Widok

praca,sex/molosc,samochod/mieszkanie,jedzenie

Czy to jest najwazniesze w zyciu, a moze istnieja wieksze wartosci? Np nie materialne i nie fizjologiczne, a raczej duchowe.


Czy heavy metal i rap niszczy muzyke? Science fiction niszczy proze i poezje? Wulgaryzm niszczy estetyke? Co powoduje takie zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych wartosci?

Co niszczy religie?

Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych ludzi popada w depresje?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widze, ze kolega stara sie dopasowac do poziomu intelektualnego swojego rozmowcy, i jak trzeba, to moze nawet o kotlecie schabowym ze mna pogadac:) Dzieki, szalenie milo z Twojej strony.

Skoro juz zapytales co lubie, to wypada odpowiedziec. Tylko widzisz w moim przypadku jest to pytanie bardzo trudne, bo ja wlasciwie z definicji wiecej rzeczy lubie, jak nie lubie. A juz w szczegolnosci malo jest rzeczy, ktorych zdecydowanie nie lubie.
I tak jest niestety na wielu plaszczyznach mojego zycia, co prowadzi do nieustajacych problemow i rozwazan, co lepsze, lub co wole. Wezmy na ten przyklad jedzenie w stolowce. Czasami i tu wybor nie jest latwy, ale powiedzmy latwiej ustalic na co ma sie ochote w danej chwili i po zjedzeniu o wyborze mozna zapomniec (no chyba ze posilek nie daje o sobie zapomniec odbijajac sie gdzies gleboko w wnetrznosciach). Ale co zrobic jesli chodzi op powazne, dlugofalowe wybory zyciowe, hmm tu jakos impuls, czy chwilowe odczucia wydaja sie malo rozsadnym kryterium.
Ale do rzeczy, czyli do kotletow: Lubie to czego dawno nie jadlam, albo to co jest swego rodzaju rarytasem, jak na przyklad wszystkie potrawy wigilijne, ktore pojawiaja sie w tej wlasnie kombinacji raz w roku. Lubie zupke grzybowa i barszczyk i rosol (o, taki jak robi moja mama, mniam, mniam, chociaz to akurat danie wcale nie wigilijne, ale co tam, nie chodzi o logike wypowiedzi, nieprawdaz?), albo paszteciki z grzybkami, ach...
poza tym moja siostra robi pyszna pizze i rownie swietne tiramisu, ach... no ale to tylko zaostrza apetyt.
Moze wiec o tym czego nie lubie?
Nie lubie chinszczyzny, w ogolnosci. Chociaz za kazdym razem kiedy ktos proponuje cos chinskiego zaczynam myslec z nadzieja, ze moze teraz bedzie cos lepszego i moze akurat mialam pecha kosztujac tych specjalow w niezbyt dobrym wydaniu.

No dobra, tyle o zarciu. Trzeba zadbac o ducha i wziac sie do roboty.
Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzieki za madre wypowiedzi. Zauwaz jednak, ze przytaczsz opinie o Giulianim pochodzace z propagandy. Z tej panicznej glupoty kazano ludziom pozostac na miejscu, aby strazacy spieszyli sie w gore. Cale oddzialy strazakow poslane zostaly na pewna smierc, zaden nie wrocil. Jesli chodzi o to ile zginelo, to wez pod uwage, ze oficjalne zrodla podaja, ze normalnie we wtorek o 9 rano w obu wiezach jest od 9 do 10 tys. ludzi. Zginelo 3 tys, a wg Ciebie, gdyby nie akcja Giulioniego to mogloby zginac 4 tys. Jakos rachunki sie nie zgadzaja. Moglbys powiedziec, ze G. uratowal 6 do 7 tys. ludzi, ale to tez by sie nie zgadzalo, bo strazacy pedzili w gore, podczas gdy G. zabronil ludziom uciekac w dol zeby nie blokowali strazakow. Wniosek jest prosty, nie polegaj na klamstwach propagandy.

Najwazniejsza rola kazdego rzadu jest zapewnienie bezpieczenstwa obywatelom. Rzad zbiera niewyobrazalna forse z podatnikow (Nota bene, wszelkie historyczne podboje i ekspansje mialy najwaznieszy cel: gromadzenie podatnikow). Forsa nie wraca do ludzi w zaden sposob, a tylko wsiaka. Potem brakuje centow na mocniesze drzwi w samolotach, pomimo ze stanowi to mniej niz jeden promil kosztu produkcji samolotu, a Izrael np. stosuje to od 20 lat wg powszechnie znanej filozofii. Rozkradzione tryliony nie pozostawiaja nic na pilnowanie granic. Wielcy wladcy sa tak zaslepieni ta forsa i nie wydaja gdzie trzeba, tak ze bron zakupiona przez terrorystow za $100 pokonala taka potege.

