Widok
powiem tak, jesli ktoss podaje sie za osobe niewierzaca, to powinien podac ku temu jakies argumenty, a zeby podac argumenty, powinien znac podstawy i zalozenia pzrynajmniej podstawowych religii (nie tylko katolicyzmu), bo skoro nie wierzy w Boga to moze moglby wierzyc w budde? ale takie osoby zazwyczaj nie maja o zadnej z religii zieloneego pojecia, to tak zwany wygodnicyzm, tepota, prostactwo lub moda (np wsrod mlodziezy). ale najczesciej mysle wygodnictwo. wiec dla mnie takie osoby sa"pseudo niewierzace", bo tak naprawde nie maja ani kokretnych argumentw ani podstaw by nie wieerzyc. osoby prawdziwie niewierzace osobiscie poznalam, sa to luzie bardzo inteligentni i wyksztalceni,, ktorzy wyznaja teorie ewolucji, dlatego tez potrafia w madry i konkretny sposob podwazyc istnienie duchowego pierwiastka zycia. i to sa prawdziwi ateisci. cala reszta, to jak wspomnialam, glownie ludzie, ktorzy z zadna religia tym bardziej naukowym podejsciem do powstania zycia nie mieli do czynienia. a skoro nie masz o czyms pojecia to dlaczego kwestionujesz tego istnienie? i dlaczego dzieci takich osob (bo wiekszosc niewierzaccyh to takie osoby) nie maja miec szansy poznania chocby tej religii, ktora maja szanse poznac(katolickiej)? uwazacie ze to hipokryzja, bo na chrzecie przysiegasz ze wychowasz w wierze? hmm...ja osobiscie znam garsstke osob, ktore swoje dzieci w wierze wychowuja. reszta ma to gdzies, pomimo ze na chrzecie przysiegala. wiec nie rozumiem roznicy i oburzenia w tej sprawie.
Przepraszam, ale sądząc po Twoich wypowiedzich raczej Ty się spinasz:)
Zadałaś pytanie, to odpowiadam: jest metoda planowania rodziny, którą Kościół akceptuje, i tak, jest to npr.
Mnie nic nie boli, bo i nie ma co, ja postępuję zgodnie ze swoim sumieniem, metody które stosujesz Ty czy kto inny niewiele mnie obchodzą, bo to nie mój interes.
Wyznacznikiem tego, jakim kto jest katolikiem nie jest to ile ma dzieci, bo to można z powodzeniem zaplanować bez gumek i pigułek., tylko to co ma się w głowie i w sercu.
Spokojnej nocy życzę:P
Zadałaś pytanie, to odpowiadam: jest metoda planowania rodziny, którą Kościół akceptuje, i tak, jest to npr.
Mnie nic nie boli, bo i nie ma co, ja postępuję zgodnie ze swoim sumieniem, metody które stosujesz Ty czy kto inny niewiele mnie obchodzą, bo to nie mój interes.
Wyznacznikiem tego, jakim kto jest katolikiem nie jest to ile ma dzieci, bo to można z powodzeniem zaplanować bez gumek i pigułek., tylko to co ma się w głowie i w sercu.
Spokojnej nocy życzę:P
co tak naprawdę Cię zabolało,że tak się spinasz na moja wypowiedz? nie oczerniłam nikogo z nazwiska ani nawek ksywy tego portalu, napisalam tylko zeby mamusie "katoliczki" powiedziały jak sie zabezpieczają! mam sądzić,że jesteś mocno wierząca i łykasz anty? bo tak to rozumiem! Jak dla mnie to łykaj,ale nie pieprz głupot jak nie dotyczy to Ciebie!!!!!
To powiedz to Twoim znajomym, którzy tak robią, a nie wylewaj swoich frustracji na osobach, co do których nawet nie wiesz, czy to jest prawda.
Twoich decyzji ja nie rozumiem tak samo jak Ty swoich znajomych.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rób co chcesz i mi nic do tego, ale mam prawo tego nie rozumieć.
Twoich decyzji ja nie rozumiem tak samo jak Ty swoich znajomych.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rób co chcesz i mi nic do tego, ale mam prawo tego nie rozumieć.
