Widok
Bo ambicja nie jest jednowymiarowa. Na ambicję powinno się składać wiele czynników, cociażby satysfakcja z zarobków ale też spełnienie zawodowe, radość czy przyjemność z wykonywanej pracy, poczucie że się jest w tej pracy dobrym (jakakolwiek by ona była). Na ambicję powinna też składać się odpowiedzialność za własne czyny. I tak idę na studia, za które płaci mi państwo to będę próbować pracować w zawodzie. Co innego, jak studia ktoś traktuje od początku, jak przdłużenie młodości i SAM za nie płaci. Ambicja to wypadkowa wielu wzajemnie przenikających się rzeczy.
Jednak dla mnie sutuacja, jak ktoś jedzie po buty do Berlina konkretnej (drogiej) marki (dziewczyny, nie mam na myśli żadnej z was, nawet już nie pamiętam która to takie zakupy robiła, ale mi się przykład spodobał i podpasował) ale leczy się w Polsce bo taniej (i tylko taniej) to jest to dla mnie brak ambicji i tyle.
Ja kiedyś usłyszałam coś takiego na temat kupowania odzieży używanej: "Nie po to pracuję i zarabiam, by moje dzieci nosiły ubrania po Niemcach i Anglikach" - przynajmniej taki sens był. I coś w tym jest.
Jednak dla mnie sutuacja, jak ktoś jedzie po buty do Berlina konkretnej (drogiej) marki (dziewczyny, nie mam na myśli żadnej z was, nawet już nie pamiętam która to takie zakupy robiła, ale mi się przykład spodobał i podpasował) ale leczy się w Polsce bo taniej (i tylko taniej) to jest to dla mnie brak ambicji i tyle.
Ja kiedyś usłyszałam coś takiego na temat kupowania odzieży używanej: "Nie po to pracuję i zarabiam, by moje dzieci nosiły ubrania po Niemcach i Anglikach" - przynajmniej taki sens był. I coś w tym jest.
Wyrywkowo? przeciez sama opisujesz jak ci sie zylo w Pl kiedy tu jeszczce mieszkalas (nie tylko w tym watku)... a potem sie tlumaczysz jak ci ciezko bylo, ze biedna klody pod nogi mialas rzucone (i tu nie chodzi o to jak zyli Twoi rodzice, tylko jakie perspektywy mialas Ty, mialas parce po studiach, nie kazdy ja ma, i nie kazdy splaca samochod po studiach, wiec dla mnie malo w Tobie skormnosci, skoro tego nie doecnialas) i jak to w Pl jest be...troche sprzecznosci widze niestety, wiec o nia pytam. mi Twoje wyjasnienia nie sa do niczego potrzebne. ja sobie swoje zdanie juz wyrobilam. wiec juz sie nie wysilaj, bo gdyby bylo o czym pisac, pewnie bys sie obronila. nie odnioslas sie nawet do tego co napisalam o norwegii, mam wyciagnac wnioski?
pozdrawiam, mimo wszystko i milego dnia :)
pozdrawiam, mimo wszystko i milego dnia :)
traktujesz moje wypowiedzi wyrywkowo, wytłumaczyłam co jest dla mnie ambicją i spełnieniem zawodowym, ty chyba pominęłaś tą wypowiedz albo po prostu nie była na twoją modłę i dalej uważasz mnie za idiotę - dlatego widzę że czytasz wybiórczo, nie mam zamiaru nic argumentować Tobie, po co ? ja znam siebie swoje cele założenia osiągnięcia ambicje i życie i mnie to wystarcza, Tobie nie muszę udowadniać ze debilem się nie urodziłam i że mam sobą coś za prezentowania. tyle.
