Widok
piwo czy wino
Co jest lepsze jako dodatek do diety kolarskiej; piwo czy wino?
Z tego co słyszałem wino jest zalecane bo pozytywnie wpływana krążenie i ma działanie antymiażdżycowe- oczywiście w umiarze.
Piwo jest zdrowe na nerki mam na myśli też picie go w umiarze - podgrzewane, a wiadomo że jak ma się diete bogatą w białko i wapń nerki wystawione są na poważną próbe.
Co byłoby lepiej raz w tygodniu albo w miesiącu pić- piwo czy wino, ile prawdy w tym że piwo tuczy?
Z tego co słyszałem wino jest zalecane bo pozytywnie wpływana krążenie i ma działanie antymiażdżycowe- oczywiście w umiarze.
Piwo jest zdrowe na nerki mam na myśli też picie go w umiarze - podgrzewane, a wiadomo że jak ma się diete bogatą w białko i wapń nerki wystawione są na poważną próbe.
Co byłoby lepiej raz w tygodniu albo w miesiącu pić- piwo czy wino, ile prawdy w tym że piwo tuczy?
Prawdy w tym,że piwo tuczy jest sporo - alkohol jako taki jest kaloryczny,a piwo wybitnie,bo zawiera dużo maltozy. I na nerki też bym go raczej nie zalecała,jeśli dieta jest odpowiednio zbilansowana i pije się prawidłową ilość płynów (najlepiej wody) to w zupełności wystarcza.
Co do korzystnego wpływu czerwonego wina na układ krążenia - potwierdzam :-) Lampka dziennie zalecana.
Co do korzystnego wpływu czerwonego wina na układ krążenia - potwierdzam :-) Lampka dziennie zalecana.
Gosiu, że alkohol to duża ilośc energii(kalorii) to wiemy, ale czy nei jest tak że tejże energii nie można zmagazynować? Z tegoc o wiem to tak jest napewno w przypadku wódki, a jak z piwem nie wiem, ale to chyba ta sama zasada. A co picia to słyszałem że najbardziej tuczą różne zagrychy, paluszki, chipsy, orzeszki i inne rzeczy które jemy do alkoholu(piwka). I chyba dlatego taka opinia że piwo powoduje "wybrzuszenia"(czyt. powstanie mięśnia piwnego) ;]
pozdrawiam
Żywy
Żywy
KAŻDA dawka alkoholu w jakimś procencie dostaje się do MÓZGU, gdzie wydatnie przyczynia się do obumierania komórek szarych, które, jak wszystko na to wskazuje, mieszczą bezcenne zasoby danych służących syntezowaniu myśli. Zatem niezależnie od ogólnego stanu zdrowia i stopnia inteligencji, KAŻDA dawka alkoholu - proporcjonalnie do jej wielkości i regularności spożywania - przyczynia się do nieprzewidywalnych zaburzeń procesów myślowych, objawiających się nie tylko brakami w pamięci, ale także doraźnym i trwałym spowolnieniem reakcji i syntezy, jak również zmniejszeniem percepcji, analizy i gromadzenia nowych danych. Słowem, ciężki syf na całej linii. Stąd niezwykła adekwatność powiedzenia: "Siup w ten GŁUPI dziób".
Opisaniu tego, co alkohol robi z delikatną maszynerią narządów wewnętrznych, a nawet "zwykłymi" tkankami, takimi jak tkanka łączna czy mięśnie gładkie, poświęcono tomy. Dlatego sięgając po JAKIKOLWIEK napój alkoholowy należy mieć świadomość, że dobrowolnie dostarczamy organizmowi zupełnie zbędnego, więcej - szkodliwego i wręcz śmiercionośnego rozpuszczalnika organicznego, do przyjmowania którego organizm jest nieprzygotowany, a więc zupełnie sobie z nim nie radzi, a jedynie usiłuje go jakoś wydalić, kosztem ogromnych ofiar, nieproporcjonalnych do wątpliwej satysfakcji towarzyszącej jego spożyciu.
Oczywiście, spożywanie napojów alkoholowych ma długą tradycję i coś w rodzaju chorego kultu, zasadzającego się mniej więcej na podobnych zasadach jak rozciąganie uszu i warg przez niektóre plemiona afrykańskie. Jednak nawet najbardziej rozciągnięte uszy nie doprowadziły do uwstecznienia, zezwierzęcenia i wreszcie uśmiercenia swego posiadacza. Natomiast alkohol zbiera krawe żniwo upodlenia, cierpienia i śmierci, nabijając portfele producentom i handlarzom, a pozbawiając zdrowia i rozumu spożywców.
Następnym razem, kiedy staniecie przed wyborem "piwo czy wino", lepiej załóżcie sobie kolczyki...
Opisaniu tego, co alkohol robi z delikatną maszynerią narządów wewnętrznych, a nawet "zwykłymi" tkankami, takimi jak tkanka łączna czy mięśnie gładkie, poświęcono tomy. Dlatego sięgając po JAKIKOLWIEK napój alkoholowy należy mieć świadomość, że dobrowolnie dostarczamy organizmowi zupełnie zbędnego, więcej - szkodliwego i wręcz śmiercionośnego rozpuszczalnika organicznego, do przyjmowania którego organizm jest nieprzygotowany, a więc zupełnie sobie z nim nie radzi, a jedynie usiłuje go jakoś wydalić, kosztem ogromnych ofiar, nieproporcjonalnych do wątpliwej satysfakcji towarzyszącej jego spożyciu.
