Widok

psa trzymamy na smyczy

Bardzo proszę o to.psy często puszczane są luzem.to jest zagrożone wysoką karą,a w przypadku zagrożenia można a wręcz trzeba ostro reagowac,nawet siłowo.tak będę robił.dziś znów psy laty wolno wzdłuż pszennej.będę reagował zdecydowanie.narazie wysyłam zdjęcia policji,a właściciela odwiedzam i ostro reaguje
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 13

Niczego nie zamierzam udowadniać, bo i nie mam w planach uganiać się za właścicielami psów puszczanych bez smyczy. Dla mnie sprawa jest prosta: pies bez smyczy, jeżeli będzie bez kagańca, który przekroczy moją granicę komfortu, zostanie potraktowany policyjnym gazem. W ciągu ostatnich trzech lat moje psy (prowadzone na smyczy) zostały sześciokrotnie zaatakowane i za każdym razem agresor biegał bez smyczy. Kilka dni temu, dosłownie wyrywałem swojego psiaka z mordy czterdziestokilogramowego "miśka", który na szczęście okazał się agresywny jedynie wobec innych psów, a nie wobec ludzi. Nie mam ochoty szarpać się z kolejnym ani sprawdzać, za którym razem trafię na takiego, który ludzkim mięskiem też nie pogardzi. Chcesz puszczać swojego zwierzaka samopas - dla mnie to nie problem - ale pilnuj, żeby nie zbliżał się do innego człowieka (czy zwierzęcia) bez wcześniejszej wyraźnej, jednoznacznej zgody.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jak to w polskim prawie ;), chociaż zwróć uwagę, że gmina Żukowo nie wymaga smyczy i kagańca, a jedynie smyczy albo kagańca, co zmienia postać rzeczy.
Z drugiej strony masz taką oto sytuację i to w Warszawie, gdzie wolno wyprowadzać psy bez smyczy:
https://www.gazetaprawna.pl/amp/853564,elektroniczna-obroza-nie-zastapi-smyczy-i-kaganca.html
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

przeczytałeś ze zrozumieniem ten artykuł? chyba nie to sa jedynie dywagacje więc empirycznie mozesz sprawdzić to w sadzie a orzeczenia są jednoznaczne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

1. Przeczytałem ze zrozumieniem i w odpowiedzi wskazałem Ci pozornie sprzeczny wyrok innego sądu: nagana dla właściciela kompletnie niegroźnego beagle'a, który (beagle, nie właściciel ;-) ) hasał (w elektronicznej obroży) po parku w Warszawie, która - w przeciwieństwie do gminy Żukowo - pozwala wyprowadzać psy bez smyczy, ale jednak wzbudzał wśród przechodniów jakiś - uzasadniony, a może i nie - postrach.
2. To, że jakiś sąd orzekł, że jakiś przepis w gminie X jest zbyt restrykcyjny, w Polsce nie oznacza, że taki sam, a tym bardziej nieco inny przepis w gminie Y automatycznie przestaje obowiązywać. Obowiązuje, dopóki nie zostanie uchylony. I żeby ewentualnie uwolnić się od kary, trzeba się skutecznie odwołać, zwykle w kilku instancjach... Wyrok innego sądu też może być diametralnie inny.
3. Jeszcze raz powtarzam: nie jest dla mnie problemem pies bez smyczy, który nie zbliża się do mnie / moich psów bez mojej wcześniejszej zgody. Niech sobie spokojnie spaceruje ze swoim właścicielem. Nie jest też problemem kilkukilogramowy psiak, który z bezpiecznej odległości szczeka i udaje groźnego. Problemem jest taki, którego w razie czego trudno przegonić kopniakiem, a który zbliżył się na odległość, która w moim odczuciu przestała być bezpieczna i nie został skutecznie (bez wezwania z mojej strony) odwołany przez opiekuna. W takim wypadku, opiekun musi liczyć się z tym, że wobec psa zastosuję środki obrony koniecznej, a on sam będzie miał do czynienia z tzw. organami ścigania. I naprawdę nie mam obowiązku ani nie zamierzam sprawdzać, czy pies jest agresywny, czy tylko chciał się bawić, gdyż wtedy może być już za późno, a poza tym, psom, które atakują, wcale nie zapala się na głowach niebieski kogut ani nie włącza się syrena.
Proszę też wziąć pod uwagę, że mojego, dość liberalnego, zdania mogą nie podzielić np. rodzice małych dzieci, dla których (dzieci, nie rodziców) groźnym może się okazać nawet wkurzony na upał york :D
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tylko co pies winny, że właściciel głupi?
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Całym sercem zgadzam się z Tobą, ale dotychczas nawet najgłupszy właściciel nie pogryzł moich psów, a spuszczone ze smyczy psiaki - owszem. Dla jasności: gazu / paralizatora / organów ścigania użyję jedynie wtedy, kiedy naprawdę poczuję zagrożenie, uprzedzam jednak, że po tylu atakach, mój próg tolerancji znacznie się obniżył, a granica strefy bezpieczeństwa - mocno przesunęła. Nie jestem sadystą, który będzie się uganiał za niczemu niewinnymi zwierzakami. Ale to jednak ja będę decydował, a nie ów właściciel. Jego prawo do decyzji kończy się w momencie, kiedy spuszcza psa ze smyczy i nie pilnuje albo nie potrafi dopilnować, żeby podopieczny nie zbliżał się do innych ludzi lub zwierząt.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry