Widok
Na mieso smierdzace zgnilizna jeszcze w biedronce nie trafilam:-))
Ale kiedys kupilam mojemu dziecku parowki culineo.
Jakie mialam szczescie odcinajac plaster parowki w miejscu gdzie byla zatopiona- mucha:-p.
Juz nie kupuje parowek culineo. Chociaz takie niespodzianki moga sie zdarzyc w wielu produktach.
Kiedys kupilam golonke z kurczaka Jbb, no i znalazlam pioro, dlugie biale ok. 3-4 cm.
Moja ciocia w salcesonie ząb znalazla...
Dlatego ja jem i kupuje wedliny tylko sprawdzone, albo sami wedzimy
Ale kiedys kupilam mojemu dziecku parowki culineo.
Jakie mialam szczescie odcinajac plaster parowki w miejscu gdzie byla zatopiona- mucha:-p.
Juz nie kupuje parowek culineo. Chociaz takie niespodzianki moga sie zdarzyc w wielu produktach.
Kiedys kupilam golonke z kurczaka Jbb, no i znalazlam pioro, dlugie biale ok. 3-4 cm.
Moja ciocia w salcesonie ząb znalazla...
Dlatego ja jem i kupuje wedliny tylko sprawdzone, albo sami wedzimy
Marta napiszę tak jak już się wdrążysz w pracę i poznasz klientów to wiesz komu możesz włożyć wczorajsze mięso komu nie.
Wiola woda z solą ;)
A co do mięsa z biedronki to jest na takiej zasadzie, że jeżeli mięso ma datę 15.02 to pracownik musi je zdjąć ze sprzedaży już 14.02 po zamknięciu sklepu.Mięso jest wyrzucane do pojemniki na stare mięso i te odpady są odbierane przez firmę zajmującą się utylizacją.
Wiola woda z solą ;)
A co do mięsa z biedronki to jest na takiej zasadzie, że jeżeli mięso ma datę 15.02 to pracownik musi je zdjąć ze sprzedaży już 14.02 po zamknięciu sklepu.Mięso jest wyrzucane do pojemniki na stare mięso i te odpady są odbierane przez firmę zajmującą się utylizacją.
szkoda,ze nie kazdy ma kuzynkę pracującą w mięsnym ;)
Ja głównie kupuje w Lidlu bo nigdy sie nie nacięłam, w Biedronce czasami ale tez zawsze bylo ok...
Wole mięso próżniowo pakowane niż wysuszone z mięsnego...
Jakis czas temu widzialam jak pani myła szyby od środka i pryskała płynem do mycia szyb, ciekawe jaka część płynu spadła na mięso...
Niestety ciężko teraz o cokolwiek pewnego bez znajomości lub wlasnych wyrobów..
Ja głównie kupuje w Lidlu bo nigdy sie nie nacięłam, w Biedronce czasami ale tez zawsze bylo ok...
Wole mięso próżniowo pakowane niż wysuszone z mięsnego...
Jakis czas temu widzialam jak pani myła szyby od środka i pryskała płynem do mycia szyb, ciekawe jaka część płynu spadła na mięso...
Niestety ciężko teraz o cokolwiek pewnego bez znajomości lub wlasnych wyrobów..
Kilkukrotnie mi się zdarzyło że mięsa z biedry pomimo iż były w terminie były śmierdzące i to prosto po zakupie tj godzinę po powrocie ze sklepu, otwieram i odór mnie odrzucił, piersi, mielone też. Za kolejnym razem zezłościłam się (byłam w ciąży i pierwsze że mogłam się potruć to jeszcze musiałam się na nowo po zakupy fatygować) i złożyłam zażalenie do Inspekcji Handlowej. W czasie zapowiedzianej inspekcji widziałam że część towaru dziwnym trafem zniknęła z asortymentu. Przypadek? Generalnie badania laboratoryjne nic nie wykazały, teraz się pilnują bardziej, mniej zamawiają, ale widzę że temat wraca. To samo z serami pleśniowymi- za ciepło- są przerosty pleśnie na zewnątrz, a mięsa tam już nie kupuję, nawet mleko "świeże" potrafiło okazać się nie za bardzo świeże. Mięso i nabiał - tragedia. Nie dawajcie tego małym dzieciom.
ja mam ten komfort, że mieszkam przy hali gdzie mięsko jest super świeże natomiast czasem nie chce mi się specjalnie tam zachodzić i kupuję mięso w lidlu lub w biedronce. no i niestety zauważyłam, że o ile lidlowe mięso jest ok o tyle na biedronkowe trzeba uważać. zdarzają się partie z pożółkniętym kurczakiem...
