Widok
powrót do przeszłości
jimmy white przed chwilą wygrał turniej. to nic, że to był trzeciorzędny turniej w pradze. i tak niezmiernie miłym zakończeniem tygodnia było oglądanie weterana w tak dobrej formie. zwłaszcza, ze w półfinale aktualnego mistrza świata rozpracował. na obejrzenie bilardzisty z newmanem nabrałem ochoty teraz.
a by the way, to tydzień temu minęła trzecia rocznica śmierci przesympatycznego i niezwykle uzdolnionego faceta. szkoda chłopa. nie mam wątpliwości, że gdyby nie raczysko byłby dzisiaj no.1
http://www.youtube.com/watch?v=2dcE6G9Nt2Q
a by the way, to tydzień temu minęła trzecia rocznica śmierci przesympatycznego i niezwykle uzdolnionego faceta. szkoda chłopa. nie mam wątpliwości, że gdyby nie raczysko byłby dzisiaj no.1
http://www.youtube.com/watch?v=2dcE6G9Nt2Q
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
do dzisiaj pamiętam najlepszą radę, którą udzieliłeś jakieś 11 lat temu na spotkaniu gratki w wejherowie przy stole bilardowym. układ bil był taki, że zupełnie nie wiadomo było co i jak wbijać:
"a teraz to trzeba zamknąć oczy i nap...lać"
stosuję się do tego czasem :)
"a teraz to trzeba zamknąć oczy i nap...lać"
stosuję się do tego czasem :)
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
A właśnie, miałem napisać i jakoś tak zapomniałem.
Oglądałem przez dwa dni jak Steve Davis stawiał się Higginsowi w Sheffield i w końcu go ograł.
Nie żebym miał coś przeciw Szkotom (Ketling przecież był Szkotem) ale to ładne jest, jak starzy mistrzowie podnoszą głowę. Bardzo lubię oglądać eleganckiego snookera Davisa.
Oglądałem przez dwa dni jak Steve Davis stawiał się Higginsowi w Sheffield i w końcu go ograł.
Nie żebym miał coś przeciw Szkotom (Ketling przecież był Szkotem) ale to ładne jest, jak starzy mistrzowie podnoszą głowę. Bardzo lubię oglądać eleganckiego snookera Davisa.
widziałem tylko powtórkę bo byłem w krakowie. a może w częstochowie akurat? już tracę rachubę. steve historycznego dubla zaliczył. jest wielki. pozdrawiam z działdowa póki jeszcze z zasięgu nie wyjechałem
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
zapomniałem dodać, że i tak wygra ronnie. może chociaż w tej dziedzinie uda mi się coś przewidzieć, bo na polityce to ja się wyraźnie nie znam i juz przestanę się wypowiadać. ta głupia i nieudolna partia postanowiła przerżnąć wybory, które były spokojnie do wygrania i jednak wystawiła jarkacza. no nic, nie pierwszy raz się myliłem. errare humanum est. a na mazowszu wiosna jak wszędzie. brzozy zazieleniły się jak świeże szczytówki krzaczków gandzi. trzeba będzie bieszczady niedługo odwiedzić. w 1h i 40 min samolotem od czerwca ponoć będzie można z rębiechowa tam dotrzeć. czad
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
no i selby, co groźne miny robi bo chce chyba stać się wybrakowaną namiastką ronniego, przepięknie się sfajdał na czarnej. racja, dott wykonał olbrzymi postęp. tyle że ma teraz mało czasu na odpoczynek, dlatego w finale obstawiam robertsona. australii też się coś należy, a trzeba się spieszyć bo za perę lat finały mogą być chińsko-chińskie
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
nikt, nikt. przecież napisałem, że selby zawalił dziecinnie prostą czarną, pożegnał się z turniejem i poszedl szukać pocieszenia u swojej dojrzałej narzeczonej. a w finale dott zagra z kangurem
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
ha! system zadziałał. wiedziałem, że jak napiszę, że mój (krótkoterminowy bardzo) faworyt przegra, to on faktycznie wygra. puchar jedzie zatem na antypody, a robo-cop może nazwać się wielkim farciarzem. bo tak fatalnie pozycjonującego białą mistrza, to chyba w historii nie było. ogólnie finał pełen błędów i farciarskich przypadków
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo