Widok
poprawiny
Chciałabymm poruszyc jeden problem. a mianowicie - zapraszania tylko na same poprawiny.
spotkałam sie kilka razy z czyms takim. sytuacja troche dziwna. tak naprwde goscie, którzy "imprezuja" juz drugi dzien maja powoli dosyc i czasami przyjda sie tylko "dopic i dojesc".
i jaki w takiej sytuacji dac prezent? Taki sam jak na wesele czy toszke mniejszy?
Mi osobiscie bardzo sie ten zwyczaj nie podoba. to takie dzielenie na gosci lepszej i gorszej kategorii.
spotkałam sie kilka razy z czyms takim. sytuacja troche dziwna. tak naprwde goscie, którzy "imprezuja" juz drugi dzien maja powoli dosyc i czasami przyjda sie tylko "dopic i dojesc".
i jaki w takiej sytuacji dac prezent? Taki sam jak na wesele czy toszke mniejszy?
Mi osobiscie bardzo sie ten zwyczaj nie podoba. to takie dzielenie na gosci lepszej i gorszej kategorii.
czesc.wsrod naszych znajomych jest to popularne zjawisko.znam tez kilka osob ,ktore zaluja ze nie zaprosily znajomych chocby na same poprawiny-nie pomysleli ze tak mozna a zeby zaprosic wszystkich na wesele nie bylo ich stac.co innego jesli ktos nie robi w duzym miescie albo w lokalu gdzie liczy sie dokladnie liczbe osob.wtedy wiem ze znajomi zapraszali bez ograniczen bo kucharka wlasna i jedzenie wlasne,sala wynajeta po znajomosci i ich taniej wychodzilo.ale jesli ktos musi sie liczyc z funduszami to w naszym towarzystwie wszyscy to rozumieja i nikt sie nie obraza za zaproszenie na same poprawiny.nikt tez nie uwaza sie za gorszy rodzaj goscia.a prezent?wedlug uznania.
Pewnie, że fajniej byloby zaprosić wszystkich gości na i weselicho i napoprawiny, ale nie zawsze jest to możliwe!
Wtedy na poprawiny zaprasza sie też trochę dalszych znajomych - szczególnie, że czasem na poprawinach nie ma juz starszego pokolenia rodziny - nie każda bacia, czy ciocia da radę balować dwa dni!
A co do dzielenia gości na lepszych i gorszych - dla mnie jasne jest, że na weselu (albo poprawinach) sąsiadki albo koleżanki z pracy jestem "gorszą";-) kategorią gościa niż jej rodzeństwo, babcia chrzestni itp. O co tu mieć żal!
Wtedy na poprawiny zaprasza sie też trochę dalszych znajomych - szczególnie, że czasem na poprawinach nie ma juz starszego pokolenia rodziny - nie każda bacia, czy ciocia da radę balować dwa dni!
A co do dzielenia gości na lepszych i gorszych - dla mnie jasne jest, że na weselu (albo poprawinach) sąsiadki albo koleżanki z pracy jestem "gorszą";-) kategorią gościa niż jej rodzeństwo, babcia chrzestni itp. O co tu mieć żal!
my tez zrezygnowalismy, bo dla mnie ten drugi dzien, czyli poprawiny, to juz za duzo. wiem to z doswiadczenia,ze gdy po weselu ide na poprawiny to juz nic mi sie nie chce.ani bawic, an siedziec.czesto jest to takie troche na sile.
para młoda tez juz zwykle jest bardzo zmeczona.
dlatego my wybralismy opcje taka,ze nie robimy poprawin i najblizszych znajomych ok. 10 osob zapraszamy na wesele razem z rodzinka.
para młoda tez juz zwykle jest bardzo zmeczona.
dlatego my wybralismy opcje taka,ze nie robimy poprawin i najblizszych znajomych ok. 10 osob zapraszamy na wesele razem z rodzinka.
ja rozumiem.ale chodzi mi o robienie poprawin, gdzie sie zaprszam gosci, ktorzy byli na weselu i kilkoro znajomych. ci jedni juz sa po wielkiej imprezce( z lekka "wymięci")i ci drudzy, ktorzy chcieliby sie pobawic, ale z reguły nie ma juz dj ani zespolu.
a i tak za te poprawiny trzeba w restauracji zapłacic.
ja dlatego zrezygnowalam z poprawin i zaprosilam znajomych na wesele.
a i tak za te poprawiny trzeba w restauracji zapłacic.
ja dlatego zrezygnowalam z poprawin i zaprosilam znajomych na wesele.
ja tez mowie o poprawinach tyle ze my ze wzgledow finansowych ich nie robimy w lokalu tylko zapraszamy znajomych na grilla z tancami.to sa nasze poprawiny.bo na takie w lokalu albo na wydanie kolejnych ok 2tys nas nie stac.tzn moze stac by i bylo ale wesele to ogromne koszta.nie placimy za nie sami tylko mniejwiecej pol na pol z rodzicami.a po slubie bedzie full wydatkow wiec naszym zdaniem skoro nie mozemy sobie z czystym sumieniem pozwolic na pewne rzeczy to poprostu z nich zrezygnujemy.ani moj przyszly ani ja nie uznajemy za dobre stosowanie zasady "zastaw sie a postaw sie" wiec robimy to na co nas stac.i znajomi to rozumieja bo sami byli lub beda w takiej sytuacji