Do czego zmierzam? Otoz za taka forse mogli by zatrudnic sobie chociaz jednego madrzejszego, ktory by poswiecil pare centow i dokonal prostej analizy bezpieczenstwa, ograniczyl bilionowe wydatki na zbrojenia, a przeznaczyl pare dol. na pilnowanie granic i bezpieczenstwo w samolotach. Rowniez wielu inzynierow i architektow moglo latwo przewidziec domino efekt zawalenia sie wiez, ale nie starczylo centow dla madrzejszych, wiec Giuliani wyslal strazakow na smierc zamiast ratowac ludzi. Wielu inzynierow oserwujac atak na wieze na zywo w TV spodziewalo sie zawalenia wiez po wypaleniu paru pieter. Jednak setki strazakow i reporterow pedzilo do wiez, a nikt w przeciwnym kierunku, az sie zawalily, tylko wtedy ci co byli w bezpiecznym promieniu, wlacznie z Giulianim, uciekali wreszcie od wiez.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmmm....
dobra, brnę dalej,
nie chodzi o to, żeby licytować geniusz Dostojewskiego z precyzyjnością Millera, i jeden i drugi należą już do klasyki, więc pozostaje się tylko kłócić, czy na to zasługują, czy nie, podejrzewam, że literatura na za i przeciw jest dość obfita i każdy w niej znajdzie przekonywujące go argumenty...
Ale,
można sie kłócić, czy umieszczenie nazwiska Masłowskiej na liście nominowanych do Nike obok nazwiska Miłosza nie jest bulwersujące i wręcz komiczne...
oczywiście znajdą się i tacy, którzy poczują się oburzeni, i tacy, którzy powiedzą 'nareszcie', kwestia smaku, upodobań, poczucia estetyki, ale przede wszystkim jest to kwestia wartości, tego, że coś zadecydowało o tym, że Masłowską zaczęto traktować poważnie...
Tych czynników jest bardzo dużo,
od krytyków zaczynając, po media, nagłośnienie, zapotrzebowanie społeczeństwa, przypadek, i wreszcie na skandalu kończąc, żaden z nich nie ma decydującej roli, ale za to wszystkie stanowią kryteria wartościowania...
i tak prawdopodobnie Masłowska znajdzie się w kanonie...

heh muszę jechać, spóźnię sie na pociąg
dokończę wieczorkiem....
pozdrawiam :))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp napisał(a):

> Czy to jest najwazniesze w zyciu, a moze istnieja wieksze
> wartosci? Np nie materialne i nie fizjologiczne, a raczej
> duchowe.

generalnie, odpowiadajac na Twoje pytanie - i wracajac do tego watku:
milosc to wartosc czysto duchowa; seks to piekna sprawa, jesli jest z milosci to rowniez sprawa duchowa (choc takze cielesna). Praca jest zarowno 'materialistyczna' jak i duchowa (jezeli rozwija, jezeli jest spelnieniem swoich zdolnosci, zwlaszcza praca umyslowa, np. praca naukowa, programowanie, pisanie ksiazek czy poezji, dzialalnosc artystyczna, podrozowanie i opisywanie swiata, itd)

Pewnie ze wartosci duchowe sa najwazniejsze, ale ja jestem zwolennikiem podejscia 'holistycznego': wszystko jest istotne. Dawno juz Maslow opracowal piramide potrzeb ludzkich, i ciezko nie zgodzic sie z tym, ze aby myslec o wyzszych sprawach trzeba chociaz miec co jesc. Natomiast posrod wyzszych spraw mozna wybierac: ktos moze np. nie zalozyc rodziny i zostac ksiedzem, albo zakonnikiem, albo mnichem w jakiejs innej religii (np. buddyzm, taoizm), i uwazac to za spelnienie swego zycia. Dla innego najwazniejsza jest rozwijajaca praca, dla innego rozdina, i kazda z tych osob rozwija sie duchowo, doswiadcza wyzszych przezyc i uczuc.

Wulgaryzm niszczy estetyke?

Oj tak ... :( Byla kiedys w Polsce germanizacja; byla tez rusyfikacja; teraz mamy GOBLINIZACJĘ społeczeństwa - coraz więcej ludzi zachowuje się jak tolkienowscy orkowie; kto orientuje się w tematyce tolkienowskiej to rozumie o co chodzi; z tym, że tolkienowskie gobliny/orkowie nie wyrażały się AŻ TAK brzydko jak niektórzy 'rodacy' na ulicy; to dlatego że Tolkien sam nie mógł sobie takich słów nawet wyobrazić, bo był bardzo kulturalnym człowiekiem; coraz więcej chamstwa, agresji, prymitywizmu ... Goblinizacja postępuje. Ash nazg durbatuluk ;) Niedlugo trzeba sie bedzie zaczac uczyc Czarnej Mowy, aby cos zrozumiec ... To jest okropne, i temu sie trzeba przeciwstawiac.

> Co powoduje takie
> zapotrzebowania, ktore prowadza do evolucje (dewaluacji) tych
> wartosci?

Wiesz, prawde mowiac nie wiem. Moze - mowie zupelnie serio - cos jest w powietrzu? Albo w jedzeniu? Albo w wodzie? W XIII wieku wiekszosc ludzi zachowywala sie jak banda psychopatow, jest na to wiele dowodow; w XX wieku rowniez; co do XIII wieku, to stwierdzono, ze przez wiekszosc czasu ludzie jedli zywnosc zakazona grzybem plesniowym zwanym 'sporysz' (substancje zblizone do wytwarzanych przez ta plesn znajduja sie w narkotyku o nazwie LSD), nie wiedzac nic o tym. Moze w tym wieku dziala cos podobnego ?? Bo nie chce mi sie wierzyc, aby ci sami ludzie, ktorzy w XIX wieku budowali potege Europy, w XX tak z wlasnej woli rzucili sie do wzajemnego wyrzynania w wojnach (a II wojna swiatowa jest w ogole nieporownywalna z czym kolwiek; nazisci to byl rezim poprostu kanibalski, gdzie mordowanie ludzi bylo naczelnym celem; w prawie kazdej wojnie wczesniej chodzilo tylko o podboj, nie o planowe mordowanie cywili, choc bezprawia bylo duzo oczywiscie)

> Co niszczy religie?

Mysle, ze same instytucje religijne. Dlaczego np. Kosciol Katolicki oraz niektore koscioly protestanckie upodobaly sobie w swoim czasie zwalczanie swobodnego podejscia do seksu? Zrobil ze stosunku do tych spraw wyznacznik moralnosci? To spowodowac moglo, ze ludzie odwrocili sie od wiary, bo natury nie ma sensu zwalczac, i tak sie z nia nie wygra. A mozna bylo skierowac ludzka uwage na problemy _prawdziwej_ moralnosci: uczciwosci, prawosci, porzadnosci wobec innych, dotrzymywania umow, splacania dlugow (rowniez wdziecznosci), i innych zasad wyrazajacych sie w Zlotej Zasadzie: "traktuj innych tak, jak chcialbys aby traktowali ciebie", czyli :nie rob krzywdy, badz porzadnym czlowiekiem. Mozna byc porzadnym czlowiekiem i jednoczesnie np. uznawac seks przedmalzenski, zyc z kims bez slubu.

Poza tym, oczywiscie, dekadencja jako taka ...

> Czy postepujacy materializm powoduje, ze coraz wiecej mlodych
> ludzi popada w depresje?

Niewatpliwie. Ale przede wszystkim jednak, brak szans i nadziei. W Polsce ciezko cos wielkiego zdzialac, zwlaszcza gdy sie jest na wskros uczciwym, niechetnym do jakichkolwiek nieczystych ukladow, niedajacym i niebioracym lapowek, itd. A wiec ludzie widza, ze albo moga przejsc na 'ciemna strone mocy' albo zyc szaro; czesc wyjezdza. Depresje sa nieuniknione. Glownym ich sprawca, jak mysle, jest dzialalnosc, polityka rzadu i innych instytucji panstwowych, ktore utrudniaja ludziom zycie jak moga; gdyby podatki byly niskie, a zus zostalby zastapiony prywatnymi ubezpieczeniami jak w Chile, zaraz gospodarka ruszylaby do przodu, i ludzie mieliby lepsze nastroje (tak jak byly one znacznie lepsze na poczatku lat 90x).

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jesli chodzi o moje ulubione polskie potrawy, to (kolejnosc sie nie liczy):
- schabowy
- bigos (najlepiej taki prawdziwy, z miesem)
- kolduny (heh, wiem ze sa one 'litewskie' ale Litwa tez byla polska, prawda? nawet Mickiewicz pisal "Litwo, ojczyzno moja" :), w ogole moja rodzina jest z Kresow, wiec tradycje mamy tamtejsze)
- zupa grzybowa z grzybow lesnych (podgrzybki, opienki, prawdziwki, co tylko jadalnego sie trafi, generalnie nie blaszkowego z wyjatkiem opieniek)
- kiszka ziemniaczana (kolejna potrawa kresowa), pycha; podobnie babka ziemniaczana pieczona (za plackami raczej nie przepadam, za tluste). w Gdansku jest do kupienia w kilku sklepach miesnych: kiedys byla w sklepach firmy Mal (nie wiem czy nadal jest), teraz bywa w sklepie miesnym w centrum Gdanska, kolo salonu Ery (tam 'po schodkach', na lewo od salonu i parkingu podziemnego, jesli ktos wie o czym mowie; niedaleko City Forum)
- pare potraw wigilijnych, wsrod ktorych KROLOUJA pierozki: nie jakies tam uszka, ale duze pierogi, rozmiaru zwyczajnych rogalikow z piekarni, zrobione z ciasta drozdzowego, nadziewane farszem z kapusty i grzybow (bez miesa bo to Wigilia). ale jem je tylko na Wigilie.

moj ulubiony polski trunek: miód pitny. Najlepsze tradycje i PYSZNA sprawa, SWIETNY napoj, trzeba go rozreklamowac na swiecie, aby nie myslano ze Polacy tylko wódkę chleją, no i aby zarobić na tym miodku.

moj ulubiony polski napoj bezalkoholowy (a raczej - niskoalkoholowy): kwas chlebowy.

A Ty co lubisz najbardziej ??

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No, no, ciekawe.
Ja wole jednak schabowego od golonki, no chyba ze to "chude" z golonki. A w ogole to sie zastanawiam jaka podjac decyzje... wazna decyzje... ba...
A to wszystko i tak pewnie tak malo wazne, ze nie ma czym sobie glowy truc. Ech, tak sobie marudze, bo pewnie na tym forum i tak tylko niedobitki, wiec co mi szkodzi, moge sie podzielic bolem mojej egzystencji.
Tak to jest, ze czasami sie zastanawia czlowiek, co jest w zyciu wazne, a co mniej wazne. Hmmmm tak mi sie wydaje, ze najwazniejsze w zyciu, to umiec odrozniac jedno od drugiego.

Sorry, ze nie na temat, ale na muzyce country znam sie jak swinia na gwiazdach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Okazalo sie jednak, dzieki bogu, ze oprocz fizjologii i postepujacego materializmu istnieja ciagle jeszcze inne nurtujace sprawy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp napisał(a):

> Jescze Giuliani i obywatelska postawa.
>
> Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy
> pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze
> wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy
> profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem,
> ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej
> popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic
> prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale
> nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.

Hep, widze ze niezbyt duzo wiesz o Giulianim :( Nawet, rzeklbym - bardzo nieduzo; tylko to, co mowi propaganda mu przeciwna :)

A prawda jest taka, ze :
1. Giuliani zmniejszyl drastycznie grozna przestepczosc wszelkiego rodzaju w NYC
2. Giuliani obudzil w Nowojorczykach poczucie solidarnosci, wspolnoty i przyjazni; poprzez 'odsmiecenie' NYC (wyrzucenie z niego mafijnych i bandyckich smieci) przywrocil mu sluszne miano Stolicy Swiata; stolicy, w ktorej ludzie zyja bezpiecznie
3. Giuliani uratowal ok. 37000 osob z wiez WTC; gdyby nie jego genialna organizacja policji i strazy pozarnej, to zamiast ok. 3000 zgineloby ok. 40000 ludzi (wszyscy, ktorzy tam byli). IMHO powinien dostac za to Pokojowa Nagrode Nobla (ktora przyznaje sie osobom ratujacym pokoj i zycie ludzi)
4. Nowojorczycy _UWIELBIAJA_ Giulianiego; kochaja go poprostu; wystarczy spojrzec na zdjecia czy transmisje z jakichkolwiek jego spotkan z obywatelami NYC; po 11/09/2001 jego popularnosc wzrosla, gdyz naprawde wykazal sie swietna postawa
5. to Nowojorczycy _sami_ chcieli Giulianiego na 3cia kadencje, ale on osobiscie zrezygnowal (z powodow zdrowotnych i osobistych, glownie); to Nowojorczycy wniesli projekt lokalnej ustawy (mozna tak w USA; miasta maja duza autonomie, powiaty (counties) tez, az do stanow), ktora umozliwilaby mu to. Wybrali Bloomberga tylko dlatego, ze Giuliani go w pewnym sensie 'namascil' jako swego nastepce, mimo ze Bloomberg to demokrata a Giuliani - republikanin.


> Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba
> najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy
> sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych.
> Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes
> sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby
> uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie
> nieprzyjemna i obrzydza zycie.

Mi tam sie podoba 'niemiecki porzadek' (tez tam bylem i mam tam znajomych), poczynajac wlasnie na duzym poczuciu bezpieczenstwa, poprzez grzecznych kierowcow, ktorzy zatrzymuja sie zanim jeszcze zdaze wejsc na jezdnie, konczac na czystych, wysprzatanych ulicach, na ktorych kazda plytka chodnikowa jest _rowna_ wobec innych, na ktorych wszystkie domy sa porzadnie odmalowane i umyte (samochody tak samo). Porzadek wolnosci nic nie przeszkadza - Niemcy sa tez bardzo tolerancyjni, wobec roznych stylow zycia, przekonan, zachowan (widzialem np. dorosle osoby jezdzace na hulajnogach; u nas nikt by sie raczej nie odwazyl), wygladu (zielone czy rozowe wlosy, dready, kolczyki itd sa tam bardzo popularne). Wolnosci jest tam znacznie wiecej niz w Polsce, bo wiekszosc nie patrzy na innego czlowieka bykiem tylko dlatego,z e 'dziwnie' wyglada, wyznaje jakas 'dziwna' religie czy nawet dziwnie sie zachowuje.

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0



A kto tworzy historię? Sztuki też? A obecnie? Czy to nie jest kwestia reklamy? Hałasu, często sztucznie tworzonego, wokół artysty?

Zgodzę się że pewne obrazy, dźwięki, sceny, wiersze, książki są bardziej ciekawe od innych. Przemawiają do mnie dużo mocniej i trafiają celniej. I bardzo często powodowany narcyzmem deprecjonuję pewne dzieła sztuki wychwalając inne. Tylko że, na spokojnie to piszę, nie mam prawa wartościować. Równocześnie odmawiam tego prawa krytykom i innym hochsztaplerom. Powiadam ja nie jestem w stanie ocenić czy Dostojewski Fiodor napisał doskonalszę powieść, głębiej oddał stan ducha człowieka, czy bardziej precyzyjny był Henry Miller. Czy Ty byłabyś w stanie takie rzeczy stwierdzić?

Sztuka jest wartościowana. Zgoda. Mnie się jednak wydaje że oceniając wartość dzieła, kierujemy się najczęściej rozumem. Szukając za i przeciw.
Szukając konkretu, tam gdzie konkretu być nie może. Bo sztuka to idee, wymykające się racjonalizmowi.

Cholercia czasu nie mam ale spróbuję wrócić do tematu

pozdrawiam Kaczorku
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myslalam sobie, ech bedzie bezstresowo, bez zadnych glebokich tekstow, pewnie o tym kto lubi kotleta schabowego, a kto woli golonke albo rozwazania czy wazniejszy seks, czy wazniejsza milosc, a tu prosze cos innego. Kto by pomyslal.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paw napisał(a):


>
> A co do wartościowania literatury czy muzyki czy dzieł
> filmowych. Nie ważne jest w jaki sposób człowiek (muzyk,
> rezyser, aktor, pisarz) wypowiada się. Ważne żeby to było jego.
> Z całym szacunkiem ale wydaje mi się szalone pisanie że twórcy
> science fiction czy muzycy metalowi są gorsi od innych,
> powszechnie szanowanych i klasycznych wręcz autorów. Bo kto mi
> powie czy bardziej wartościowe są dzieła Woody Allena czy
> Davida Lyncha? Leonarda Cohena czy Milesa Davisa? Philpa Dicka
> czy Marqueza? Jimi Hendrixa czy Paula Simona? Czy można to
> położyć na szali i odmierzyć? I kto do cholery miałby to robić?
> Każdy z nich, mimo że wiele rzeczy (w tym sam stosunek do życia
> i tworzenia) ich różni to jednak wyraża sibie w sposób pełny i
> oryginalny. A że w inny sposób?? Śmiem twierdzić że to tylko
> lepiej. Dla nas. Dla odbiorców.