Madness is the gift, that has been given to me!!
jesteś hopeless case, na prawdę się na mnie uparłaś, ale jak pisałam wcześniej proszę bardzo, widzę że mało Ci się wyżywania na mnie, z innymi da się normalnie rozmawiać, ty masz chory umysł - nie czytasz wszystkiego czytasz wybiórczo, a co do tego jak wyglądało moje życie w Pl i z jakimi problemami się borykałam niech zostanie miedzy mną a moją rodziną, nie widzę powodów by Ci to udowadniać żebyś mnie znowu mieszkała z błotem, problemy których twój zatruty umysł i dusza nigdy by nie zrozumiał.
czy ty rozumiesz słowo ambicja? ja nie będę cie cytować, a mnie korci robi to co ty, aczkolwiek własnie tutaj moja ambicja pcha mnie do bycia lepszym człowiekiem, lepszym niż ty jesteś (tutaj na forum) i sobie daruje. Bo bardzo płytkie jest nazywanie ambicją tego co ty ową definiujesz. Niestety nie jesteś w stanie tego ogarnąć bo twój jad Ci umysł dawno już zatruł.
czy ty rozumiesz słowo ambicja? ja nie będę cie cytować, a mnie korci robi to co ty, aczkolwiek własnie tutaj moja ambicja pcha mnie do bycia lepszym człowiekiem, lepszym niż ty jesteś (tutaj na forum) i sobie daruje. Bo bardzo płytkie jest nazywanie ambicją tego co ty ową definiujesz. Niestety nie jesteś w stanie tego ogarnąć bo twój jad Ci umysł dawno już zatruł.
Madness is the gift, that has been given to me!!
pozatym, w Polsce jest mania papierów i studiów, paranoją jest aby pracować w swietlicy szkolnej trzeba byc nauczycielem...albo po pedagogice...
biorac pod uwage fakt, jaki jest poziom (wiekszosci, zaznaczam wiekszoic, nie wszystkich! ) panienek z magistrem pedagogiki (ktory to poziom nawet prof mikolejko niedawno przytaczal), nie wiem czy to paranoja, nie chcialabym wiedziec jaki byłby poziom tychże panienek, ktore skończyłyby polroczne kursy po to tylko by najnizszym wysilkiem miec prace w swietlicy - Z DZIECMI! notabene kolejny raz udowodniłas sie idziesz na latwizne i jest to Twoja zyciowa domena.
w Norwegii jest kurs pół roczny na pracownika takich miejsc jak świetlica i koniec, tak jest w wielu dziedzinach, do których u nas jest potrzebne 5 lat studiów tutaj to są roczne, dwuletnie max kursy
niestety jest ZASADNICZA roznica, ktorej mieszkajac w norwegii jak widac nie zauwazylas: mentalnosc polaka i mentalnoc norwega. polak-norweg-dwie skrajne postawy zyciowe. pierwszy lepszy przyklad? socjal. socjal w norwegii zarowwno dla smaotnych matek, starszych osob, pelnych rodzin itd jest oczywiscie zarąb**i kraj przy tym prosperuje bardzo dobrze...i ciagle czytam zale polakow jak to tak wlasnie powinna wygladac opieka w panstwie. hmm... gdyby ow socjal wprowadzic do polski, co by sie stalo? ano rozmnozyla by sie do granic mozliosci patologia, ktora zylaby i zerowalaby na tym socjalu, zyjac w dodatku na niezlym poziomie. dlaczego w norwegii patologia jest rzadkoscia? bo norweg nie jest nastawiony na lewactwo, prozniactwo, kretactwo i cwaniactwo. i nie jest zlodziejem. a polak, coz, ilez to juz watkow na tym forum przewinelo sie jak tu wyubulic L4, jak tu wyluskac 5tys na macierzynskim, jak tu zakolowac, zacwaniaczyc, zeby tylko dostac cos, co tak naprawde sie nie nalzezy? albo, o zgrozo, gdzie tu samotna matka, ktora zostala z brzuchem po dyskotece ma wyemigrowac, zeby nie robic nic i zyc na koszt panstwa? mentalnosci sie nie zmieni. norweg jest skromny, uczciwy i pokrony. pomimo porzadnego socjalu, ludzie tego nie wykorzystuja na chama, nie robia dzeci na potege zeby zapewnic sobie byt, mieszkanie i inne bonusy, po prostu zyja, uczciwie.. w norwegii kluczyki zostawia sie w stacyjkach od samochodow, a domy nie sa ogradzane, i zaden sasiad nie wpieprzy ci sie na twoj teren. nikt ci auta nie ukradnie. domow tz sie nie zmayka. i nie ma wlaman. u nas? zakladasz 5 alarmow a i tak ci auto ukradna. zbeszczeszca. wiec jesli porownujesz to, ze w norwegii po pol roku norwezka jest w stanie rzetelnie zaopiekowac sie swietlica, to owszem, bo ona do tego podejdzie odpowiedzialnie. w polsce? rzuci sie stado tlenionych tipsiar ktore zrobia wszystko byleby najmniejszym kosztem cos uzyskac. dlatego nie ma co tego porownywac tyc dwoch sytuacji. w norwegii spedzilam 2 tyg. mam wielu znajomych w oslo. fajny kraj turystycznie. ale mnie razi mimo wsyztsko niski poziom nauczania. ja bym dzieci tam ksztalcic nie chciala. ale to juz inny temat.
