Widok

nie poddam sie bez walki........

Dnia 13-11-2003 o godz. 10:40 sanna1@autograf.pl napisał(a):
> ups... chyba jednak niewesoło... Chcesz szczerze...?? Forum
jest pełne
> ludzi którzy przeżyli to co Ty, zostali zranieni, nie wierzą
już w miłość,
> chociaż bez niej umierają...i rozpaczliwie jej poszukują...
poczytaj
> uważnie... co drugi wpis jest wołaniem o uczucie,
odwzajemnioną miłość,
> pomoc.. Jeśli jesteś gotów zapłacić każdą cenę, aby odzyskać
Izę, nie mając
> przy tym żadnej gwarancji, że tak się stanie, poczekaj,
przeczekaj, aż ona
> zatęskni i wróci... Jeśli nie masz na to sił, lepiej odpuść i
zamknij ten
> rozdział. Prawda jest taka, że jesli to naprawdę zakończysz,
za chwilę
> spotkasz kogoś innego i tylko od Ciebie będzie zalezało co z
tym zrobisz...
> Musisz podjąc teraz decyzję. I, Ande, nie myl miłości ze
zranioną miłościa
> własną, gdy chce sie kogoś odzyskać, tak naprawdę tylko
dlatego, że nagle
> się go straciło. Twarde słowa, ale przemyśl to. Kobiet jest
pół świata, a ty
> jesteś b. młody i wszystko przed Tobą! I nie zostawiaj teraz
Piotra samego
> !!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kończąc temat, przykro mi, ale kazdy kto miał kłopoty, wszystko jedno kobieta czy facet, mógł zawsze zwrócić się do mnie, mógł wyżalić, wypłakać się mi w rękaw... trudno udziela się jakichkolwiek rad w takich sytuacjach, a zrozpaczony człowiek nalega... Dużo prościej jest czytać o tym na forum, gdy nie ma emocji, jest tylko osądzanie, czasem trafne, czasem nie do końca. Stawać z tak trudnym problemem twarzą w twarz jest bardzo trudne, naprawdę płaci się za to ogromną cenę - ja o tym już wiem. To jest sytuacja między młotem a kowadłem. Ale co wtedy zrobić? - bezpiecznie uciec , czy osądzać? Czy może lepiej podjąć ryzyko, wysłuchać, wyciszyć rozszalałe emocje drugiego człowieka, a potem rozmawiać, tak aby zrozumiał swoje błędy. Może jednak coś zrozumie, zmieni się, naprawi choć troszeczkę zło, które wyrządził, może w przyszłości nie powieli takiego zachowania. Nikt tego nie wie. Ale nie podać reki, gdy ktoś woła, tylko upewniać się wnikliwie, czy jest tego wart ? za trudne dla mnie...
Tego wątku nie powinno być. To powinno pozostać w bardzo ścisłym gronie. Stało sie inaczej..
Chyba mam dość, czuję się rozjechana, wypalona tym wszystkim...
Muszę odpocząć, pozbierać się..
Jeśli kogoś uraziłam moimi wypowiedziami, przykro mi..
Serdecznie pozdrawiam :)
Sanna
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przepraszam, Krzysiu..
:)
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sorry ale nie czytałem tego co pisaliście wyzej a stwierdzięłmże ten wątek jest dobry żeby powiedzieć to co myśle na temat paru osób i powtarzających sie wypowiedzi.

oczywiście nie mam nic przeciw nikomu ..........ale męczy mnie ciągłe smucenie........to zabija....przede wszytkim tych co smucą siebie i zanudzają innnych.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzięki Rut...
:)
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sanna.
Zadziałało powiedzenie, że czasem trzeba zapłacić za swoje dobre uczynki, bo niewątpliwie chciałaś dobrze.
Trzymaj się i wyciągnij wnioski.
I szybko wracaj do nas, a najlepiej jeszcze dzisiaj.

lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przeczytaj mój wpis !9.48
mam dość, mam nauczkę, ze należy się uśmiechać i unikać trudnych sytuacji
pozdrawiam
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
trzymam za Was kciuki :)
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sanna napisał(a):

> a tak poza tym, gdy stoi przede mna zdesperowany człowiek, to
> najpierw staram się go na tyle uspokoić, aby nie zrobił czegoś
> nieodwracalnego, a dopiero później go oceniam i krytykuję. Tak
> sie stało, że najpierw rozmawiałam z Nowym, juz zostało
> zaplanowane spotkanie z przyjacielem Dziewczyny , a potem miała
> być próba nawiązania przeze mnie kontaktu z Nią
> Więc może nie rozpędzaj sie Anty w szkalowaniu mnie. Podać Ci
> nr tel. do tej osoby, abyś mógł to sobie sprawdzić?