Nie zgodzę się do końca...
Różnorodność form sztuki zawsze była podstawą do tego, by zastanawiać się, co sztuką jest, a co nie i dalej, co jest 'dobre', a co 'złe'. Istnienie kanonów w sztuce, czy 'klasyki' świadczy o tym, że sztuka była i ciągle jest wartościowana, stąd odwieczne podziały na kulturę niską i wysoką, elitarną, masową itd.

To, że sztukę można i wręcz należy wartościować jest najlepiej uwidocznione w historii, każda artystyczna dziedzina, każdy okres, prąd, trend ma swoich wybitnych przedstawicieli, którzy w jakiś sposób zasłużyli sobie, lub też nie, na miano najlepszych, czyli ich dzieła uznano za bardziej wartościowe od innych.

Pytanie jest takie- jak to się dzieje? Wśród ludzi, którzy 'zawodowo' zajmują się ocenianiem sztuki istnieje odwieczny spór o to, czy są jakiekolwiek obiektywne kryteria wartościowania, czy może wyznaczniki sztuki 'dobrej' i 'złej' to przypadkowy szereg czynników, które jedne dzieła umieszczaja w kanonie, a drugie skazują na zapomnienie, czyli, co zadecyduje, że np. za 20 lat wszyscy będą znali grupę Myslovitz i uważali ich za wybitnych 'klasycznych' artystów, a mało kto będzie w ogóle kojarzył Raz Dwa Trzy. Być może za jakiś czas Beata Kozidrak zostanie okrzyknięta chlubą polskiej muzyki, a Marcin Świetlicki anachronicznym gryzipiórkiem i beznadziejnym wokalistą. Równie dobrze techno może sie okazać chwilowym wybrykiem natury, a hip-hop elitarną kulturą najwyższych lotów.

Fakt, że mało kto akceptuje wszystkie przejawy sztuki nie tylko świadczy o zróżnicowanych preferencjach i upodobaniach, ale też o naturalnej potrzebie wartościowania. Każdy przekaz artystyczny znajdzie swojego odbiorcę, każdy artysta będzie miał swoich wielbicieli, ale nie znaczy to, że każda forma sztuki jest na równi dobra. I o tym świadczy historia.
pozdrawiam :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jescze Giuliani i obywatelska postawa.

Najwieksza mafia to jest ta aktualnie przy wladzy. Przy pretekscie walki z terroryzmem tak okradaja narod z bilinow, ze wczesniejsze mafie wygladaja przy nich jak amator przy profesjonaliscie. Giuliani jest profesjonalnym karierowiczem, ktory wykorzystal smierc tysiecy dla podniesienia wlasnej popularnosci. Probowal nawet tak to wykorzystac zeby zmienic prawo i znowu sie wybrac. Media - tak, ale nowojrczycy wcale nie sa zachwyceni nim. Propaganda - jak najbardziej.

Obywatelska postawa, taka na Twoj wzor, mysle, istnieje chyba najbardziej w Niemczech. Czujesz sie tam jak bez przerwy sledzony, taka to wolnosc. Bylem, widzialem, mam tam znajomych. Problem z ta postawa obywatelska jest taki, ze jak jestes sledzony to tworzony jest bank informacji o Tobie, glownie zeby uzyc przeciwko Tobie. Och ta dyscyplina niemiecka jest wrednie nieprzyjemna i obrzydza zycie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiele prawdy tutaj sie pisze. Paw szczegolnie pokazal dobra analize.

Niektorzy mowia, ze "wyjatki potwierdzaja regole".

Elvis Presley (chociaz bardziej zaslynal jako King of Rock&Roll) i Jimy Hendrix (tez nie country) to sa niewatpliwie wielcy i prawdziwi artysci. Paula Simon (etniczna muzyka) jest malo znany ale niezly.

Tak, czesto sie uogolnia bo nalezy miec opinie aby dokonywac wiele decyzji. Nie starcza jednak czasu na analize wszystkich wyjatkow, a zycie musi sie toczyc dalej.

Wielu dokonalo by wyboru obrazu nieznanego malarza cukierkowatych jelonkow na rykowisku ponad najlepszymi dzielami Picaso. Kicz istnieje rowniez w innych dziedzinach sztuki. Poezja wychwalajaca Mao Tzetunga moze byc przykladem tego. Oczywiscie, nie kazdy obraz jelenia jest kiczem z definicji, tak jak z reszta Willie Nelson, Roy Orbinson (znalazlo by sie jeszcze paru przedstawicieli country) sa tez uznanymi artystami (wg mnie). Ciekawe pytanie wiec sie nasuwa: czy kicz dla jednego moze byc arcydzielem sztuki dla drugiego i na odwrot. Czy istnieja jakies obiektywne kryteria. Otoz mnie sie wydaje, ze kicz jest kiczem i arcydzielo jest arcydzielem, a jak ktos ma odwrotna opinie to trudno, ja mu drogi zachodzic nie bede ale tez nie bede podazal za nim. Zdecydowana wiekszosc istniejacej muzyki country spowodowala, ze nie bede tracil czasu na analizy wyjatkow w podjeciu decyzji czy warto pojsc na taki koncert. Juz mnie tam nikt nie zobaczy, chyba ze Elvis narodzi sie jeszcze raz. Rowniez moj czas jest zbyt cenny zeby analizowac rap. Kicz jest kiczem i takim zostanie. Bez uogolniania zawsze mozna miec racje, ale rowniez przy tym nie podejmuje sie zadnych decyzji przez zagmatwanie w wyjatkach. Tak jak ci co nie pracuja to nie popelniaja zadnych bledow za wyjatkiem tylko jednego (nie pracowania). Latwo jest gadac i zawsze miec racje. Podejmowanie decyzji jest konieczne i wiaze sie z uogolnianiem i tym, ze zawsze moga Ci udowodnic jakis blad. Na tej zasadzie nie bede tracil czasu z fanatykami country i rapu. Niestety, tutaj jest tak, ze jak ktos slucha country to naogol jest tam zaklasyfikowany i innej muzyki juz nie uznaje, uogolniajac, tacy szczegolnie sa malo tolerancyjni. Bardzo podobnie jest z rapem, ktory jest domena czarnych.

Apropos Tytanica, tak jak Pearl Harbor, to trzeba ogladac w kinie na najwiekszym ekranie i ze "surrounding sound" zeby podziwiac acydzielo specjalnych efektow polegajacych na realizmie (w przeciwienstwie do wojen gwiezdnych, czy Jurassic Park) inaczej, samo romansidlo ma istotnie malo do zaoferowania.

Niestety, opanowane propaganda media nie sa zainteresowane pokazywaniem dobrej sztuki, a sczegolnie roznych innych kultur.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
paw, moge napisac tylko jedno: masz 100% racji ... Zwlaszcza podobal mi sie akapit o roznorodnosci form wyrazu tej samej tresci.

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pimp napisał(a):

> U mnie jeszcze dosc wczesnie i czekam na moja lady.
>
> Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i
> wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.

Fajnie.

> Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze
> zwolennikiem country music.

Hmm. Czyzby stereotypy byly az tak wazne dla Ciebie? Tak wazne, aby odrzucac kogos zanim go/ja poznasz? To nie swiadczy za dobrze o kimkolwiek, Pimp. Z calym szacunkiem. To zwykly brak tolerancji.

> Sa to zwykle ludzie tak prymitywni
> jak ta ich muzyka.

A ja znam w ogole niewiele osob lubiacych country, ale sa to ludzie naprawde na poziomie. Metali tez paru znam, tez bardzo na poziomie. Nie ocenialbym nigdy nikogo na podstawie muzyki, ktorej slucha, Pimp. Chocby bylo to techno (ktorego nie cierpie najbardziej ze wszystkich gatunkow) czy disco-polo (drugie po techno w 'niecierpieniu' jesli o mnie chodzi).

> Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem
> co sie im popsul i stanal na drodze,

No coz :) Kazdy ma jakies problemy, jednego rzuci dziewczyna, drugiemu popsuje sie samochod :) i jak dotrze do domu (aby sie upic z zalu ze rzucila go dziewczyna:)), albo do nowej ukochanej, ktora ukoi jego zal? :) Normalna sprawa ... I obecna nie tylko w muzyce country, prawda?

> a aktualnie o patriotyzmie
> busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga
> patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co
> popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o
> wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.

A jesli chodzi o poparcie dla wojny to w ogole inna sprawa; niemniej sa tez muzycy country przeciwni wojnie ... I zwolennicy wojny nielubiacy country. Wiec nie uogolniaj.

> Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all
> night.

Generalnie tak jest, ale tez nie zawsze. Bywaja wyjatki, np. Gangsta Paradise - utwor, ktory ukazuje wlasnie bezsens gangsterskiego sposobu zycia.

> Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to
> rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie
> jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak
> irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty,
> czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.

Widzisz. Kazdy ma jakies swoje dziwactwa, "zboczenia" itd :) Ale zeby oceniac na tej podstawie czlowieka? Nabierac do niego uprzedzen? Sorry Pimp, ale tak zachowuja sie ludzie o ograniczonych horyzontach myslowych. Mam nadzieje, ze Ty do nich nie nalezysz. Zastanow sie wiec, nim cos takiego powiesz.

> Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie
> pasuje.

A dlaczego? To sci-fi, ktore czytam lub ogladam, to wlasnie literatura najwyzszych lotow; to literatura zmuszajaca do zastanowienia sie, dajaca dobra rozrywke i dobre wzorce, pobudzajaca wyobraznie co do przyszlosci (jest to generalnie literatura futurystyczna przeciez); i wiesz co jeszcze? Sci-fi coraz czesciej jest 'zapowiedzia' tego, co w nauce i technice wydarzy sie za pare lat. Tak bylo np. z robotami, rzeczywistoscia wirtualna, lotami kosmicznymi, komputerami; tak jest jesli chodzi o pewne najnowsze teorie fizyczne (ale mniejsza z tym, to sprawy zbyt skomplikowane, sam malo znam sie na fizyce). Sci-fi zdecydowanie pasuje do inteligentnych ludzi, ktorzy nie boja sie myslenia, wyobrazania, wyzwan, nowych horyzontow.

> No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu
> "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim
> Ty niewatpliwie jestes.