Mięso kupuję wyłącznie w Biedronce i Lidlu, bo mam pewność, że jest świeże. Tam jest duża rotacja, dużo klientów i wiem, że mięso jest ok. Zawsze staram się wybierać takie opakowanie (głównie w przypadku piersi z kurczaka), gdzie mięso jest jeszcze trochę zamrożone. Przez drogę do domu zdąży się rozmrozić i nigdy nie śmierdzi. A jeśli kupuję na zapas to zamrażam. Raz tylko zdażyło mi się, że pierś z Biedronki śmierdziała po otwarciu (termin ważności ok, opakowanie całe). Wina leżała po stronie mojej starej lodówki, mięsa wówczas nie zamroziłam, a rozpakowałam po 2-3 dniach od zakupu. Teraz, już nauczona, kupuję mięso codziennie lub co drugi dzień - akurat dla mnie to nie problem, bo wracając z pracy sklepy mam po drodze.
Szerokim łukiem natomiast omijam większość osiedlowych mięsnych. Zdarzyło mi się kupić mięso, które po powrocie do domu i rozpakowaniu śmierdziało. W takich sytuacjach zawsze towar odnoszę do sklepu, a sprzedawczyni mówię o incydencie raczej na osobności, a nie przy klientach - nie sądzę, by w małym osiedlowym sklepie biedna sprzedawczyni miała jakiś większy wpływ na to, jaki towar dostaje (tu akurat mogę się mylić).
Poraziło mnie natomiast jak przeczytałam o wkładaniu palców i rozrywaniu opakowań. Jest to totalny szczyt bezczelności. Podobnie, jak któraś z Was już wspomniała, odkładanie mięsa gdzie popadnie zamiast do lodówki. Ludzie nie mają wyobraźni i są leniwi, a później się dziwią, że z mięsem jest coś nie tak. I nikt mi nie wmówi, że po rozerwaniu opakowania i stwierdzeniu smrodu/zepsucia odnosi mięso pracownikowi sklepu, bo jak już napisałam, ludzie są zbyt leniwi, nie patrzą na innych tylko na siebie.
Szerokim łukiem natomiast omijam większość osiedlowych mięsnych. Zdarzyło mi się kupić mięso, które po powrocie do domu i rozpakowaniu śmierdziało. W takich sytuacjach zawsze towar odnoszę do sklepu, a sprzedawczyni mówię o incydencie raczej na osobności, a nie przy klientach - nie sądzę, by w małym osiedlowym sklepie biedna sprzedawczyni miała jakiś większy wpływ na to, jaki towar dostaje (tu akurat mogę się mylić).
Poraziło mnie natomiast jak przeczytałam o wkładaniu palców i rozrywaniu opakowań. Jest to totalny szczyt bezczelności. Podobnie, jak któraś z Was już wspomniała, odkładanie mięsa gdzie popadnie zamiast do lodówki. Ludzie nie mają wyobraźni i są leniwi, a później się dziwią, że z mięsem jest coś nie tak. I nikt mi nie wmówi, że po rozerwaniu opakowania i stwierdzeniu smrodu/zepsucia odnosi mięso pracownikowi sklepu, bo jak już napisałam, ludzie są zbyt leniwi, nie patrzą na innych tylko na siebie.
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
w dziurawych skarpetkach.
U mnie różnie nieraz kupię w mięsnym, nieraz w biedronce, zwykle gdzie mi po drodze W biedrze nigdy nie trafiło mi się śmierdzące w przeciwieństwie np do Gzelli
Jeśli chodzi o biedronkę (nie tylko tam) to aż mnie trzęsie jak ludzie zostawiają po półkach artykuły które powinny być przechowywane w lodówce bo przecież ciężko odnieść na miejsce jak się rozmyślę... później personel odkłada np takie mięso z powrotem do lodówki ktoś to kupuje otwiera i smród.......
Jeśli chodzi o biedronkę (nie tylko tam) to aż mnie trzęsie jak ludzie zostawiają po półkach artykuły które powinny być przechowywane w lodówce bo przecież ciężko odnieść na miejsce jak się rozmyślę... później personel odkłada np takie mięso z powrotem do lodówki ktoś to kupuje otwiera i smród.......