Zdesperowany tak, ale czy kazdemu zdesperowanemu facetowi bedziesz tak pomagac? acos nieodwracalnego to on juz zrobil, i nie powinien w swoich watkach pisac o smierci...Jezeli uwazasz ze tamto bylo wyjatkowo podle i plugawe, to dobrze ze wykasowalem tamto co pisalem w moim pierwszym wpisie w tym watku...a tak naprawde to plugawe bylo pisanie wlasnie o tej smierci, co ona ma pomyslec ze sobie cos zrobi i ma wrocic do niego? brzydzi mnie takie zachowanie....

A ty powinnas pomyslec jeszcze zanim sie w to tak wmieszasz, prosze cie, miej na uwadze jej zycie, i to co ona chce, a nie tylko "wymagania" i oczekiwania kogos kto jej zrobil cos takiego, bo nie uwazam ze mogl ja bardziej zranic niz powiedziec ze jej nie kocha, ze zyje jak kolek w tym zwiazku i ze na szczescie sie opamietal i nie bedzie slubu, ciekawe co jeszcze za sztylet wbil jej w serce....

Zostalo zaplanowane spotkanie a potem spotkanie z nia, zaczynasz pisac tak jak on, pisze o faktach a nie o tym co ma byc, co moze byc, bo ja moge powiedziec ze jutro zaczynam byc bogiem, ale choc bym mial zapal i sie staral to nigdy nim nie zostane....
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Twój wpis jest może odkrywczy i madry, ale my rozmawialismy o naprawdę ważnych sprawach, przynajmniej dla niektórych, przynajmniej dla mnie...
Pozdrawiam
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
znowu sie nie przelogowałem ..przepraszam

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
niebede sie usprawiedliwial, ale nikt z was nierozumie mojej sytuacji, owszem pisałem tamte posty ale nie poto aby wyjawić moją tajemnice(która była zmyślona i kazde tam słowo bylo zmyslone), ale poto aby sprawdzic moje wątpliwosci potym jak uslyszalem pewne slowa ktore pozniej probowano wycofac, udowadniajac ze to byla chwila slabosci i zwatpienia, lecz do konca nieuwierzylem i mialem podejzenia, a przez dlugi ostatni czas budowalem w sobie wiare i nadzieje ze to co sie dzialo bylo realne prawdziwe i prosto z serca tej drugiej osoby, i jak mialem juz pewnosc ze wszystko jest w porzadku i bylem pewny na 10000000% ze juz sie dobrze poukladalo, zaplanowalismy wazna decyzje ktora kazdy planuje w swoim zyciu,a przez ten dlugi wczesniejszy rok odkladalem z tego co zarobilem na zecz ktora kupilem miesiac temu na piekny przesliczny pierscionek z brylantem, aby za 2 dni w sobote w jej urodziny spelnic jej marzenie, aby oswiadczyc sie poki byl na to czas i okolocznosci niezalezne od nas (rodzina etc..), poniewaz zaplanowalismy juz wczesniej ze sie pobierzemy w przyszlym roku. A to co sie wydarzylo, w ten pieprzony piatek to tylko czysty przypadek a raczej fatum, gdy opornik napisal o odgrzewanych zwiazkach, wiec napisalem cos czego niepowinienem, ale wtedy zastanawialem sie jak sprawdzic slowa ktore byly wypowiedziane pol miesiaca temu, ktore mnie tak zranily, a pozniej byly wycofane, i byly zapewniane ze jest inaczej, ze jednak "tak", ale cos mi nie pasowalo i cos przeczuwalem i chcialem to sprawdzic, ale w inny zupelnie sposob, i glupi traf sie stal ze akurat w tym dniu opornik napisal ten temat a ja zamiast sie zastanowic ze jednak to najgorszy sposob czy naprawde mnie kocha, zapedzilem sie w rozpiskach, czego dzis cholernie zaluje, i sam teraz niewiem czy slowa ktore zostaly wypowiedziane pol miesiaca temu i zaraz wycofane, byly prawdziwe czy nie.
Taka jest prawda a Ty anty masz tylko w jednym racje ze sam wybralem taki sposob, lecz zaluje ze go nie rozwazylem na 1000 sposobow tylko dzialalem pod wplywem emocji z forum i podpowiadaniem i radzeniem innych co lepsze, dzialalem jak zaslepiony przez wasze dopingowanie, a teraz zaluje , bo wystarczylo by wyjechac na miesiac gdziekolwiek i bym sie przekonal czy naprawde teskni czy kocha, i nic takiego by sie wtedy niewydażylo, a ja bym pojutrze tam jechal i sie oswiadczal na kolanach.
Wiec przestancie pieprzyc skoro nieznacie od podszewki tego o czym jest mowa, i zapomnijcie wkoncu raz na zawsze o tamtym temacie opornika, bo to jest wlasnie zalosne i obludne, ale nieukrywam ze tez to moja wina, dlatego tez jest to moj ostatni wpis na tym forym, niemam zamiaru juz nikogo sluchac, bede robil tak jak do tej pory, sluchal serca i rozumy ale nie zagluszanego innymi slowami innych osob, trzymajcie sie, ja sie wycofuje. I naprawde Kocham Izabele i zawsze ja kochałem a zmienilem sie juz od poczatku roku od momentu kiedy wiedzialem i mialem 100000 % pewnosci gdy zacząłem odkladac na symbol mej milosci, mowcie co chcecie ale juz niepozwole aby znow ktos zagluszal mego serca i robil mi metlik w glowie. Ja wiem co w nim jest i kto. A jezeli sie to komus niepodoba to jego sprawa.... I nigdy sie niepoddam bo łączyła (i nadal łączy) wielka miłośc i porzadanie, tesknota i namietnosc, lecz cos sie popsulo ale wszystko da sie naprawic.....

