Widok
Racja Emenems. Ja wyszłam za mąż w wieku 21 lat, po 4 talach związku. W ciąży nie byłam, nadal nie jestem. Zwyczajnie kochałam i byłam kochana. Koleżanki mojej mamy ja ją spotykały na ulicy gratulowały zostania babcią i robiły wielkie oczy jak okazywało się, że babcią nie będzie.
Fakt, że młodo się wychodzi za mąż nie oznacza, że robi się to z konieczności. Istnieje jeszcze coś takiego jak miłość, trwanie w związku na dobre i złe niezależnie od okoliczności, wieku, czy statusu materialnego. Ja chciałam przed Bogiem, rodziną i całym światem wyznać miłość. Co z tego, że miałam zaledwie 21 lat?
Fakt, że młodo się wychodzi za mąż nie oznacza, że robi się to z konieczności. Istnieje jeszcze coś takiego jak miłość, trwanie w związku na dobre i złe niezależnie od okoliczności, wieku, czy statusu materialnego. Ja chciałam przed Bogiem, rodziną i całym światem wyznać miłość. Co z tego, że miałam zaledwie 21 lat?
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
w dziurawych skarpetkach.
Twoja sytuacja jest spełnieniem marzeń. gratuluję i zazdroszczę. jestem pewna, że skoro Wam zależy i troszczycie się o siebie i o Wasz związek to nawet trudne sytuacje przetrwacie - mam wielu znajomych u których tak wygląda. np zaręczyny po 3 dniach znajomości, ślub po 4 miesiącach a teraz 25 lat małżeństwa i 5 dzieci. wcale nie kolorowa przeszłość, ale cudowna.
Znam związek on 26 ona 31 slub małzenstwo 2 lata i rozwód. i wieku dojrzałym byli i co z tego, nic to nei oznacza. Tylko od charakteru, jak kto nei jest dojrzały to sobie nei poradzi inie zaleznie czy ma 20 czy 50 lat !!!
ja czulam sie dojrzałą maja 29 lat, był to cudowny dzien, przez minute sie nie wachalam ,bylo to wrecz normalne, moja starszasiostra miala 25 lat a moja młodsza bedzie miala 21...kazda z nas jest inna i nei mozna nas porównywac-wazne zeby decyzje były pewne
ja czulam sie dojrzałą maja 29 lat, był to cudowny dzien, przez minute sie nie wachalam ,bylo to wrecz normalne, moja starszasiostra miala 25 lat a moja młodsza bedzie miala 21...kazda z nas jest inna i nei mozna nas porównywac-wazne zeby decyzje były pewne
statystyki sa i zawsze bedą, ale to słaby pomysł oceniania ludzi-popatrz lepiej dookola siebie i ocen, tak bedzie sprawiedliwiej.
Do niektórych problemów w zyciu i kłopotów nie przygotuje sie człowiek nigdy, nie wazne od tego ile bedzie miał lat jak bedzie brał slub. Wazne jest jakim jest człowiekiem i jak sie odnajdzie. Przeciez mozna byc w cukierkowym malzenstwie 10 lat i dopiero po 10 zaczną sie problemy z pracą pieniedzmi, dziecmi lub ich brakiem chorobami dlugami itp...i czy ma sie 30 lat czy 40 na niektóre problemy nigdy nei da sie przygotowac np poprzez odkladanie slubu... bzdura
Do niektórych problemów w zyciu i kłopotów nie przygotuje sie człowiek nigdy, nie wazne od tego ile bedzie miał lat jak bedzie brał slub. Wazne jest jakim jest człowiekiem i jak sie odnajdzie. Przeciez mozna byc w cukierkowym malzenstwie 10 lat i dopiero po 10 zaczną sie problemy z pracą pieniedzmi, dziecmi lub ich brakiem chorobami dlugami itp...i czy ma sie 30 lat czy 40 na niektóre problemy nigdy nei da sie przygotowac np poprzez odkladanie slubu... bzdura
jak dla mnie sposob myslenia 20 a
30 latka jest inny na ten sam problem mozna spojrzec roznie wieksze szanse beda ze dojrzalsze spojrzenie na jedna sprawe bedzie miala starsza i co za tym idzie dojrzalsza osoba... np taki 20 latek zrobi afere bo maz/zona rozmawial/a z kolega i mnie zdradzasz no tak to jest :)))
