Widok
praca jako sprzedawczyni???
Dostalam oferte pracy jako sprzedawczyni w sklepie ogólnospożywczym. Zastanawia mnie pare spraw. Mam pracować na 2 zmiany. 1 zmiana 7,5 godziny, 2 zmiana 6 godzin. tylko co droga niedziela wolna. swieta tez w pracy. wyliczyłam ze będę miesięcznie pracować 160 godzin, z tym ze tylko dwa dni w miesiącu wolne to wydaje mi się być za mało i w swieta nie powinnam pracować tylko pracodawca. mam zarabiać najnizsza krajowa, czyli 1200 na reke. jak mam pracodawcy zwrocic uwagę ze nie bardzo to tak zebym w swieta pracowala i tylko 2 dni wolnego w ciągu całego miesiąca i nie stracic pracy? wiadomo jak jest....:((
Witaj,ogolnie tak praca wyglada wszedzie,za marne grosze musimy pracowac,wiec ciezko bedzie Ci cokolwiek osiagnac rozmowa,jednak co do pracy w swieta pracodawca musi Ci zaplacic dodatkowa stawke,ja np.dostaje w ten sam dzien kwote 100 zloty,bo praca w swieto jest dniem wolnym ustawowo,i jesli pracodawca chce by pracownik w taki dzien pracowal,sa to nadgodziny platne dodatkowo.
przepraszam za szczerość ale zapytam- na jakm świecie żyjesz? jaką prace miałaś do tej pory? ja pracuje 180 h w miesiacu, fakt ze wekkendy mam wolne ale to dlatego ze sklep jest zamkniety, umowa zlecenie( czyli smieciówka) i 1200 zl. Poprawiłam Ci humor?
Nie jestem teraz złośliwa, ale takie sa realia. I prosze bez komentarzy osoby, ktore zarabiaja 3000 tysiaczki, ze jak sie uczylam lub sie staram tak mam. Otóz cały czas sie ucze, probuje zdobyc doswiadczenie itp. ale niestety na stanowisko kierownicze jest jedna osoba, a pod nia kilkunastu parobków. Taka prawda o polskich pracach i płacach!
Nie jestem teraz złośliwa, ale takie sa realia. I prosze bez komentarzy osoby, ktore zarabiaja 3000 tysiaczki, ze jak sie uczylam lub sie staram tak mam. Otóz cały czas sie ucze, probuje zdobyc doswiadczenie itp. ale niestety na stanowisko kierownicze jest jedna osoba, a pod nia kilkunastu parobków. Taka prawda o polskich pracach i płacach!
nie chodzi o to ze 160 godzin to dużo, bo to mało. pracowałam już na 3 zmiany po 8 godzin i nie narzekałam bo miałam normalnie wolne i święta nie pracowałam. chodzi o to ze skoro już pracuje w święto czy nie powinnam mieć dnia wolnego za to, na to wychodzi ze tak, tylko ze pracodawca nie jest za chętny do tego. i nie wiem co robic, wlaczyc o swoje czy potulnie siedzieć cicho, nigdy nie ma się pewności ze po upomnieniu o swoje nie poracuje się miesiąc i dziekuje bedzie, bo znajdzie się inna co będzie cicho siedzieć. w sumie nie za dużo moge zrobić, po prostu wkurza mnie to jak to wszytsko u nas w pl wygląda, nie chce jechać za granice zostawiać rodziny, nie może po prostu byc u nas normalnie? czy wszyscy pracoodawcy musza być tacy sami? byle pracownika wycisnąć do końca jak cytryne i oszukać a jak się odezwie to zaraz się znajdzie powód do zwolnienia i nastepna osoba przyjdzie na to miejsce.
No niestety moja droga takie u nas są realia, ja pracowałam na 3/4 etatu swoje godziny wypracowywałam pracując 5 dni w tyg, niestety pracować musiałm również w soboty, czasami 2 czasami 3 i to już były moje nadgodziny. Po jakimś czasie jak zaczęłam się upominać o zapłatę za soboty lub dni wolne to słyszałam że tak tu wygląda praca i oni za te soboty nie zamierzaja płacic. Doszło do tego że się zwolniłam po pół roku bo nie zamierzałam pracować tam za darmo, zarabiałam tam za te pół etatu uwaga..600zł koszmar po prostu! Tak się u nas szanuje czyjąś pracę niestety:(
O ile dobrze się orientuję, to nie możesz pracować w święta na normalnej umowie o pracę, bo w handlu jest to zakazane. Dotyczy to hipermarketów, ale też małych sklepów.
