Widok
ja niestety nie chodzę często do spowiedzi a to z takiego powodu, że mieszkam ze swoim N i współzyję bez ślubu... a to już grzech. Przeczytałam na innym forum, że ksiądz nie dał rozgrzeszenia ale podpisal karteczkę... i nie wiem o co chodzi;) czy wystarczy mieć podpisaną karteczkę, a karteczkę można dostać bez rozgrzeszenia??
może moje pytanie jest głupie ale wolę się przygotować niż gadać głupoty księdzu na spowiedzi..
ogólnie jestem przeciw spowiedzi w naszym wydaniu, myślę że każdy sam przed Bogiem odpowiada za swoje grzechy i wystarczylaby spowiedź powszechna podczaas mszy... krępujące jest opowiadać komukolwiek o tym, że sie często mówi "kur..." albo że zazdrości sąsiadce butów
może moje pytanie jest głupie ale wolę się przygotować niż gadać głupoty księdzu na spowiedzi..
ogólnie jestem przeciw spowiedzi w naszym wydaniu, myślę że każdy sam przed Bogiem odpowiada za swoje grzechy i wystarczylaby spowiedź powszechna podczaas mszy... krępujące jest opowiadać komukolwiek o tym, że sie często mówi "kur..." albo że zazdrości sąsiadce butów
my mieszkamy ze sobą, ale wczesną jesienią przestaliśmy sypiać;
zastanówcie się - może warto spróbować 'celibatu" własnie od tej pierwszej spowiedzi? by poznać drugą osobę
szczerze powiem - nie jest łatwo, ale dużo więcej ze sobą rozmawiamy i uczymy się siebie...
nie mówiąc już o tym, jak bardzo na noc poślubną się szykujemy:D
zastanówcie się - może warto spróbować 'celibatu" własnie od tej pierwszej spowiedzi? by poznać drugą osobę
szczerze powiem - nie jest łatwo, ale dużo więcej ze sobą rozmawiamy i uczymy się siebie...
nie mówiąc już o tym, jak bardzo na noc poślubną się szykujemy:D

Ja i mój narzeczony mamy już tą pierwszą spowiedź przed ślubną za sobą.
Zaliczyliśmy ogromną wpadkę... oboje zapomnieliśmy powiedzieć o tym że współżyjemy, ponieważ zarówno ja jak i on nie traktujemy tego jako grzechu, skoro od 10 lat jesteśmy parą.
Ksiądz sam zapytał o tę kwestię, wolę nie mówić co się działo jak powiedziałam, że współżyję z narzeczonym.
Dodam, że ok 40 min byłam przy konfesjonale - mój narzeczony podobnie. Jednak oboje dostaliśmy rozgrzeszenie.
Zaliczyliśmy ogromną wpadkę... oboje zapomnieliśmy powiedzieć o tym że współżyjemy, ponieważ zarówno ja jak i on nie traktujemy tego jako grzechu, skoro od 10 lat jesteśmy parą.
Ksiądz sam zapytał o tę kwestię, wolę nie mówić co się działo jak powiedziałam, że współżyję z narzeczonym.
Dodam, że ok 40 min byłam przy konfesjonale - mój narzeczony podobnie. Jednak oboje dostaliśmy rozgrzeszenie.
Dużo zależy od księdza i jego osobistego pojęcia. Jeśli mogę cokolwiek doradzić przyszłym pannom młodym - lepiej się ze spokojem wyspowiadać, choć w wielkim stresie, niż z jakimiś zatajeniami wchodzić w nowe małżeństwo, nowe życie. Nawet jeśli ksiądz będzie nieprzyjemny, to w dniu ślubu cała ta sytuacja nie będzie miała znaczenia - staniecie się małżeństwem, w którym współżycie i wspólne mieszkanie to niemal obowiązek! ;)
Powodzenia, Dziewczyny!
Powodzenia, Dziewczyny!
Pięknie to napisałaś - BRAWO !
Jeżeli już ktoś decyduje się na ślub Kościelny - to raczej powinien robić to dla siebie i potrzeby ducha - zgodnie z zasadami wiary
A jeżeli nie, to po co wogóle brać ślub Kościelny ... - niektórzy chyba powinni głęboko się zasatnowić - dlaczego tak naprawdę biorą ten ślub ... i czy powinni go wogóle brać...
Jeżeli już ktoś decyduje się na ślub Kościelny - to raczej powinien robić to dla siebie i potrzeby ducha - zgodnie z zasadami wiary
A jeżeli nie, to po co wogóle brać ślub Kościelny ... - niektórzy chyba powinni głęboko się zasatnowić - dlaczego tak naprawdę biorą ten ślub ... i czy powinni go wogóle brać...
jak rozmawiałam z "naszym" ksiedzem w październiku, gdy decydowaliśmy się na celibat, to on rozmawiając ze mną powiedział, że jak nie wytrwamy, to trudno, ale mamy być szczerzy; i w takich przypadkach RACZEJ jest wtedy jedna spowiedź, zeby, jak to ujął, "nie robić durnia z Pana Boga" - że my postanawiamy poprawę, ale tak na prawdę nic nie robimy w tym kierunku...
nie jest to jednak odgórnie przyjętą norma, ta jedna spowiedź
natomiast nie wyobrazam sobie, żeby mój A. tak nei potrafił nad sobą zapanować, by leżąc obok mnie MUSIAŁ - bo co bedzie jak nie bedzie można? bo choroba? bo po porodzie?
nie jest to jednak odgórnie przyjętą norma, ta jedna spowiedź
natomiast nie wyobrazam sobie, żeby mój A. tak nei potrafił nad sobą zapanować, by leżąc obok mnie MUSIAŁ - bo co bedzie jak nie bedzie można? bo choroba? bo po porodzie?

to chyba zalezy od kosciola, od ksiedza czy karze 2 spowiedzi zaliczyc czy tylko jedna. Mowił, że ta pierwsza ma byc dokladna z całego życia...
u nas zeby nie bylo celibatu to musielismy pojsc w czwartek przed slubem na 1 spowiedz a w piatek na druga :P no i moze tak byśmy wytrzymali :P
u nas zeby nie bylo celibatu to musielismy pojsc w czwartek przed slubem na 1 spowiedz a w piatek na druga :P no i moze tak byśmy wytrzymali :P
[url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

[/url]

[/url]
roksana - na pewno:)
tylko wiesz... ja mam pewność, że mój przetrzyma, a nie stwierdzi, że nie da rady i zacznie czegoś z boku szukać...
po prostu wybacz, ale ja nie widzę problemu w jednodniowej abstynencji, czy śpimy, czy nie w jednym łóżku
ale wchodzimy na obszary intymne i chyba bezsensowna jest dyskusja na forum, bo kazdy z nas inaczej czuje, inaczej myśli, a forum, choć służy wymianie myśli, to nie tak płynnie jak zwykła rozmowa i łatwo tu o niedopowiedzenia, czy złe zrozumienie i można poczuć się urażonym...
natomiast myślę, że jak spowiadającemu ksiedzu (o ile dostanie się "wymóg" dwóch spowiedzi) powie wprost, że wiecie, że nie ma szans na poprawę (grzechu cudzołóstwa) przed ślubem, ale bierzecie ślub i w ten sposób zerwiecie z tym grzechem, to o ile nie traficie na jakiegoś dziwaka, to z rozgrzeszeniem, czy bez, karteczkę podpisaną bedziecie mieli
bo karteczka jest na spowiedx, a nie na rozgrzeszenie
natomiast odpuściłabym sobie opowiadanie księdzu swojej teorii na temat tego, co jest a co nie jest grzechem; chcecie wziąść ślub w Kościele Katolickim więc jakby z założenia przyjmujecie obowiązujące w nim reguły
bez urazy, ale jak ktoś jest za spowiedzią powszechną, to sa kościoły (protestanckie) gdzie taka spowiedź jest regułą i wystarcza - przecież jesteśmy dorośli, możemy wybrać, co nam odpowiada a co nie, również jeśli chodzi o naukę i wiarę
ale nie można brać z kazdego kościoła coś tam co nam odpowiada i mieszać; no chyba, że zakładaćie nowy kościół;) ale wtedy czemu ślub w kościele katolickim?
tylko wiesz... ja mam pewność, że mój przetrzyma, a nie stwierdzi, że nie da rady i zacznie czegoś z boku szukać...
po prostu wybacz, ale ja nie widzę problemu w jednodniowej abstynencji, czy śpimy, czy nie w jednym łóżku
ale wchodzimy na obszary intymne i chyba bezsensowna jest dyskusja na forum, bo kazdy z nas inaczej czuje, inaczej myśli, a forum, choć służy wymianie myśli, to nie tak płynnie jak zwykła rozmowa i łatwo tu o niedopowiedzenia, czy złe zrozumienie i można poczuć się urażonym...
natomiast myślę, że jak spowiadającemu ksiedzu (o ile dostanie się "wymóg" dwóch spowiedzi) powie wprost, że wiecie, że nie ma szans na poprawę (grzechu cudzołóstwa) przed ślubem, ale bierzecie ślub i w ten sposób zerwiecie z tym grzechem, to o ile nie traficie na jakiegoś dziwaka, to z rozgrzeszeniem, czy bez, karteczkę podpisaną bedziecie mieli
bo karteczka jest na spowiedx, a nie na rozgrzeszenie
natomiast odpuściłabym sobie opowiadanie księdzu swojej teorii na temat tego, co jest a co nie jest grzechem; chcecie wziąść ślub w Kościele Katolickim więc jakby z założenia przyjmujecie obowiązujące w nim reguły
bez urazy, ale jak ktoś jest za spowiedzią powszechną, to sa kościoły (protestanckie) gdzie taka spowiedź jest regułą i wystarcza - przecież jesteśmy dorośli, możemy wybrać, co nam odpowiada a co nie, również jeśli chodzi o naukę i wiarę
ale nie można brać z kazdego kościoła coś tam co nam odpowiada i mieszać; no chyba, że zakładaćie nowy kościół;) ale wtedy czemu ślub w kościele katolickim?

kaja - dzięki; ja to sobie wszystko przemyślałam i to sa moje wnioski...
ale wiem, jak nam jest cieżko i jak szczerze zdziwiona byłam, jak mój A. przemyślał moją prośbę i się zgodził
był czas, kiedy on traktował tę sprawę jako wyzwanie "co ja nie wytrzymam?!" a ostatnio stwierdził, że fajnie, bo inaczej się poznajemy - bo tak jest
nasz związek na poczatku opierał się wyłącznie na seksie i dla mnie to było takie przekonanie się, że umiemy tez i bez tego być razem i kochać się i wspierać i być ze sobą...
ale dziewuchy - na jedną noc dacie radę...;)
ale wiem, jak nam jest cieżko i jak szczerze zdziwiona byłam, jak mój A. przemyślał moją prośbę i się zgodził
był czas, kiedy on traktował tę sprawę jako wyzwanie "co ja nie wytrzymam?!" a ostatnio stwierdził, że fajnie, bo inaczej się poznajemy - bo tak jest
nasz związek na poczatku opierał się wyłącznie na seksie i dla mnie to było takie przekonanie się, że umiemy tez i bez tego być razem i kochać się i wspierać i być ze sobą...
ale dziewuchy - na jedną noc dacie radę...;)

ja tez jeszcze przed, nie mieszkam z moim G. ale wiadomo....
z tym celibatem ciezko ....
ale mysle ze po pierwszej spowiedzi tak jak AgaB... a przynajmniej bedziemy probowac.
Kazdy ma jednak swoje zasady i poglady ... tylko tez mi sie zdaje ze jak ktos chce brac slub w kosciele katolickim to powinien probowac chociaz przestrzegac jego zasad.... np co niedziela w Kosciele , no i ta spowiedz... tez chyba bylabym za powszechna ale skoro jest taka a nie inna to nic nie zrobimy....
z tym celibatem ciezko ....
ale mysle ze po pierwszej spowiedzi tak jak AgaB... a przynajmniej bedziemy probowac.
Kazdy ma jednak swoje zasady i poglady ... tylko tez mi sie zdaje ze jak ktos chce brac slub w kosciele katolickim to powinien probowac chociaz przestrzegac jego zasad.... np co niedziela w Kosciele , no i ta spowiedz... tez chyba bylabym za powszechna ale skoro jest taka a nie inna to nic nie zrobimy....
ja chyba pojde gdzies tu w Sopocie bo mam najblizej , ewentualnie na starym miescie w gdanssku bo to kolo mojego Grzeska, Gabcia czy gabolek , gabi gabrysia to i tak ja wiec sie Monis nie przejmuj.