biorac pod uwage fakt, jaki jest poziom (wiekszosci, zaznaczam wiekszoic, nie wszystkich! ) panienek z magistrem pedagogiki (ktory to poziom nawet prof mikolejko niedawno przytaczal), nie wiem czy to paranoja, nie chcialabym wiedziec jaki byłby poziom tychże panienek, ktore skończyłyby polroczne kursy po to tylko by najnizszym wysilkiem miec prace w swietlicy - Z DZIECMI! notabene kolejny raz udowodniłas sie idziesz na latwizne i jest to Twoja zyciowa domena.
w Norwegii jest kurs pół roczny na pracownika takich miejsc jak świetlica i koniec, tak jest w wielu dziedzinach, do których u nas jest potrzebne 5 lat studiów tutaj to są roczne, dwuletnie max kursy
niestety jest ZASADNICZA roznica, ktorej mieszkajac w norwegii jak widac nie zauwazylas: mentalnosc polaka i mentalnoc norwega. polak-norweg-dwie skrajne postawy zyciowe. pierwszy lepszy przyklad? socjal. socjal w norwegii zarowwno dla smaotnych matek, starszych osob, pelnych rodzin itd jest oczywiscie zarąb**i kraj przy tym prosperuje bardzo dobrze...i ciagle czytam zale polakow jak to tak wlasnie powinna wygladac opieka w panstwie. hmm... gdyby ow socjal wprowadzic do polski, co by sie stalo? ano rozmnozyla by sie do granic mozliosci patologia, ktora zylaby i zerowalaby na tym socjalu, zyjac w dodatku na niezlym poziomie. dlaczego w norwegii patologia jest rzadkoscia? bo norweg nie jest nastawiony na lewactwo, prozniactwo, kretactwo i cwaniactwo. i nie jest zlodziejem. a polak, coz, ilez to juz watkow na tym forum przewinelo sie jak tu wyubulic L4, jak tu wyluskac 5tys na macierzynskim, jak tu zakolowac, zacwaniaczyc, zeby tylko dostac cos, co tak naprawde sie nie nalzezy? albo, o zgrozo, gdzie tu samotna matka, ktora zostala z brzuchem po dyskotece ma wyemigrowac, zeby nie robic nic i zyc na koszt panstwa? mentalnosci sie nie zmieni. norweg jest skromny, uczciwy i pokrony. pomimo porzadnego socjalu, ludzie tego nie wykorzystuja na chama, nie robia dzeci na potege zeby zapewnic sobie byt, mieszkanie i inne bonusy, po prostu zyja, uczciwie.. w norwegii kluczyki zostawia sie w stacyjkach od samochodow, a domy nie sa ogradzane, i zaden sasiad nie wpieprzy ci sie na twoj teren. nikt ci auta nie ukradnie. domow tz sie nie zmayka. i nie ma wlaman. u nas? zakladasz 5 alarmow a i tak ci auto ukradna. zbeszczeszca. wiec jesli porownujesz to, ze w norwegii po pol roku norwezka jest w stanie rzetelnie zaopiekowac sie swietlica, to owszem, bo ona do tego podejdzie odpowiedzialnie. w polsce? rzuci sie stado tlenionych tipsiar ktore zrobia wszystko byleby najmniejszym kosztem cos uzyskac. dlatego nie ma co tego porownywac tyc dwoch sytuacji. w norwegii spedzilam 2 tyg. mam wielu znajomych w oslo. fajny kraj turystycznie. ale mnie razi mimo wsyztsko niski poziom nauczania. ja bym dzieci tam ksztalcic nie chciala. ale to juz inny temat.
a co do osob bez wyksztalcenia, NIGDY nie ublizylam takim osobom i zaznaczylam wiele razy, ze rozumiem ich emigracje, ich czasem brak wyboru i trudniejsza sytuacje w polsce. a wszytskie wypowiedzi tycztly sie tych rzekomow yksztalconych osob, ktore dla mnie z niewiadomeej pzryczyny robia fizyczniee u obcego. i podkreslilam wyraznie, ze gdyby dla takich osob (tych bez wyksztalcenia) "KŁODY POD NOGAMI" wygladaly w PL tak jak dla emenems (cytuje" jak jeszcze mieszkalam w Pl to po buty DG jechalam do niemiec) to ZAKLADAM ZE W WIEKSZOSCI,nie połasiliby sie tacy luzdie na emigracje i byliby naprawde bardzo szczesliwi tutaj zyjac na takim poziomie z takimi problemami jakie miala w PL emenems. No ale niektorzy zadowalają się łyzeczką do herbaty, innym nawet chochla nie wystarcza.
trzeba miec wynika z tego studia zeby byc nazwanym człowiekiem z ambicjami, tak wlasnie nas karmiono całe dziecinsto ze trzeba isc do liceum trzeba isc na studia bo jestes nikim, jak sie jest fryzjerką po zawodówce, albo srzedawcą po kursie to jest się mało ambitnym załosnym człowiekiem. tak własnie taka jestem, dziękuję jaga za podsumowanie, nie peirwszy raz, bardzo trafnie mnie określiłas
oj, zupełnie dowrotnie, i Ty jestestego przykładem, masz studia-ambicji zero, bo inaczej pracowałabys w swoim zawodzie, rozwijala sie i robila w swojej branzy awanse i tearz te kilka lat o studiach nie narzekalabys nawet w PL. ale wybralas droge jaka wybralas. chybaa nie nazwwiesz sie AMBITA osoba?rozumiesz w ogole co to solowo oznacza? czy dla ciebie ejst to zarabienie pieniedzy?...
problem polega na tym, gdzie juz w jakims watku zaznaczylam, ze 80% magistów nie powinno tych tytulow miec, bo niewiele soba reprezentuja. ale oczekiwania maja ze hoho, bo trzy lietrki przed nazwiskiem...gdyby mgr i inne dyplomy dostali ludzie, ktorzy ucza sie z innych przeslanek niz "bedzie latwiej z mgr wiec zrobie sobie dyplom w wyzszej szkole gier i zabaw albo z pedaagogiki bo najlatwej sie dostac i skonczyc" ale ani zainteresowania studiami ani tematem ani ambicji potrzeby zglebianai przekazywanej wiedzy, ba! nawet chodzenia na wyklady nie widza, a zaliczenia pisza na pamiec z testow zeszlych lat, to czego oczekujecie? poziom wiekszosci tych oplakanych magistrow jest taki, ze co niektorzy maturzysci reprezentuja wyzszy. wiec ambicje tych pseudomagistrow powinny byc na poziomie czlowieka po maturze-NIE POSTUDIACH. wtedy zeszliby na ziemie i nie plakali ze roboty dla magistra nie ma, albo ze po studiach musze pracowac na kasie. i tak, uwazam, ze nawet magister filozofii bedzie mial w tym kraju dobrze, pedagod Z POWOLANIA takze, ale to sa jednostki, bo tylko jednostki koncza studia rzetelnie i uczciwie, a nie zeby przedluzyc sobie chodzenie do szkoly , skosztowac imprezek i dla"papiera".
oj, zupełnie dowrotnie, i Ty jestestego przykładem, masz studia-ambicji zero, bo inaczej pracowałabys w swoim zawodzie, rozwijala sie i robila w swojej branzy awanse i tearz te kilka lat o studiach nie narzekalabys nawet w PL. ale wybralas droge jaka wybralas. chybaa nie nazwwiesz sie AMBITA osoba?rozumiesz w ogole co to solowo oznacza? czy dla ciebie ejst to zarabienie pieniedzy?...
problem polega na tym, gdzie juz w jakims watku zaznaczylam, ze 80% magistów nie powinno tych tytulow miec, bo niewiele soba reprezentuja. ale oczekiwania maja ze hoho, bo trzy lietrki przed nazwiskiem...gdyby mgr i inne dyplomy dostali ludzie, ktorzy ucza sie z innych przeslanek niz "bedzie latwiej z mgr wiec zrobie sobie dyplom w wyzszej szkole gier i zabaw albo z pedaagogiki bo najlatwej sie dostac i skonczyc" ale ani zainteresowania studiami ani tematem ani ambicji potrzeby zglebianai przekazywanej wiedzy, ba! nawet chodzenia na wyklady nie widza, a zaliczenia pisza na pamiec z testow zeszlych lat, to czego oczekujecie? poziom wiekszosci tych oplakanych magistrow jest taki, ze co niektorzy maturzysci reprezentuja wyzszy. wiec ambicje tych pseudomagistrow powinny byc na poziomie czlowieka po maturze-NIE POSTUDIACH. wtedy zeszliby na ziemie i nie plakali ze roboty dla magistra nie ma, albo ze po studiach musze pracowac na kasie. i tak, uwazam, ze nawet magister filozofii bedzie mial w tym kraju dobrze, pedagod Z POWOLANIA takze, ale to sa jednostki, bo tylko jednostki koncza studia rzetelnie i uczciwie, a nie zeby przedluzyc sobie chodzenie do szkoly , skosztowac imprezek i dla"papiera".
dziewczyny odbiegacie troche od tematu :) ogolnie w watku chodzilo mi to czy ktoras z Was wrocila z emigracji..znalazla prace..odnalazla sie w Polsce.... slyszalam wiele historii jak to ktos wracal i mial dobra prace ale czegos mu brakowalo....ja nigdy nie chcialam wyjeżdzac na stale.. ale w trakcie przyszedl kryzys i ze wszystkich stron slysze zeby nie wracac... i to nie zaleznie od tego kto jest na jakim stanowisku...kierownik, fryzjerka czy kierowca...jedni znajomi wrocili z UK po 7 latach i znlezli prace po roku szukania..ŻADNA PRACA NIE HANBI!!! wiec nie zaleznie czy ma sie mgr czy nie ludziom nalezy sie szacunek, bo nigdy nie wiadomo w jakiej sytuacji sie znajdziesz i jaka prace bedziesz musiala wykonywac
hehe fryzjera tez mam w Gdansku bo tylko jednej osobie ufam z moimi wlosami.
Ale buraki sa i w Polsce, zarabiaja troche wiecej kasy i tez sie przejezdzaja fura po wsi. Ludzie sa ludzmi i sie ich nie zmieni czy w Polsce czy w Uk. Najgorzej jak burak wyjedzie za granice i sie zwala na to emigracje, a on zawsze byl burakiem w Polsce rowniez
Ale buraki sa i w Polsce, zarabiaja troche wiecej kasy i tez sie przejezdzaja fura po wsi. Ludzie sa ludzmi i sie ich nie zmieni czy w Polsce czy w Uk. Najgorzej jak burak wyjedzie za granice i sie zwala na to emigracje, a on zawsze byl burakiem w Polsce rowniez
a ja nie o tym ;) wyjechałam zeby zarobić, zostałam bo poczułam się tu dobrze, spokojnie, a przede wszystkim podejście pracodawcy do pracownika jest zupelnie inne niż doświadczyłam w Polsce, tutaj raczej nie słyszę "zapier****sz albo wypier****sz" życie toczy się zupełnie inaczej niż w Gdańsku i mnie własnie takie zycie bardzo odpowiada - wiadomo , nie kazdemu
Madness is the gift, that has been given to me!!
