Widok
niepracujaca zona, czy to zle?
Na rodzinnym niedzielnym obiadku bylo dzis nawet milo ale pol zartem, pol serio ktos zrobil niefajna uwage, ze ja nie pracuje zawodowo tylko moj maz. Maz ma firme, jako informatyk dobrze zarabia, nie mamy klopotow z pieniedzmi. Ja mam wysprzatany dom, przygotowany obiad na czas, zadbany ogrod i dzieci, ktore po szkole nie wracaja do pustego domu. Czy to tak zle wyglada z boku? Czy jak nie pracuje zawodowo, to zle?
Czym Ty się przejmujesz bo nie bardzo rozumiem? Ja by się nei przejmowała jezli Wam taki układ odowiada to co komu do tego. Jedynie może się martwią, że emerytury nie bedziesz miała ale jak zus padnie to i tak nie będziesz miała więc luz:)
Ja też nie pracuje no moze pracuje bo jestem na wychowawczym ale nie wiem czy potem pójdę jeszcze do pracy. Ale w to wątpie bo nie wyobrażam sobie jak to pogodzić z odbiorem dzieci ze szkoły, które mają na kilka zmian nie mając żadnej Babci czy kogokolwiek, kto mógłby się nimi zająć jak ja będę w pracy.
Ja też nie pracuje no moze pracuje bo jestem na wychowawczym ale nie wiem czy potem pójdę jeszcze do pracy. Ale w to wątpie bo nie wyobrażam sobie jak to pogodzić z odbiorem dzieci ze szkoły, które mają na kilka zmian nie mając żadnej Babci czy kogokolwiek, kto mógłby się nimi zająć jak ja będę w pracy.
w jakim sensie "źle"? Każdy ma sposób na swoje życie. Jeśli Tobie i mężowi odpowiada taki stan rzeczy to czym się martwisz/przejmujesz? Powiem Ci że ludzie często z zazdrości mają takie kąśliwe uwagi-coś na zasadzie "dlaczego oni mają tyle kasy a ona nie pracuje, a ja muszę zapier...a mam tak mało kasy...itp." wierz mi, znam takie osoby i naprawdę trzeba na nie patrzeć z przymrużeniem oka. Także nieważne jest co komu pasuje tylko to co Tobie pasuje. Co z tego, że jakaś forumka napisze Ci-ja też nie pracowałam i bardzo tego żałuję, bo nie rozwijałam się itp. A to przepraszam-czy tylko praca pozwala nam na rozwój? Chyba nie do końca.
Najważniejsze mieć w życiu pasję.
Najważniejsze mieć w życiu pasję.
może ktoś ci zazdrości :P
jak tam sobie wolicie, ale ja np nie rozumiem układów gdzie np mąż pracuje na 3 etaty, w domu bywa żeby się przespać a kobieta siedzi w domu, albo jak mieszkają na jednym pokoju u rodzinki i dostają 75 zł rodzinnego więc jej sie nie opłaca iść do pracy (znam taki przypadek).. ale każdy robi jak mu pasuje
lipunia jak ktoś musi to sobie jakoś radzi, jak trzeba to zawsze się rozwiązanie znajdzie
u nas nawet wychowawczy nie wchodził w grę, z resztą nawet jakbyśmy znaleźli jakieś finansowe rozwiązanie to chyba bym na to nie poszła, bo po załóżmy 3 letniej przerwie w pracy - w tej firmie czy innej to chyba znowu musiałabym zaczynać od zera, przepisy się ciągle zmieniają i bałbym sie być aż tak w tyle, już po rocznej nieobecności miałam na początku wrażenie po powrocie do pracy że jednak siedząc w domu mózg mi sie rozleniwił :P (i nie mam tu na celu nikogo obrażać, mówie jak było w moim przypadku)
jak tam sobie wolicie, ale ja np nie rozumiem układów gdzie np mąż pracuje na 3 etaty, w domu bywa żeby się przespać a kobieta siedzi w domu, albo jak mieszkają na jednym pokoju u rodzinki i dostają 75 zł rodzinnego więc jej sie nie opłaca iść do pracy (znam taki przypadek).. ale każdy robi jak mu pasuje
lipunia jak ktoś musi to sobie jakoś radzi, jak trzeba to zawsze się rozwiązanie znajdzie
u nas nawet wychowawczy nie wchodził w grę, z resztą nawet jakbyśmy znaleźli jakieś finansowe rozwiązanie to chyba bym na to nie poszła, bo po załóżmy 3 letniej przerwie w pracy - w tej firmie czy innej to chyba znowu musiałabym zaczynać od zera, przepisy się ciągle zmieniają i bałbym sie być aż tak w tyle, już po rocznej nieobecności miałam na początku wrażenie po powrocie do pracy że jednak siedząc w domu mózg mi sie rozleniwił :P (i nie mam tu na celu nikogo obrażać, mówie jak było w moim przypadku)
Milo, ze mnie wspieracie. W sumie, to nie mam zadnej szczegolnej pasji, ale nie o tym zalozylam watek ;)
Znam prace za psi grosz. Po 6 latach ciurkiem przebywania na urlopach wychowawczych wrocilam do pracy na warunkach takich, jakie mialam przed urlopami czyli psi grosz, glownie dlatego zrezygnowalam. Teraz nie pracuje juz od 14 lat. Maz probowal mnie kilka lat temu wciagnac w sprawy firmy ale to byl krotki epizod.