Piszesz znow o stereotypach. A co do "donoscielstwa", to moim zdaniem znowu do inteligentnego czlowieka (ktorym niewatpliwie Ty jestes) nie pasuje stwierdzenie, ze prezydent miasta sam powinien sobie poradzic z przestepczoscia, i ze to sie 'samo wyklaruje, i nie trzeba tego przyspieszac donosicielstwem'. Drogi Pimp'ie, donoszenie na groznego przestepce (pisze: groznego, a nie np. kogos kto hoduje psa bez rejestracji i popelnia wykroczenie; na tych, ktorzy lamia jakies przepisy ale krzywdy nikomu nie robia rzeczywiscie nie nalezy donosic) to czesto ratowanie niewinnych obywateli, ktorzy padli ich ofiara; to pomaganie innym _ludziom_ w dochodzeniu do sprawiedliwosci. Pomysl, ze tez moglbys pasc ofiara przestepstwa, i wtedy dziekowalbys Opatrznosci (czy czemus/komus innemu w co wierzysz) za "donosiciela" ktory "zakablowalby" policji (np. z telefonu komorkowego), ze banda wyrostkow wlasnie na Ciebie napadla, i policja mogla zareagowac. Albo pomoglby w ustaleniu sprawcy wypadku, ktory potracilby Ciebie gdy przechodzisz na zielonym swietle na przejsciu dla pieszych. Pimp, NIGDZIE na swiecie nie udalo sie zwalczyc przestepczosci BEZ wspolpracy obywateli! Giuliani w Nowym Jorku swoj sukces zawdziecza tym, ze ludzie - osmieleni lepsza dzialalnoscia policji - SAMI zaczeli ja informowac o bandytach, zlodziejach, mordercach, gwalcicielach, sprawcach wypadkow samochodowych, mafiosach (wiekszosci lokali i handlowcow udalo sie wyzwolic spod jarzma mafii, dzieki Giulianiemu) natarczywych zebrakach, graficiarzach niszczacych cudza wlasnosc (publiczna lub prywatna), agresywnych narkomanach i pijakach, itd. Jesli 'zwykli' obywatele beda obojetni, to nawet stu prezydentow miast zebranych razem nic nie zrobi. Tu chodzi o porzadna, obywatelska postawe, ktora w niektorych innych krajach sie chwali i promuje, i tak powinno byc tez u nas.

> Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie
> dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The
> Pianist, to trafia sie raz na pare lat.

Titanic? Kompletna szmira (to oczywiscie moje zdanie). Inne filmy, ktore wymieniles, byly swietne. Ja bym dodal jeszcze: Jurassic Park I (od niego zaczela sie 'rewolucja' efektow specjalnych, ale mial tez glebszy przekaz), Matrix I, Solaris, Lista Schindlera, Wladca Pierscieni (I i II, czekam na III!!), Gladiator, Tanczacy z Wilkami, Masz wiadomosc.

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0



Dla mnie w życiu najwazniejszy jest cel. Coś co widać na końcu dłuuugiego korytarza jakim jest życie. I jest zupełnie obojętne co konkretny człowiek obierze sobie za spełnienie. Może to być miłość, szczęście, rodzina, sztuka, podróże, praca. Generalnie ta rzecz i właśnie ta która usprawiedliwi nas z błędów w godzinie unicestwienia.

Co do muzyki i country...

Ja rozumiem, że "rednecki". Ja rozumiem, że wieśniaki z Ohio, ale nie deprecjonowałbym muzyki country tylko dlatego że nie podobają Ci się skórzane buty chłopaków w knajpach na amerykańskiej prowincji.
Bob Dylan, Johnny Cash (ma w dorobku współpracę z U2 chociażby), Willie Nelson, Elvis Presley (przedostatnio nawet Metallica ;-)) to Artyści którzy zacnie reprezentowali ten gatunek muzyczny, albo wręcz go tworzyli.

Ale cóż to jest stereotyp. Nie lubię country, więc człowiek, zwolenniczak tego rodzaju muzy musi być wieśniakiem. NIe, nie to żebym zaczał krytykować Ciebie. Stereotyp to po prostu jawne ułatwienie sobie życia, wyłączenie rozumu. I każdy tak ma. TO naturalny mechanizm psychologiczny, mający na celu wyeliminowanie setek bodźców. Gdybyśmy mieli zastanawiać się i interpretować każdego napotkanego człowieka. Próbować go poznać, żeby wyrobić sobie o nim pogłębioną opinię to zwariowalibyśmy.

A co do wartościowania literatury czy muzyki czy dzieł filmowych. Nie ważne jest w jaki sposób człowiek (muzyk, rezyser, aktor, pisarz) wypowiada się. Ważne żeby to było jego. Z całym szacunkiem ale wydaje mi się szalone pisanie że twórcy science fiction czy muzycy metalowi są gorsi od innych, powszechnie szanowanych i klasycznych wręcz autorów. Bo kto mi powie czy bardziej wartościowe są dzieła Woody Allena czy Davida Lyncha? Leonarda Cohena czy Milesa Davisa? Philpa Dicka czy Marqueza? Jimi Hendrixa czy Paula Simona? Czy można to położyć na szali i odmierzyć? I kto do cholery miałby to robić? Każdy z nich, mimo że wiele rzeczy (w tym sam stosunek do życia i tworzenia) ich różni to jednak wyraża sibie w sposób pełny i oryginalny. A że w inny sposób?? Śmiem twierdzić że to tylko lepiej. Dla nas. Dla odbiorców.

A filmów produkuje się całe mnóstwo. W tym sporo dobrych. Tylko dostępność jest utrudniona. Polecam kino irańskie na ten przykład. No ale u nas nie uswiadczysz kinematografii rodem z Teheranu....


pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie jeszcze dosc wczesnie i czekam na moja lady.

Tez lubie Pink Floyd, takze Eagles, Almond Bro's, Boston i wiele innej dobrej muzyki, ktora m.in. wymieniles.

Jakos nie wyobrazam sobie zebym mogl sie zaprzyjaznic ze zwolennikiem country music. Sa to zwykle ludzie tak prymitywni jak ta ich muzyka. Szczegolnie spiewaja o placzu nad truckiem co sie im popsul i stanal na drodze, a aktualnie o patriotyzmie busza, ktory wie jak nalezy zabijac arabow podczas gdy flaga patriotycznie faluje im na wietrze. Nienawidze tych co popieraja wojne, za szkodliwy prymityw i za dbanie tylko o wlasna d-e, a country music to nie lubilem jeszcze wczesniej.

Rap nic tylko belkocze o zabiciu bialego czlowieka i f-ing all night.

Tutaj te same redneki co sie rozkoszuja w country music to rowniez pasjonuja sie sc-fi typu Star Trek. Moje uprzedzenie jest m.in. podyktowane zwykla strata czasu. Tak samo jak irytowalo mnie, ze wielu moich znajomych w europie gra w karty, czesto po nocach i nie jest to nawet bridge.

Przy tej gali, ktora wymieniles, jakos sci-fi mi do Ciebie nie pasuje. No ale nie ma idealow, rowniez wg mojego stereotypu "donosicielstwo" nie pasuje do inteligentnego czlowieka jakim Ty niewatpliwie jestes.

Istotnie, coraz mniej interesujacych filmow produkuje sie dzisiaj. Taki Forrest Gump, Cutch me if you can, Titanic, The Pianist, to trafia sie raz na pare lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeszcze dodam (i zaraz ide spac; naprawde:)):
zapomniales o kulturze filmowej. Moim zdaniem (znow subiektywna opinia oczywiscie): obecny film jest niszczony przez: filmy-tasiemce 'policyjne' (99% jest beznadziejna) i sitcomy (czyli 'telenowele'), czyli generalnie: przez to, co podaje telewizja. Nigdy moze za wysoko nie latala, ale wez nawet seriale z wczesniejszych lat - i posmiac sie bylo z czego (np. "Ed, kon ktory mowi", "Allo allo", "Tak panie ministrze"), i poogladac co nieco (tu seriale sci-fi: Star Trek, Babylon V, Firefly, Czerwony Karzel, itd). A teraz? teraz to ja TV w ogole nie ogladam ...

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeszcze taka uwaga co do muzyki: country to rzeczywiście, moim zdaniem (bo tu tylko zdania się liczą, obiektywnych opinii być NIE może! pamiętajmy o tym.... ) to przeważnie kicz; takie śpiewanie do kotleta _niby_ o Dzikim Zachodzie (a w rzeczywistości najbardziej 'dzikozachodni' jest strój w którym 'gwiazda' występuje w teledysku, hehe:)). _Prawdziwą_ muzyką z dzikiego zachodu jest folk amerykański, w szczególności zaś bluegrass (sporo fajnych nagrań BG znajdziesz tutaj: http://www.iuma.com, jako 'genre' (gatunek) wybierz 'bluegrass' - duzo piosenek i za darmo do sciagniecia; ale uwaga, nie wszystko jest w tym stylu; BG to muzyka amerykanskich gorali z Appalachow, tak na marginesie :) w brzmieniu mocno przypomina ... dobra, sam sprawdz. :)

a co do jazzu ... fajna muzyka, ale generalnie jak dla mnie za spokojna. No chyba ze swing. Czasem lubie posluchac, generalnie jednak potrzebuje muzyki ktora mnie _pobudza_; klasyka - jak najbardziej, jest mnostwo pobudzajacych utworow ... wystarczy ktorakolwiek symfonia Beethovena. Albo cos z Grigga (np. genialne "W grocie u Krola Gor", ktore 'przesladuje' mnie od kiedy w dziecinstwie gralem w Manica Minera na ZX Spectrum+,hehe:) (nadal grywam, mam wersje na PC), albo np. Wagnera (nic mnie nie obchodzi ze nazisci wykorzystywali jego muzyke; on ja tworzyl znacznie wczesniej niz powstala ta chora ideologia). Albo niektore utwory Chopina (mazurki chociazby). blues pobudza, szczegolnie taki 'rytmiczny', podszyty rock and rollem ... uwielbiam taka muzyke, zwana tez 'muzyka drogi' albo 'rebel country'.

Jesli chodzi o rocka, to moim zdaniem trzeba miec specyficzny rodzaj wrazliwosci, a tez sie znajdzie dla siebie duzo dobrego. Rapu milosnikiem nie jestem. Jak widzisz, wszystkie opinie sa subiektywne, i takie maja byc (bo inaczej nie da sie dyskutowac o gustach:))

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jaka tam wojna :) wojny to szabla zardzewiala i nie widziala ;)) kiczem jest większość nie-sci-fi literatury współczesnej, zwłaszcza romansidła i tym podobne sprawy.

a co do rocka, to są też takie ambitne zespoły jak np. King Crimson czy Pink Floyd.

Pozdrawiam!!
Krzysiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry