Widok
TO jest proste jak cep - juz tak to ujme i nie widze zasdnego sensu w dyskusjach, dywagacjach jaki slub brac . Jestem wierzacy i chce wziasc koscielny slub to go biore, Nie jestem wierzacy to nie biore i kropka - bo to dla mnie straszna obluda i fałsz a bedac niewierzacym i brac slub koscielny bo tak latwiej? ladniej ? okazalej? to juz ponizej wszelkiej krytyki nie pojmuje jak mozna nawet tak postapic ! Jestem osoba wierzaca , moj maz nie - slub koscielny wzielismy bo bylo to dla mnie wazne i rowniez tym samym dla mojego meza abym ja go miala. Ale moj maz nie byl hipokryta, nie udawal kogos kim nie jest, nie przystepowal do sakramentow swietych , a kiedy skladalismy sobie przysiege on pomijal w niej imie Boga . Dziecko wychowujemy w wierze katolickiej .
No właśnie niestety leżenie plackiem świadczy o byciu katolikiem. Ja czuję się po prostu chrześcijanką, a to, że prawnie przynależę do KK to już nie ode mnie zależało. W Biblii nie znalazłam nigdzie zapisu o ceremoniach ślubnych i naukach przedmałżeńskich, dlatego nie mam zamiaru brać ślubu kościelnego, to sztuczny twór KK.
My z mężem mamy ślub cywilny kościelny weźmiemy ale później. Mój szwagier w czerwcu przyjmie święcenia kapłańskie i bardzo chcemy aby to właśnie on udzielił nam ślubu. Nie chodzę co tydzień do Kościoła ale jestem osobą wierzącą, córkę ochrzciliśmy i chcę żeby była katoliczką, ale to ona podejmie decyzję w przyszłości. Nie muszę plackiem w Kościele leżeć żeby mnie wszyscy widzieli aby uważać się za katolika
Nie chodziła mi o Ciebie - Emenems tylko o Wiolę podajże, co stwierdziła już, że nie mam mózgu:) Oczywiście jest możliwość wzięcia w plenerze itp, nawet o tym myśleliśmy, ale ostatecznie doszły do tego koszty i stwierdziliśmy, że to za drogie i za dużo formalności. I tak jak mówiłam przysięga kościelna mi się o wiele bardziej podoba. Zresztą porównanie "brać ślub cywilny i nie wierzyć w instytucję małżeństwa" nie trafione. Biorąc ślub w kościele biorę również cywilny. Zresztą nie przeszkadzało mi to zupełnie, że biorę ślub kościelny, nie mam z tym problemu, w końcu cała moja rodzina jest wierząca i w takim obrządku byłam wychowana.
Sama obraziłaś katolików ,ludzi wierzących ,traktując ich wiarę jako zabawę bo przebrałaś się w fatałaszki poszłaś do kościoła tylko po co ? dla picu ,żeby było ładnie ,żeby rodzina nie obgadywała czy co ,bo w urzędzie jest służbowo ,sztywno i krótko ,ale niestety taka jest prawda że dla ludzi niewierzących tam jest miejsce dla zawarcia związku małżeńskiego i to nie podlega dyskusji ,jak ktoś wyżej napisał że to obłudne ,owszem to jest obłudne ale i bardzo niedojrzałe .
a absolutnie ciebie nie obrazam, tylko dwa arguemnty przemawiające u ciebie za kościelnym śa tylko wymówkami bo mozna to bardzo latwo i ze swoimi przekonaniami rozwiazac jak slub cywilny w plenerze albo slub aranżowany na kościelny ale bez przysięgania na Boga w którego nie wierzysz - bo to jak brac slub sywilny i nie wierzyc w instytucję malżeństwa
Madness is the gift, that has been given to me!!
Nie jest to dla mnie obłudą, bo mam świadomość z jakiego powodu to robię i robię to tylko sobie. W przypadku bycia rodzicem i chrztu -przekazuję dziecku jakąś wartość, naukę, etc. Ja nie wierzę i nie będę tego dziecku przekazywać. Nie chrzczę siebie tylko dziecko. Skoro chce ochrzcić znaczy, że chcę coś tym dziecku przekazać, a ślub biorę dla siebie więc sobie mogę pozwolić wziąć go dla powodów, które uważam za stosowne i niekonieczne związane z wiarą i tyle. Oczywiście możecie mnie obrażać i pewnie tak też będzie (co zresztą już zapoczątkował post powyżej), bo na tym forum to tylko taka forma (obrażania innych) jest popularną formą wyrażania swojego zdania.
nie prawda ze cywilny 2 minuty... myśmy nie mieli w urzędzie tylko w sali w hotelu, ładnie ozdobionej zgodnie z całym wystrojem, urzędnik przemiły, powiedział parę slow, całość kolo 30 minut trwała, miałam skrzypce i wiolonczele wiec była oprawa muzyczna, marsz weselny - wszystko.
a zamiast w kościele można było również złożyć przysięgi przed jakąś inna osobą cywilną, symbolicznie, z fajną przemową itp - są nawet specjalne firmy się w tym specjalizujące wiec tez nie widzę powodu brać ślubu kościelnego i mówić "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący i wszyscy świeci"
a zamiast w kościele można było również złożyć przysięgi przed jakąś inna osobą cywilną, symbolicznie, z fajną przemową itp - są nawet specjalne firmy się w tym specjalizujące wiec tez nie widzę powodu brać ślubu kościelnego i mówić "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący i wszyscy świeci"
Madness is the gift, that has been given to me!!
My z mężem mamy ślub kościelny, mimo, że oboje jesteśmy niewierzący. Uznaliśmy, że oprawa (głównie przysięga) ślubu kościelnego jest o wiele ładniejsza. Zresztą spokój w rodzinie przynajmniej był. Ślub cywilny jest dla mnie śmieszny, całość trwa 2 minuty i następna para.
Natomiast co do chrztu dzieci (pomimo wielkich protestów rodziny) jesteśmy bezwzględni i nie będziemy chrzcić. Byłoby to obłudne z naszej strony, ale jeśli dziecko będzie chciało chodzić z dziadkami do kościoła, to nie ma problemu, będzie chciało przyjąć chrzest i inne sakramenty - proszę bardzo. Ja mu wody z mózgu robić nie będę, sama nie wierzę a jemu każę.
Natomiast co do chrztu dzieci (pomimo wielkich protestów rodziny) jesteśmy bezwzględni i nie będziemy chrzcić. Byłoby to obłudne z naszej strony, ale jeśli dziecko będzie chciało chodzić z dziadkami do kościoła, to nie ma problemu, będzie chciało przyjąć chrzest i inne sakramenty - proszę bardzo. Ja mu wody z mózgu robić nie będę, sama nie wierzę a jemu każę.
ehhh... my mamy ślub kościelny...
Co do chrztu dziecka zgadzam się z Emenems. Chrzest dziecka dla kościoła jest równoznaczne z przyjęciem przez nie wiary i wpisaniem do wspólnoty Kościoła. Co za tym idzie - dziecko to jako dorosła osoba, owszem będzie miało prawo decydować o tym czy wierzy, czy też nie, ale jeżeli stwierdzi, że jest osobą niewierzącą będzie musiało się nieźle nagimnastykować, aby wypisać się ze wspólonoty. Jeżeli nie dokona aktu apostazji będzie nadal uwzględnianie w statystykach jako osoba wierząca.
Co do chrztu dziecka zgadzam się z Emenems. Chrzest dziecka dla kościoła jest równoznaczne z przyjęciem przez nie wiary i wpisaniem do wspólnoty Kościoła. Co za tym idzie - dziecko to jako dorosła osoba, owszem będzie miało prawo decydować o tym czy wierzy, czy też nie, ale jeżeli stwierdzi, że jest osobą niewierzącą będzie musiało się nieźle nagimnastykować, aby wypisać się ze wspólonoty. Jeżeli nie dokona aktu apostazji będzie nadal uwzględnianie w statystykach jako osoba wierząca.
jaga - czemu tak bardzo chcesz by ludzie niewierzący chrzcili dzieci !!?? tego nie kumam, czy uważasz ich za upośledzonych ? ze trzeba ich dzieci chrztem ratowac? zeby biedulki nie poczuły ze coś straciły w życiu?
wierzący katolicy niech chrzczą i wychowują dzieci w wierze katolickiej
protestanci niech dają wybrór dorosłemu kiedy chce
ateiści/niewierzący niech przekazują takie wartości w które wierzą
itp...itd...a swoją drogą, przecież rodzice na chrzcie przysięgają że wychowają dziecko po katolicku - to jak niby niewierzący ma chrzcic dziecko ??
wierzący katolicy niech chrzczą i wychowują dzieci w wierze katolickiej
protestanci niech dają wybrór dorosłemu kiedy chce
ateiści/niewierzący niech przekazują takie wartości w które wierzą
itp...itd...a swoją drogą, przecież rodzice na chrzcie przysięgają że wychowają dziecko po katolicku - to jak niby niewierzący ma chrzcic dziecko ??
Madness is the gift, that has been given to me!!