Znam prace za psi grosz. Po 6 latach ciurkiem przebywania na urlopach wychowawczych wrocilam do pracy na warunkach takich, jakie mialam przed urlopami czyli psi grosz, glownie dlatego zrezygnowalam. Teraz nie pracuje juz od 14 lat. Maz probowal mnie kilka lat temu wciagnac w sprawy firmy ale to byl krotki epizod.
Po pierwsze jest to sprawa twoja i twojego męża jaki model rodziny sobie wybraliście. Ja sama nie pracuje od 15 lat odkąd urodziłam córkę, taką decyzje podjęliśmy razem z mężem. I wszyscy jesteśmy zadowoleni,mąz może spokojnie pracowac, wraca do czystego pachnącego domu, ma codziennie ciepły obiad, córka jest zadbana, nie musi chodzic z kluczem na szyi. Ja lubię zajmowac się domem, mam czas dla siebie jestem zadbana i moja rodzina też. Absolutnie nie czuję się gorsza bo nie pracuję, wręcz odwrotnie , jestem szczęśliwa że nie muszę się rano zrywać a potem zmęczona po pracy leciec po zakupy, gotować i sprzatać wieczorami. Szczęście moje i mojej rodziny jest dla mnie najważniejsze i w nosie mam co na ten temat sądzą nowoczesne feministki:)
Ja również byłam kilka lat temu w podobnej sytuacji. Mąż dobrze zarabiał, w związku z czym nie widzieliśmy potrzeby mojego pójścia do pracy. Wychowywałam w domu dwójkę dzieci. Ogarniałam dom, gotowałam obiady itp. Teściowie i rodzina przy każdej możliwej okazji dawali mi do zrozumienia, że mąż flaki sobie wypruwa, a ja siedzę w domu i "nic nie robię". Jak powiedziałam teściowej, że przecież robię i to dużo, bo gotowanie, sprzątanie itp., to odp. tylko, że ona robi to wszystko co ja i dodatkowo jeszcze pracuje i zarabia i że to nie te czasy gdy kobiety siedziały w domu i wychowywały dzieci, a mężowi pracowali. Ostatecznie poszłam do pracy i jestem szczęśliwa.
Nie rób sobie wyrzutów sumienia, jak Ci z tym dobrze to olej to co mówią inni. Ja nie mam takich dylematów, muszę pracować, zaczęłam jak dziecko miało niecały rok. I czasem tylko mi przykro, że ja ciężko pracując, wstając o 4 nie mam takich "luksusów" jak te kobiety które nie pracują. Ale mogę też się porównać do tych co mieszkają na kupie, lataja co chwila do MOPSU i wiecznie narzekają. Więc ogólnie cieszę się z tego co mam- praca.Najważniejsze żebyś była szczesliwa. A jak zrzedziłam , że taka zmeczona jestem praca,to stwierdziłam ze musze znalezc sobie jakas pasje. I znalazłam ksiązki i bieganie. teraz duzo mnie cieszy. mam wiecej sliy.
Najwazniejsze to byc w zgodzie z soba.
