Widok
To wartoscia jest samo w sobie ze MTB ma tyle roznych obliczy, jednemu podoba sie zona drugiemu tesciowa i jest ok kazdy moze wybrac cos dla siebie, charakterystyka wyscigow , ich profile sa znane przed startem, podoba mi sie pozytywne nastawienie Bolka, ma prawo do swoich wyborow tak co do trasy jak i dystansu, co jest prawdziwym MTB? hm to jest to co jest w Was a nie w trasach o ktorych piszecie Nie zaakceptuje natomiast zawodnikow z licencjami na dystansie mini/no chyba ze wracaja do sportu po kontuzji-to tak ale poza konkursem/jaja tez maja swoje granice
Tak Szak, ty nie miałeś problemów z hamowaniem....tylko przy londowaniu "podwozia" nie wysunąłeś?:)
A co do Głuszycy. To tak do końca nie masz racji...wręcz wcale. Jak może zauważyłeś od początku tego sezonu prawie na wszystkich maratonach jeździłem dystans MEGA. Takie były ustalenia na długo przed rozpoczęciem sezonu. Poza tym rok wcześniej udało mi się przejechać Głuszycę na dystansie GIGA. Dodatkową atrakacją była ulewa a raczej oberwanie chmury - w takim deszczu nigdy przedtem ani nigdy potem nie udało mi się jechać. Kto był to pamieta, co nie Majek :).
Pozdrawiam
Bolek
A co do Głuszycy. To tak do końca nie masz racji...wręcz wcale. Jak może zauważyłeś od początku tego sezonu prawie na wszystkich maratonach jeździłem dystans MEGA. Takie były ustalenia na długo przed rozpoczęciem sezonu. Poza tym rok wcześniej udało mi się przejechać Głuszycę na dystansie GIGA. Dodatkową atrakacją była ulewa a raczej oberwanie chmury - w takim deszczu nigdy przedtem ani nigdy potem nie udało mi się jechać. Kto był to pamieta, co nie Majek :).
Pozdrawiam
Bolek
http://chomikuj.pl/Bolek0
Wez sobie Bolek wyobraz, ze jechałem w zyciu tez wyscigi w błocie i deszczu i NIGDY z tego powodu nie miałem pretensji to organizatora. Jak bym bardzo nie chciał jezdzic w błocie to jezdziłbym po szosie, albo... w domu na trenazerze.
Natomiast jesli w Głuszycy byloby błoto, to sprawa by sie nieco jeszcze bardziej skomplikowała, a jechalismy prawie 6 godzin (oczywiscie ty tyle nie jechałes, jestem ciekawy czemu, moze jednak trasa byla za ciezka he he) tylko dlatego, ze było sucho, a jakby było błoto, to do dziś bysmy nie skonczyli.
Natomiast jesli w Głuszycy byloby błoto, to sprawa by sie nieco jeszcze bardziej skomplikowała, a jechalismy prawie 6 godzin (oczywiscie ty tyle nie jechałes, jestem ciekawy czemu, moze jednak trasa byla za ciezka he he) tylko dlatego, ze było sucho, a jakby było błoto, to do dziś bysmy nie skonczyli.
To dobrze że nie byłeś w Istebnej. Tam byś dopiero zrzędził że to błoto, że to woda, że to zimno, że to chmury-mgła. Ja osobiście zaczekam do czasu kiedy sam zapresentujesz swój wyżej opisany "wspaniały" pomysł. Do tego dołożyłbym zjazd na gołej d**** z Kasprowego - to byłby wyczyn godny wspaniałego zawodnika, powodzenia...
http://chomikuj.pl/Bolek0
Też nie lubie płaskich tras MTB, ale Golonko przeszedł w tym sezonie n.p. w Głuszycy samego siebie. Specjalnie pisze o Głuszycy, bo choć na MTB takze specjalnie sie nie znam, ale tam startowałem akurat. Wszystko ok, ale jesli jedziemy pod góre dłuższy czas i robi sie coraz stromiej i stromiej i nagle okazuje sie ze dalej trzeba rower niesc na plecach (nawet wepchnąc sie nie da) kilkaset metrów TYLKO po to by po drugiej stronie tej góry ten sam rower ZNIESC na plecach w dół, to sorry, ale to jest głupota do kwadratu tego, kto poprowadził tamtedy trase. Bo zastanawiam sie co taki typ miał na mysli? Jaki był jego cel?
Jesli, jak ktos tu stwierdził, woli takie cos bo jest co wspominac, to proponuje zeby w zimie na boso wniósł rower na Rysy, potem zszedł z rowerem w dół, a na koncu wyrąbał przerębel w Morskim Oku i przepłynął w nim z rowerem na plecach. To dopiero bedzie hardkor!!! Och, jak bedzie co wspominac potem przy piwie!
Jesli jade w Głuszycy i przed metą widze dosłownie leżacych na poboczu wykonczonych gości (nota bene całkiem dobrych zawodników), to dla mnie przestaje to byc normalny wyscig, a zaczyna byc survival (bo sam tez ledwo żyje). Mimo wszystko to w dalszym ciągu powinien byc wyscig rowerowy a nie "Selekcja". Czy wspominam to czasami? Tak, ale niezbyt mile.
Jesli, jak ktos tu stwierdził, woli takie cos bo jest co wspominac, to proponuje zeby w zimie na boso wniósł rower na Rysy, potem zszedł z rowerem w dół, a na koncu wyrąbał przerębel w Morskim Oku i przepłynął w nim z rowerem na plecach. To dopiero bedzie hardkor!!! Och, jak bedzie co wspominac potem przy piwie!
Jesli jade w Głuszycy i przed metą widze dosłownie leżacych na poboczu wykonczonych gości (nota bene całkiem dobrych zawodników), to dla mnie przestaje to byc normalny wyscig, a zaczyna byc survival (bo sam tez ledwo żyje). Mimo wszystko to w dalszym ciągu powinien byc wyscig rowerowy a nie "Selekcja". Czy wspominam to czasami? Tak, ale niezbyt mile.
chrzanic tam, czy ktos sie zna czy nie, to juz jego sprawa.....przynajmniej w tym roku bylo w naszym regionie sporo imprez i to mi sie podoba :) a zawsze ktos sie znajdzie dla ktorego cos tam jest niefajne, bo bylo bloto, bo nie bylo blota, bo gorki za wysokie, to znow za niskie, bo xsiadz sie przypieprzyl...moznaby do kazdej imprezy sie przywalic, jak ktos nabierze ochoty....dla mnie osobiscie czym impreza trudniejsza technicznie, tym wieksza satysfakcje mam po ukonczeniu i jest co wspominac przy piwie :D
Skandia moze i w 100% taka nie byla, jakiej sie spodziewano ale sztolnia rulez :D
Skandia moze i w 100% taka nie byla, jakiej sie spodziewano ale sztolnia rulez :D
w ogóle bez sensu ta dyskusja, rower górski-niby nazwa wskazuje na góry, ale z francuskiego jest to "rower wszelkiego terenu" i bzdurą jest to, że maraton MTB musi być w górach, ja osobiście wolę góry, lubię jak jest sucho, patelnia na niebie i stroma ściana kilka km, ale zauważcie-tysiące ludzi startuje w tych wszystkich imprezach i myślę, że niektórzy mają inne preferencje i każdemu nie da się dogodzić...jeśli chodzi o trasę zdażają się skrajności, ale mówienie np: mazowia jest płaska=łatwa, bzdura, owszem-łatwa technicznie, ale nie motorycznie, wole przez 4h deptać po górach niż po stole, gdzie bez przerwy trzeba gnieść korbę...można podawać wiele przykładów tylko po co...
...ostatnia skandia była krótka, fakt...ale napiszcie o tym do organizatora bo wyrzucanie emocji tutaj nic nie zmieni
ktoś kiedyś na tym forum napisał, że "prawda jest jak dupa-każdy ma swoją"-niech tak zostanie, nie wciskajmy swojego gówna innym...
pozdrawiam
...ostatnia skandia była krótka, fakt...ale napiszcie o tym do organizatora bo wyrzucanie emocji tutaj nic nie zmieni
ktoś kiedyś na tym forum napisał, że "prawda jest jak dupa-każdy ma swoją"-niech tak zostanie, nie wciskajmy swojego gówna innym...
pozdrawiam
Rafał z całym szacunkiem ale nie zgadzam się z Tobą. Za Treka chylę przed Tobą czoło i ściągam kask z głowy - wielki szacun. Ale to co powiedziałeś na temat maratonu to bzdura. Jak już się przyczepiłeś sztolni to było może z 2 metry schodów czyli wielkie nic. W tym wypadku wole biegać po tych schodach niż zapieprzać po resztkach ze ścinki leśnej w Gdyni albo jeździć w kółko jak to było dwa razy w tym roku (wielka lipa a nie maraton w Gdyni)- może to dla Ciebie jest esencja MTB?. Idąc dalej jeśli nie masz siły aby podjeżdzać albo jaj na zjazdach to trzeba jechać na Mazowie czyli "szosowy" maraton na rowerach górskich po polu. Bo tak naprawde to wygląda jak szosa - wystarczy że patyk wejdzie ci w koło, grupa odjedzie i masz pozamiatane. A pojedziesz w góry, na prawdziwy maraton gdzie masz na Mega 1800-2000m przewyższenia to żadna grupa nie pomoże jeśli nie masz siły. Masz jeszcze Grabka gdzie na trasie masz od zarąbania asfaltu ale też jak dla mnie to górski maraton po płaskim.
Wracając jeszcze do sztolni - dla mnie i dla osób z którymi akurat wtedy wjechał był to z*******y pomysł. Coś czego nie da sie zapomnieć. Nikt nie marudził że jedzie w ciemnościach, że musi podejśc parę stopni. Wszyscy mieli takie ryje uśmiechnięte że aż było mimo popatrzeć.
I można zadać sobie pytanie - czy lepiej jechać na zwykły przeciętny maraton ( Skandia, Mazowia, Grabek) czy pojechać na maraton Golonki i mieć co wspominać, co przezywać, co opowiadać.
A wjechanie w tym wypadku na promocje troche mija się z tematem. No ale cóż w tym wypadku przyznał CI racje.
Wracając jeszcze do sztolni - dla mnie i dla osób z którymi akurat wtedy wjechał był to z*******y pomysł. Coś czego nie da sie zapomnieć. Nikt nie marudził że jedzie w ciemnościach, że musi podejśc parę stopni. Wszyscy mieli takie ryje uśmiechnięte że aż było mimo popatrzeć.
I można zadać sobie pytanie - czy lepiej jechać na zwykły przeciętny maraton ( Skandia, Mazowia, Grabek) czy pojechać na maraton Golonki i mieć co wspominać, co przezywać, co opowiadać.
A wjechanie w tym wypadku na promocje troche mija się z tematem. No ale cóż w tym wypadku przyznał CI racje.
http://chomikuj.pl/Bolek0