Widok
bo licealne miłości sa najlepsze ;D mój trwa od 1 klasy ogólniaka a studia już skończyłam, także chodziło mi o tą ciągłość ale faktycznie to mogło nie wynikać z mojej wypowiedzi. Nie zmienia to jednak faktu, że jak patrzę na facetów mało który jest interesujący czy nadający się na partnera dlatego cieszę się, że mój związek trwa. Chyba miałam szczęście :) Tzn mam :)
Polski język trudna mowa....
Ciekawie oceniasz facetów skoro patrząc jesteś w stanie stwierdzić, że mało który jest interesujący. Chyba nie wystarczy spojrzeć na faceta (i kobietę) żeby móc go (ją) ocenić, prawda? Warto by jeszcze trochę porozmawiać, lepiej go (ją) poznać itp.
A może Ci co się Tobie nie podobają będą idealni dla innych na partnera?
PS. Ja proponuję skorzystać z serwisów randkowych - tak poznaliśmy się z moją Żoną i jesteśmy bardzo szczęśliwą rodziną.
Ciekawie oceniasz facetów skoro patrząc jesteś w stanie stwierdzić, że mało który jest interesujący. Chyba nie wystarczy spojrzeć na faceta (i kobietę) żeby móc go (ją) ocenić, prawda? Warto by jeszcze trochę porozmawiać, lepiej go (ją) poznać itp.
A może Ci co się Tobie nie podobają będą idealni dla innych na partnera?
PS. Ja proponuję skorzystać z serwisów randkowych - tak poznaliśmy się z moją Żoną i jesteśmy bardzo szczęśliwą rodziną.
Michał odpuść sobie i daj mi spokój. Dla mnie najważniejsze pierwsze wrażenie ale nie tylko. Jestem w związku ale gdybym nie była to przez te kilka lat żaden facet nie był potencjalnie DLA MNIE. Mam wielu wspaniałych kumpli którzy zasługują na kochające ich kobiety ale ja nigdy bym z nimi nie mogła być. I Ci o których pisałam to nie ludzie których oceniam po pierwszym wrażenie tylko są to ludzie których znam wiele lat i o nich piszę.
Emenems z nami było podobnie. Będąc w I klasie liceum mój mąż udzielał mi wówczas korepetycji z matematyki. Został polecony przez naszego wspólnego kolegę. Od tamtej pory jesteśmy parą - 8 lat (z małym hakiem) razem, w tym niedługo 4 po ślubie :)
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
w dziurawych skarpetkach.
A dlaczego mam odpuścić i dać Tobie spokój?
A skąd masz pewność, że gdybyś nie byłaś w związku to nie zainteresowałabyś się tymi facetami o których teraz mówisz, że nie są dla Ciebie? Czyżbyś była Merlinem czy kimś takim?
Dla mnie to jest proste - skoro piszesz, że:"jak patrzę na facetów mało który jest interesujący czy nadający się na partnera" to przekaz jest jasny - uważasz, że faceci na który patrzysz nie nadają się na partnera i są mało interesujący.
A skąd masz pewność, że gdybyś nie byłaś w związku to nie zainteresowałabyś się tymi facetami o których teraz mówisz, że nie są dla Ciebie? Czyżbyś była Merlinem czy kimś takim?
Dla mnie to jest proste - skoro piszesz, że:"jak patrzę na facetów mało który jest interesujący czy nadający się na partnera" to przekaz jest jasny - uważasz, że faceci na który patrzysz nie nadają się na partnera i są mało interesujący.
