Ja w poprzednich ciążach nic nie kupowałam i teraz również nie zamierzam kupować. Obecnie chodzę prywatnie, więc płacę a w szpitalu najczęściej jest tak, że to położna gra pierwsze skrzypce
Ja lekarzowi nic nie dawałam (chodziłam prywatnie), ale w dniu wypisu zostawiliśmy pielęgniarkom i położnym po torcie z napisem: "Dziękuję, -Ola/Gosia z rodzicami" Wydaje mi się to miłym gestem wdzięczności -do kawki :-)
ja byłam po porodze 2 tygodnie z małym w szpitalu i na odchodne kupiłam połoznym czekoladki, lekarzowi to mi nawet do glowy nie przyszlo cokolwiek kupiwac:)
nie rozumiem,chodzic prywatnie,placic tyle kasy( tez chodze)i jeszcze dawac prezenty?? tak sie zrodzilo własnie korupstwo pewnie,na wsi moja babcia uwaza ze jak nie ma jakiegos drobiazgu dla lekarza to nie pojdzie.przecierz ci prywatni lekarze maja w pip kasy.
no własnie mi tez się wydaje że to przesada.
Widać sami uczymy lekarzy ze "coś" im sie należy, właściwie oni od tego są.
Nie powiem ja po porodzie napewno zaniosę położnym ciasto które mąz upiecze, ale nic po za tym- nie dajmy się zwariować.
do lekarza chodzilam prywatnie ale byl przy moim porodzie wiec bo wszystkim otrzymal przent w postaci whisky i eleganckiej odziezy a polozne dostaly wielki tort z podziekowaniem bo bylo za co -pomoc rewelacyjna jak w prywatnej klinice