Nie wyśmiewam innych,tylko ich pojejście. Tak,mogą robić co im sie podoba,ale jak mozna mówić że jest sie glęboko wierzącym,mega praktykującym i wogóle i brać np tabletki,żeby nie mieć dzieci? A znam takie przypadki niestety! I to boli,że robia z siebie baby nie wiadomo kogo,a po cichu i tak grzeszą że hej,ale wstyd sie im przyznać! Bo ja się przyznałam i nie jesteście w stanie obrazić mnie za to,że mam kościelny i łykam tabletki! poprostu mam gdzieś zdanie innych,bo to ja nie moge sobie pozwolić na dziecko i to ja się truje i ja żyje z tym co robię.Nikt za mnie tego nie robi! Ale nie robie z siebie dewotki,nie zapieprzam do kościola bo babcia i mama mi kazały i nawyk wyrobiły! jak nie mam potrzeby to nie idę i juz.
I ja ochrzcilam moje dzieci i posylam na Komunię po to,żeby one mialy wybór.Nie potepie jak któraś zmieni wiarę- jej sprawa!
I ja ochrzcilam moje dzieci i posylam na Komunię po to,żeby one mialy wybór.Nie potepie jak któraś zmieni wiarę- jej sprawa!
Mnie też nic do tego, dlatego nie zabierałam glosu w dyskusji czy ślub kościelny czy cywilny.
Każdy i tak robi jak uważa, a ja swoje własne zdanie mam.
Ale skoro i Ty uważasz że Tobie nic do tego, co robią inni, to co się tak uczepiłaś kalendarzyka i termometru? Tobie wszystko jedno, wolny kraj, ale jaksię z kimś nie zgadzasz, to dogryźć i wyśmiać trzeba?
Swoją drogą Twoje wypowiedzi na ten temat świadczą tylko o Twojej niewiedzy i ignorancji.
Każdy i tak robi jak uważa, a ja swoje własne zdanie mam.
Ale skoro i Ty uważasz że Tobie nic do tego, co robią inni, to co się tak uczepiłaś kalendarzyka i termometru? Tobie wszystko jedno, wolny kraj, ale jaksię z kimś nie zgadzasz, to dogryźć i wyśmiać trzeba?
Swoją drogą Twoje wypowiedzi na ten temat świadczą tylko o Twojej niewiedzy i ignorancji.
a dziękuję za minusy,dziękuję!
Szalone babeczki,zamiast zająć sie czymś /czytaj: te mocno wierzącei praktykujące- różaniec w łapę a potem po Bożemu z kalendzykiem i termometrem do mężą,a te nie wierzące już wiedzą jak pogrzeszyć ;)/ to wkurzają się jedna na drugą,a i tak się nie przegadacie,bo KAŻDA MA RACJĘ! Nie zmienimy nikogo a taka prawda,że każdy żyje jak mu wygodnie, i ja choć jak pisałam mam ślub kościelny i wiem po co go wzięłam,to nie potępiam osób,które maja cywilny czy też kościelny dla wygody czy pokazówkę.A co mnie to?????? Wolny kraj,róbta co chceta!!!!!!!Mi nic do tego.
Szalone babeczki,zamiast zająć sie czymś /czytaj: te mocno wierzącei praktykujące- różaniec w łapę a potem po Bożemu z kalendzykiem i termometrem do mężą,a te nie wierzące już wiedzą jak pogrzeszyć ;)/ to wkurzają się jedna na drugą,a i tak się nie przegadacie,bo KAŻDA MA RACJĘ! Nie zmienimy nikogo a taka prawda,że każdy żyje jak mu wygodnie, i ja choć jak pisałam mam ślub kościelny i wiem po co go wzięłam,to nie potępiam osób,które maja cywilny czy też kościelny dla wygody czy pokazówkę.A co mnie to?????? Wolny kraj,róbta co chceta!!!!!!!Mi nic do tego.
Nie bede sie pukac, bo Ty po tylu wyjasnieniach nadal nie rozumiesz. Moja wypowiedz jak i ta wczesniej tyczyla sie ludzi podajacych sie za NIEWIERZACYCH. i ustosunkowałam sie do sytuacji panujacej w Pl jak i w innych krajach ( tzn za wielkiego wyboru nie masz) jak ktso jest protestantem nie kaze mu chrzcic dziecka, bo taki czlowiek pewnie przekaze mu podstawowe wyznaczniki wiary (skoro juz ktos zdecydowal sie przejsc na inna religie to zakladam ze podjal taki wysilek by zyc w zgodzie z nia). problemem sa NIEWIERZACY, a wlasciwie pseudo niewierzacy, ktorzy tak naprawde nie maja pojecia dlaczego nie wierza. a ich dzieci zasluguja na szanse by poznac podstawy wiary. i jak powiedzialam, nie wazne jak tego boga nazwiesz. wiec jak dalej nie rozumiesz, to moze po prostu nie czytaj. widocznie nie Twoj poziom.