pierwszego faceta który został moim mężem poznałam przez chłopaka z którym byłam , polecił mi go jako dobrego korepetytora :) po rozwodzie kolejno: na imprezie w bacówce, kolejnego na plaży , dwóch w pracy i obecnego na sympatii.pl , tak naprawdę poznaje się facetów wszędzie najszybciej jednak przez internet
Moj maz to kolega mojej bylej przyjaciolki faceta:) poznalismy sie na plazy, wtedy nie zaintersowalismu sie soba bo wyjezdzal na pol roku, gdy wrocil spotkalismy sie na imprezie, i wtedy walnela w nas mega strzala :) dzis mamy 9 miesiecznego synka, jestesmy pol roku po slubie a niedlugo beda dwa lata zwiazku. dla niektorych to za malo na slub i dziecko, ale gdy ludzie tak bardzo sie kochaja to uwazam ze nie ma na co czekac:) mysmy nie chcieli:)
Racja Emenems. Ja wyszłam za mąż w wieku 21 lat, po 4 talach związku. W ciąży nie byłam, nadal nie jestem. Zwyczajnie kochałam i byłam kochana. Koleżanki mojej mamy ja ją spotykały na ulicy gratulowały zostania babcią i robiły wielkie oczy jak okazywało się, że babcią nie będzie.
Fakt, że młodo się wychodzi za mąż nie oznacza, że robi się to z konieczności. Istnieje jeszcze coś takiego jak miłość, trwanie w związku na dobre i złe niezależnie od okoliczności, wieku, czy statusu materialnego. Ja chciałam przed Bogiem, rodziną i całym światem wyznać miłość. Co z tego, że miałam zaledwie 21 lat?
Fakt, że młodo się wychodzi za mąż nie oznacza, że robi się to z konieczności. Istnieje jeszcze coś takiego jak miłość, trwanie w związku na dobre i złe niezależnie od okoliczności, wieku, czy statusu materialnego. Ja chciałam przed Bogiem, rodziną i całym światem wyznać miłość. Co z tego, że miałam zaledwie 21 lat?
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
w dziurawych skarpetkach.
Twoja sytuacja jest spełnieniem marzeń. gratuluję i zazdroszczę. jestem pewna, że skoro Wam zależy i troszczycie się o siebie i o Wasz związek to nawet trudne sytuacje przetrwacie - mam wielu znajomych u których tak wygląda. np zaręczyny po 3 dniach znajomości, ślub po 4 miesiącach a teraz 25 lat małżeństwa i 5 dzieci. wcale nie kolorowa przeszłość, ale cudowna.
Znam związek on 26 ona 31 slub małzenstwo 2 lata i rozwód. i wieku dojrzałym byli i co z tego, nic to nei oznacza. Tylko od charakteru, jak kto nei jest dojrzały to sobie nei poradzi inie zaleznie czy ma 20 czy 50 lat !!!
ja czulam sie dojrzałą maja 29 lat, był to cudowny dzien, przez minute sie nie wachalam ,bylo to wrecz normalne, moja starszasiostra miala 25 lat a moja młodsza bedzie miala 21...kazda z nas jest inna i nei mozna nas porównywac-wazne zeby decyzje były pewne
ja czulam sie dojrzałą maja 29 lat, był to cudowny dzien, przez minute sie nie wachalam ,bylo to wrecz normalne, moja starszasiostra miala 25 lat a moja młodsza bedzie miala 21...kazda z nas jest inna i nei mozna nas porównywac-wazne zeby decyzje były pewne
statystyki sa i zawsze bedą, ale to słaby pomysł oceniania ludzi-popatrz lepiej dookola siebie i ocen, tak bedzie sprawiedliwiej.
Do niektórych problemów w zyciu i kłopotów nie przygotuje sie człowiek nigdy, nie wazne od tego ile bedzie miał lat jak bedzie brał slub. Wazne jest jakim jest człowiekiem i jak sie odnajdzie. Przeciez mozna byc w cukierkowym malzenstwie 10 lat i dopiero po 10 zaczną sie problemy z pracą pieniedzmi, dziecmi lub ich brakiem chorobami dlugami itp...i czy ma sie 30 lat czy 40 na niektóre problemy nigdy nei da sie przygotowac np poprzez odkladanie slubu... bzdura
Do niektórych problemów w zyciu i kłopotów nie przygotuje sie człowiek nigdy, nie wazne od tego ile bedzie miał lat jak bedzie brał slub. Wazne jest jakim jest człowiekiem i jak sie odnajdzie. Przeciez mozna byc w cukierkowym malzenstwie 10 lat i dopiero po 10 zaczną sie problemy z pracą pieniedzmi, dziecmi lub ich brakiem chorobami dlugami itp...i czy ma sie 30 lat czy 40 na niektóre problemy nigdy nei da sie przygotowac np poprzez odkladanie slubu... bzdura
jak dla mnie sposob myslenia 20 a
30 latka jest inny na ten sam problem mozna spojrzec roznie wieksze szanse beda ze dojrzalsze spojrzenie na jedna sprawe bedzie miala starsza i co za tym idzie dojrzalsza osoba... np taki 20 latek zrobi afere bo maz/zona rozmawial/a z kolega i mnie zdradzasz no tak to jest :)))
30 latka jest inny na ten sam problem mozna spojrzec roznie wieksze szanse beda ze dojrzalsze spojrzenie na jedna sprawe bedzie miala starsza i co za tym idzie dojrzalsza osoba... np taki 20 latek zrobi afere bo maz/zona rozmawial/a z kolega i mnie zdradzasz no tak to jest :)))
"Ja", nie mam takich doświadczeń bo tak się składa że mój obecny związek jest pierwszym;)
A dlaczego zakładasz że młoda dziewczyna musi mieć tak samo młodego męża? Mój mąż jest 6 lat ode mnie starszy i o ile mnie jeszcze można nazwać g*wniarą pod tym względem, bo mam 22 lata, o tyle o nim wszyscy mówią że już na niego był czas... Mężczyźni dojrzewają później, to prawda, ale to dla każdego indywidualne też jest... A z zazdrością z jego strony się nigdy nie spotkałam, choć z racji swojego wykształcenia był moment że z innymi mężczyznami spędzałam więcej czasu niż z nim. Prawdą jest też, że dbałam żeby powodów do zazdrości żadnych nie miał.. Dlatego jestem zdania że tak naprawdę wszystko zależy od ludzi, bo sama mogłabym też z większą swobodą budować relacje z kolegami i potem się dziwić, że chłopak zazdrosny...
Choć prawdą jest że choć w związku żadnym wcześniej nie byłam, to jednak wcześniej miałam pewną historię która pomogła mi dojrzeć do związku i do małżeństwa, i gdyby nie ta historia która swego czasu strasznie mnie zraniła, żoną bym dzisiaj nie była...
A dlaczego zakładasz że młoda dziewczyna musi mieć tak samo młodego męża? Mój mąż jest 6 lat ode mnie starszy i o ile mnie jeszcze można nazwać g*wniarą pod tym względem, bo mam 22 lata, o tyle o nim wszyscy mówią że już na niego był czas... Mężczyźni dojrzewają później, to prawda, ale to dla każdego indywidualne też jest... A z zazdrością z jego strony się nigdy nie spotkałam, choć z racji swojego wykształcenia był moment że z innymi mężczyznami spędzałam więcej czasu niż z nim. Prawdą jest też, że dbałam żeby powodów do zazdrości żadnych nie miał.. Dlatego jestem zdania że tak naprawdę wszystko zależy od ludzi, bo sama mogłabym też z większą swobodą budować relacje z kolegami i potem się dziwić, że chłopak zazdrosny...
