powinni coś doradzić. No i na pewno jeżeli finansowo dasz rade to jest to dobry moment na przedszkole, ty odsapniesz trochę a mala zyska towarzystwo rówieśników a to czest jest bodziec do dalszego rozwoju
Pozdrawiam i życzę powodzenia