Dziwią mnie również wypowiedzi Jagi. Po co chrzcić dziecko, które nie będzie wychowywane w katolickiej wierze? Ot tak, dla zasady?
nie, nigdzie nie napisalam, ze dla zasady
By później miało wybór? - tak wlasnie, by MIAŁO WYBÓR, A NIE ZOSTAŁO GO POZBAWIONE. rodzice, ktorzy nie wierza w nic, nie roznia sie niczym od hipokrytow, ktorych wiara opiera sie na pokazaniu sie w swieta w kosciele i ubraniu bialej kiecki do oltarza. nie ma tutaj zadnej duchowej, etycznej czy jakiejkolwie roznicy, oba przypadki tak naprawde nie maja nic wspolnego z wiara, oboje zadnej wiary nie przekaza potomstwu, nie naucza swoich dzieci sie modlic. i tacy hipokryci ochrzcza dziecko (bo wkoncu "wierza" wiec trzeba, no i jest okazja do biesiady) a ci ktorzy nie wierza w nic nie ochrzcza. i teraz jakie szanse ma dziecko niewierzacych, ze w ogole zazna jakiejkolwiek swiadomosci wiary, wartosci, duchowosci, czegokolwiek z tym zwiazanego? - zerowe, no chyba ze stanie sie cud, ale cuda sie nie zdarzaja.
dziecko hipokrytow, pomimo, ze rodzice mu takze zadnych wartosci nie przekaza i teoretycznie jest w dokladnie takiej samej sytuacji, mimo wszystko ma szanse wyrosnac na swiadomie wierzaca osobe, bo: bedzie chodzic na religie, bedzie chodzic na rekolekcje,do ksociola, przyjmie sakramenty, bedzie miec byc moze znajomych wierzacych, np bo bedzie uczeszczac na ozay, czytac w kosciele, jezdzic na wycieczki do sanktuariow, uczeszczac na pielgrzymki itd itd WIDZISZ JUZ ROZNICE? Jesli nie to cos prostszego: czy dziecko z rodziny patologicznej, w ktorej matka z ojcem nie znaja nawet tabliczki mnozenia, nie przeczytali w zyciu ani jednej ksiazki, nie maja pojecia o muzyce,sztuce, kulturze itd itd, jest skazane na to, ze wyrosnie na analfabete i prostaka? nie, idzie do szkoly, pomimo, ze jego rodzice maja wyj***ne na jego edukacje, ale mimo to ma szanse na zdobycie wiedzy i zycie na wyzszym poziomie intelektualnym i takich przypadkow kiedy dziecko to wykorzysta jest barzdo duzo. oczywiscie dziecko ma wybor, dostaje szanse czegos sie nauczyc, cos poznac, gdyby takie dzieci byly pozbawione mozliwosci pojscia do szkoly, takiej mozliwosci by nigdy nie mialy. tak samo jest z ochrzeczeniem dziecka przez nie wierzacych. jak dwoje ludzi nie zna boga, to takie dziecko jest bez szans. jedyna jego szansa, ktora wykorzysta lub nie byloby jego ochrzczeniee. i tu nie chodzi o to, jak tego boga nazwiesz, mesjasz, jezus, re, jahwe, budda czy cokolwie innego, chodzi o to, by wierzyc w sens zycia, milosci, cierpienia a nawet smierci. i moja wypowiedz tyczyla sie obecnej rzeczywostosci, kiedy nie ma innej mozliwosci jak poslac dziecko na religie, bo nie ma w szkole religioznawstwa, a nawet jesli mialoby byc to musialoby byc takze w szkole sredniej i na studiach (bo jak napiaslas, 10letnie dziecko nie ma zadnej swiadomosci), ale taka opcja nigdy nie przejdzie. nie masz do wyboru chodzenia na religie buddyjska prawoslawna czy hinduizm w szkole. mozesz jedynie wybrac "nic" lub religie katolicka. jesli wybierzesz nic czyli nie ochrzcisz dziecka, bedac niewierzacym, na 99% ono nigdy nie zwrroci sie ku wierze. jesli je ochrzcisz, ma troche wiecej szans. nie mowie ze 100%,ale przynajmniej nie pozbawilas go wyboru.i tak jak powiedzialam, dla mnie nie wazne jak ty nazwiesz swojego boga. podstawowe aspekty wiary opieraja sie na tym samym. cokolwiek nie wymyslili nasi klerycy, sa to tylko ustanowienia w wiekszosci fanatykow, ktorzy z wiara prawdziwa wiele wspolnego nie maja. ja jestem wierzaca. ale jestem antyklerykalna (choc znam kilku duchownych, ktorych szanuje i popieram, ale to wyjatki). i wiele osob mi mowi, ze jestem hipokrytka. dlaczego, bo modle sie w domu? bog jest wszedzie. bo obecna ideologia kosciola uderza w wiele prawd moralnych i nie ma nic wpsolnego z wiara, dlatego nie uwazam, by bieganie do kosciola i bezmyslne przyjmowanie wypocin klerykow mialo sens?i jakakolwiek glebasza wartosc? i tak, uwazam, ze wiekszosc dewotek, ktore biegaja do kosciola na rozaniec niewiele ma wspolnego z prawdziwa gleboka wiara (co zreszta mozna wyczytac w tym watku) ale to juz rozmowa na inny temat.
nie, nigdzie nie napisalam, ze dla zasady
By później miało wybór? - tak wlasnie, by MIAŁO WYBÓR, A NIE ZOSTAŁO GO POZBAWIONE. rodzice, ktorzy nie wierza w nic, nie roznia sie niczym od hipokrytow, ktorych wiara opiera sie na pokazaniu sie w swieta w kosciele i ubraniu bialej kiecki do oltarza. nie ma tutaj zadnej duchowej, etycznej czy jakiejkolwie roznicy, oba przypadki tak naprawde nie maja nic wspolnego z wiara, oboje zadnej wiary nie przekaza potomstwu, nie naucza swoich dzieci sie modlic. i tacy hipokryci ochrzcza dziecko (bo wkoncu "wierza" wiec trzeba, no i jest okazja do biesiady) a ci ktorzy nie wierza w nic nie ochrzcza. i teraz jakie szanse ma dziecko niewierzacych, ze w ogole zazna jakiejkolwiek swiadomosci wiary, wartosci, duchowosci, czegokolwiek z tym zwiazanego? - zerowe, no chyba ze stanie sie cud, ale cuda sie nie zdarzaja.
dziecko hipokrytow, pomimo, ze rodzice mu takze zadnych wartosci nie przekaza i teoretycznie jest w dokladnie takiej samej sytuacji, mimo wszystko ma szanse wyrosnac na swiadomie wierzaca osobe, bo: bedzie chodzic na religie, bedzie chodzic na rekolekcje,do ksociola, przyjmie sakramenty, bedzie miec byc moze znajomych wierzacych, np bo bedzie uczeszczac na ozay, czytac w kosciele, jezdzic na wycieczki do sanktuariow, uczeszczac na pielgrzymki itd itd WIDZISZ JUZ ROZNICE? Jesli nie to cos prostszego: czy dziecko z rodziny patologicznej, w ktorej matka z ojcem nie znaja nawet tabliczki mnozenia, nie przeczytali w zyciu ani jednej ksiazki, nie maja pojecia o muzyce,sztuce, kulturze itd itd, jest skazane na to, ze wyrosnie na analfabete i prostaka? nie, idzie do szkoly, pomimo, ze jego rodzice maja wyj***ne na jego edukacje, ale mimo to ma szanse na zdobycie wiedzy i zycie na wyzszym poziomie intelektualnym i takich przypadkow kiedy dziecko to wykorzysta jest barzdo duzo. oczywiscie dziecko ma wybor, dostaje szanse czegos sie nauczyc, cos poznac, gdyby takie dzieci byly pozbawione mozliwosci pojscia do szkoly, takiej mozliwosci by nigdy nie mialy. tak samo jest z ochrzeczeniem dziecka przez nie wierzacych. jak dwoje ludzi nie zna boga, to takie dziecko jest bez szans. jedyna jego szansa, ktora wykorzysta lub nie byloby jego ochrzczeniee. i tu nie chodzi o to, jak tego boga nazwiesz, mesjasz, jezus, re, jahwe, budda czy cokolwie innego, chodzi o to, by wierzyc w sens zycia, milosci, cierpienia a nawet smierci. i moja wypowiedz tyczyla sie obecnej rzeczywostosci, kiedy nie ma innej mozliwosci jak poslac dziecko na religie, bo nie ma w szkole religioznawstwa, a nawet jesli mialoby byc to musialoby byc takze w szkole sredniej i na studiach (bo jak napiaslas, 10letnie dziecko nie ma zadnej swiadomosci), ale taka opcja nigdy nie przejdzie. nie masz do wyboru chodzenia na religie buddyjska prawoslawna czy hinduizm w szkole. mozesz jedynie wybrac "nic" lub religie katolicka. jesli wybierzesz nic czyli nie ochrzcisz dziecka, bedac niewierzacym, na 99% ono nigdy nie zwrroci sie ku