Choć prawdą jest że choć w związku żadnym wcześniej nie byłam, to jednak wcześniej miałam pewną historię która pomogła mi dojrzeć do związku i do małżeństwa, i gdyby nie ta historia która swego czasu strasznie mnie zraniła, żoną bym dzisiaj nie była...
jak mnie denerwują takie teksty, że 20 latki nie myślą dojrzale !!!! ok może i nie myślą. Ale nie wszyscy wychowywali się z krainie miodem i mlekiem płynącej. Niektórzy mają w wieku 20 lat już jakiś bagaż doświadczeń. Nie rozumiem wrzucania wszystkich do jednego wora. Jasne, mam znajomych ze szkoły, których śmiało mogłabym nazwac g*wniarzami. Mam znajome, które mają na każdy weekend innego faceta (i nie tylko takie w wieku 20 lat), które upijają się do nieprzytomności conajmniej raz w tygodniu, znają wszystkie dyskoteki. I co z takiego życia? Dla jednych bajka, dla mnie żenada. A co do rozwodów, to po to bierze się ślub kościelny i po to się przysięga przed Bogiem, żeby trwac w tym związku całe życie. Nie wszyscy należą do takich, że jak tylko pokłócą się z mężem/żoną, albo po roku stwietrdzą "jesteś już brzydka", "znudziło mi się", "na nic Cię nie stac, nie możesz nic mi kupic", itd, itp, to od razu rozwód, bo nie jest tak jak się marzyło. A co do wierności...kto chce byc wierny, ten wierny będzie.
bagaż doswiadczen w wieku 20lat? zakladajac ze idzie do technikum to w tym wieku ma mature tak zwany EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI...zatem jakie doswiadczenia ma osoba ktora pisala mature? co wie o pracy, rachunkach, dlugach? skoro siedzi na utrzymaniu rodzicow? z opowiadan, i kazdy w tym wieku mysli "ja sie tak nie dam mi sie uda" taaaaaaaaaaaaaaaaaaa... kto z nas tego nie przerabial? i to logiczne ze wiazac sie z kims, mysli sie ze to bedzie na dluzej a nie tymczasowo inaczej czlowiek by sie nie wiazał,prawda?
kwestia awantur rozmowe z innym mezczyzną to kwestia zaufania a nie wieku.
Druga sprawa to ze moi rodzice wizeli slub wlasnie w tym wieku, Historia której nikt nie dałby szans. Mama z malego sennego południowego miasteczka tata z dziada pradziada gdańszczanin. Mama przyjechala na wakacje do cioci nad morze i poznała tate. Wakacyjny romans dziewczyny z małego miesteczka i faceta z duzego miasta. ospotkali sie 5 razy w roznych miejscach Polski i po roku od poznania się wzięli slub, tata przyjechał do mamy, wział slub a po dwoch dniach musiał wracac do Gdanska do pracy, mam dojechala po paru dniach. Nie bylo im latwo bo nie mieli mieszkania, mama szukala pracy i pare innych dosc powaznych problemow na nich spadło itp tid....
We wrzesniu moi rodzice obchodzili 35 rocznice slubu, moja najstarsza siostra ma 30 lat wiec powodem slubu nei bylo dziecko a moi rodzcie kochają sie jakby poznali sie w te wakacje.
Wiec zgadzam się, to nei wiek decyduje o tym czy malzenstwo ma szanse przetrwania, prwda jest taka ,ze duzo ludzi teraz nie jest dojrzałych emocjonalnie, duze dzieci i dlatego zwiazki sie rozpadają, kwestia wieku nie ma nic do rzeczy, jak ktos jest neidjorzałym smarkaczem w wieku 20 lat w niektorych sprawach to taki bedzie w wieku 40. Odpowiedzialnosci, uczciwosci i wytrwalosci uczy sie od najmniejszych lat a nei po 30stce
Druga sprawa to ze moi rodzice wizeli slub wlasnie w tym wieku, Historia której nikt nie dałby szans. Mama z malego sennego południowego miasteczka tata z dziada pradziada gdańszczanin. Mama przyjechala na wakacje do cioci nad morze i poznała tate. Wakacyjny romans dziewczyny z małego miesteczka i faceta z duzego miasta. ospotkali sie 5 razy w roznych miejscach Polski i po roku od poznania się wzięli slub, tata przyjechał do mamy, wział slub a po dwoch dniach musiał wracac do Gdanska do pracy, mam dojechala po paru dniach. Nie bylo im latwo bo nie mieli mieszkania, mama szukala pracy i pare innych dosc powaznych problemow na nich spadło itp tid....
