Widok
punkt widzenia goscia:)))
Ja tu optymistycznie chcialam:)
Bo faktycznie wrednie sie zrobilo i smiem twierdzic, ze moj post o bledach najmniej wrednym byl:)
zatem nie obrazajcie sie i do rzeczy:)
Tak sobie ostatnio myslalam, ze jak sie jest u kogos na slubie to nie zauwaza sie ile pracy kazdy musial wlozyc w przygotowania. Bo przeciez wszystko "samo sie dzieje". Zatem popatrzmy z punktu widzenia goscia...
Dostajemy zaproszenia, czesto malo zwracamy na nie uwage, przychodzimy, ktos spiewa w kosciele (nawet nie myslimy ze para mloda kilka tygodni sie glowila kogo wybrac), ksiadz odprawia msze, jest dywan bądź go nie ma, kosciol podoba nam sie ustrojony (myslimy ze to tak juz jest z "natury" kosciola), potem obiad weselny (a kto by pomyslal ile dyskusji bylo nad tym, czy witac tym chlebem i sola czy nie), usadzenie gosci - dla nas luzik, jedno miejsce w te czy we wte, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego ile wieczorow bylo kombinowania nad tym ktora ciotke posadzic obok jakiego wujka...
Potem pierwszy taniec - mlodzi tancza, a my nie myslimy ile postow na forum przeczytano w kwestii pierwszej piosenki...
Oczepiny - zabawy lub nie, kolejny stres dla mlodych...
I tak sobie mysle, ze zawsze myslalam ze to tak samo sie toczy, nigdy nie spodziewalam sie ze tyle drobnych szczegolow trzeba ustalac;)))
ale jakie to przyjemne:)))
Bo faktycznie wrednie sie zrobilo i smiem twierdzic, ze moj post o bledach najmniej wrednym byl:)
zatem nie obrazajcie sie i do rzeczy:)
Tak sobie ostatnio myslalam, ze jak sie jest u kogos na slubie to nie zauwaza sie ile pracy kazdy musial wlozyc w przygotowania. Bo przeciez wszystko "samo sie dzieje". Zatem popatrzmy z punktu widzenia goscia...
Dostajemy zaproszenia, czesto malo zwracamy na nie uwage, przychodzimy, ktos spiewa w kosciele (nawet nie myslimy ze para mloda kilka tygodni sie glowila kogo wybrac), ksiadz odprawia msze, jest dywan bądź go nie ma, kosciol podoba nam sie ustrojony (myslimy ze to tak juz jest z "natury" kosciola), potem obiad weselny (a kto by pomyslal ile dyskusji bylo nad tym, czy witac tym chlebem i sola czy nie), usadzenie gosci - dla nas luzik, jedno miejsce w te czy we wte, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego ile wieczorow bylo kombinowania nad tym ktora ciotke posadzic obok jakiego wujka...
Potem pierwszy taniec - mlodzi tancza, a my nie myslimy ile postow na forum przeczytano w kwestii pierwszej piosenki...
Oczepiny - zabawy lub nie, kolejny stres dla mlodych...
I tak sobie mysle, ze zawsze myslalam ze to tak samo sie toczy, nigdy nie spodziewalam sie ze tyle drobnych szczegolow trzeba ustalac;)))
ale jakie to przyjemne:)))
ja mysle , ze chyba wszyscy beda nam przychylni i nie beda czepiac sie szczegolow..........praca , przygotowania do slubu to jest juz jak moje hobby.......szkoda , ze po weselu nie bedzie juz nas teoretycznie tylko to forum dotyczylo..........ale ja na pewno bede tu zagladac, z sentymentem i aby nastepnym dac dobre rady..............o ile moje wesele bedzie udane, czego sobie i Wam kolezanki z calego serca zycze.........