Widok
E, moment. Faceci nie są zachowawczy, tylko praktyczni.
Słyszałem o jednej kobitce (na szczęście, to nie Scully ;) , która przed snem smaruje się kremem na noc, nawilżającym, pod oczy, na dekolt, odmładzającym, przeciw cellulitisowi...
... i ja się wcale nie dziwię, że się w nocy ześlizguje z łózka.
A co do facetów... chwalić Boga, w większości swej są na tyle gruboskórni, że mogą chodzić z deszczem na twarzy, na mrozie, spiekocie, prochu i pyle, a najwyżej ich twarz jest bardziej męska (co to znaczy, to nie pamiętam, bo rzadko czytuję plejboja).
Faktem jest, że na męskim ryju pot - to oznacza dobre chłodzenie, mycie mydłem porządnie usuwa brud, spękane usta zdarzają się rzadko, a codzienny peeling (przy okazji golenia)... podrapcie się po ręce (czasem do krwi) i polejcie spirytusem - będziecie wiedzieć, jak to jest.
No chyba, że ktoś ma problemy, to niech się leczy u dermatologa, jakoby się u dentysty albo okulisty leczył. Zero hańby; zastrzyki też są dla ludzi. (Brrr... już wolę sobie wydłubywać drzazgę igłą przez godzinę niż zastrzyk przez 5 sekund)
Mulder
PS. Mój 'imiennik' był kiedyś leczony przez szamana Navahów (Navajo). Po cudownym ozdrowieniu miał zakaz opuszczania namiotu i kąpieli przez 4 dni. I co? "This may ruin my social life" - i tyle. Zdrowe podejście ;)
Słyszałem o jednej kobitce (na szczęście, to nie Scully ;) , która przed snem smaruje się kremem na noc, nawilżającym, pod oczy, na dekolt, odmładzającym, przeciw cellulitisowi...
... i ja się wcale nie dziwię, że się w nocy ześlizguje z łózka.
A co do facetów... chwalić Boga, w większości swej są na tyle gruboskórni, że mogą chodzić z deszczem na twarzy, na mrozie, spiekocie, prochu i pyle, a najwyżej ich twarz jest bardziej męska (co to znaczy, to nie pamiętam, bo rzadko czytuję plejboja).
Faktem jest, że na męskim ryju pot - to oznacza dobre chłodzenie, mycie mydłem porządnie usuwa brud, spękane usta zdarzają się rzadko, a codzienny peeling (przy okazji golenia)... podrapcie się po ręce (czasem do krwi) i polejcie spirytusem - będziecie wiedzieć, jak to jest.
No chyba, że ktoś ma problemy, to niech się leczy u dermatologa, jakoby się u dentysty albo okulisty leczył. Zero hańby; zastrzyki też są dla ludzi. (Brrr... już wolę sobie wydłubywać drzazgę igłą przez godzinę niż zastrzyk przez 5 sekund)
Mulder
PS. Mój 'imiennik' był kiedyś leczony przez szamana Navahów (Navajo). Po cudownym ozdrowieniu miał zakaz opuszczania namiotu i kąpieli przez 4 dni. I co? "This may ruin my social life" - i tyle. Zdrowe podejście ;)
