Widok
Wiesz Ja Ci powiem jak to było ze mną gdy poznałam gdyniaka 25 lat temu .Powinno być tak by na wszystko przyszedł czas , ale wiesz jak to znajomy z pracy a Ja z innego województwa i tak niby weszłam na kawę i w pierwszy dzień znajomości mimo, że były 3 pokoje weszłam jemu do łóżka i mimo, że mnie rzucił kilka długich lat to rok przed śmiercią ta wiele razy zdradzana byłam dla niego najukochańsza i najlepsza.Niczego nie żałuje bo był jedyny w mym życiu, którego za życia i po śmierci bardzo kochałam
@sadyl
Ja nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
Pragniesz dozgonnego związku na bazie umowy?
Nie, ja nic takiego nie powiedziałem. Mówiłem, że powinniśmy kierować się pewnymi zasadami lub standardami, które zminimalizują ryzyko popełnienia błędu. Mówiłem też, że 100% pewności nie ma. Ale stosując się do tych pewnych zasad o pomyłkę będzie bardzo, bardzo trudno.
Ja nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
Pragniesz dozgonnego związku na bazie umowy?
Nie, ja nic takiego nie powiedziałem. Mówiłem, że powinniśmy kierować się pewnymi zasadami lub standardami, które zminimalizują ryzyko popełnienia błędu. Mówiłem też, że 100% pewności nie ma. Ale stosując się do tych pewnych zasad o pomyłkę będzie bardzo, bardzo trudno.
@wdr:
@ferrari - rozumiem Twoją wypowiedź, jeśli je masz. Ale w tym kontekście nie rozumiem słów "pomarzyć też nie możesz". Ograniczasz tym swoje marzenia, czy ograniczasz moje? Bo ja o Twoim ferrari nie marzę i nie zamierzam :D Natomiast wypowiedź jest niezrozumiała w całości, jeśli tego ferrari nie masz :)
> u mnie zawsze się okazywało że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego
Na szczęście - mam inne doświadczenia :)
@ferrari - rozumiem Twoją wypowiedź, jeśli je masz. Ale w tym kontekście nie rozumiem słów "pomarzyć też nie możesz". Ograniczasz tym swoje marzenia, czy ograniczasz moje? Bo ja o Twoim ferrari nie marzę i nie zamierzam :D Natomiast wypowiedź jest niezrozumiała w całości, jeśli tego ferrari nie masz :)
> u mnie zawsze się okazywało że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego
Na szczęście - mam inne doświadczenia :)
Tylko gwoli wyjaśnienia ;)
Ferrari nie jest nie było i nie będzie na sprzedaż więc .. pomarzyć też nie możesz ;)
To nie tyle reprezentacyjne czy lans , po prostu jest dla ciebie cenne , wspomnienia i masę przebytych razem kilometrów.
I na koniec ,u mnie zawsze się okazywało że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
tośmy se pogadali o "trudnych" sprawach
Ferrari nie jest nie było i nie będzie na sprzedaż więc .. pomarzyć też nie możesz ;)
To nie tyle reprezentacyjne czy lans , po prostu jest dla ciebie cenne , wspomnienia i masę przebytych razem kilometrów.
I na koniec ,u mnie zawsze się okazywało że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
tośmy se pogadali o "trudnych" sprawach
@wdr:
Nie szkodzi. Świetnie (chyba) skumałem :)
Miałem to szczęście (?) za młodu, że zajeździłem N aut. Także tych, na które nie miałem uprawnień albo np. w prywatnym lesie ;)
Zarówno po szosach jak i po terenie :D
Za młodu.. nie przywiązywałem sie do tego, czym jeżdżę.
Po prostu było.. jak się spsuło, to się kupowało inne. W końcu.. na rynku wtórnym jest ogromna nadpodaż :)
Potem sie zacząłęm przywiązywać. Ale nie w każdym przypadku dbanie o auto działa. Czasami ma wadę ukrytą (szczególnie, jeśli jest po dobrym dzwonie), która wychodzi na jaw po czasie.
Niby da się tym jeździć, ale komfort nie ten. Szczególnie, jeśli masz świadomość tej wady :)
A i na quadach się już najeździłem :D
Nie kupiłbym sobie teraz Ferrari. Nie mozna mieć kilku bryk naraz..
Raczej jestem za SUV-em, czy wręcz terenówką. Nie muszę mieć bryki reprezentacyjnej, dla pokazu. Lans, to nie moja bajka. Chcę brykę, na której mogę zawsze polegać i z którą dobrze mi się jeżdzi zarówno po szosie, jak (czasami) po chaszczach :)
Nie szkodzi. Świetnie (chyba) skumałem :)
Miałem to szczęście (?) za młodu, że zajeździłem N aut. Także tych, na które nie miałem uprawnień albo np. w prywatnym lesie ;)
Zarówno po szosach jak i po terenie :D
Za młodu.. nie przywiązywałem sie do tego, czym jeżdżę.
Po prostu było.. jak się spsuło, to się kupowało inne. W końcu.. na rynku wtórnym jest ogromna nadpodaż :)
Potem sie zacząłęm przywiązywać. Ale nie w każdym przypadku dbanie o auto działa. Czasami ma wadę ukrytą (szczególnie, jeśli jest po dobrym dzwonie), która wychodzi na jaw po czasie.
Niby da się tym jeździć, ale komfort nie ten. Szczególnie, jeśli masz świadomość tej wady :)
A i na quadach się już najeździłem :D
Nie kupiłbym sobie teraz Ferrari. Nie mozna mieć kilku bryk naraz..
Raczej jestem za SUV-em, czy wręcz terenówką. Nie muszę mieć bryki reprezentacyjnej, dla pokazu. Lans, to nie moja bajka. Chcę brykę, na której mogę zawsze polegać i z którą dobrze mi się jeżdzi zarówno po szosie, jak (czasami) po chaszczach :)