Najwazniejsze to byc w zgodzie z soba.
Znam prace za psi grosz. Po 6 latach ciurkiem przebywania na urlopach wychowawczych wrocilam do pracy na warunkach takich, jakie mialam przed urlopami czyli psi grosz, glownie dlatego zrezygnowalam.
przepraszam, ale po 6 latach ciurkiem na wychowawczych, spodziewałaś się może awansu zawodowego? podwyżki?
wypadłaś z rynku,ale chyba, powinnaś być tego świadoma siedząc 6 lat w domu?
taka zapracowana w domu jesteś, bo dzieciom trzeba ugotować i dom wyszykować (normalni ludzie pracują i zajmują się domem i dziećmi, więc nie wiem w czym masz problem?)...dzieci wybędą w świat, prędzej czy później...mąż dalej będzie pracował...a Ty zostaniesz sama w pustym domu całe dnie, bo co Ci pozostanie? szczerze, współczuje Ci...
przepraszam, ale po 6 latach ciurkiem na wychowawczych, spodziewałaś się może awansu zawodowego? podwyżki?
wypadłaś z rynku,ale chyba, powinnaś być tego świadoma siedząc 6 lat w domu?
taka zapracowana w domu jesteś, bo dzieciom trzeba ugotować i dom wyszykować (normalni ludzie pracują i zajmują się domem i dziećmi, więc nie wiem w czym masz problem?)...dzieci wybędą w świat, prędzej czy później...mąż dalej będzie pracował...a Ty zostaniesz sama w pustym domu całe dnie, bo co Ci pozostanie? szczerze, współczuje Ci...
Rodzicow meza mamy za sciana. Dzieci do szkoly woza, kasa rzuca, dziadek z dziecmi jezdzi na wycieczki.
więc jesteś po prostu lewusem. masz teściów,za ścianą, którzy mogą zajmować się dziećmi a Ty przepierdziałaś 6 lat w domu?
Czasami mezowi sie wymsknie, ze tylko on pracuje na dom ale to niegroznie.
no, zapewne jest dumny, z nadambitnej żony...
więc jesteś po prostu lewusem. masz teściów,za ścianą, którzy mogą zajmować się dziećmi a Ty przepierdziałaś 6 lat w domu?
Czasami mezowi sie wymsknie, ze tylko on pracuje na dom ale to niegroznie.
no, zapewne jest dumny, z nadambitnej żony...
ja nie oceniam Waszego układu skoro tak Wam pasuje, chociaż myślę że to nie jest dobry układ w dzisiejszczych czasach.
Ja nie chciałabym tak funkcjonować, fakt faktem że bywa mi ciężko, praca plus dojazdy zająmują mi ok.10godz.dziennie (+mam 1dziecko i dużego psa) ale nie tak znowu nie do ogarnięcia.
Bardzo lubię swoją pracę, daje mi dużo satysfakcji i radości. A poza tym nie widzę siebie w takim układzie bo są takie a nie inne czasy, ciężko żyć z jednej pensji i miałam w moim kręgu znajomych kilka przypadkow że żona zajmowała się domem a mąż w młodym wieku ginął/umierał a jeden cieżko przelekle zachorował i wtedy była mega tragedia - żony bez doświadczenia zawodowego, bez np.renty bo za młode itp.
Ale tak czy inaczej uważam że to Wasza sprawa
Ja nie chciałabym tak funkcjonować, fakt faktem że bywa mi ciężko, praca plus dojazdy zająmują mi ok.10godz.dziennie (+mam 1dziecko i dużego psa) ale nie tak znowu nie do ogarnięcia.
Bardzo lubię swoją pracę, daje mi dużo satysfakcji i radości. A poza tym nie widzę siebie w takim układzie bo są takie a nie inne czasy, ciężko żyć z jednej pensji i miałam w moim kręgu znajomych kilka przypadkow że żona zajmowała się domem a mąż w młodym wieku ginął/umierał a jeden cieżko przelekle zachorował i wtedy była mega tragedia - żony bez doświadczenia zawodowego, bez np.renty bo za młode itp.
Ale tak czy inaczej uważam że to Wasza sprawa
Tym ostatnim wpisem ,to pokazałaś popis ,popis swojego lenistwa ,kobieto nie masz w domu niemowlaczka tylko szkolne dzieci i w razie czego po szkole mogą posiedzieć z dziadkami skoro obok mieszkają .
