Widok
Sanna napisał(a):
> no właśnie... czy są na tym świecie mężczyźni znający znaczenie
> słów "szczerość ", "odpowiedzialność".... godzić się na
> namiastkę tego czego się pragnie czy być sama... oto
> pytanie...
Nie wiem, czy są na świecie mężczyźni, o których piszesz... chcę wierzyć, że tak ;-)) Natomiast namiastkami można się zadowalać w sprawach mało istotnych... w tych bardzo ważnych - a ta zdecydowanie do nich należy - nie polecałabym... zawsze pozostaje jakiś niedosyt... A drugą stronę, która właśnie służy jako ta "namiastka" można przy okazji mocno emocjonalnie "uszkodzić"... To nie fair... Myślę sobie, że w takiej sytuacji mimo wszystko lepsza jest samotność... (chociaż generalnie wcale nie jest dobra :-( ).
Pozdrawiam optymistycznie i z wiarą w męski ród (mimo wszystko ;-)) ).
> no właśnie... czy są na tym świecie mężczyźni znający znaczenie
> słów "szczerość ", "odpowiedzialność".... godzić się na
> namiastkę tego czego się pragnie czy być sama... oto
> pytanie...
Nie wiem, czy są na świecie mężczyźni, o których piszesz... chcę wierzyć, że tak ;-)) Natomiast namiastkami można się zadowalać w sprawach mało istotnych... w tych bardzo ważnych - a ta zdecydowanie do nich należy - nie polecałabym... zawsze pozostaje jakiś niedosyt... A drugą stronę, która właśnie służy jako ta "namiastka" można przy okazji mocno emocjonalnie "uszkodzić"... To nie fair... Myślę sobie, że w takiej sytuacji mimo wszystko lepsza jest samotność... (chociaż generalnie wcale nie jest dobra :-( ).
Pozdrawiam optymistycznie i z wiarą w męski ród (mimo wszystko ;-)) ).
JASNEEEE... każda by chciała miec szczerego,spontanicznego,inteligentnego i przystojnego męzczyznę dającego poczucie bezpieczeństwa....a co w zamian ??? jesteście pewne, że potraficie utrzymac takiego ideała przy sobie ???
ludzie sa tak skonstruowani , że tylko NIEKTÓRZY sa monogamiczni (i to głównie kobiety)..poza tym mając tak fantastycznego faceta kobieta musi sobie zdawac sprawe z zakusów jej kolezanek i innych bab na tegoż samca...nic darmo..musisz dac takiemu męzczyżnie max z siebie i to bez stuprocentowych gwarancji, że nie dostaniesz kopa.....
to samo tyczy sie także nas-mezczyzn.....masz kobiete na poziomie pod każdym wzgledem-dbaj o nią bo ci zniknie ;)) a nawet jak dbasz to zniknąc może.
dlatego proponuje z góry wkalkulowac to , że ktos nas może oszukac,zostawic , skrzywdzić i.....starac sie nie poswiecac maxymalnie jednej osobie ;)
albo wezcie sobie byle kogo...taki wam nie zniknie bo kto będzie go chciał ?
ludzie sa tak skonstruowani , że tylko NIEKTÓRZY sa monogamiczni (i to głównie kobiety)..poza tym mając tak fantastycznego faceta kobieta musi sobie zdawac sprawe z zakusów jej kolezanek i innych bab na tegoż samca...nic darmo..musisz dac takiemu męzczyżnie max z siebie i to bez stuprocentowych gwarancji, że nie dostaniesz kopa.....
to samo tyczy sie także nas-mezczyzn.....masz kobiete na poziomie pod każdym wzgledem-dbaj o nią bo ci zniknie ;)) a nawet jak dbasz to zniknąc może.
dlatego proponuje z góry wkalkulowac to , że ktos nas może oszukac,zostawic , skrzywdzić i.....starac sie nie poswiecac maxymalnie jednej osobie ;)
albo wezcie sobie byle kogo...taki wam nie zniknie bo kto będzie go chciał ?
Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja wychodzę poraniona...
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam :)
smutne to co napisałeś... cyniczne...chociaż pewnie bardzo życiowe...
ja potrafie sporo dać drugiej osobie i chcę wzajemności...
nie chcę każdego ranka budzić się z drżeniem serca, czy już się pojawiła lepsza, bo jeszcze niespowrzedniała rywalka.
drugi człowiek nie jest zabawką, która można wymienić na ładniejszą, przy pierwszej oznace znudzenia..
ja potrafie sporo dać drugiej osobie i chcę wzajemności...
nie chcę każdego ranka budzić się z drżeniem serca, czy już się pojawiła lepsza, bo jeszcze niespowrzedniała rywalka.
drugi człowiek nie jest zabawką, która można wymienić na ładniejszą, przy pierwszej oznace znudzenia..
sanna ..nie jest tak żle żeby cały czas o tym mysleć...po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie samoograniczenie kończy sie tragicznie.
spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań - jesli tak robisz to umierasz;)
zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
oczywiście słowo "umiera" to przenosnia katasrofy...
spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań - jesli tak robisz to umierasz;)
zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
oczywiście słowo "umiera" to przenosnia katasrofy...
Sanna napisał(a):
> Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może
> zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale
> to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce
> pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku
> opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym
> regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia
> nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych
> układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli
> tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle
> "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja
> wychodzę poraniona...
> Pozdrawiam :)
Sanna, napisałaś coś, pod czym obiema rękami mogę się podpisać... Mnie też regularnie stawiano warunki, albo inaczej - propozycje tzw. kompromisów, z tym, że były to propozycje nie do odrzucenia. W końcu znudziło mi się bycie zabawką i znudziło mi się obrywanie po nosie za "niesubordynację". Nie jest to łatwe - ale teraz ja dzielnie się uczę stawiać warunki ;-) Nie wiem, czy "oko za oko" to dobra metoda, ale nie mam pomysłu, jak inaczej walczyć o swoje "fanaberie"... a nie zamierzam zgodzić się na życie bez nich ;-) Na razie płacę frycowe, ale mam nadzieję, że któregoś dnia karta się odwróci ;-)) Czego i Tobie serdecznie życzę! ;-) Uszy do góry!
Pozdrawiam cieplutko ;-)
> Ete, ja tez chcę wierzyć, że pomiędzy dwojgiem ludzi może
> zaistnieć coś pięknego, czystego, jedynego i na zawsze... Ale
> to mężczyźni ciągle uczą mnie, że tak nie jest... O namiastce
> pisałam w tym kontekscie, że oni nie chcą budować związku
> opartego na zaufaniu, szczerości, miłości.. dowiaduję się o tym
> regularnie, że należy przyjmować ich warunki...moje pragnienia
> nie mają znaczenia.. to fanaberie... I to ja jestem w tych
> układach zabawką, którą zamienią natychmiast na inną, jeżeli
> tylko będę chciała więcej niż postanowią mi dać...Sa na tyle
> "lojalni" ,że ostrzegają mnie o tym... Z tych układów to ja
> wychodzę poraniona...
> Pozdrawiam :)
Sanna, napisałaś coś, pod czym obiema rękami mogę się podpisać... Mnie też regularnie stawiano warunki, albo inaczej - propozycje tzw. kompromisów, z tym, że były to propozycje nie do odrzucenia. W końcu znudziło mi się bycie zabawką i znudziło mi się obrywanie po nosie za "niesubordynację". Nie jest to łatwe - ale teraz ja dzielnie się uczę stawiać warunki ;-) Nie wiem, czy "oko za oko" to dobra metoda, ale nie mam pomysłu, jak inaczej walczyć o swoje "fanaberie"... a nie zamierzam zgodzić się na życie bez nich ;-) Na razie płacę frycowe, ale mam nadzieję, że któregoś dnia karta się odwróci ;-)) Czego i Tobie serdecznie życzę! ;-) Uszy do góry!
Pozdrawiam cieplutko ;-)
Chiev, to co napisałeś brzmi rozsądnie... no właśnie, rozsądek nakazuje asekurować się, mieć otwarte 3 furtki... W interesach, życiu zawodowym z całą pewnością.. Ale miłość do drugiego człowieka powinna być..nierozsądna.. szalona, bezgraniczna...inaczej to tylko gra.. ale masz rację, to się źle kończy... należy być rozważną.. to dobra rada...:)
chiev napisał(a):
....po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej
> osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie
> samoograniczenie kończy sie tragicznie.
> spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
> ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma
> upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
> ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja
> miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
> nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań -
> jesli tak robisz to umierasz;)
> zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili
> kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej
> możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
Bardzo mądre słowa... chociaż chciałoby się, żeby to nie dotyczyło uczuć... ale masz rację Chiev, niestety dotyczy. I trzeba z tym żyć ;-)
....po prostu nie mozna poświęcac całego siebie tylko jednej
> osobie...tylko jednej pracy...tylko jednej sprawie...takie
> samoograniczenie kończy sie tragicznie.
> spojrz: sportowiec uprawia tylko sport.kończy sie sport-umiera.
> ktos pracuje jeko menager ;) mysli że bez niego firma
> upadnie-dostaje wymówienie i..umiera.
> ktoś kocha bezgranicznie a druga osoba zmienia pogląd na swoja
> miłość i co-UMIERA TEN CO KOCHA BEZGRANICZNIE.
> nawet w interesach nie inwestujesz w jeden rodzaj działań -
> jesli tak robisz to umierasz;)
> zawsze trzeba miec coś do czego mozna sie odwołac w chwili
> kryzysu.jak nie masz czegoś takiego to wczesniej czy pózniej
> możesz (ale nie musisz) umrzesz ;)
Bardzo mądre słowa... chociaż chciałoby się, żeby to nie dotyczyło uczuć... ale masz rację Chiev, niestety dotyczy. I trzeba z tym żyć ;-)
A ja właśnie chciałabym kochać bezgranicznie, bez ograniczeń, na zawsze, szalenie...i wierzę że jest to możliwe. A jak nie jest, to się przekonam o tym na łożu śmierci będąc i pogodzę z tym (chyba). Jestem zmęczona asekurowaniem się, myśleniem że 'to' się może skończyć bo..., że trzeba uważać, że trzeba zabiegać o drugą osobę właśnie dlatego że może odejść, etc. Z czasem racjonalizm w miłości przechodzi...przynajmniej mi...i bardzo się z tego powodu cieszę...
a
a
chiev napisał(a):
> ludzie sa tak skonstruowani , że tylko NIEKTÓRZY sa
> monogamiczni (i to głównie kobiety)
Wiem, że MOŻNA pokonać swoją niemonogamiczną naturę.
Wystarczy chcieć.
I taka wierność, która kosztuje
jest cenniejsza niż taka, co przychodzi łatwo.
> nawet jak dbasz to zniknąc może.
Bo trzeba mieć oczy otwarte,
a nie klapki na nich..
Wierzę w ograniczone zaufanie.
Na ogół nikt nie znika z dnia na dzień,
tylko powoli odchodzi,
a my nawet tego nie zauważamy.
Z wielu powodów.
Pozdrawiam.
pewna dziewczyna napisał(a):
> Wiem, że MOŻNA pokonać swoją niemonogamiczną naturę.
> Wystarczy chcieć.
który facet zdąbędzie sie na taki wysiłek na dłuzszą metę ? :(
> I taka wierność, która kosztuje
> jest cenniejsza niż taka, co przychodzi łatwo.
dziewczyno, tak, ale tylko w książkach, niestety... :(
> > nawet jak dbasz to zniknąc może.
> Bo trzeba mieć oczy otwarte,
> a nie klapki na nich..
> Wierzę w ograniczone zaufanie.
> Na ogół nikt nie znika z dnia na dzień,
> tylko powoli odchodzi,
> a my nawet tego nie zauważamy.
> Z wielu powodów.
w związku dwojga osób zdarzają się problemy, kryzysy, chodzi tylko o to aby obie strony podejmowały wysiłek walki o to aby być razem, a nie przy najmniejszym problemie wycofywały się, obwiniając tego drugiego... :(
Pozdrawiam mimo all radośnie :)
> Wiem, że MOŻNA pokonać swoją niemonogamiczną naturę.
> Wystarczy chcieć.
który facet zdąbędzie sie na taki wysiłek na dłuzszą metę ? :(
> I taka wierność, która kosztuje
> jest cenniejsza niż taka, co przychodzi łatwo.
dziewczyno, tak, ale tylko w książkach, niestety... :(
> > nawet jak dbasz to zniknąc może.
> Bo trzeba mieć oczy otwarte,
> a nie klapki na nich..
> Wierzę w ograniczone zaufanie.
> Na ogół nikt nie znika z dnia na dzień,
> tylko powoli odchodzi,
> a my nawet tego nie zauważamy.
> Z wielu powodów.
w związku dwojga osób zdarzają się problemy, kryzysy, chodzi tylko o to aby obie strony podejmowały wysiłek walki o to aby być razem, a nie przy najmniejszym problemie wycofywały się, obwiniając tego drugiego... :(
Pozdrawiam mimo all radośnie :)
Chiev, generalnie masz rację, zgadzam się, że nie można całego majątku lokować w jednych akcjach. Tylko, ze ja rozumiem to inaczej. Nie skupiać się tylko na utrzymaniu faceta, ale żyć też pracą, jakimś hobby, spotykać się z przyjaciółmi itd. Żyć aktywnie w różnych dziedzinach. Ale seks, o którym piszemy, jest sferą specyficzną. Chodzi o to, żeby nie przechodzić przez kolejne łóżka, nie godzić się rolę przedmiotu jednorazowego użytku, albo drugiej potrzeby (jak to proponują żonaci). Warto próbować i wkalkulowac ryzyko, ale nie warto z góry tak planować. Ewentualne niepowodzenia niech dają nam doświadczenie i hartują nas.
> > I taka wierność, która kosztuje
> > jest cenniejsza niż taka, co przychodzi łatwo.
>
> dziewczyno, tak, ale tylko w książkach, niestety... :(
Ja znam z autopsji.
Dużo ludzi ma ochotę na skok w bok,
ale tego nie robią.
Panują nad sobą.
Inaczej nie byłoby wieeeeeelu małżeństw
i związków nielegalnych;)
Myslę, że troszkę przesadzasz,
nie jest tak źle...
Pozdrawiam:)
pewna dziewczyno....gratuluje twojego poswięcenia sie miłości do wybranka..obys nigdy nie umarła..a teraz punkt widzenia faceta:
kobieta któa mnie kocha bezgraniczniejest....nudna i bywa męcząca...wcvzesniej czy pózniej zapragne czegos nowego....w miłości (związku) musi byc ta nutka niepewności która nakazuje starac sie o partnera cały czas..zaskakiwac go mile i dbac żeby czuł że na nim akurat mi zalezy.kobieta o której wiem, że jest wierna jak pies (suka?) przestaje mnie interesowac dlatego, że jestem rasowym facetem.......
mam nadzieje, że trafiłas akurat na tego o mniej zdobywczej naturze ;)...
poza tym ktos kto twierdzi , że dozgonna miłośc jest mozliwa w wielu wypadkach okazuje sie osobą nie na tyle ciekawa żeby mogła pozwol;ić sobie na wiele podboi ;)...nie bierz tego do siebie....
kobieta któa mnie kocha bezgraniczniejest....nudna i bywa męcząca...wcvzesniej czy pózniej zapragne czegos nowego....w miłości (związku) musi byc ta nutka niepewności która nakazuje starac sie o partnera cały czas..zaskakiwac go mile i dbac żeby czuł że na nim akurat mi zalezy.kobieta o której wiem, że jest wierna jak pies (suka?) przestaje mnie interesowac dlatego, że jestem rasowym facetem.......
mam nadzieje, że trafiłas akurat na tego o mniej zdobywczej naturze ;)...
poza tym ktos kto twierdzi , że dozgonna miłośc jest mozliwa w wielu wypadkach okazuje sie osobą nie na tyle ciekawa żeby mogła pozwol;ić sobie na wiele podboi ;)...nie bierz tego do siebie....