We wrzesniu moi rodzice obchodzili 35 rocznice slubu, moja najstarsza siostra ma 30 lat wiec powodem slubu nei bylo dziecko a moi rodzcie kochają sie jakby poznali sie w te wakacje.
Wiec zgadzam się, to nei wiek decyduje o tym czy malzenstwo ma szanse przetrwania, prwda jest taka ,ze duzo ludzi teraz nie jest dojrzałych emocjonalnie, duze dzieci i dlatego zwiazki sie rozpadają, kwestia wieku nie ma nic do rzeczy, jak ktos jest neidjorzałym smarkaczem w wieku 20 lat w niektorych sprawach to taki bedzie w wieku 40. Odpowiedzialnosci, uczciwosci i wytrwalosci uczy sie od najmniejszych lat a nei po 30stce
wiesz co "ja" sa tacy ludzie co musieli isc do pracy w wielu 14 lat zeby pomoc rodzicom i utrzymac rodzenstwo. Widac ze ty jestes wlasnei przykladem typowego niedojrzałego wieczonego dziecka, wychowaywanego pod kloszem rodzicow, kanapeczki ,szkola maturka studia. Nie jadę cie za to ale nie potrafisz spojrzec poza twoj przymat i zrozumiec ze niekotrzy naprawde duzo przszli w wieku 20 lat ( czy operacja guza piersi, drugiego w wieku 19 lat wg. Ciebie to błachostka?)
Nie zycze ci prawdziwych problemow, bo widac ze ich nei znasz, ale nei mirz wszystkich swoją miarą
Nie zycze ci prawdziwych problemow, bo widac ze ich nei znasz, ale nei mirz wszystkich swoją miarą
"Ja", są ludzie, którzy pracują już od 18, a dorywczo nawet wcześniej... Są ludzie którzy po gimnazjum już wyjeżdżają do innego miasta do liceum/ technikum i mieszkają na stancjach bądź w bursach... Są ludzie którzy mają ogromny bagaż doświadczeń ze względu na choroby, alkoholizm rodziców, biedę i inne historie... A są ludzie, którym życie oszczędziło takich historii, ale którzy po prostu są wychowani do odpowiedzialności. Tak jak mówiła Emenems, nasi rodzice żenili się i tak wcześniej od nas... A jakie są statystyki rozwodowe u nich? Dużo niższe... To teraz rozpada się co któreś tam małżeństwo, a z pokolenia naszych rodziców większość małżeństw przetrwało, raczej rzadko zdarza się 60-letni rozwodnik czy rozwodka... Wniosek? Problem jest raczej w czym innym niż wiek;)
prawo POLSKIE zabrania zatrudnianie ponizej 16roku zycia... PROSZE podaj KONKRETNY przyklad takich osób, nie mowie o filmie, bo sadzadz po twoich wypowiedziac za duzo sie ich naogladalas! a co maja problemy zdrowotne z dorosłym zyciem? sadzisz ze jak dziecko jest po chemii ma taki sam sposob myslenia co osoba dorosła??? uhmmm to fajnie :) problemy zdrowotne i pojscie do pracy w wieku 14lat ot normalna posla rzeczywistosc, jak ide do sklepu to widze 9letnie dzieci ktore uciekaja na zaplecze zeby nie wyszlo ze sa zatrudniane nielegalnie ,i zeby pracodawca nie mial klopotow, a ich wynagrodzeniem nie sa pieniadze a miska ryzu? aaaaaaaa nie ...to nie w tym filmie :D
