Widok
Moja najlepsza przyjaciółka poznała swojego obecnego męża przez portal randkowy. Ja zawsze podchodziłam do tego sceptycznie, ale oni są dowodem, że takie związki jak najbardziej mogą się udać! Co więcej - pewnie gdyby spotkali się po raz pierwszy w realu, to możliwe, że nic by z tego nie było, bo ona bardzo przebojowa a on na pierwszy rzut oka nieśmiały, rozkręca się dopiero, jak się pewniej poczuje ;)
hmm.. nie szukaj na siłę.. :) samo przyjdzie.. :)
Też poznalismy się na czacie.. i jesteśmy ze sobą szczęśliwi.. :))) 2 lata temu przenieślismy się z drugiego końca PL do Gdyni.. Tym razem w jego str.. ;) na czat weszłam przez przypadek.. jak widać został szczęśliwym przypadkiem.. :)
Tak jak dziewczyny pisały.. Z matrixa (neta) do reala przenieść znajomość.. I jeszcze jedna rzecz.. Nie wracać do czatów, jeżeli cos zaiskrzy.. I uważaj na uzależnienie.. ;)
Ale i tak.. moim zdaniem szukanie "na siłę" jest hmm.. nie jest fajne.. o..! Słowo mi ucieklo..
Mimo wszystko.. powodzenia.. ;)
Też poznalismy się na czacie.. i jesteśmy ze sobą szczęśliwi.. :))) 2 lata temu przenieślismy się z drugiego końca PL do Gdyni.. Tym razem w jego str.. ;) na czat weszłam przez przypadek.. jak widać został szczęśliwym przypadkiem.. :)
Tak jak dziewczyny pisały.. Z matrixa (neta) do reala przenieść znajomość.. I jeszcze jedna rzecz.. Nie wracać do czatów, jeżeli cos zaiskrzy.. I uważaj na uzależnienie.. ;)
Ale i tak.. moim zdaniem szukanie "na siłę" jest hmm.. nie jest fajne.. o..! Słowo mi ucieklo..
Mimo wszystko.. powodzenia.. ;)
ja mam tez męża z netu;)
odezwał sie do mnie na gg okazało sie ze obok mieszkamy i poszlismy na spacer z moim psem tak od razu wlasciwie, ot tak z ciekawości...no i teraz to już 8 lat minęło;) dwójka dzieci itd...;)
teraz to chyba najwiecej par sie w ten sposob poznaje. kiedyś to było traktowane,że tylko desperaci w sieci siedzą, tak jak agencje matrymonialne się traktowalo,że tylko dla niedojd życiowych, a teraz to już kazdy siedzi w necie wchodzi w różne miejsca i tak czy siak sie ludzie poznają:) a świrów to wszedzie jest pełno
odezwał sie do mnie na gg okazało sie ze obok mieszkamy i poszlismy na spacer z moim psem tak od razu wlasciwie, ot tak z ciekawości...no i teraz to już 8 lat minęło;) dwójka dzieci itd...;)
teraz to chyba najwiecej par sie w ten sposob poznaje. kiedyś to było traktowane,że tylko desperaci w sieci siedzą, tak jak agencje matrymonialne się traktowalo,że tylko dla niedojd życiowych, a teraz to już kazdy siedzi w necie wchodzi w różne miejsca i tak czy siak sie ludzie poznają:) a świrów to wszedzie jest pełno
Ciekawska - psycholi to ja znam też z reala;) Jaką masz gwarancję, że np. kolega Twojej kuzynki, którego ona Ci zachwala, nie okaże się w końcu psycholem? Poza tym nikt nie ma gwarancji, że kochany mąż, który był wzorem przez 10 lat, nagle nie zwariuje i nie stanie się psychopatą. Tego nie wie nikt. Ale idąc tym torem i bojąc się ryzykować choć troszeczkę, każdy z nas zostałby sam i nasza populacja niechybnie zmierzałaby ku samozagładzie;)
Każdy z nas chyba miał jakieś przejścia, większość z nas nawet więcej niż jedno czy dwa, ale porażki są po to by się z nich podnosić.