Zresztą - może spróbuj poszukać czegokolwiek lepszego, w handlu generalnie kokosów nie ma, ale już więcej zarobisz w takim Lidlu czy Biedronce, i masz pewność że pieniądze na czas, wolne w święta, itd. Bo te warunki o których mówisz to lekka tragedia ;]
Zresztą - może spróbuj poszukać czegokolwiek lepszego, w handlu generalnie kokosów nie ma, ale już więcej zarobisz w takim Lidlu czy Biedronce, i masz pewność że pieniądze na czas, wolne w święta, itd. Bo te warunki o których mówisz to lekka tragedia ;]
nie raz już spotkałam sie z tym, ze umowa umowa a rzeczywistośc rzeczywistościa. Niestety czesto nie mamy wyboru i godzimy sie na to. Jest o tyle dobrze, ze jesli pracodawca/ zleceniodawca jest "czlowiekiem" mozna sie dogadac i jakos rozwiązac po ludzku te niescislosci, gorzej gdy trafi sie na tyrana i wyzyskiwacza
W takim razie rozchodzi się o to, że pracownik nie egzekwuje korzystnych dla siebie zapisów w umowie w obawie przed rozwiązaniem tej umowy przez zleceniodawce (zakładam, że zapisy umowy nie chronią zleceniobiorce w sposób szczególny). W umowie zlecenie zleceniobiorca sam ustala sobie czas pracy, zleceniodawca nie może za to nie wypłacić wynagrodzenia. Oczywiście często sumienne egzekwowanie zapisów umowy może w praktyce oznaczać jej rozwiązanie (w umowie zleceniu nie trzeba podawać powodu i często zleceniodawca może to zrobić w każdej chwili), jednak kasę musi wypłacić co do grosika.
No ja po tym jak się zwolniłam to napisałam pozew do sądu pracy o warunki, pieniądze i nieuczciwe traktowanie pracownika. Chodziło mi między innymi o to aby nauczyli się traktować pracowników uczciwie, sąd zasądził mi zapłatę za te soboty które uczciwie przepracowałam. Może kolejnej osoby nie będą oszukiwać z obawy o kolejna sprawę w sądzie, gdyby ludzie zgłaszali takie nadużycia to pracodawcy by nas nie oszukiwali, trzeba walczyć o swoje a nie pozwalać się oszukiwać i okradać z uczciwie zarobionych pieniędzy!
Moim zdaniem porozmawiaj z pracodawcą, przedstaw mu fakt iż pracujesz wiecej niż nakazuje twoja umowa, wypisz swoje godziny pracy na kartce i mu pokaz swoja ewidencję. Zażądaj dodatkowych pieniedzy za pracę w święta lub dni wolnych. To jest twoje prawo, nie musisz pracować bez wynagrodzenia, zaręczam że większośc pracodawców bezczelnie wykorzystuje fakt ze pracownicy z obawy przed utratą pracy nie egzekfują swoich praw i nie upominaja się o swoje ciężko i uczciwie zapracowane pieniądze. Nie pozwalajcie się wykorzystywać!
Wiecie co dziewczyny jedna myśl nasuwa mi się: najlepiej narzekać, że macie ciężko, pracujecie niezgodnie z przepisami i za mało zarabiacie, ludzie po studiach nie mają lepiej, fajnie jest powiedzieć, że po studiach w biurach siedzi się 8h od pon do piątku, ale to bardzo często nie jest prawdą, masz sob i niedz. wolną ale musisz się z pracą papierkową wyrobić więc często siedzisz przez wybrane dni miesiąca po 12h, a zazwyczaj po kilku latach studiów ( kiedy albo dorabiasz na barach i knajpach albo rodzice utrzymują i pomagają) dostajesz na początek po 1400netto i to też często na umowach śmieciowych- więc może trochę więcej pokory? Jest ciężko na rynku pracy, wszędzie jest ciężko, po prostu ciężko jest zostać kierownikiem w sklepie, ciężko jest być kimś więcej w biurze. Po prostu szanujmy tą pracę którą mamy.
Pokornie to naród wybrany szedł do gazu.
O swoje trzeba walczyć, bo nikt nic nikomu za darmo nie da.
Nikt cie nie będzie szanował, jeśli sama się nie szanujesz.
Najprościej jest powiedzieć "no przecież jest ciężko, nie płacą więcej -trudno, nie szanują i pomiatają w pracy-trudno, cieszmy się, że w ogóle mamy pracę" i dziękować bogu, że się dostaje ochłapy z pańskiego stołu. To jest myślenie niewolnika.
O swoje trzeba walczyć, bo nikt nic nikomu za darmo nie da.
Nikt cie nie będzie szanował, jeśli sama się nie szanujesz.
Najprościej jest powiedzieć "no przecież jest ciężko, nie płacą więcej -trudno, nie szanują i pomiatają w pracy-trudno, cieszmy się, że w ogóle mamy pracę" i dziękować bogu, że się dostaje ochłapy z pańskiego stołu. To jest myślenie niewolnika.
