Widok
i tak prezentują się nasze pragnienia, marzenia i dylematy... a potem zakochujemy się w kimś po uszy... i zazwyczaj stajemy się, przynajmniej niektórzy, przynajmniej na jakiś czas głusi na głos rozsądku... i oby ten stan zauroczenia, zafascynowania drugą osobą wziął nas we władanie czym prędzej i na czas nieskończony, bo czas bez miłości to może czas pełen refleksji i na pewno wypełniony innymi ważnymi wydarzeniami, sytuacjami, ale też z całą pewnością pełen tęsknoty za czymś pięknym, czymś niezwykłym, czymś, czego doświadczyć można tylko z tym jednym, jedynym, bliskim sercu człowiekiem :)))))))))))))))))))))))))
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
dla mnie pomysl ze zdobywaniem non stop faceta-extra,bo nie lubie sie nudzic ;))))))) ale nie jednostronne zdobywanie.a co do twojej kontrowersyjnej wypowiedzi athenko,to jest bardzo wiele kobiet,dla ktorych taki tryb zycia "z kwiatka na kwiatek" jest chlebem powszednim i nie roznia sie pod tym wzgledem w wielu kwestiach od mezczyzn,z tymze w blizej nieokreslonym wieku z racji przezytych lat,probuja sie ustatkowac i rzadko im to wychodzi,bo z przyzwyczajenia znajda osobe nie rozniaca sie od poprzednich.dlatego ich zwiazek skazany jest na niepowodzenie.czasy sie zmieniaja a my razem z nimi.ja osobiscie uwazam ze nie powinno sie oczekiwac wzajemnego 100% zaufania,gdyz nie powinno sie ufac do konca i bezgranicznie,a nawet jesli ufasz tak mocno,nie obnos sie z tym.milosci nie nalezy idealizowac,w kazdym przypadku jest inna,zmienia sie razem z poziomem doswiadczenia czlowieka,w sumie jest jak czlowiek,posiada wspaniale cechy jak i wady,ma dusze i ujawnia sie fizycznie,niekiedy jest leniwa,a niekiedy bardzo aktywna (co czesto mija z wiekiem),lubi wybrac sie do teatru "jednego" albo "dwoch aktorow",a czasem potrzebuje urlopu,potrafi cierpiec zarowno duchowo jak i cielesnie,oraz szalec ze szczescia.gdyby mogla sie zmaterializowac,bylaby klonem dwoch roznych osob,ktore chcac ja zrozumiec,musza wpierw zrozumiec i zaakceptowac samych siebie.
goraco pozdrawiam :))
goraco pozdrawiam :))
Będę kontrowersyjna i powiem tak:
Jeśli chodzi o zapładnianie to sam jego proces jest bardzo przyjemny i wcale nie musi zachodzić wciąż z udziałem dwóch i tych samych osób. Powiem więcej, niezłą zabawę sprawia zmiana partnerów (tak, tak, to ja mówię, kobieta!) bo i porównać można i w ogóle fajnie jest używać życia. To tyle jeśli chodzi o seks.
NATOMIAST jeżeli zaczynamy mówić o miłości to sorry...zapładnianie zaczyna grać rolę równorzędną z innymi cechami, wszystkim tu obecnym mniej więcej znanymi. Nie wierzę w to, że mężczyźni nie potrzebują poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i oddania w miłości. Nie wierzę też, że nie oferują w zamian tego samego.
Odróżnijmy w końcu czystą prokreację od uczuć. Bo to może iść w parze, ale w cale nie musi. I takie przepraszam za wyrażenie "wyświechtane" teorie na temat co kobiety a co mężczyźni to mnie już dawno przestały interesować, chociażby dlatego że moje życie jest ich absolutnym odwróceniem.
Ale oczywiście szanuję Wasz punkt widzenia - można i tak, czemu nie...
a
Jeśli chodzi o zapładnianie to sam jego proces jest bardzo przyjemny i wcale nie musi zachodzić wciąż z udziałem dwóch i tych samych osób. Powiem więcej, niezłą zabawę sprawia zmiana partnerów (tak, tak, to ja mówię, kobieta!) bo i porównać można i w ogóle fajnie jest używać życia. To tyle jeśli chodzi o seks.
NATOMIAST jeżeli zaczynamy mówić o miłości to sorry...zapładnianie zaczyna grać rolę równorzędną z innymi cechami, wszystkim tu obecnym mniej więcej znanymi. Nie wierzę w to, że mężczyźni nie potrzebują poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i oddania w miłości. Nie wierzę też, że nie oferują w zamian tego samego.
Odróżnijmy w końcu czystą prokreację od uczuć. Bo to może iść w parze, ale w cale nie musi. I takie przepraszam za wyrażenie "wyświechtane" teorie na temat co kobiety a co mężczyźni to mnie już dawno przestały interesować, chociażby dlatego że moje życie jest ich absolutnym odwróceniem.
Ale oczywiście szanuję Wasz punkt widzenia - można i tak, czemu nie...
a
Sanna napisał(a):
> Athena, marzymy o czymś czego najprawdopodobniej nie ma ...
A jesli jest - to trzeba szukac u siebie, we wlasnych odczuciach i wlasnym pojmowaniu swiata. Obnizenie "poprzeczki" rozwiazalo by sprawe, ale natura nie pozwala zanim nie wyczerpie sie wszystkich realnych mozliwosci.
Tak nas nautura stworzyla, ze szukamy najlepszego na co nas stac. Tak w przypadku kobiety jak i mezszczyzny. Jest to zgodne z teoria "zachowania gatunku" (jak najlepszego, zdrowego, silnego, czyli wysokiego i przystojnego, madrego, itp). Dodatkowo, roznica polega na tym, ze mezczyzna moze zaplodnic i sobie odejsc, a kobieta pozostaje z realnymi konsekwencjami. Wiec stad dylematy o ktory kobiety wypowiadaja sie w wiekszosci w tym watku. Bo chcecie prawdziwego mezczyzny, a nie 50%-towego, a to zwiazane jest ze mezsczyzna im prawdziwszy tym wiecej ma ochote na zapladnianie wiecej kobiet, bo taka jest natura. Czyli nie mozecie miec "both ways" bo sa w niezgodzie. Jesli jest 100% to jak Chiev pisal, beda inne kobiety, nieszczerosci i inne zarzuty o ktorych tu pisalyscie. Jesli jest "polchlopek" to mozecie go miec tylko dla siebie, ale to nie bedzie to i tez rozsterke bedzie wzbudzac. Wszystko wiec sprowadza sie do Waszaj wlasnej walki z wlasna telerancja. Albo stlumicie zazdrosc i ztolerujecie inne kobiety i nieszczerosci z tym zwiazane - albo "obnizycie swoja poprzeczke stolerujecie jego nieperfekcyjnosc (niskiawy, grubawy, lysawy, niezamozny, srednio inteligentny, niezdecydowany, brak fantazji i poczucia humoru, brak spontanicznosci, penis przykrotkawy, itp).
Wasz wybor, Wasza tolerancja, Wasze zycie.
> Athena, marzymy o czymś czego najprawdopodobniej nie ma ...
A jesli jest - to trzeba szukac u siebie, we wlasnych odczuciach i wlasnym pojmowaniu swiata. Obnizenie "poprzeczki" rozwiazalo by sprawe, ale natura nie pozwala zanim nie wyczerpie sie wszystkich realnych mozliwosci.
Tak nas nautura stworzyla, ze szukamy najlepszego na co nas stac. Tak w przypadku kobiety jak i mezszczyzny. Jest to zgodne z teoria "zachowania gatunku" (jak najlepszego, zdrowego, silnego, czyli wysokiego i przystojnego, madrego, itp). Dodatkowo, roznica polega na tym, ze mezczyzna moze zaplodnic i sobie odejsc, a kobieta pozostaje z realnymi konsekwencjami. Wiec stad dylematy o ktory kobiety wypowiadaja sie w wiekszosci w tym watku. Bo chcecie prawdziwego mezczyzny, a nie 50%-towego, a to zwiazane jest ze mezsczyzna im prawdziwszy tym wiecej ma ochote na zapladnianie wiecej kobiet, bo taka jest natura. Czyli nie mozecie miec "both ways" bo sa w niezgodzie. Jesli jest 100% to jak Chiev pisal, beda inne kobiety, nieszczerosci i inne zarzuty o ktorych tu pisalyscie. Jesli jest "polchlopek" to mozecie go miec tylko dla siebie, ale to nie bedzie to i tez rozsterke bedzie wzbudzac. Wszystko wiec sprowadza sie do Waszaj wlasnej walki z wlasna telerancja. Albo stlumicie zazdrosc i ztolerujecie inne kobiety i nieszczerosci z tym zwiazane - albo "obnizycie swoja poprzeczke stolerujecie jego nieperfekcyjnosc (niskiawy, grubawy, lysawy, niezamozny, srednio inteligentny, niezdecydowany, brak fantazji i poczucia humoru, brak spontanicznosci, penis przykrotkawy, itp).
Wasz wybor, Wasza tolerancja, Wasze zycie.
chiev napisał(a):
> jeszcze raz bo ktos tu nie pojął:
> mimo, że ja uogólniam to zdaje sobie sprawę, że nie wolno
> uogólniac i że sa wyjątki....
> jasne ?
JASNE ALE Z POCZUCIEM NIESPRAWIEDLIWOSCI...TO TY SE MOZESZ A JA NIE? GRHHHHH ;-))))))
>
> ty jestes spokojna ATI a ja wesoły...w sumie dobry układ;)..
W SUMIE...
pozdrrrrrawiam spokojniutko i wesolutko
a
>
>
> jeszcze raz bo ktos tu nie pojął:
> mimo, że ja uogólniam to zdaje sobie sprawę, że nie wolno
> uogólniac i że sa wyjątki....
> jasne ?
JASNE ALE Z POCZUCIEM NIESPRAWIEDLIWOSCI...TO TY SE MOZESZ A JA NIE? GRHHHHH ;-))))))
>
> ty jestes spokojna ATI a ja wesoły...w sumie dobry układ;)..
W SUMIE...
pozdrrrrrawiam spokojniutko i wesolutko
a
>
>
chiev napisał(a):
> no i widzisz ATI...tym razem znowu nie zrozumiełaś..tym razem
> nie zrozumiałas żartu...;)..
> zaczynam sie bac tej soboty.....;)
Mój drogi Chievie!
Nie jest moją intencją się z Tobą 'kłócić' lub 'udowadniać" Ci cokolwiek. Zrozumiałam twoje posty tak, jak zrozumiałam...mam do tego prawo...tak jak i Ty masz prawo rozumieć moje opinie w swój sposób.
Jak to się mówi :różni ludzie zachowują się różnie w różnych sytuacjach...
Ja podnoszę rączki i mówię pass...lubię Cię i wolę normalnie niż powiedzmy "agresywnie" ;-)
Co do soboty to z wilekim żalem muszę powiedzieć, że mnie nie będzie...nawet na 102% Bardzo, ale to bardzo wielka szkoda...
pozdrawiam (paputki i papatki hahaha)
a
> no i widzisz ATI...tym razem znowu nie zrozumiełaś..tym razem
> nie zrozumiałas żartu...;)..
> zaczynam sie bac tej soboty.....;)
Mój drogi Chievie!
Nie jest moją intencją się z Tobą 'kłócić' lub 'udowadniać" Ci cokolwiek. Zrozumiałam twoje posty tak, jak zrozumiałam...mam do tego prawo...tak jak i Ty masz prawo rozumieć moje opinie w swój sposób.
Jak to się mówi :różni ludzie zachowują się różnie w różnych sytuacjach...
Ja podnoszę rączki i mówię pass...lubię Cię i wolę normalnie niż powiedzmy "agresywnie" ;-)
Co do soboty to z wilekim żalem muszę powiedzieć, że mnie nie będzie...nawet na 102% Bardzo, ale to bardzo wielka szkoda...
pozdrawiam (paputki i papatki hahaha)
a