.Twój mąż powinien powiedz wprost a nie się czai ,a Ty powinnaś jego niegroźne wg Ciebie żarty na temat utrzymywania domu wziąć sobie do głowy ,bo coś jest na rzeczy .
.Twój mąż powinien powiedz wprost a nie się czai ,a Ty powinnaś jego niegroźne wg Ciebie żarty na temat utrzymywania domu wziąć sobie do głowy ,bo coś jest na rzeczy .
I co się tak pienisz ,nie chodzi o to żeby jej wychowywali dzieci ,tylko o to że napisała wyżej że dzieci nie wracają do pustego domu ,więc zawsze po szkole mogę posiedzieć u dziadków ,odrobić lekcje i poczekać na rodziców ,bo nie napisała ile mają lat ale że chodzą do szkoły .
Więc gdzie tutaj mowa o wychowywaniu przez dziadków .
Po za tym jak już się czepiasz nie wiedząc czego to równie dobrze można powiedzieć że i owszem dziadkowie nie są od wychowywania wnuków ,ale rodzice są zobowiązani od utrzymywania swoich dzieci do pewnego wieku .RODZICE .
Więc gdzie tutaj mowa o wychowywaniu przez dziadków .
Po za tym jak już się czepiasz nie wiedząc czego to równie dobrze można powiedzieć że i owszem dziadkowie nie są od wychowywania wnuków ,ale rodzice są zobowiązani od utrzymywania swoich dzieci do pewnego wieku .RODZICE .
twoja sprawa,ale ja nie chcialabym cale zycie byc na utrzymaniu meza! roznie w zyciu moze sie ulozyc, a latka leca, kiedy chcesz isc do pracy jak bedziesz babcią? jesli wogole zaamierzasz
ja juz tez siedze za dlugo w domu,i juz fiola dostaje,bym poszla szybciej do pracy,ale mamy synka z orzeczeniem o niepelnosprawnosci,ktory wymagal codzeinnej rehabilitacji itd, potem drugi przyszedł na swiat i tak wyszlo. na tesciow nie moge liczyc chociaz mieszkaja na tym samym osiedlu, tylko mama mi zawsze pomaga,ale tez nie ma 20 lat,zeby nad nimi nadazyc ze tak powiem,dlatego od nowego roku ide do pracy, moze u ciebie jest inaczej,ale mi maz ze tak powiem kasy na cokolwiek,takze nie bede czekala na jego łaskę! powinnas to wykorzystac,ze masz pomoc od tesciow, i isc do pracy
ja juz tez siedze za dlugo w domu,i juz fiola dostaje,bym poszla szybciej do pracy,ale mamy synka z orzeczeniem o niepelnosprawnosci,ktory wymagal codzeinnej rehabilitacji itd, potem drugi przyszedł na swiat i tak wyszlo. na tesciow nie moge liczyc chociaz mieszkaja na tym samym osiedlu, tylko mama mi zawsze pomaga,ale tez nie ma 20 lat,zeby nad nimi nadazyc ze tak powiem,dlatego od nowego roku ide do pracy, moze u ciebie jest inaczej,ale mi maz ze tak powiem kasy na cokolwiek,takze nie bede czekala na jego łaskę! powinnas to wykorzystac,ze masz pomoc od tesciow, i isc do pracy
niestety kiedyś to było norma, a teraz się kobiety co chcą być w domu szykanuje, określa mianem leniwych kur domowych itd. A ja ci zazdroszczę, też bym tak chciała,choć gdybym miała możliwość to by też gadali. Niestety muszę pracować, a że nie jestem cyborgiem to dom zapuszczony, czasu na nic, nerwy zżeram w tej robocie. Mam swoją pasję, która ratuje mi psychikę ale z niej nie wyżyję. A dzieci niestety podrzucane do babć, co nie jest fajne dla nikogo bo potrzebują mieć mnie więcej.I w sumie też za niewielką kasę pracuję ale kredyty, opłaty, potrzeby dzieci są.
Jak ci z tym dobrze to miej w nosie wszystkich.Twoje życie.
Jak ci z tym dobrze to miej w nosie wszystkich.Twoje życie.