~ja, masz rację co do sposobu okradania i poszanowania pracownika przez swego polskiego pracodawcę. Ale co da wypisanie swoich nadgodzin (również tych w święta) czy liczbę dni bez należnego urlopu jeśli nikt inny z ekipy tam pracującej Cię nie poprze ?? Jeżeli chcecie się upominać o swoje ciężko zarobione pieniądze to wyjdźcie razem ze swoimi pretensjami do Pracodawcy. Przecież jeśli każda z was pracuje na zleceniu, to wasz szef / szefowa nie może zwolnić od razu wszystkich, tylko zwolni pojedynczo (w przyp. małych sklepów nawet zwolnienie jednej osoby pracującej tam już parę lat jest dokuczliwe bo kto np. odbierze dostawę, gdy przy kasie tworzy się nawet mała kolejka klientów ?). Tylko zbiorowe wystąpienie wszystkich pracowników daje szansę na wyegzekwowanie swoich praw zagwarantowanych w umowie.
U mnie od rozmowy z pracodawcą się zaczęło ale bez efektu, powiedzieli że wiedzą że za soboty nie płacą ale nie maja zamiaru bo niby nie mają z czego... Ja pracować za darmo nie zamierzałam, nie pozwoliłam się dalej wykorzystywać i się zwolniłam informując ich o zamiarze rozwiązania sporu w sądzie pracy. Koleżanka z drugiej zmiany nie chciała się dołączyć bo się bała utraty pracy, no więc zrobiłam to sama. Efektem było to że mi musieli zapłacić za przepracowane soboty, pokazałam że nie pozwolę się wykorzystywać i że cwaniactwo nie popłaca.Z tego co wiem następna osoba która tam pracuje ma za soboty płacone więc myślę że warto było!
Dziewczyno na jakim świecie ty żyjesz? Nie wszyscy są super wykształceni z różnych powodów, poza tym w wieku 40+ szanse na zatrudnienie są marne, a pracować trzeba żeby żyć! Gdybym miała wybór to oczywiście wolałabym dostać np.5000 pensji wtedy nie musiałabym się martwic czy mi starczy.... ale takie mamy realia u nas w kraju niestety....................................
W zależności od sklepu, indywidualnych wyników i tego jaki masz kierownika, to: 1200-1800 zł brutto. Początkowo dostajesz umowę-zlecenie i stawkę 7 zł netto. Później jak się sprawdzisz po miesiącu podnoszą Ci stawkę o ok. 1- max. 2 zł i podpisujesz kolejne zlecenie już na 3 miesiące. Po tym okresie możesz dopiero liczyć na umowę o pracę, którą powinni Ci wg. prawa pracy dać, ale z tym jak wiadomo bywa różnie (zależy to od postawy Twego ajenta i wyników całego zespołu sklepu oraz np. pozytywnej kontroli tajemniczego klienta, który powinien pojawić się min. raz w miesiącu).
P.S. Anka - zapomniałem dodać, że jeśli jesteś dobra, nie bierzesz wcale zwolnień i robisz za trzech lub czerech masz szanse zostać po 6-12 miesiącach nowym ajentem. Musisz tylko poprosić o skierowanie na szkolenie Twego kierownika sklepu i zdać na koniec jakiś test (nie wiem dokładnie). Wówczas otrzymujesz całkiem nowy lub raczej stary punkt po remoncie, gdzie poprzedniemu ajentowi nie szło najlepiej i zaczynasz ten punkt samodzielnie prowadzić. Masz nawał obowiązków (w tym samodzielną rekrutację personelu) i nieco większe korzyści handlowe. Nie wiem jaki jest poziom płac na tym stanowisku, ale na pewno nieco większy niż kasjer/sprzedawca. Na pewno jako ajent zarobisz więcej, ale za wszystko ponosisz odpowiedzialność (tzn. dostajesz po głowie) przed regionalnym i centralą.
Emi, tak co chwila poszukują dlatego, że nie każdy jest studentem / uczniem i nie godzi się na 860 zł brutto !!! Poza tym wcale nie trzeba chodzić na piechotę, można jeździć na gapę - ostatnio prawie w ogóle nie kontrolują w autobusach za to w tramwajach to co w drugim na głównych trasach, tj. oprócz Stogów.
Praca w handlu jest ciężka, nisko płatna i wymaga radzenia sobie z częstymi sytuacjami stresowymi, jest to praca cały czas z ludźmi, którzy często są nie mili, bogaci klienci będą traktować cię jak woła roboczego który im ma wszystko przynosić w zębach, nawet jak coś waży więcej od ciebie, a nie człowieka, a ty zawsze musisz być miła.