Widok
A ja właśnie chciałabym kochać bezgranicznie, bez ograniczeń, na zawsze, szalenie...i wierzę że jest to możliwe. A jak nie jest, to się przekonam o tym na łożu śmierci będąc i pogodzę z tym (chyba). Jestem zmęczona asekurowaniem się, myśleniem że 'to' się może skończyć bo..., że trzeba uważać, że trzeba zabiegać o drugą osobę właśnie dlatego że może odejść, etc. Z czasem racjonalizm w miłości przechodzi...przynajmniej mi...i bardzo się z tego powodu cieszę...
a
a
chiev napisał(a):
....po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej
> osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie
> samoograniczenie kończy sie tragicznie.
> spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
> ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma
> upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
> ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja
> miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
> nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań -
> jesli tak robisz to umierasz;)
> zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili
> kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej
> możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
Bardzo mądre słowa... chociaż chciałoby się, żeby to nie dotyczyło uczuć... ale masz rację Chiev, niestety dotyczy. I trzeba z tym żyć ;-)
....po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej
> osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie
> samoograniczenie kończy sie tragicznie.
> spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
> ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma
> upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
> ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja
> miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
> nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań -
> jesli tak robisz to umierasz;)
> zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili
> kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej
> możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
Bardzo mądre słowa... chociaż chciałoby się, żeby to nie dotyczyło uczuć... ale masz rację Chiev, niestety dotyczy. I trzeba z tym żyć ;-)
Chiev, to co napisałeś brzmi rozsądnie... no właśnie, rozsądek nakazuje asekurować się, mieć otwarte 3 furtki... W interesach, życiu zawodowym z całą pewnością.. Ale miłość do drugiego człowieka powinna być..nierozsądna.. szalona, bezgraniczna...inaczej to tylko gra.. ale masz rację, to się źle kończy... należy być rozważną.. to dobra rada...:)
Sanna napisał(a):
> Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może
> zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale
> to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce
> pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku
> opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym
> regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia
> nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych
> układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli
> tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle
> "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja
> wychodzę poraniona...
> Pozdrawiam :)
Sanna, napisałaś coś, pod czym obiema rękami mogę się podpisać... Mnie też regularnie stawiano warunki, albo inaczej - propozycje tzw. kompromisów, z tym, że były to propozycje nie do odrzucenia. W końcu znudziło mi się bycie zabawką i znudziło mi się obrywanie po nosie za "niesubordynację". Nie jest to łatwe - ale teraz ja dzielnie się uczę stawiać warunki ;-) Nie wiem, czy "oko za oko" to dobra metoda, ale nie mam pomysłu, jak inaczej walczyć o swoje "fanaberie"... a nie zamierzam zgodzić się na życie bez nich ;-) Na razie płacę frycowe, ale mam nadzieję, że któregoś dnia karta się odwróci ;-)) Czego i Tobie serdecznie życzę! ;-) Uszy do góry!
Pozdrawiam cieplutko ;-)
> Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może
> zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale
> to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce
> pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku
> opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym
> regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia
> nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych
> układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli
> tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle
> "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja
> wychodzę poraniona...
> Pozdrawiam :)
Sanna, napisałaś coś, pod czym obiema rękami mogę się podpisać... Mnie też regularnie stawiano warunki, albo inaczej - propozycje tzw. kompromisów, z tym, że były to propozycje nie do odrzucenia. W końcu znudziło mi się bycie zabawką i znudziło mi się obrywanie po nosie za "niesubordynację". Nie jest to łatwe - ale teraz ja dzielnie się uczę stawiać warunki ;-) Nie wiem, czy "oko za oko" to dobra metoda, ale nie mam pomysłu, jak inaczej walczyć o swoje "fanaberie"... a nie zamierzam zgodzić się na życie bez nich ;-) Na razie płacę frycowe, ale mam nadzieję, że któregoś dnia karta się odwróci ;-)) Czego i Tobie serdecznie życzę! ;-) Uszy do góry!
Pozdrawiam cieplutko ;-)
sanna ..nie jest tak żle żeby cały czas o tym mysleć...po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie samoograniczenie kończy sie tragicznie.
spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań - jesli tak robisz to umierasz;)
zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
oczywiście słowo "umiera" to przenosnia katasrofy...
spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań - jesli tak robisz to umierasz;)
zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
oczywiście słowo "umiera" to przenosnia katasrofy...
smutne to co napisałeś... cyniczne...chociaż pewnie bardzo życiowe...
ja potrafie sporo dać drugiej osobie i chcę wzajemności...
nie chcę każdego ranka budzić się z drżeniem serca, czy już się pojawiła lepsza, bo jeszcze niespowrzedniała rywalka.
drugi człowiek nie jest zabawką, która można wymienić na ładniejszą, przy pierwszej oznace znudzenia..
ja potrafie sporo dać drugiej osobie i chcę wzajemności...
nie chcę każdego ranka budzić się z drżeniem serca, czy już się pojawiła lepsza, bo jeszcze niespowrzedniała rywalka.
drugi człowiek nie jest zabawką, która można wymienić na ładniejszą, przy pierwszej oznace znudzenia..
Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja wychodzę poraniona...
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
JASNEEEE... każda by chciała miec szczerego,spontanicznego,inteligentnego i przystojnego męzczyznę dającego poczucie bezpieczeństwa....a co w zamian ??? jesteście pewne, że potraficie utrzymac takiego ideała przy sobie ???
ludzie sa tak skonstruowani , że tylko NIEKTÓRZY sa monogamiczni (i to głównie kobiety)..poza tym mając tak fantastycznego faceta kobieta musi sobie zdawac sprawe z zakusów jej kolezanek i innych bab na tegoż samca...nic darmo..musisz dac takiemu męzczyżnie max z siebie i to bez stuprocentowych gwarancji, że nie dostaniesz kopa.....
to samo tyczy sie także nas-mezczyzn.....masz kobiete na poziomie pod każdym wzgledem-dbaj o nią bo ci zniknie ;)) a nawet jak dbasz to zniknąc może.
dlatego proponuje z góry wkalkulowac to , że ktos nas może oszukac,zostawic , skrzywdzić i.....starac sie nie poswiecac maxymalnie jednej osobie ;)
albo wezcie sobie byle kogo...taki wam nie zniknie bo kto będzie go chciał ?
ludzie sa tak skonstruowani , że tylko NIEKTÓRZY sa monogamiczni (i to głównie kobiety)..poza tym mając tak fantastycznego faceta kobieta musi sobie zdawac sprawe z zakusów jej kolezanek i innych bab na tegoż samca...nic darmo..musisz dac takiemu męzczyżnie max z siebie i to bez stuprocentowych gwarancji, że nie dostaniesz kopa.....
to samo tyczy sie także nas-mezczyzn.....masz kobiete na poziomie pod każdym wzgledem-dbaj o nią bo ci zniknie ;)) a nawet jak dbasz to zniknąc może.
dlatego proponuje z góry wkalkulowac to , że ktos nas może oszukac,zostawic , skrzywdzić i.....starac sie nie poswiecac maxymalnie jednej osobie ;)
albo wezcie sobie byle kogo...taki wam nie zniknie bo kto będzie go chciał ?
Sanna napisał(a):
> no właśnie... czy są na tym świecie mężczyźni znający znaczenie
> słów "szczerość ", "odpowiedzialność".... godzić się na
> namiastkę tego czego się pragnie czy być sama... oto
> pytanie...
Nie wiem, czy są na świecie mężczyźni, o których piszesz... chcę wierzyć, że tak ;-)) Natomiast namiastkami można się zadowalać w sprawach mało istotnych... w tych bardzo ważnych - a ta zdecydowanie do nich należy - nie polecałabym... zawsze pozostaje jakiś niedosyt... A drugą stronę, która właśnie służy jako ta "namiastka" można przy okazji mocno emocjonalnie "uszkodzić"... To nie fair... Myślę sobie, że w takiej sytuacji mimo wszystko lepsza jest samotność... (chociaż generalnie wcale nie jest dobra :-( ).
Pozdrawiam optymistycznie i z wiarą w męski ród (mimo wszystko ;-)) ).
> no właśnie... czy są na tym świecie mężczyźni znający znaczenie
> słów "szczerość ", "odpowiedzialność".... godzić się na
> namiastkę tego czego się pragnie czy być sama... oto
> pytanie...
Nie wiem, czy są na świecie mężczyźni, o których piszesz... chcę wierzyć, że tak ;-)) Natomiast namiastkami można się zadowalać w sprawach mało istotnych... w tych bardzo ważnych - a ta zdecydowanie do nich należy - nie polecałabym... zawsze pozostaje jakiś niedosyt... A drugą stronę, która właśnie służy jako ta "namiastka" można przy okazji mocno emocjonalnie "uszkodzić"... To nie fair... Myślę sobie, że w takiej sytuacji mimo wszystko lepsza jest samotność... (chociaż generalnie wcale nie jest dobra :-( ).
Pozdrawiam optymistycznie i z wiarą w męski ród (mimo wszystko ;-)) ).