ja tak się składa, że nie pisałam matury, skończyłam zawodówkę, pracuję od 18 roku życia. wychowywałam się na wsi. wiem co to ciężka praca. wszystkiego dorobiliśmy się sami. i co teraz? za chwilę napiszesz, że jestem głupią, tępą wieśniaczką, co nie skończyła porządnej szkoły, bo musiała doic krowy i jeździc traktotem orac pole. a mnie guzik to. jestem szczęśliwa. z Twoich wypowiedzi wynika jaka jestes próżna pusta lala. widac, że nigdy naprawdę nie cierpiałaś. mówisz, że w tym wieku nic nie wie się o życiu. tak? prosty przykład. Matka wychowuje 4 dzieci w wieku szkolnym. Ojciec zarabia na rodzinę. Pewnego dnia nie wrócił z pracy. Spadł z rusztowania, zginął na miejscu. Matka zostaje sama z dziecmi. Żyje na łasce innych ludzi, na zapomogach. Dzieci chodzą "pomagac" sąsiadom. Koszą trawniki, zbierają truskawki, wykopki. Dostają za to jajka, ziemniaki, kurczaka. Matka stale upokarzana, dzieci chodzą w szmatach do szkoły wyśmiewane nie tylko przez dzieci, nie mają podręczników. I co na to powiesz? Współczuję takim ludziom jak ty. To ty nie znasz życia. Emenems Twoi rodzice przeżyli coś niezwykłego.
aha czyli koszenie trawnikow i pomaganie rodzicom, od lat najmlodszych powoduje ze sie zaczyna myslec w wieku nastu lat jak dorosły? no ciekawe, ciekawe myslalam ze dziecko pozostaje dzieckiem, i taki biedach w szmatach bedzie zazdroscic kolezankom zabawek i fajnych ciuchow kosmetyków, a nie samochodu i dobrej pracy sąsiadowi...no ale skoro tak to zmienia ludzi, zmieńmy prawo ślub dozwolony od lat 10 (cyganie sie nie moga mylic z slubem u dzieci! ) pod warunkiem ze sie pomagalo rodzicom w polu! oOoOo! che, che
pasuje :-)
pasuje :-)
Jestes po prostu ignorantką i egotystką. to tyle. Nie rozumiesz ze ludzie roznią sie od siebie i ze charakter kształtują rozne doswiadczenia z dziecinstwa i wieku dojrzewania, nei wiem czy znasz powiedzienie czego jas sien ie nauczyył....i tka prawda.
Jak wspomniala któras forumowiczka niektórzy moze nie sa przez zycie obficie doswiadczeni ale sa wychowywani do odpowiedzialnosci-tobie widocznie mama pisala zwolnienia z w-fu i jak mialas sprawdziany.
Nie ruzumiem tylko dlaczego ludzie 20 letni i wiecej maja prawo byc "singlami" i zyc na wlasną reke i ich zycie niczym innym nei rozni sie od młodego malzenstwa, tyle tylko ze jest ich dwoje. Czy to oznacza ze po prostu singli problemy sien ie imają?? bzdura kompletna
Jak wspomniala któras forumowiczka niektórzy moze nie sa przez zycie obficie doswiadczeni ale sa wychowywani do odpowiedzialnosci-tobie widocznie mama pisala zwolnienia z w-fu i jak mialas sprawdziany.
Nie ruzumiem tylko dlaczego ludzie 20 letni i wiecej maja prawo byc "singlami" i zyc na wlasną reke i ich zycie niczym innym nei rozni sie od młodego malzenstwa, tyle tylko ze jest ich dwoje. Czy to oznacza ze po prostu singli problemy sien ie imają?? bzdura kompletna
Moj ociec poszedł jak miał 14lat do pracy, jeszczej jak był w zawodówce zanim skonczył poszedł do pracy (gastronomik) i tak, moi rodzice nie mają studiów.
I owszem, został kierownikiem, do tego syrektorem i wlascicielem wlasniej firmy którą wslaną ciezką pracą załozyl i rozkrecil.