Oczywiście, spożywanie napojów alkoholowych ma długą tradycję i coś w rodzaju chorego kultu, zasadzającego się mniej więcej na podobnych zasadach jak rozciąganie uszu i warg przez niektóre plemiona afrykańskie. Jednak nawet najbardziej rozciągnięte uszy nie doprowadziły do uwstecznienia, zezwierzęcenia i wreszcie uśmiercenia swego posiadacza. Natomiast alkohol zbiera krawe żniwo upodlenia, cierpienia i śmierci, nabijając portfele producentom i handlarzom, a pozbawiając zdrowia i rozumu spożywców.
Następnym razem, kiedy staniecie przed wyborem "piwo czy wino", lepiej załóżcie sobie kolczyki...
rB napisał(a):
> nie słuchaj yarego, to abstynent-bojownik, właśnie się ujawnił.
Bojownik? Far from it! Litości! :)))
Ja nie żywię wrogości do pijących ani do alkoholu.
Tylko stwierdzam fakty.
> Nie ma to jak huknąc browara po ciężkim wysiłku.
Symptom kultyczny - pierwszy krok do nałogu!
Pamiętaj - alkohol albo zdrowie - wybór należy do Ciebie!
> nie słuchaj yarego, to abstynent-bojownik, właśnie się ujawnił.
Bojownik? Far from it! Litości! :)))
Ja nie żywię wrogości do pijących ani do alkoholu.
Tylko stwierdzam fakty.
> Nie ma to jak huknąc browara po ciężkim wysiłku.
Symptom kultyczny - pierwszy krok do nałogu!
Pamiętaj - alkohol albo zdrowie - wybór należy do Ciebie!
To Forum czyta Roman Giertych, który po przeczytaniu posta Yarego już się z nim skontaktował z nim i zaproponował mu startowanie w wyborach samorządowych z listy LPR w mazowieckim. A jednocześnie zagwarantował mu posadę sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu w Komórce ds. Walki z Piciem Piwa po Treningach Rowerowych.
Czekam na tematy:
1. Spanie na wznak a kadencja
2. Wpływ koloru podniebienia na obwód łydki rowerzysty
3. Wpływ jazdy autobusem na psychikę rowerzysty
4. Kolejki na poczcie a wskaźnik samobójstw wśród bajkerów
Ciao, :)
Czekam na tematy:
1. Spanie na wznak a kadencja
2. Wpływ koloru podniebienia na obwód łydki rowerzysty
3. Wpływ jazdy autobusem na psychikę rowerzysty
4. Kolejki na poczcie a wskaźnik samobójstw wśród bajkerów
Ciao, :)
Pingwinn, Ty Dziadu, nie posądzaj mnie o giertychizm!
Ja, w przeciwieństwie do giertycha, nie odmawiam ludziom prawa do patologii. Proszę bardzo! Wolność jest! Tylko niech każdy dobrze wie, co robi! Jeśli opowiadanie się za świadomym wyborem jest wg Ciebie giertychizmem, to mylisz pojęcia.
Alkohol etylowy i każdy inny nie ma nic wspólnego z fizjologią!
Spożywanie alkoholu w każdej postaci jest PATOLOGIĄ!
Ja, w przeciwieństwie do giertycha, nie odmawiam ludziom prawa do patologii. Proszę bardzo! Wolność jest! Tylko niech każdy dobrze wie, co robi! Jeśli opowiadanie się za świadomym wyborem jest wg Ciebie giertychizmem, to mylisz pojęcia.
Alkohol etylowy i każdy inny nie ma nic wspólnego z fizjologią!
Spożywanie alkoholu w każdej postaci jest PATOLOGIĄ!
Yary, Ty Katechechecino ;) Patrzenie w ekran komputera też nie jest zdrowe, a mimo tego robisz to niszcząc swój wzrok i kręgosłup.
Dla mnie jest wsio rawno czy ktoś pije, czy nie. Ważne jest by bajkerzy nie jeździli pod wpływem alkoholu. A jak ktoś myśli, że nie pijąc alkoholu jako amatorski biker będzie osiągał lepsze wyniki, to niech to robi, i goli nogi też. Wybór każdy dokonuje sam. Jeden słuszny kierunek już przerabialiśmy przed 89 rokiem, a i tak się nie sprawdził.
Daj znać jak rozpoczniesz cykl pogadanek o zdrowym trybie życia u Ojca Dyrektora. Hłe, hłe…….
Liberator
Dla mnie jest wsio rawno czy ktoś pije, czy nie. Ważne jest by bajkerzy nie jeździli pod wpływem alkoholu. A jak ktoś myśli, że nie pijąc alkoholu jako amatorski biker będzie osiągał lepsze wyniki, to niech to robi, i goli nogi też. Wybór każdy dokonuje sam. Jeden słuszny kierunek już przerabialiśmy przed 89 rokiem, a i tak się nie sprawdził.
Daj znać jak rozpoczniesz cykl pogadanek o zdrowym trybie życia u Ojca Dyrektora. Hłe, hłe…….
Liberator