Widok
ja też nie widzę nic złego w tym, że Młodzi chcieliby, żeby chociaż w pewnym stopniu poniesione koszty im się zwrociły (sama do takowych należę) - nie o to mi tutaj chodziło
miałam na myśli raczej postawę gości - tych co wyznają zasadę: "a po co dawać więcej!? - i tak powinni się cieszyć, że im za wesele oddamy..."
taka postawa chyba jednak mija się z pierwotnym celem dawania prezentów, jak sądzę...
sama nie raz musiałam dłuuuuuuuugo zbierać, żeby móc komuś nie tylko "oddać" co za mnie zapłacił, ale rownież - co chyba jest tutaj ważniejsze (?) - sprawić przyjemność, i nie było łatwo (moje dochody jako studentki są bliskie zeru, chociaż bardzo się staram :))) ), ale za to nikt nie odbierze mi satysfakcji i samozadowolenia, że w ten sposob mogłam komuś pomóc i może chociaż trochę ułatwić start na Nowej Drodze Życia :D i właśnie dlatego uważam, że jeśli ktoś ma dać to, co mu zbywa, to lepiej, żeby wogóle darował sobie tego typu prezenty
pozdrawiam i mam nadzieję, że nikogo moją opinią nie uraziłam ;)
miałam na myśli raczej postawę gości - tych co wyznają zasadę: "a po co dawać więcej!? - i tak powinni się cieszyć, że im za wesele oddamy..."
taka postawa chyba jednak mija się z pierwotnym celem dawania prezentów, jak sądzę...
sama nie raz musiałam dłuuuuuuuugo zbierać, żeby móc komuś nie tylko "oddać" co za mnie zapłacił, ale rownież - co chyba jest tutaj ważniejsze (?) - sprawić przyjemność, i nie było łatwo (moje dochody jako studentki są bliskie zeru, chociaż bardzo się staram :))) ), ale za to nikt nie odbierze mi satysfakcji i samozadowolenia, że w ten sposob mogłam komuś pomóc i może chociaż trochę ułatwić start na Nowej Drodze Życia :D i właśnie dlatego uważam, że jeśli ktoś ma dać to, co mu zbywa, to lepiej, żeby wogóle darował sobie tego typu prezenty
pozdrawiam i mam nadzieję, że nikogo moją opinią nie uraziłam ;)
To wszystko tak naprawde zalezy od "wszystkiego"! Ja sama raz mojemu kuzynowi w prezencie slubnym kupilam komplet zegarkow za 1200zl.Innym razem na innym slubie mojego innego kuzyna musialam sie zmiescic z prezentem za jakies 200zl, poniewaz nie mialam innej mozliwosci finansowej, nie ukrywam, ze mialam potem kaca, ze tak malo dalam. Generalnie przyjmuje sie zasade, okolo 300zl na pare (cenu menu). Wiadomo jak ktos nie ma i tak nie da, i nic na to nie poradzimy. I kasa i prezenty sa mile widziane. Mimo wszystko uwazam, ze narzucanie z gory gosciom formy prezentow jest malo eleganckie, lecz innego sposobu na unikniecie 3 zelazek nie ma!!! Wydaje mi sie jednak, ze ludzie dokladnie wiedza co maja robic!Po to sa mamy i swiadkowie zeby nam w tym pomoc, zeby to jakos wygladalo :)