....Gdy rozbije sie porcelanowa filizanka, pamietaj ze zawsze mozna ja skleic, a miejsca sklejone beda mocniejsze niz wczesniej......
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiecie co........??? nie wiecie. bo i skąd.....

nie lubie jak ktos sie tak rozpisuje na cały ekran , nie lubie czytać takich wywodów długich...... sam też takich staram sie nei pisać..........

jesteście żałośni.......nie chce nikogo urazić , obrazić ani nic podobnego........

ale siedzicie i sie użalacie że nie macie przyjaciela, miłości, pracy, kochanki, i innych wartościowych duchowo rzeczy......

a może byście sie tak wzieli za siebie?!!! wyszli do ludzi , pokazali jacy jesteście naprawde, rozkochali w sobie kogoś ale do tego trzeba czasu i napewno nie użalania sie nad sobą, swoją głupotą , nad tym jakim sie było, trzeba brać dupe w garść i żyć....... pokazać, udowodnić że jest sie wartościowym a nie liczyć na litość ludzi z forum , owszem móze i tu sie znajdzie jakaś osoba która będzie wam bliska.......ale jak dla mnie spotkania forumowe nie są do tego stworzone.... owszem są potrzebne bo można "z grubsza" poznać ludzi ale po spotkaniu spróbujcie kogoś zaprosić na spacerek, na wypad na starówke, połazić po żadko odwiedzanych zakątkach miasta, poznac piękno miejsc i poznać przede wszystkim człowieka "bardziej osobiście"
na litość nie złapiecie nikogo kto byłby wart uwagi. sam kiedyś tak myslałem i prubowałem ale wiem że nie warto...........

do roboty leniuchy :)






ale zaraz pewnie dostane po uszach. za tą wypowiedź...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gizmo napisał(a):
A kiedy kobieta wstawia się tak głośno
> za taką "sierotką" dając jej epokowe rady, to chce przekonać
> samą siebie jakie to ona ma dobre i kochającego serce.
> Zaspokaja swoją potrzebe bycia dobrym człowiekiem, niewiele
> więcej.

płaci się za to zbyt wysoką cenę, aby było warto - mozna ten sam efekt uzyskac w dużo prostszy sposób. Wierz mi, że dużo lepiej jest siedzieć przed kompem, komentować i wychodzić przy tym na obiektywnego, szczerego, nieposzlakowanego.
Pozdrawiam
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak dobrze, że chociaż Anty rozumie o co chodzi w tej całej "dulszczyźnie". Przecież wiadomo, że kiedy facet tak skomli i przeprasza bardzo głośno za grzechy, to chce sam siebie przekonać, że nie jest wcale taki najgorszy i najlepiej, żeby jeszcze inny w to uwierzyli, powspółczuli mu, poklepali po pleckach, otarli łezki. Może właśnie dlatego ona nie chce z nim być, bo ona nie potrzebuje beksy i marudy, tylko silnego, niezależnego partnera ? A kiedy kobieta wstawia się tak głośno za taką "sierotką" dając jej epokowe rady, to chce przekonać samą siebie jakie to ona ma dobre i kochającego serce. Zaspokaja swoją potrzebe bycia dobrym człowiekiem, niewiele więcej.
Nie chodzi mi ani o Nowego ani o Sanne. Chodzi mi o te puste gesty, o tę OBŁUDĘ. O nadawanie temu takiej rangi, jakby nagle zawalił się świat i jedno słowo wypowiedziane z ciepłego fotela uratowało go. A jak potem dobrze się czujemy, jacy jestesmy piękni, miłosierni. Wyjdźmy z naszych przytulnych ciepłych foteli i otwórzmy oczy na prawdę. Przestańmy poklepywać się wiecznie po pleckach, czasami przydałoby sie odrobinę prawdy, może niezbyt chcianej, ale PRAWDY...
Tylko tyle... Wszystko już było oprócz nas. Każda sytuacja, każde zdarzenie, każdy problem. Dlaczego więc jesteśmy tacy mali, tacy na pokaz.

PS. Oczywiście wszystko to napisałem wyłącznie o sobie, o swoich ułomnościach i problemach. Jakakolwiek zbieżność z faktami i osobami związanymi z forum jest przypadkowa i niezamierzona...

Pozdrawiam ;-)))))))))))))))))))))))))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ok As. To wszystko było strasznie trudne.. Bardzo zabolały mnie wpisy Gizma i Twoje... na razie odejdę z forum... muszę się pozbierac.. na razie nie umiem... Pozdrawiam wszystkich
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przperaszam, juz mnie troszke ponioslo, wiem ze probowalas, i moze zrozumialas to, bo ja to widzie jak pisalem, nie kochal jej, i myslal przez 5lat o innej, zdecydowal sie ze zostawi ta ktorej calkowicie nie kochal i byl przy niej jak kolek, a pojdzie walczyc o tamta ktora jest miloscia jego zycia, ale piszac to tu, wszyscy mu powiedzieli ze z tej drogi nie ma powrotu, on tez to wiedzial, bardzo dobrze o tym wiedzial, widzial ze zwiazek w ktorym jest nie ma sensu i poszedl di innej choc jej zdobycie bylo ronoznaczne z cudem, jednak poszedl bo tam mial 1% szans na szczescie, a tu zadnego, jak zostal odrzucony tam, to myslal ze wroci do poprzedniej i bedzie milo i ladnie, ale tak nie moze byc, i nigdy nie bedzie, to byla droga w jedna strone, a jak pozostal mu chociaz szacunek do tej dziewczyny niech jej da zyc, niech pozwoli by odetchnela, by czas zaleczyl rany cierpienia jakie jej sprawil, i by sobie ulozyla zycie, bo na to zasluguje...niech on sobie ulozy zycie, ja go nie winie za jego zachowanie, ale podejmujac decyzje musial bys swiadomy tego ze nie wolno mu prosic jej o to by mogl do niej wrocic....

znow wykasowuje to co pisze, a tego nie robie robic....wiec jeszcze raz przepraszam sanno bo mnie ponioslo, i choc pisalem szczeze to po prostu za duzo napisalem
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a tak poza tym, gdy stoi przede mna zdesperowany człowiek, to najpierw staram się go na tyle uspokoić, aby nie zrobił czegoś nieodwracalnego, a dopiero później go oceniam i krytykuję. Tak sie stało, że najpierw rozmawiałam z Nowym, juz zostało zaplanowane spotkanie z przyjacielem Dziewczyny , a potem miała być próba nawiązania przeze mnie kontaktu z Nią
Więc może nie rozpędzaj sie Anty w szkalowaniu mnie. Podać Ci nr tel. do tej osoby, abyś mógł to sobie sprawdzić?
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Antyspołeczny napisał(a):

i pozwol
> jej spokojnie spac, jak masz ochote to sama sie zwiaz z nim,
> ale daj jej zyc, bo ciebie widzie ona naprawde nic nie
> odchodzi, i nie probuje naprawiac bledow swojego zycia za
> posrednictwem tej dwojki

A teraz Anty Ty zastanów się co piszesz! To jest wyjątkowo podłe i plugawe!
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Re: ODGRZEWANY ZWIĄZEK
Autor: Sanna 31-10-2003 09:38 wyślij odpowiedź

Opornik, w moich wcześniejszych wpisach nawiązywałam do Twojego tytułowego postu, a tam po drodze wyszło, ze z kimś jesteś... Zanim coś zrobisz, POMYŚL - długo, wnikliwie. Zastanów się, czy warto burzyć coś na pweno fajnego, (skoro jednak istnieje..;) ), dla przeszłości, która ma to do siebie, że często ją pamiętamy w różowszych barwach niż było w istocie, szczególnie, gdy w aktualnym związku są jakieś problemy. Jesli podejmiesz decyzje o próbie powrotu do byłej, i tym samym o rozstaniu z obecną dziewczyną, zrób to mądrze, delikatnie. Na pewno ją tym skrzywdzisz, ale postaraj się przeprowadzić pożegnalną rozmowę tak, aby ona odwazyła się kiedykolwiek jeszcze zaufać innemu mężczyźnie.
Powodzenia!




Re: ODGRZEWANY ZWIĄZEK
Autor: Sanna 31-10-2003 09:45 wyślij odpowiedź

Sorki, za szybko czytam wpisy :)
Opornik, moje wcześniejszeposty do Ciebie są aktualne - walcz o swoją miłość !!!!
Merlin, wpis oczko wyżej był do Ciebie...
Obu Was pozdrawiam i życzę szczęścia w poczynaniach :)))


ja próbowałam coś z tego zrozumieć!!!
good girls go to the Heaven, bad girls follow their cats...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
z***al, niech placi za to bo mu sie nalezy, uwazasz inaczej? uwazasz ze powinna mu wybaczyc? Ty bys wybaczyla? co do tego watku to wlasnie piszac poprzedni przeczytalem te watki, wszystkie w ktorych on pisal, i to jak to sie zaczelo, napisalem gigant watek gdzie mu wytknelem wlasnie to co tam pisal, ale zmaazalem bo nie chcialem wlasnie byc sedzia i katem



ale prosze:





Autor: merlin 31-10-2003 00:01 wyślij odpowiedź



ja jestem w związku w którym tkwie jak kołek a do niej nic nie czuję, natomiast wciąż myślę wspominam i śnię o mojej ukochanej wielkiej miłości o kobiecie która kocham ponad życie, a mimo to niejestem juz z nia od 5 lat, hmm dziwne co, ale zato prawdziwe, najgorsze jest to ze oszukuje swoja obecna partnerke i samego siebie, mysle ze sylwester bedzie najlepszym momentem na zakonczenie tego zwiazku, (a dodam ze mialo dojsc do slubu ale naszczescie nie doszlo) i zamierzam rozpoczac nowe zycie z nowym rokiem i odnalezc kobiete ktora wciaz kocham i tak naprawde pomimo kilku zwiazkow z roznymi kobietami, zawsze kochalem tylko ta jedną lecz niebyla to zadna kobieta z ktorymi sie pozniej wiazalem.



Tylko teraz w obecnej sytuacji , kto z nas pierwszy sie wyprowadzi a kto zostanie(razem wynajmujemy M2), myślę ze najlepiej bedzie jak ja pierwszy zwine manatki i zmienie mieszkanie i otoczenie.

Pewnie zaraz bedziecie mnie wieszac na slupach za to co chce zrobic, ale czyz nielepiej probowac odzyskac milosc , tą prawdziwą jedyną milosc??

wkoncu prawdziwa milosc nigdy nierdzewieje:)









I moj jedyny komentaz moze byc, nie wyszlo to lepsza jakas dupa niz zadna?zapchaj dziura na kolejne 4lata, zanim sobie znow przypomni a jakiej bylej, lepszej? jak on smie, mowic ze ja kocha, po takim wpisie, zasanow sie sanno co mowisz....i pozwol jej spokojnie spac, jak masz ochote to sama sie zwiaz z nim, ale daj jej zyc, bo ciebie widzie ona naprawde nic nie odchodzi, i nie probuje naprawiac bledow swojego zycia za posrednictwem tej dwojki



wogole po co ja to pisze, czym ten watek szybciej umrze tym lepiej, a nie warto o tym pisac, bo sprawa jest zamknieta, i lepiej nie draznij mnie bo jak bym napisal to co bylo tam w tym wymazanym tekscie to potem sam bym zalowal ze mnie ponioslo
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry