Widok
Jestem za całkowitym zakazem wprowadzania bachorów poniżej ósmego roku życia do restauracji . W restauracji ma być przyjemnie, elegancko, stonowana muzyka, przyjemne wnętrze, zapach cudownego jedzenia, relaks. Nie mam nic przeciwko jeśli ktoś wejdzie z ułożonym pieskiem (który nie ujada i nie przeszkadza gościom), natomiast wpieniaia mnie na maxa jak ktoś z gości psuje mi miły nastrój wchodząc z drącymi mordę, piszczącymi, obsmarkanymi bachorami, albo z takimi w wieku przedszkolnym które biegają, hałasują zabawkami śpiewają i pokrzykują. Ja naprawdę nie po to płacę za obiad w restauracji żeby znosić cudze dzieci i ich histerię Oglądać ślinę, smarki, kupy i ogólny bałagan z nimi związany. Dlatego jestem za absolutnym zakazem wprowadzania dzieci do restauracji przynajmniej dopóki nie wyrosną z wieku przedszkolnego. Czy tak trudno zrozumieć, że idąc do restauracji człowiek chce w spokoju zjeść obiad, często "we dwoje" i niekoniecznie w towarzystwie krzyczących i biegających dzieci?
Wbrew pozorom to restauracje raczej nie wypraszają klientów z psami pod jednym warunkiem:
pies jest ułożony i spokojnie się zachowuje, czyli cicho leży obok krzesła swego Pana - nie reagując na innych ludzi, ani psy.
Nie wspomnę już o tak prozaicznej rzeczy jak higienia - obsikiwanie czegokolwiek przez psa jest niedopuszczalne! Podobnie niszczenie.
A z tym wiele psów ma problem.
Stąd niechęć restauratorów.
Sami właściciele psów sobie winni. Mało kto ma rzeczywiście dobrze wychowanego czworonoga.
pies jest ułożony i spokojnie się zachowuje, czyli cicho leży obok krzesła swego Pana - nie reagując na innych ludzi, ani psy.
Nie wspomnę już o tak prozaicznej rzeczy jak higienia - obsikiwanie czegokolwiek przez psa jest niedopuszczalne! Podobnie niszczenie.
A z tym wiele psów ma problem.
Stąd niechęć restauratorów.
Sami właściciele psów sobie winni. Mało kto ma rzeczywiście dobrze wychowanego czworonoga.
ooo fajny temat, i mam pytanie jakiej wielkosci pieski przyjmują?? bo dla jednych pies to york, dla innych labek a moje maja ponad 90cm w kłebie i własciwie to tylko bywam z nimi albo w Sopocie (na Monciaku praktycznie do kazdej knajpki mozna wejsc...tylko nie wiem czy przypadkiem ze strachu nas nie wypraszali :D) i Fabryka Trzciny w stolicy (tam dogi niemieckie bardzo mile widziane)