wierze. jesli je ochrzcisz, ma troche wiecej szans. nie mowie ze 100%,ale przynajmniej nie pozbawilas go wyboru.i tak jak powiedzialam, dla mnie nie wazne jak ty nazwiesz swojego boga. podstawowe aspekty wiary opieraja sie na tym samym. cokolwiek nie wymyslili nasi klerycy, sa to tylko ustanowienia w wiekszosci fanatykow, ktorzy z wiara prawdziwa wiele wspolnego nie maja. ja jestem wierzaca. ale jestem antyklerykalna (choc znam kilku duchownych, ktorych szanuje i popieram, ale to wyjatki). i wiele osob mi mowi, ze jestem hipokrytka. dlaczego, bo modle sie w domu? bog jest wszedzie. bo obecna ideologia kosciola uderza w wiele prawd moralnych i nie ma nic wpsolnego z wiara, dlatego nie uwazam, by bieganie do kosciola i bezmyslne przyjmowanie wypocin klerykow mialo sens?i jakakolwiek glebasza wartosc? i tak, uwazam, ze wiekszosc dewotek, ktore biegaja do kosciola na rozaniec niewiele ma wspolnego z prawdziwa gleboka wiara (co zreszta mozna wyczytac w tym watku) ale to juz rozmowa na inny temat.
hehehe suuuuuuuper temat! uśmiałam się .....
A teraz,drogie,mocno wierzące katoliczki wychowywane w wierze,biorące ślub kościelny i wychowujące w tej wierze swoje dziecko... (bo po jednym macie,nie?), powedzcie Nam, JAK SIĘ ZABEZPIECZACIE PRZED NIECHCIANA CIĄŻĄ? bo chyba nie wolno Wam brać tabletek anty, gumek,plastrów itp?????? no ??????
Ja mam ślub kościelny, do kościola chodzę jak mnie ochota najdzie albo jak dzieci chcą (nie zmuszam ich, a sa ochrzczone i wiedzą co z czym i dlaczego) ........
A teraz,drogie,mocno wierzące katoliczki wychowywane w wierze,biorące ślub kościelny i wychowujące w tej wierze swoje dziecko... (bo po jednym macie,nie?), powedzcie Nam, JAK SIĘ ZABEZPIECZACIE PRZED NIECHCIANA CIĄŻĄ? bo chyba nie wolno Wam brać tabletek anty, gumek,plastrów itp?????? no ??????
Ja mam ślub kościelny, do kościola chodzę jak mnie ochota najdzie albo jak dzieci chcą (nie zmuszam ich, a sa ochrzczone i wiedzą co z czym i dlaczego) ........
ślub kościelny dla tych, którzy wierzą
Tak, dla zasady pt.:"bo co ludzie powiedzą"
I tak żyją sobie hipokryci, płodzą dzieci i chrzczą je potem, wg zasady powyższej. I te dzieci wyrastają później na "prawdziwych patriotów".
Najśmieszniejsze jest to, że ta dulszczyzna, chociaż nie zna dobrze treści przykazań, o zaglądaniu w treść biblii nie wspominając, najczęściej jest pierwsza, by innym prawić morały. Czyżby nie wiedzieli, że Jezus wymagał wiary z przekonaniem?. Chodzenie do kościoła bez przekonania, bo tak chcą rodzice, albo zakładanie białej sukienki, która jest symbolem czystości przedmałżeńskiej, mimo, że się spółkowało wcześniej z wieloma? Dla kogo ta szopka? Nie lepiej być uczciwym wobec siebie i innych, a nie już u początków tej podstawowej komórki zakłamywać rzeczywistość, bo cię stać, bo niech inni patrzą jak ojciec córkę za mąż wydaje. Biała suknia, biała limuzyna, ceremonia wypasiona, bo są tacy którzy groszem nie pogardzą, co łaska. Wszystko przecież można kupić.
I tak żyją sobie hipokryci, płodzą dzieci i chrzczą je potem, wg zasady powyższej. I te dzieci wyrastają później na "prawdziwych patriotów".
Najśmieszniejsze jest to, że ta dulszczyzna, chociaż nie zna dobrze treści przykazań, o zaglądaniu w treść biblii nie wspominając, najczęściej jest pierwsza, by innym prawić morały. Czyżby nie wiedzieli, że Jezus wymagał wiary z przekonaniem?. Chodzenie do kościoła bez przekonania, bo tak chcą rodzice, albo zakładanie białej sukienki, która jest symbolem czystości przedmałżeńskiej, mimo, że się spółkowało wcześniej z wieloma? Dla kogo ta szopka? Nie lepiej być uczciwym wobec siebie i innych, a nie już u początków tej podstawowej komórki zakłamywać rzeczywistość, bo cię stać, bo niech inni patrzą jak ojciec córkę za mąż wydaje. Biała suknia, biała limuzyna, ceremonia wypasiona, bo są tacy którzy groszem nie pogardzą, co łaska. Wszystko przecież można kupić.
my z mężem wiedzieliśmy, że chcemy mieć ślub kościelny, bo cywilny dla nas to tylko papierek......nam zależało na czymś więcej, bo wierzymy i chodzimy do kościoła..... i nasze dzieci(póki co, córeczkę) chcemy wychować w wierze katolickiej.....
i zgadzam się z opinią, że jeżeli nie chodzisz i nie wierzysz to nie bierz ślubu kościelnego, nie chrzcij dzieci......po co.....
ale i tak każdy robi jak chce....
i zgadzam się z opinią, że jeżeli nie chodzisz i nie wierzysz to nie bierz ślubu kościelnego, nie chrzcij dzieci......po co.....
ale i tak każdy robi jak chce....
Czytam, czytam i nadziwić się nie mogę co za bzdury dziewczyny piszecie.
Emenems zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja mam ślub kościelny. Wzięłam go świadomie, z własnej woli, nie dlatego że rodzina tak chciała i by sąsiedzi nie wytykali palcami, cywilnego nawet nie brałam pod uwagę. Oboje z mężem zostaliśmy wychowani w wierze katolickiej i oboje przed Bogiem chcieliśmy złożyć małżeńską przysięgę.
Nie rozumiem osób takich jak Sevilla, którzy robią sobie jaja z kościoła i Boga. Tak, uważam, że to są jaja, kpiny, zwykły brak szacunku do wszystkich tych, dla których ślub kościelny jest naprawdę ważny. Dla których jest to sakrament, a nie ładna oprawa i fajniejsza przysięga. Sevillo skoro zależało Ci na ładnym wystroju, oprawie, dlaczego nie wzięłaś ślubu np. na plaży o zachodzie słońca (romantycznie) lub np. w muzeum w którym jest równie ładnie bo w otoczeniu pięknych rzeźb i obrazów? Nie odpowiadaj mi, nie musisz. A przysięga? Na filmach nie mają z tym problemów, dlaczego więc nie wprowadzić tego w codzienne życie? W końcu to Twój ślub więc powinien wyglądać tak, jak sobie wymyślisz. W związku z tym nie sądzę, by urzędnik, którego i tak wynajmiesz na ślub w hotelu, plaży czy muzeum, miał coś przeciwko jak powiedziałabyś mężowi swoją, przez siebie ułożoną przysięgę.
Dziwią mnie również wypowiedzi Jagi. Po co chrzcić dziecko, które nie będzie wychowywane w katolickiej wierze? Ot tak, dla zasady? By później miało wybór? By w wieku ok. 8 lat mogło pójść do Komunii Świętej, z której i tak mało rozumie? (swoją drogą uważam, że dzieci powinny przystępować do I Komunii w późniejszym wieku, by mogły pojąć jej ideę a nie wykuć na pamięć modlitwy i czekać na prezenty). Jago piszesz traci np to, ze nie chodzi na religie, czyli nie ma mozliwosci poznac wiare, ktora ma pzryjac lub odrzucic.. wiec kiedy i na jakiej podstawie mialoby rzekomo ta wiare wybrac? najlepszym rozwiazaniem byloby wprowadzenie religioznawstwa do szkol. Jak dziecko w wieku 3-4-5-10-12 lat ma dogłębnie poznać wiarę katolicką? Ludzie w wieku kilkudziesięciu lat nie wiedzą o niej wszystkiego i nadal zgłębiają jej tajniki. Oczywiście zaraz napiszesz, że chodzi o ogólny zarys. No dobrze, tylko dajmy dziecku szansę poznania innych kultur, wiar, dlaczego mielibyśmy je ograniczać? Dlaczego uczepiłaś się jedynie wiary katolickiej? A co z innymi wyznaniami? Takie podejście jest strasznie egoistyczne. Emenems dobrze napisała nie zapomnij obrzezać, na wszelki wypadek; córka powinna od dziecka burkę nosic. Zgodzę się z Tobą jedynie z wprowadzeniem do szkół religioznawstwa. Jestem za całkowitym zniesieniem religii ze szkół, powinny się one odbywać, jak kiedyś, w salkach katechetycznych przy kościołach.
Emenems zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja mam ślub kościelny. Wzięłam go świadomie, z własnej woli, nie dlatego że rodzina tak chciała i by sąsiedzi nie wytykali palcami, cywilnego nawet nie brałam pod uwagę. Oboje z mężem zostaliśmy wychowani w wierze katolickiej i oboje przed Bogiem chcieliśmy złożyć małżeńską przysięgę.
Nie rozumiem osób takich jak Sevilla, którzy robią sobie jaja z kościoła i Boga. Tak, uważam, że to są jaja, kpiny, zwykły brak szacunku do wszystkich tych, dla których ślub kościelny jest naprawdę ważny. Dla których jest to sakrament, a nie ładna oprawa i fajniejsza przysięga. Sevillo skoro zależało Ci na ładnym wystroju, oprawie, dlaczego nie wzięłaś ślubu np. na plaży o zachodzie słońca (romantycznie) lub np. w muzeum w którym jest równie ładnie bo w otoczeniu pięknych rzeźb i obrazów? Nie odpowiadaj mi, nie musisz. A przysięga? Na filmach nie mają z tym problemów, dlaczego więc nie wprowadzić tego w codzienne życie? W końcu to Twój ślub więc powinien wyglądać tak, jak sobie wymyślisz. W związku z tym nie sądzę, by urzędnik, którego i tak wynajmiesz na ślub w hotelu, plaży czy muzeum, miał coś przeciwko jak powiedziałabyś mężowi swoją, przez siebie ułożoną przysięgę.
Dziwią mnie również wypowiedzi Jagi. Po co chrzcić dziecko, które nie będzie wychowywane w katolickiej wierze? Ot tak, dla zasady? By później miało wybór? By w wieku ok. 8 lat mogło pójść do Komunii Świętej, z której i tak mało rozumie? (swoją drogą uważam, że dzieci powinny przystępować do I Komunii w późniejszym wieku, by mogły pojąć jej ideę a nie wykuć na pamięć modlitwy i czekać na prezenty). Jago piszesz traci np to, ze nie chodzi na religie, czyli nie ma mozliwosci poznac wiare, ktora ma pzryjac lub odrzucic.. wiec kiedy i na jakiej podstawie mialoby rzekomo ta wiare wybrac? najlepszym rozwiazaniem byloby wprowadzenie religioznawstwa do szkol. Jak dziecko w wieku 3-4-5-10-12 lat ma dogłębnie poznać wiarę katolicką? Ludzie w wieku kilkudziesięciu lat nie wiedzą o niej wszystkiego i nadal zgłębiają jej tajniki. Oczywiście zaraz napiszesz, że chodzi o ogólny zarys. No dobrze, tylko dajmy dziecku szansę poznania innych kultur, wiar, dlaczego mielibyśmy je ograniczać? Dlaczego uczepiłaś się jedynie wiary katolickiej? A co z innymi wyznaniami? Takie podejście jest strasznie egoistyczne. Emenems dobrze napisała nie zapomnij obrzezać, na wszelki wypadek; córka powinna od dziecka burkę nosic. Zgodzę się z Tobą jedynie z wprowadzeniem do szkół religioznawstwa. Jestem za całkowitym zniesieniem religii ze szkół, powinny się one odbywać, jak kiedyś, w salkach katechetycznych przy kościołach.
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
w dziurawych skarpetkach.