30 latka jest inny na ten sam problem mozna spojrzec roznie wieksze szanse beda ze dojrzalsze spojrzenie na jedna sprawe bedzie miala starsza i co za tym idzie dojrzalsza osoba... np taki 20 latek zrobi afere bo maz/zona rozmawial/a z kolega i mnie zdradzasz no tak to jest :)))
"Ja", nie mam takich doświadczeń bo tak się składa że mój obecny związek jest pierwszym;)
A dlaczego zakładasz że młoda dziewczyna musi mieć tak samo młodego męża? Mój mąż jest 6 lat ode mnie starszy i o ile mnie jeszcze można nazwać g*wniarą pod tym względem, bo mam 22 lata, o tyle o nim wszyscy mówią że już na niego był czas... Mężczyźni dojrzewają później, to prawda, ale to dla każdego indywidualne też jest... A z zazdrością z jego strony się nigdy nie spotkałam, choć z racji swojego wykształcenia był moment że z innymi mężczyznami spędzałam więcej czasu niż z nim. Prawdą jest też, że dbałam żeby powodów do zazdrości żadnych nie miał.. Dlatego jestem zdania że tak naprawdę wszystko zależy od ludzi, bo sama mogłabym też z większą swobodą budować relacje z kolegami i potem się dziwić, że chłopak zazdrosny...
Choć prawdą jest że choć w związku żadnym wcześniej nie byłam, to jednak wcześniej miałam pewną historię która pomogła mi dojrzeć do związku i do małżeństwa, i gdyby nie ta historia która swego czasu strasznie mnie zraniła, żoną bym dzisiaj nie była...
A dlaczego zakładasz że młoda dziewczyna musi mieć tak samo młodego męża? Mój mąż jest 6 lat ode mnie starszy i o ile mnie jeszcze można nazwać g*wniarą pod tym względem, bo mam 22 lata, o tyle o nim wszyscy mówią że już na niego był czas... Mężczyźni dojrzewają później, to prawda, ale to dla każdego indywidualne też jest... A z zazdrością z jego strony się nigdy nie spotkałam, choć z racji swojego wykształcenia był moment że z innymi mężczyznami spędzałam więcej czasu niż z nim. Prawdą jest też, że dbałam żeby powodów do zazdrości żadnych nie miał.. Dlatego jestem zdania że tak naprawdę wszystko zależy od ludzi, bo sama mogłabym też z większą swobodą budować relacje z kolegami i potem się dziwić, że chłopak zazdrosny...
Choć prawdą jest że choć w związku żadnym wcześniej nie byłam, to jednak wcześniej miałam pewną historię która pomogła mi dojrzeć do związku i do małżeństwa, i gdyby nie ta historia która swego czasu strasznie mnie zraniła, żoną bym dzisiaj nie była...
jak mnie denerwują takie teksty, że 20 latki nie myślą dojrzale !!!! ok może i nie myślą. Ale nie wszyscy wychowywali się z krainie miodem i mlekiem płynącej. Niektórzy mają w wieku 20 lat już jakiś bagaż doświadczeń. Nie rozumiem wrzucania wszystkich do jednego wora. Jasne, mam znajomych ze szkoły, których śmiało mogłabym nazwac g*wniarzami. Mam znajome, które mają na każdy weekend innego faceta (i nie tylko takie w wieku 20 lat), które upijają się do nieprzytomności conajmniej raz w tygodniu, znają wszystkie dyskoteki. I co z takiego życia? Dla jednych bajka, dla mnie żenada. A co do rozwodów, to po to bierze się ślub kościelny i po to się przysięga przed Bogiem, żeby trwac w tym związku całe życie. Nie wszyscy należą do takich, że jak tylko pokłócą się z mężem/żoną, albo po roku stwietrdzą "jesteś już brzydka", "znudziło mi się", "na nic Cię nie stac, nie możesz nic mi kupic", itd, itp, to od razu rozwód, bo nie jest tak jak się marzyło. A co do wierności...kto chce byc wierny, ten wierny będzie.