Jak słyszę tekst typu: to jest "tylko facet" - to robi mi się przykro w imieniu facetów. Faceci są różni, tak samo jak babki, i nie chciałabym usłyszeć że jestem "tylko babą".
Jeśli ktoś się boi, że na pierwszej randce z kimś z internetu będzie nudno, to chciałabym wiedzieć czym różni się taka randka od randki z facetem poznanym na dyskotece albo w pubie, czy też nawet w bibliotece? Tym, że znasz wygląd wybranka? Każda pierwsza randka ma to do siebie że prawie się tej drugiej osoby nie zna i jest możliwość że nie zaiskrzy i po 2-3 godzinkach super nudów stwierdzicie że była to Wasza pierwsza i ostatnia randka.
A co do wyglądu, to akurat mój poznany przez internet mąż okazał się o wiele przystojniejszy niż na zdjęciach:) Ja za to w internecie zamieściłam zdjęcie moich włosów i kawałka ręki, więc na pewno nie "poleciał";) na mój wygląd;)
Każdy z nas chyba miał jakieś przejścia, większość z nas nawet więcej niż jedno czy dwa, ale porażki są po to by się z nich podnosić.
Jak słyszę tekst typu: to jest "tylko facet" - to robi mi się przykro w imieniu facetów. Faceci są różni, tak samo jak babki, i nie chciałabym usłyszeć że jestem "tylko babą".
Jeśli ktoś się boi, że na pierwszej randce z kimś z internetu będzie nudno, to chciałabym wiedzieć czym różni się taka randka od randki z facetem poznanym na dyskotece albo w pubie, czy też nawet w bibliotece? Tym, że znasz wygląd wybranka? Każda pierwsza randka ma to do siebie że prawie się tej drugiej osoby nie zna i jest możliwość że nie zaiskrzy i po 2-3 godzinkach super nudów stwierdzicie że była to Wasza pierwsza i ostatnia randka.
A co do wyglądu, to akurat mój poznany przez internet mąż okazał się o wiele przystojniejszy niż na zdjęciach:) Ja za to w internecie zamieściłam zdjęcie moich włosów i kawałka ręki, więc na pewno nie "poleciał";) na mój wygląd;)
Psychola albo zboczeńca możesz poznać też na ulicy, w knajpie, właściwie wszędzie. Moja rada to nie nakręcać się za bardzo i traktować to na luzie. Jeśli ktoś wydaje się tego wart, to przenosić znajomość z internetu jak najszybciej do reala i w ten sposób poznawać człowieka. W obecnych czasach jest mnóstwo normalnych ludzi, którzy szukają drugiej połówki przy pomocy internetu i wcale nie uważam, że to jakiś gorszy sposób. Nie każdy ma to szczęście, żeby poznać kogoś w szkole/pracy/knajpie czy przez znajomych. Myślę, że internet daje możliwość zetknięcia się z dużo większą ilością ludzi i to jest duży plus. Ale jeśli ktoś naprawdę Cię zainteresuje, to poznawać go dokładniej należy już na żywo. Oczywiście należy zachowywać się ostrożnie. Najlepiej umawiać się w miejscach, gdzie jest dużo ludzi - knajpka, kino itd.
Jak założyłam konto na portalu randkowym, to pisało do mnie kilkudziesięciu facetów, ja korespondowałam może z kilkunastoma, a zdecydowałam się umówić z dwoma. Myślę, że nie ma co przesadzać i umawiac się co tydzień z kimś innym, bo może rzeczywiście można narobić sobie problemów :)
Jak założyłam konto na portalu randkowym, to pisało do mnie kilkudziesięciu facetów, ja korespondowałam może z kilkunastoma, a zdecydowałam się umówić z dwoma. Myślę, że nie ma co przesadzać i umawiac się co tydzień z kimś innym, bo może rzeczywiście można narobić sobie problemów :)
no własnie a co bedzie jak to bedzie jakis PSYCHOL? Zboczeniec... pełno teraz tego po swiecie łazi...
i nie spodziewałam się że az tyle jest tutaj par z internetu...