Dziewczyny, ja nie mam doświadczenia po prostu bo sama nie wyemigrowałam i nie mam zamiaru (mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała). Ale wielu moich znajomych wyemigrowało, kilka osób z rodziny (w tym moja siostra) i oni WSZYSCY pojechali za pieniędzmi. Nie znam żadnego przypadku, by ktoś komu w Polsce było finansowo bardzo dobrze wyjechał nie dla zarobku ale dla życia w innej kulturze, innych realiach politycznych, światopoglądowych itd. Ja po prostu nie znam nikogo takiego. Poza tym spora część tych co wyjechała, tęskni za Polską i wróciłaby, gdyby tylko mieli zapewnioną dobrze płatną pracę. O żadnej wewnętrznej potrzebie życia gdzieś indziej nie ma tu mowy.
A z tymi lekarzami tanimi, to zdania nie zmienię :) Dla mnie to śmieszne i tyle. Ale przecież nie każdy musi się ze mną zgadzać. Trochę mi to przypomina sytuację jednego małżeństwa. Mieszkają za granicą, kokosów nie mają, ale żyja na normalnym poziomie. Jak mają przyjechać do Polski, to przed samym wyjazdem jest obowiązkowo fryzjer, kosmetyczka. Jednego razu koniecznie musieli kupić auto "na gwałt", bo musieli przyjechać do rodziny super furą i cytuję: "przejechać się po wsi i pokazać". Z tymi lekarzami dla mnie to taka trochę podobna sytuacja. Wyjechałem/am, dobrze zarabiam, żyję na poziomie, stać mnie na dom/wczasy itd.. ale do dontysty do Polski bo taniej. Zupełnie inna sytuacja jest kogoś, kto musi się liczyć z groszem i planować wydatki, żeby na wszystko starczyło.
A z tymi lekarzami tanimi, to zdania nie zmienię :) Dla mnie to śmieszne i tyle. Ale przecież nie każdy musi się ze mną zgadzać. Trochę mi to przypomina sytuację jednego małżeństwa. Mieszkają za granicą, kokosów nie mają, ale żyja na normalnym poziomie. Jak mają przyjechać do Polski, to przed samym wyjazdem jest obowiązkowo fryzjer, kosmetyczka. Jednego razu koniecznie musieli kupić auto "na gwałt", bo musieli przyjechać do rodziny super furą i cytuję: "przejechać się po wsi i pokazać". Z tymi lekarzami dla mnie to taka trochę podobna sytuacja. Wyjechałem/am, dobrze zarabiam, żyję na poziomie, stać mnie na dom/wczasy itd.. ale do dontysty do Polski bo taniej. Zupełnie inna sytuacja jest kogoś, kto musi się liczyć z groszem i planować wydatki, żeby na wszystko starczyło.
@A no wlasnie nie tylko po pieniadze sie emigruje. emigruje sie bo chce sie poznac swiat, tak od podszewki a nie na wakacjach, bo sa lepsze, ciekawsze oferty pracy i tu nie chodzi o pieniadze tylko mozliwosci, bo chce sie mieszkac w wielokulturowym kraju, bo sie poznalo i zakochalo w facecie/kobiecie z innego kraju, bo we wlasnym kraju cie nie akceptuja (patrz watek czy homoseksualisci powinni moc adoptowac dzieci), bo nie odpowiada ci polityka kraju, jej morale i pewnie jeszcze moglabym wymieniac.
A mnie to trochę dziwi, trochę śmieszy. Takie jest moje zdanie i tyle :). Jeśli ktoś leczy się w innym kraju ze względu na kompetencje lekarza, to ok ale jeśli na takim samym poziomie ma opiekę na miejscu ale leczą się kilkaset kilometrów dalej, bo jest taniej to mnie to śmieszy. Mówię o ludziach, którzy zarabiaja tyle, że mają dużo lepszy poziom życia niż przeciętny Polak, bo po to się emigruje właśnie.