bagaż doswiadczen w wieku 20lat? zakladajac ze idzie do technikum to w tym wieku ma mature tak zwany EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI...zatem jakie doswiadczenia ma osoba ktora pisala mature? co wie o pracy, rachunkach, dlugach? skoro siedzi na utrzymaniu rodzicow? z opowiadan, i kazdy w tym wieku mysli "ja sie tak nie dam mi sie uda" taaaaaaaaaaaaaaaaaaa... kto z nas tego nie przerabial? i to logiczne ze wiazac sie z kims, mysli sie ze to bedzie na dluzej a nie tymczasowo inaczej czlowiek by sie nie wiazał,prawda?
kwestia awantur rozmowe z innym mezczyzną to kwestia zaufania a nie wieku.
Druga sprawa to ze moi rodzice wizeli slub wlasnie w tym wieku, Historia której nikt nie dałby szans. Mama z malego sennego południowego miasteczka tata z dziada pradziada gdańszczanin. Mama przyjechala na wakacje do cioci nad morze i poznała tate. Wakacyjny romans dziewczyny z małego miesteczka i faceta z duzego miasta. ospotkali sie 5 razy w roznych miejscach Polski i po roku od poznania się wzięli slub, tata przyjechał do mamy, wział slub a po dwoch dniach musiał wracac do Gdanska do pracy, mam dojechala po paru dniach. Nie bylo im latwo bo nie mieli mieszkania, mama szukala pracy i pare innych dosc powaznych problemow na nich spadło itp tid....
We wrzesniu moi rodzice obchodzili 35 rocznice slubu, moja najstarsza siostra ma 30 lat wiec powodem slubu nei bylo dziecko a moi rodzcie kochają sie jakby poznali sie w te wakacje.
Wiec zgadzam się, to nei wiek decyduje o tym czy malzenstwo ma szanse przetrwania, prwda jest taka ,ze duzo ludzi teraz nie jest dojrzałych emocjonalnie, duze dzieci i dlatego zwiazki sie rozpadają, kwestia wieku nie ma nic do rzeczy, jak ktos jest neidjorzałym smarkaczem w wieku 20 lat w niektorych sprawach to taki bedzie w wieku 40. Odpowiedzialnosci, uczciwosci i wytrwalosci uczy sie od najmniejszych lat a nei po 30stce
Druga sprawa to ze moi rodzice wizeli slub wlasnie w tym wieku, Historia której nikt nie dałby szans. Mama z malego sennego południowego miasteczka tata z dziada pradziada gdańszczanin. Mama przyjechala na wakacje do cioci nad morze i poznała tate. Wakacyjny romans dziewczyny z małego miesteczka i faceta z duzego miasta. ospotkali sie 5 razy w roznych miejscach Polski i po roku od poznania się wzięli slub, tata przyjechał do mamy, wział slub a po dwoch dniach musiał wracac do Gdanska do pracy, mam dojechala po paru dniach. Nie bylo im latwo bo nie mieli mieszkania, mama szukala pracy i pare innych dosc powaznych problemow na nich spadło itp tid....
We wrzesniu moi rodzice obchodzili 35 rocznice slubu, moja najstarsza siostra ma 30 lat wiec powodem slubu nei bylo dziecko a moi rodzcie kochają sie jakby poznali sie w te wakacje.
Wiec zgadzam się, to nei wiek decyduje o tym czy malzenstwo ma szanse przetrwania, prwda jest taka ,ze duzo ludzi teraz nie jest dojrzałych emocjonalnie, duze dzieci i dlatego zwiazki sie rozpadają, kwestia wieku nie ma nic do rzeczy, jak ktos jest neidjorzałym smarkaczem w wieku 20 lat w niektorych sprawach to taki bedzie w wieku 40. Odpowiedzialnosci, uczciwosci i wytrwalosci uczy sie od najmniejszych lat a nei po 30stce