Widok
Bo w wątku, KLAUDIO, nie chodzi o strach , ze dziecko z huśtawki na łeb zleci czy o to, ze biegamy za dzieckiem z******e, że sie potknie, czy chowamy je pod kloszem, raczej o obawę i taki nieokreślony lęk, który gdzieś głęboko tkwi w każdej matce. Ale nie wydaje mi się, żeby osoba, która wypisuje takie rzeczy zrozumiała istotę problemu...
Ło matko co za durna wypowiedz!!! Oczywiście pisze o Klaudii. I chyba strasznie się spieszyła albo ma takie grube paluchy bo literek dodała co niemiara:)
Zakrztusiła się flipsem...tego też się boje:(
I podziwiam Was dziewczyny ze robiłyście Waszym dzieciom sztuczne oddychanie. Pewnie gdybym musiała też bym zrobiła ale wolę nie...
Zakrztusiła się flipsem...tego też się boje:(
I podziwiam Was dziewczyny ze robiłyście Waszym dzieciom sztuczne oddychanie. Pewnie gdybym musiała też bym zrobiła ale wolę nie...
Klaudia, chyba nie jesteś matką. Każda matka zawsze będzie się bała o swoje dziecko.
Nadopiekuńczość - nadopiekuńczością oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.
Uważasz, że jak matka nie pracuje, tylko zajmuje się wychowaniem dziecka to jej się w d*** poprzewracało ?
No to mi się poprzewracało. Siedziałam w domu kilka lat, wychowywałam dzieci ( miałam ten luksus, że nie musiałam pracować ) Obecnie moje dzieci mają 11 i 12 lat i są aż nadto samodzielne.
Teraz na razie mam również ten komfort, że mogę spędzać całe dnie z córką, i pomimo tego, że przeszłam jak dla mnie tragedię, mało co nie straciłam dziecka, staram się być normalną matką, pozwalającą swojemu dziecku rozwijać się według wieku, czyli upadki zalicza, a ja nie drżę.
A powracając do Twojej wypowiedzi, płynie w niej wiele zawiści. Może to Ty jestem tą mamą ( jeśli w ogóle nią jesteś ) która nie potrafiła dobrze wychować swojego dziecka, ? a może boli Cię, że Ty musisz pracować, a są matki które mogą być z dzieckiem przez cały dzień ?
Przeczytaj co napisałaś, bo masz problem z samą sobą, wiele goryczy w Tobie, i to współczuć można
Nadopiekuńczość - nadopiekuńczością oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.
Uważasz, że jak matka nie pracuje, tylko zajmuje się wychowaniem dziecka to jej się w d*** poprzewracało ?
No to mi się poprzewracało. Siedziałam w domu kilka lat, wychowywałam dzieci ( miałam ten luksus, że nie musiałam pracować ) Obecnie moje dzieci mają 11 i 12 lat i są aż nadto samodzielne.
Teraz na razie mam również ten komfort, że mogę spędzać całe dnie z córką, i pomimo tego, że przeszłam jak dla mnie tragedię, mało co nie straciłam dziecka, staram się być normalną matką, pozwalającą swojemu dziecku rozwijać się według wieku, czyli upadki zalicza, a ja nie drżę.
A powracając do Twojej wypowiedzi, płynie w niej wiele zawiści. Może to Ty jestem tą mamą ( jeśli w ogóle nią jesteś ) która nie potrafiła dobrze wychować swojego dziecka, ? a może boli Cię, że Ty musisz pracować, a są matki które mogą być z dzieckiem przez cały dzień ?
Przeczytaj co napisałaś, bo masz problem z samą sobą, wiele goryczy w Tobie, i to współczuć można
córka mojej koleżanki miała 2 latka kiedy zadławiła sie flipsem. Niestety udusiła sie. Koleżanka do tej pory dochodzi do siebie.
Kiedy Michalina straciła przytomnośc i robiłam jej sztuczne oddychanie milion myśli przechodziło mi przez głowe. Od tego czasu niestety ale jestem mega nadopiekuncza i mimo monitora oddechu milion razy w nocy sprawdzam czy oddycha. Jest to silniejsze odemnie.....
Kiedy Michalina straciła przytomnośc i robiłam jej sztuczne oddychanie milion myśli przechodziło mi przez głowe. Od tego czasu niestety ale jestem mega nadopiekuncza i mimo monitora oddechu milion razy w nocy sprawdzam czy oddycha. Jest to silniejsze odemnie.....
Ciągły strach i drżenie nad dzieckiem, wyzwala w nim niskia samoocene, strach, to wszystko odczuwa tez maluch.\
\a potem taki 2 latek duka cos podnosem, nie umie bawic sie z rowiesnikami, wali w pampersy, drze sie i robi sceny a matka zdzwionia, czemu to dziecko takie malo przebojowe!!
Jak to dlaczego??- po kims to ma;\0
Co najgorsze, to wasza zasluga drżące jak galareta mamuśki.\\siedzicie na wychowawczych, kupujecie foteliki za 800zl, najlepsze ciuzki a dziecka nie potrafixie nauczyc samodzielnosci i zmagania siez kazdym dnie-zalosne!!!!!
pozniej rosna takie wypłochy, co palec w usta wkladaja i stoj a ipatrza jak rowiesnicy skacza po hustawkach, bawia sie i zaczepiaja inne dzieci, sa odwazne.
\tragedie sie zdarzaja, wtedy sie nie dziwie.
\wezcie sie do pracy, za duzo dobrobytu w tylkach.
\a potem taki 2 latek duka cos podnosem, nie umie bawic sie z rowiesnikami, wali w pampersy, drze sie i robi sceny a matka zdzwionia, czemu to dziecko takie malo przebojowe!!
Jak to dlaczego??- po kims to ma;\0
Co najgorsze, to wasza zasluga drżące jak galareta mamuśki.\\siedzicie na wychowawczych, kupujecie foteliki za 800zl, najlepsze ciuzki a dziecka nie potrafixie nauczyc samodzielnosci i zmagania siez kazdym dnie-zalosne!!!!!
pozniej rosna takie wypłochy, co palec w usta wkladaja i stoj a ipatrza jak rowiesnicy skacza po hustawkach, bawia sie i zaczepiaja inne dzieci, sa odwazne.
\tragedie sie zdarzaja, wtedy sie nie dziwie.
\wezcie sie do pracy, za duzo dobrobytu w tylkach.
Ja też tak mam.... Strasznie sie boję że stracę małą albo męża. Nie lubie jak mąż jeździ w delegacje, zawsze boję się że będzie miał wypadek. Teraz jak jest młoda to też wkręcam sobie różne rzeczy.
A najgorsze jest to że nie chce mieć takich myśli i się tak bać żeby nie stało się to samospełniającą się przepowiednią:(
A propo strat dziecka to kiedyś koleżanka opowiadała mi że jej znajoma przejechała własne dziecko samochodem....to dopiero jest masakra!!!! Nie wiem czy potrafiłabym sobie z tym poradzić...
A najgorsze jest to że nie chce mieć takich myśli i się tak bać żeby nie stało się to samospełniającą się przepowiednią:(
A propo strat dziecka to kiedyś koleżanka opowiadała mi że jej znajoma przejechała własne dziecko samochodem....to dopiero jest masakra!!!! Nie wiem czy potrafiłabym sobie z tym poradzić...
Jezuu dziewczyny co za temat w taką pogode i jeszcze w listopadzie:( Ja staram się nie myśleć w ten sposób, nie mogę, kilka razy mi się zdarzyło i prawie zwymiotowałam z nerwów. nie mogę czytać artykułów o krzywdzie dzieci nie mówiąc już o stracie dziecka. To samo dotyczy filmów- omijam szerokim łukiem, bo później przez kilka dni nie mogę dojść do siebie:/ Nie wiem coś mi się poprzestawiało już po pierwszym porodzie. A co do lęku o bliskich to u mnie chorobliwy niestety:/ Wiem skąd się to wzięło, ale nie potrafię sobie z tym poradzić...