pytam bo po ciezkm zwiazku ciezko znalezc kogos kto cie nie oszuka, nie zrani.. kazdy jest taki sam, kazdy jest tylko facetem...
a jak wygladaly wasze pierwsze spotkania w realu? jakas kanjpa czy spacer? nie obawialsycie sie ze moze byc... nudno? :)
i nie spodziewałam się że az tyle jest tutaj par z internetu...
pytam bo po ciezkm zwiazku ciezko znalezc kogos kto cie nie oszuka, nie zrani.. kazdy jest taki sam, kazdy jest tylko facetem...
a jak wygladaly wasze pierwsze spotkania w realu? jakas kanjpa czy spacer? nie obawialsycie sie ze moze byc... nudno? :)
Poznałam kiedyś przez internet jednego psychola, po miesiącu spotykania się w realu zadzwoniła do mnie jakaś laska i powiedziała że jest jego żoną. To była trauma! Dobrze że coś mi mówiło żeby się nie angażować w tą znajomość i nigdy tak naprawdę temu facetowi nie zaufałam, nie byliśmy zbyt blisko.
Wcześniej zdarzało mi się spotkać z kimś kto w necie opisywał siebie jako wysokiego, wysportowanego, oczytanego itp itd, a jak się spotkaliśmy na żywo to była totalna klapa, facet niższy ode mnie o 10cm (nie żebym coś miała do niskich, ale on prostu kłamał przez internet), poziom intelektualny ehhh szkoda gadać...
Aż któregoś razu wściekłam się na cały ród męski i chciałam się na kimś wyżyć - zaczęłam rozmawiać z jednym takim, i o dziwo nie udało mi się z nim pokłócić - taki był spokojny. Gadaliśmy tak chyba przez miesiąc, a on już przez internet obiecał mi że mnie nigdy nie oszuka, nie zrani itd itp. Myślałam "taaa, jasne, faceci..." ale spotkałam się z nim i coraz bardziej mi się podobał. Byłam bardzo ostrożna, można powiedzieć że aż za bardzo. Ale on zaraz na 5 czy 6 randce poznał mnie ze swoją rodziną, najbardziej podobało mi się w nim że w ogóle mnie nie bajerował. Po prostu traktował mnie poważnie. I tak to trwało aż mu zaufałam. Teraz jesteśmy małżeństwem i czekamy na maleństwo:) Nigdy bym nie poznała mojego męża w realu - nawet nie wiedziałam że taka miejscowość jak jego istnieje, nigdy nie bywałam w tamtych okolicach. Spotkaliśmy się przez przypadek, a okazało się że czekaliśmy na siebie całe życie;)
Wcześniej zdarzało mi się spotkać z kimś kto w necie opisywał siebie jako wysokiego, wysportowanego, oczytanego itp itd, a jak się spotkaliśmy na żywo to była totalna klapa, facet niższy ode mnie o 10cm (nie żebym coś miała do niskich, ale on prostu kłamał przez internet), poziom intelektualny ehhh szkoda gadać...
Aż któregoś razu wściekłam się na cały ród męski i chciałam się na kimś wyżyć - zaczęłam rozmawiać z jednym takim, i o dziwo nie udało mi się z nim pokłócić - taki był spokojny. Gadaliśmy tak chyba przez miesiąc, a on już przez internet obiecał mi że mnie nigdy nie oszuka, nie zrani itd itp. Myślałam "taaa, jasne, faceci..." ale spotkałam się z nim i coraz bardziej mi się podobał. Byłam bardzo ostrożna, można powiedzieć że aż za bardzo. Ale on zaraz na 5 czy 6 randce poznał mnie ze swoją rodziną, najbardziej podobało mi się w nim że w ogóle mnie nie bajerował. Po prostu traktował mnie poważnie. I tak to trwało aż mu zaufałam. Teraz jesteśmy małżeństwem i czekamy na maleństwo:) Nigdy bym nie poznała mojego męża w realu - nawet nie wiedziałam że taka miejscowość jak jego istnieje, nigdy nie bywałam w tamtych okolicach. Spotkaliśmy się przez przypadek, a okazało się że czekaliśmy na siebie całe życie;)