Widok

przyszła studentka

Nauka Temat dostępny też na forum:
Zarządzanie inżynierskie / Zarządzanie - jest to kierunek na polibudzie. Czy ten kierunek jest godny uwagi czy to jeden z takich aby istniał? Nawiasem mówiąc zastanawiam się po czym dziś można w Polsce dostać prace, która w dodatku nie okaże się wolontariatem:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
30% osiagnac to zaden problem, ale matura bez szału. moja ciocia tez zdawala 7 przedmiotow, przechodzila z sali do sali na kolejne, jak zdawalam mature 10 lat temu to byly komorki i inne chwyty kanapkowe, ale teraz to juz szczyt bezczelnosci, zeby na forum ludzie podawali rozwiazania i jak go nie zlapia to cwaniak zda!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
chodzi o to żeby statystyki rosly 100% magistrów w polsce
a robić nie ma komu(to z kiepskich)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
i jeszcze jedno babka mi mówiła że była mala matura i duża
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak, a teraz jest podstawowa i rozszerzona i nic i tak z tego nie wynika...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zawsze będą mnie bawić osoby naśmiewające się z absolwentów zarządzania. Oczywiście, jeżeli jest to zarządzanie w prywatnej szkole gotowania na gazie to się zgadzam, natomiast w przypadku np. SGH czy Koźmińskiego to zarabiają oni więcej aniżeli absolwenci np. FiRy czy Ekonomii. Nie zapominajmy, że w zasadzie poza ekonometrią reszta przedmiotów (tych ujmijmy tu podstawowych, a więc takich, na których można ugrzęznąć) w zasadzie pokrywa się na ZAR, FIR i EKO. Autorce wątku polecam iść na zaoczne - dzienne mają sens tylko w przypadku np. medycyny, chemii czy architektury, w pozostałych przypadkach mijają się z celem, zaraz pewnie odezwą się budowlańcy - za parę lat ten kierunek będzie miną taką samą na jaką wpadli parę lat temu marketingowcy, automatycy - praca jest dla ułamka absolwentów; polskie uczelnie to inwentarzowe dno - laboratoria, sprzęt, sposób myślenia, generalnie trąci wszystko myszką. Dlatego nawet absolwenci dzienni Polibudy de facto guano potrafią. Wracając do sedna - iść na zaoczne, zaczepić się na 1-szym roku na jakiś choćby darmowy staż, pokazać chęci, potem spróbować choćby za minimalną czegoś w branży, a kiedy już skończysz mgr inż to będziesz znacznie do przodu wobec tych z dziennych. Osobiście dostałem się na dzienne na Ekonomię na UG ale świadomie zrezygnowałem na rzecz zaocznego... zarządzania na SGH. Zaczepiłem się w interesującej mnie branży, a dziś będąc na 3 roku mam już własną, dobrze prosperującą działalność - i nawet zadufani w sobie informatycy już tak pensjami nie błyszczą. Nie mówię, że studia są ciężkie bo nie są, ale dotyczy to całego kraju - egzaminy np. ze statystyki dzisiaj a np. w 90 roku to kosmos, podobnie jak obecna matura z matematyki. Także jak dzisiaj ktoś się chwali, że zaliczył matematykę na studiach na dobrą ocenę, to de facto jest na poziomie maturzysty sprzed kilkunastu lat :) Aha, studia + działalność nie przeszkadzają w imprezowaniu w środku tygodnia z ludźmi z dziennych i nie tylko - to tak jakby ktoś z góry wyrokował, że straciłem młodość. Ale zasada naczelna - musisz wiedzieć czego chcesz, przeczekać na niskiej pensji jakiś czas, byleby to była twoja branża - potem będzie już z górki. Twoi rówieśnicy z dziennych prawdopodobnie w wieku 25 lat nie będą potrafili napisać oficjalnego maila czy obsłużyć faxu a co dopiero mówić o wyższym pułapie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze celem uzupełnienia... moja obecna sytuacja w żadnym stopniu nie jest efektem SGH czy innej uczelni - liczy się osobowość, to co umiesz, zainteresowania, które potrafisz przekuć na pieniądze. I nie musisz skończyć informatyki aby być dobrym informatykiem, tak samo nie musisz skończyć psychologii aby mieć wgląd w czyjąś psychikę :) Postaw na umiejętności praktyczne a dyplom ukończenia studiów niech będzie tylko suplementem twoich umiejętności praktycznych - uwierz, że znam sporo osób, które wybrały moją drogę, i żadna tego nie żałuje. Ale jeżeli koniecznie chcesz iść na dzienne, obrzydza Cię myśl nieotrzymania na start 3 tys. netto na rękę (a nic nie potrafisz), to rób jak uważasz, ale już dziś możesz szukać kontaktu do pakoli z Chelsea. Powodzenia !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja osobiście radzę zainwestować w orzeczenie o niepełnosprawności bo przeglądając oferty pracy mam wrażenie że jest obecnie bardziej przydatne na rynku pracy niż dyplom magistra.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kończąc studia nie masz żadnej gwarancji na nic. I nie jest to wina uczelni, poziomu nauczania, czy Twoja. Po prostu, struktura gospodarki nie generuje takiego zapotrzebowania na specjalistów, w stosunku do ilości zdolnych, ambitnych osób kończących studia. Społeczeństwo wydaje 90% swoich dochodów na rzeczy nie wymagające nakładów pracy specjalistów, jest to żywność, ubiór, rozrywka.

Tak po prostu jest i ani Tusk ani żaden inny Kaczyński na to nie poradzi.

Skończ studia ale bardziej staraj się polegać na sobie, na swojej inicjatywie i aktywności niż na rynku pracy. Umiesz liczyć licz na siebie, ta maksyma jak nigdy staje się dziś aktualna w Polsce. Suma sumarum, praca na własnym garnuszku da Ci więcej pieniędzy, swobody, rozwoju i stabilności niż jakakolwiek praca najemna.

Powodzenia
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie smieje sie z zarzadzania, po prostu slyszalam takie opinie od gdańskich znajomych, sama skoczylam geografie na umk, zrobilam kilka kursów , a pracuję w księgowosci :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Praca w księgowości zwykle lekka nie jest a dużych pensji także nie dają. Więc, dobrze jest traktować pracę jako etap do czegoś lepszego, czegoś własnego. Być może w tym momencie brak na to funduszy, zdecydowania ale z czasem kasiorki przybywa i człowiek jakoś bardziej rezolutny.

Z zarządzaniem jest ten problem, że na tego typu stanowiska w pracy potrzeba kwalifikacji, umiejętności, które trudno jest "zmierzyć", zweryfikować. Chodzi tu np. o dyspozycyjność, zorganizowanie, zarządzanie ludźmi, czasem, itp. Dlatego najłatwiej jest na tego typu stanowiska wciskać znajomych, bo na ich czole nie pisze, że tak na prawdę są leniwi, nie zaradni, upierdliwi a wszelkie braki nadrabiają tupetem. Stąd tak wielu nie kompetentnych ludzi na stanowiskach kierowniczych.

Natomiast taki kto kandyduje na stanowisko powiedzmy chemika w laboratorium musi wykazać rzeczywiste, namacalne umiejętności, których brak nie da się ukryć, zamaskować. Dlatego nie mając znajomości, załatwionej posadki kierowniczej od cioci, lepiej zostać chemikiem. Oczywiście tutaj także nie masz gwarancji zatrudnienia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie ma . moja znajoma skonczyla chemie z dobrym wynikiem, pracowita i dokladna osoba, na staz facet wzial 5 osob, ona miala przedluzony o kolejne 3 miesiace. na starcie im powiedzial, ze bierze z urzedu, 3 miechy i nastepni, bo tak sie oplaca. pracowala potem przez kolejne lata w innej branzy.

ksiegowosc bywa rozna zalezy w jakiej firmie, kasa rzeczywiscie bez szału, a uczyc sie ciagle trzeba i sprawdzac kilka razy po sobie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej Aga!
A możesz zdradzić ile zarabiasz?? Sorki ze pytam ale chce zainwestować w kurs księgowości i zastanawiam sie czy sie zwróci ??? Chociaż w przybliżeniu jesli możesz oczywiście.
Z góry dziękuje
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kurcze odechciewa sie pojscia na jakiekolwiek studia..przyszedl jakos w kwietniu do mojej szkoly prezydent..i wypowiada sie" kto na studia spoleczne? nie bedziecie mieli pracy zadnej.. kto na polibude? nie bedziecie mieli pracy..Kto na prawo? nie bedziecie mieli pracy.. to ja sie pytam jaka łopatologie ja mam skonczyc zeby ta prace miec?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zarabiam średnio, a do tego prawie 2 stowki na bilet metropolitalny. w poprzedniej pracy mialam tyle samo, ale było blisko i wewnetrzny system ksiegowy. teraz ucze sie prawdziwej księgowosci w Symfonii na razie jako pracownik biurowy, kurs bede placic sama 1500zł, ale wiem, ze to inwestycja na przyszlosc i szansa na stanowisko w ksiegowosci juz tak na papierze, wiec mam nadzieje, ze warto. a pozniejsze kursy pewnie jest szansa ze juz za firmowe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzieki!!! Ja na razie jestem za granica ale chciałam zrobić ACCA bo prawdopodobnie jest u nas honorowane????? Mam 11to letnie doświadczenie w finansach i zastanawiam sie czy wracać??? Jest dylemat ale pośrodku zobaczymy. Chciałam wysyłać cv do Lotosu i Doraco ale nie wiem czy sie nawet opłaca bo słyszałam ze trzeba mieć "plecy". Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w lotosie i enerdze to wiem ze swojego przykladu i 2 znajomych, ze sa bardzo wysokie progi, dla nas nie do przeskoczenia mimo certyfikatóww, kursow, szkolen...

ja wrocilam, ale zastanow sie bo bedzie maly szok, jak wrocilam z 2200/ tydzien netto na 1320/miesiac netto to nie wiedzialam na co to wydac najpierw. ja bede robic kurs na jaskowej w stowarzyszeniu ksiegowych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem absolwentem tego wydzialu. Zarzadzanie na PG jest o wiele trudniejsze niz na innych uczelniach dlatego tez trudniej o papierek z tego wydzialu. Inni smieja sie ze wydzial "gier i zabaw" - mowia tak "pseudo wielcy inzynierowie" z innych wydzialow polibudy.
Ja ukonczylem i mam teraz grubo, nie narzekam na kase bo pewnie o to co chodzi, ale sa i tacy ktorzy jeszcze szukaja swojego miejsca...czegokolwiek nie skończysz i tak wszystko zalezy TYLKO I WYLACZNIE od Ciebie.
Powiem tak, mozesz skonczyc niewiadomo jak cudna uczelnie i jak cudny kierunek ale jak sie nie wezmiesz ostro do roboty to nigdy kokosow nie bedzie. A jak sie wezmiesz do roboty a nie bedziesz odliczac tylko 8 godzin w robocie zeby odwalic to jest duza szansa ze do czegos dojdziesz.
Tak naprawde i tak wszystkiego nauczysz sie dopiero jak pojdziesz do pracy...

Pozdrawiam i zycze powodzenia
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzieki absolwent. W końcu jakiś konkret. Z tego co napisałeś wnioskuje ze to nie jest kierunek "dodatek do.." jak wielu ludzi twierdzi. zastanawiam się jednak czy oprucz tego trzeba jakies jeszcze studia skonczyc by miec "jakies" wieksze szanse?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam kumpla po zarządzaniu PG i pracuje na zmywaku w Anglii. Ups, sorki, już nie pracuje, wrócił do kraju i jest na bezrobotnym.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Worker, ten kierunek to faktycznie jest dodatek do ambicji. Jeśli chcesz się kiedyś swoim wnukom chwalić jaki to zdolny byłeś to faktycznie zrób te studia. Jeśli natomiast patrzysz pragmatycznie to naucz się podstaw angielskiego, zrób kurs operatora tokarki sterowanej numerycznie i wyjedź do Norwegii. Będziesz zarabiał jakieś 6-9 tysięcy złotych/m-c, na czysto.

Albo możesz skończyć studia i wrócić na te forum za pięć lat i ponarzekać jaki ten świat jest nie sprawiedliwy. A wnukom i tak nie będziesz musiał się przyznawać, że Ci nie poszło w życiu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Praca

Praca w Trójmieście - jest w ogóle? (44 odpowiedzi)

Witam serdecznie :) Zamierzamy z mężem przenieść się na drugi koniec Polski, czyli do Was :) Jest...

do góry