Widok

przywitanie pana mlodego?

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
czesc
Dziewczyny ja juz sie troche w tym wszystkim pogoubilam.A wiec przyjezdza pan mlody w dniu slubu pod dom pani mlodej wchodzi z kwiatkami wrecza jej je pozniej blogostwienstwo i albo plener albo do kosciolka.tak zawsze myslam ze jest ale nie dawno dowidzialm sie ze przyjezdza pan mlody robia mu bramie na wykupienie panny mlodej ona go wita w jakies innej sukience niz slubna pozniej czeka na nia w domu ona biegiem przebiera sie w suknie slubna pozniej blogoswianestwo i nie wiem jak to sie zwie niech bedzie wykupywanie-wklada sie jej piniazki do butow a ona(p.mloda)targuje sie z nim po tym wszystkim do kosciola.ja to w koncu wyglada?ja to jest u was?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
moja szwagierka zrobila błogoslawienstwo w domu w innej sukience mlody pojechal potem do kosciola i auto wrocilo po młodą:) najpierw mlody podpisal dokumenty wszedl przez zakrystie do kosciola i czekal a mloda po podpisaniu obeszła tylem i dopiero jak zaczeli grac wyszła:) iszla do ołtarza
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A jak to zrobisz?też bym tak chciała,ale nie mam pomysłu,jak obejść to błogosławieństwo w chacie:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas bedzie troszke inaczej bo Pan Młody zobaczy mnie dopiero przy oltarzu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jejku co za kombinowanie, zupełnie niepotrzebne, u nas było tradycyjnie: Pan Młody przyjechał, ja już byłam gotowa w sukni, potem błogosławieństwo i hej - tzn. oficjalnie tak jest na filmie, w praktyce było tak, że prrzyjechał, ja byłam gotowa i pojechaliśmy na plener i wróciliśmy na przekąskę, porawienie się i wtedy błogosławieństwo :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widziałam coś podobnego na filmie ślubnym kuzyna. Panna młoda witała gości w innej sukience - goście zjechali się pod jej dom i tam przypinała im kotyliony. Potem do domu, przebieranie i oczekiwanie na Młodego. Młody zanim wjechał samochodem na podwórko, za pośrednictwem świadka przekazał wódeczkę wujkom, którzy zatarasowali drogę. W domu Młody wkładał jej banknoty w buty i sprawdzał, czy buty pasują, jak włożył odpowiednio dużo, to pasowały ;-) Pierwszy raz widziałam coś takiego i nie wiem skąd ten zwyczaj. Potem było błogosłaiweństwo i Mlodzi pojechali do kościoła.
U mnie było tak, jak opisałaś na początku...I tak jest trochę nerwów, to po co dodatkowo komplikować.


popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas przyjedzie zobaczy mnie w sukience bedzie blogoslawienstwo i do kosciola
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry