Widok
I pomyśleć, że za kilka lat większość z nas dołączy do twierdzących "chłop w chałupie to jak wrzód na..."
Moja ciotka, żona wojskowego mówi, że nie ma gorszego koszmaru niż mąż wracający po kilku tygodniach z ćwiczeń. Przez kilka dni każe wokół siebie skakać, zaprasza rodzinę i znajomych, dezorganizuje jej życie domowe, a ona musi chodzić normalnie do pracy a dzieci do szkoły...
Moja ciotka, żona wojskowego mówi, że nie ma gorszego koszmaru niż mąż wracający po kilku tygodniach z ćwiczeń. Przez kilka dni każe wokół siebie skakać, zaprasza rodzinę i znajomych, dezorganizuje jej życie domowe, a ona musi chodzić normalnie do pracy a dzieci do szkoły...
Pewnie i tak jest, tylko ze nie mam z tym tak na codzień styczności. Ani mój tata, ani teść nie pływaja więc nie jestem do tego przyzwyczajona. Mojego męża z koleżanka z pracy ma męża marynarza i mówi że nie jest źle w ciaglu dnia bo jest wiele zajeć. Najgorzej jak sie kładzie do łózka czy siedzi wieczorem a dzieciaki już śpia to wtedy jest jej najciężej.
Nie bądź smutna mój brat rok temu był w wojsku najgorsze są 2 pierwsze miesiące, potem pewnie go przeniosa gdzies blisko miejsca zamieszkania i będziesz miała męża na weekendy i wieczory :-). Wiem że to nie pocieszające ale zawsze coś. I nie smuć się, głowa do góry mąz nie chciałby widzieć że tak cierpisz tym bardziej że dla niego to dużo gorsza sytuacja. Wyobraź sobie musztre, kocenie i takie tam. Bądź dzielna i pomóż mężowi który pewnie jest bardziej przerażony ;-). Pozdrawiam
Wiem, co to znaczy wojsko - mój mąż to żołnierz zawodowy i też byłam z tego powodu smutna, że mój mąż był na wyjeździe - szkoleniu ok. 6 tyg. i czeka mnie na 100% więcej takich jego wyjazdów :/
Więc głowa do góry, fakt 9 mies. od razu to sporo, ale to za jednym zamachem, a nie co jakiś czas :) Są przepustki i jeśli będzie służył gdzieś niedaleko, to na weekendy będzie częściej przyjeżdżał. Czasami zdarza się, że wcale daleko nie przeżucają, jeśli będzie na miejscu będzie mógł wpadać w każdej wolnej chwili :)
Ja wiem, że to nie to samo, ale wtedy czas będzie wam obojgu szybciej mijał :) Po takich wyjazdach i tęsknotach nie możemy się razem nagadać z mężem, a jak go nie było, to codziennie dzwoniliśmy do siebie :) Nie martw się, zobaczysz wszystko będzie dobrze :)
Więc głowa do góry, fakt 9 mies. od razu to sporo, ale to za jednym zamachem, a nie co jakiś czas :) Są przepustki i jeśli będzie służył gdzieś niedaleko, to na weekendy będzie częściej przyjeżdżał. Czasami zdarza się, że wcale daleko nie przeżucają, jeśli będzie na miejscu będzie mógł wpadać w każdej wolnej chwili :)
Ja wiem, że to nie to samo, ale wtedy czas będzie wam obojgu szybciej mijał :) Po takich wyjazdach i tęsknotach nie możemy się razem nagadać z mężem, a jak go nie było, to codziennie dzwoniliśmy do siebie :) Nie martw się, zobaczysz wszystko będzie dobrze :)
przepustki : wiec w koszalinie to tylko na poczatku ja moge jezdzic do niego.potem pewnie moze uda mu sie wyrwac ,przepustki bedzie mial dopiero normalne w gdyni.dosyc czeste. babki ja niewiem....a teraz w lutym i nasza rocznica poznania i walentynki i mamy pare rodzinnych imprez :(
Nie przeprasam za bledy