Wiesz co jest najfajniejsze?? ze to ty skonczysz zle, kiedys ktos z Ciebie bedzie tak kpił jak ty z innych. Po prostu jeszcze nie spotkałas "odpwoiednich" ludzi na swojej drodze, ale nie bój, na Ciebie tez przyjdzie pora i nauczysz sie pokory
I owszem, został kierownikiem, do tego syrektorem i wlascicielem wlasniej firmy którą wslaną ciezką pracą załozyl i rozkrecil.
Wiesz co jest najfajniejsze?? ze to ty skonczysz zle, kiedys ktos z Ciebie bedzie tak kpił jak ty z innych. Po prostu jeszcze nie spotkałas "odpwoiednich" ludzi na swojej drodze, ale nie bój, na Ciebie tez przyjdzie pora i nauczysz sie pokory
Wybacz, ale praktyki w gastronomicznej szkole a praca poza szkola na budowie to co innego. Ale ty wszystkie rozumy zjadłas i doskolane znasz zycie i przejsca rodziny X z wrzeszcza z lat 60-tych.
Po tobie widac ze nie masz w sobie odrobiny zrozumienia i szacunku do innych ludzi-ale jak wspomniałysmy z innymi, mozesz pisav i mowic co chcesz, i tak kazdy wie ze kiedys ktos zachowa sie do ciebie albo tak bedzie naigrywał sie z twoich rodzicow jak ty z historii mojej rodziny. nie znam twoich rodzicow i nawet jakbym chciala, nei umiem wykpiwac z nich, akurat mnie tak rodzice wychowali.
Ty masz pewnie kolo 25 i jeszcze nikt Cie nie chcaił to wyzywasz ze na tych co sobie zycie ulozyli.
A pozatym tematem jest gdzie sie poznaliscie a nei czy 20latkowie powinni sie zenic.
I racja- nie ma wiecej co reagowac bo taki czlowiek nie nadaje sie na normalną dyskusję, tlyko pyskówki z podstawowki uskutecznia
Po tobie widac ze nie masz w sobie odrobiny zrozumienia i szacunku do innych ludzi-ale jak wspomniałysmy z innymi, mozesz pisav i mowic co chcesz, i tak kazdy wie ze kiedys ktos zachowa sie do ciebie albo tak bedzie naigrywał sie z twoich rodzicow jak ty z historii mojej rodziny. nie znam twoich rodzicow i nawet jakbym chciala, nei umiem wykpiwac z nich, akurat mnie tak rodzice wychowali.
Ty masz pewnie kolo 25 i jeszcze nikt Cie nie chcaił to wyzywasz ze na tych co sobie zycie ulozyli.
A pozatym tematem jest gdzie sie poznaliscie a nei czy 20latkowie powinni sie zenic.
I racja- nie ma wiecej co reagowac bo taki czlowiek nie nadaje sie na normalną dyskusję, tlyko pyskówki z podstawowki uskutecznia
Madness is the gift, that has been given to me!!
"ale jak wspomniałysmy z innymi, mozesz pisav i mowic co chcesz,"
jej jestem bardzo wdzieczna, dlugo trwały narady? czy tak zawsze jestescie przychylne, czy to gest dobrej woli, nie wiem czym sobie zasluzylam na takie cos, jej az mi glupio nie wiem co powiedziec, bo zwykle dziekuje nie wiem czy wystarczy, dobrze ze nie widzisz jak sie czerwienie...awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww słodko a jeszcze zapytam tutaj czy wszedzie moge miec swoje zdanie?
jej jestem bardzo wdzieczna, dlugo trwały narady? czy tak zawsze jestescie przychylne, czy to gest dobrej woli, nie wiem czym sobie zasluzylam na takie cos, jej az mi glupio nie wiem co powiedziec, bo zwykle dziekuje nie wiem czy wystarczy, dobrze ze nie widzisz jak sie czerwienie...awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww słodko a jeszcze zapytam tutaj czy wszedzie moge miec swoje zdanie?
jestes w innej strefie czasowej czy nie spisz ot tak? ja za 4godziny do pracy a musze czekac na mojego bo klucza nie ma masakra, co do poznawania przez neta to dla mnie to jest straszne kiedys nie bylo komorek he pamietacie jak sie chodzilo po najbardziej oklepanych miejscach zeby kogos spotkac i sie umowic a teraz tylko sms starczy z txtem ,,jestes w domu,, jak dla mnie poznawanie przez neta jest takie sztuczne i malo fajne brak temu tego czegos nie wiem iskry czy cos co to za frajda zagadac do kogos na portalu na zywo to jest frajda , co do tematu poznania to mojego ex poznalam w szkole zagadalam do niego bo taaaaaak mi sie podobal ze musialam poznac . a jak sobie teraz pomysle ze ten burak mi sie podobal to mi sie cofa wszystko a jeszcze wieksze obrzydzenie mnie bierze na mysl ze go calowalam tez tak macie na mysl o ex?
Ja nei chciałabym zeby ktos tak o mnie mowil, bo gusta sa rozne, de gustibus (et biustibus :P) non disputandum est. ja raczej jak sie rozstawałam to z powodów roznicy poglądów na przyszłe zycie, czy z powodów religijnych czy roznicy w charakterach. Ale chyba bym nei powiedziala ze neidobrze mi sie robi. Moj jeden ex jest swiezo po slubie, zyczylismy sobie najlepszego, ma fantastyczna zone ktora do niego bardzo pasuje, z drugim widzialam sie na innym slubie i fajnei sobie pogadalismy. Nie utrzymuje kontaktów stałych, ale czsami fajnei jest pogadac z kims kto cie dobrze zna, zawsze inaczej spojrzy na niektóre rzeczy. A to ze nie kochamy sie i nei jestesmy razem nie powoduje we mnei obrzydzenia.
Musialas miec przykre doswiadczenia, ze tak o kims mowisz, ja ostatnio takie okreslenia slyszłaam chyba kolo 1 klasy liceum od kolezanek w kiblu na pecie
Musialas miec przykre doswiadczenia, ze tak o kims mowisz, ja ostatnio takie okreslenia slyszłaam chyba kolo 1 klasy liceum od kolezanek w kiblu na pecie
Czytałam powyższe komentarze i...
Jak można zakładać, że ktoś kto ma 20 lat nie powinien brać ślubu???
Przecież to czy się kogoś kocha i czy jest się pewnym drugiej osoby nie jest uzależnione od wieku. Jestem mężatką od 3 miesięcy, mam 23 lata i wiem jedno - nawet gdybym poznała mojego męża 3 lata wcześniej to i tak wzięlibyśmy ślub. Świata poza sobą nie widzimy, jest nam cudownie razem, a rozstanie na nawet 1 dzień jest dla nas straszną udręką. Nie ma szans na to, żeby kiedykolwiek doszło do rozwodu czy rozstania. Wiek na prawdę nie ma znaczenia, gdy się pozna właściwą osobę.
Jak można zakładać, że ktoś kto ma 20 lat nie powinien brać ślubu???
Przecież to czy się kogoś kocha i czy jest się pewnym drugiej osoby nie jest uzależnione od wieku. Jestem mężatką od 3 miesięcy, mam 23 lata i wiem jedno - nawet gdybym poznała mojego męża 3 lata wcześniej to i tak wzięlibyśmy ślub. Świata poza sobą nie widzimy, jest nam cudownie razem, a rozstanie na nawet 1 dzień jest dla nas straszną udręką. Nie ma szans na to, żeby kiedykolwiek doszło do rozwodu czy rozstania. Wiek na prawdę nie ma znaczenia, gdy się pozna właściwą osobę.