Tak mysle sobie ze lepiej chyba do jakiegos mlodego ksiedza.... co wiecej rozumie ....
a co do celibatu probowalismy po naukach wprowadzic... ale jakos tak nam kiepsko wyszlo ;)
Tak mysle sobie ze lepiej chyba do jakiegos mlodego ksiedza.... co wiecej rozumie ....
a co do celibatu probowalismy po naukach wprowadzic... ale jakos tak nam kiepsko wyszlo ;)
Gabolek
w Sopocie, to właśnie myślę, że tam koło urzędu będzie ok.. Nam ksiądz na kolędzie kazał się wyprowadzać od siebie, więc trochę trauma;)
Ja mam więcej "ale" do kościoła i nie zapominam, że te zasady wymyślili ludzie, a nie Bóg. Przykładowo: celibat księży został wprowadzony, aby dzieci duchownych nie dziedziczyły majątku kościelnego. Gabolek, pamiętasz to z historii u Kłącza? :)
w Sopocie, to właśnie myślę, że tam koło urzędu będzie ok.. Nam ksiądz na kolędzie kazał się wyprowadzać od siebie, więc trochę trauma;)
Ja mam więcej "ale" do kościoła i nie zapominam, że te zasady wymyślili ludzie, a nie Bóg. Przykładowo: celibat księży został wprowadzony, aby dzieci duchownych nie dziedziczyły majątku kościelnego. Gabolek, pamiętasz to z historii u Kłącza? :)
tak , co racja to racja ..... pamiętam....
a mysle ze samo to ze chcemy wziac slub przed Bogiem jest swoistym postanowieniem poprawy :) prawda??
ja szczerze myślę że jak sie wyprowadzę z Sopotu to i tak tu będę jeździć na mszę bo nie ma jazd politycznych i tym podobnych ... a u narzeczonej mojego brata to ksiądz czyta "abonament " w kościele... czyli kto ile dał a kto nie dał albo dał za mało ... nie do uwierzenia ... a jednak....
a mysle ze samo to ze chcemy wziac slub przed Bogiem jest swoistym postanowieniem poprawy :) prawda??
ja szczerze myślę że jak sie wyprowadzę z Sopotu to i tak tu będę jeździć na mszę bo nie ma jazd politycznych i tym podobnych ... a u narzeczonej mojego brata to ksiądz czyta "abonament " w kościele... czyli kto ile dał a kto nie dał albo dał za mało ... nie do uwierzenia ... a jednak....
podam Ci skąd zachwyt - po raz pierwszy usłyszałam z ambony, że ludzie tak się koncentrują na swojej religijności, że im przeszkadza w modlitwie płacz dziecka w kościele. Dużo by opisywać, ale powiedział też, że przychodzi do niego pani po aborcji i od wielu lat spowiada się z aborcji. A Bóg już jej wybaczył - teraz ona sama powinna również sobie wybaczyć. Dla mnie to jest logiczne i zgodne z naukami Kościoła, ale żeby tak wprost z ambony? tego jeszcze nie było;)
nulka... moja ziomalka normalnie
tam są dwa kościoły obok siebie
wiem że jeden z nich to św. Józefa
skromny, nikt nie jeździ super brykami i nie odprawia mszy z kilosami złota na sobie .. czyli tak jak ja sobie wyobrażam kościół
fakt że chadzam do kościoła uuu... żeby nie skłamać raz w roku może
ale jak już to tam, choć nie jestem z centrum
Obawiam się jednak tak czy siak...
Myślicie że co będzie jak powiem że byłam u spowiedzi 13 lat temu?
a jak zacznę moją "listę" ...ojej.. moja mama się ze mnie śmieje żebym spisała ją na papierze toaletowym to może miejsca starczy :)
tam są dwa kościoły obok siebie
wiem że jeden z nich to św. Józefa
skromny, nikt nie jeździ super brykami i nie odprawia mszy z kilosami złota na sobie .. czyli tak jak ja sobie wyobrażam kościół
fakt że chadzam do kościoła uuu... żeby nie skłamać raz w roku może
ale jak już to tam, choć nie jestem z centrum
Obawiam się jednak tak czy siak...
Myślicie że co będzie jak powiem że byłam u spowiedzi 13 lat temu?
a jak zacznę moją "listę" ...ojej.. moja mama się ze mnie śmieje żebym spisała ją na papierze toaletowym to może miejsca starczy :)
ja byłam ostatni raz jak byłam bierzmowana;)))
i muszę powiedzieć że ostatni raz byłam ... 15 lat temu:))
a 2... to oprócz współżycia z narzeczonym to nie wiem jakie grzechy mam mówic... bo tak:
nie kradnę
nie cudzołożę...
nie zabijam
nie biję
to ma mówić:
nie chce mi się czasem pozmywać naczyń po obiedzie;))
i muszę powiedzieć że ostatni raz byłam ... 15 lat temu:))
a 2... to oprócz współżycia z narzeczonym to nie wiem jakie grzechy mam mówic... bo tak:
nie kradnę
nie cudzołożę...
nie zabijam
nie biję
to ma mówić:
nie chce mi się czasem pozmywać naczyń po obiedzie;))
no u mnie to tez jakoś około 10 lat, a teraz nie ma sensu iść, bo współżyję z narzeczonym i mogę nie dostać rozgrzeszenia. Powiedzmy, że żałuję tego grzechu, ale i tak będę to robić po tej spowiedzi do pierwszej spowiedzi przed ślubem - ja czekam na pierwszą spowiedź przedślubną i najwyżej ksiądz wyjdzie z konfesjonału:)
jak to po co??:) bo tak trzeba;))
no fakt fakt... po co ten kościelny, ale przed Bogiem to dla wierzących osób jest na pewno takie jakby bardziej zobowiązujęce. nie umiem tego okreslić i nie chciałabym deprecjonować ślubu cywilnego, ale kościelny wydeje mi się taki bardziej podniosły... no i przed Bogiem.
zresztą z nauk u Dominikanów wyniosłam, że współżycie to wcale nie aż taki grzech straszny. ludzie się kochają i cóz... takie życie. chyba lepiej że się kochają psychicznie i fizycznie, niż gdyby sie nie kochali wogóle!!
niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech. Na szczęście na moich naukach takich herezji nikt nie głosił...wręcz przeciwnie;)
no fakt fakt... po co ten kościelny, ale przed Bogiem to dla wierzących osób jest na pewno takie jakby bardziej zobowiązujęce. nie umiem tego okreslić i nie chciałabym deprecjonować ślubu cywilnego, ale kościelny wydeje mi się taki bardziej podniosły... no i przed Bogiem.
zresztą z nauk u Dominikanów wyniosłam, że współżycie to wcale nie aż taki grzech straszny. ludzie się kochają i cóz... takie życie. chyba lepiej że się kochają psychicznie i fizycznie, niż gdyby sie nie kochali wogóle!!
niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech. Na szczęście na moich naukach takich herezji nikt nie głosił...wręcz przeciwnie;)
w mniemaniu księdza nawet jak spisz z własnym narzeczonym w jednym łożku ale nie uprawiacie seksu, np. mieszkacie jak brat z siostra ale jestescie para jeszcze bez zakramentu małzeństwa to i tak popełniacie ciężki grzech ZGORSZENIA... chyba ze trafisz na ksiedza ktory ma inne myslenie ale takich to ze swieca szukac ;)
Emiś no właśnie w mojej parafii jeśli mieszkamy razem, ale nie współżyjemy to i nie grzeszymy więc możemy mieć 2 spowiedzi przed ślubem...ale ja muszę mieć wtedy pierwszą spowiedź w Irlandii i muszę się zapytać księdza, u którego spisujemy licencję czy on akceptuje 2 spowiedzi w naszym przypadku czy tylko jedną...tak więc wszystko zależy od tego księdza
Piwonia ja Ciebie rozumiem, mam ten sam problem, bo nie mieszkamy w Polsce i nie wynajmiemy 2 domów/mieszkań/pokoi, aby nie mieszkać miedzy spowiedziami razem, no a jeśli chodzi o ten celibat to piszę za siebie i narzeczonego - wytrzymamy ;) po nim w końcu jest noc poślubna:) niestety słyszę od koleżanek, że noc poślubna to mit, jakby chciały mnie zniechęcić, bo im nie wyszło...
Basieniak ale ja też słyszałam od swoich koleżanek , że nie ma czegoś takiego jak noc poślubna (- aż mi się wierzyć za bardzo nie chce :) ) bo po pierwsze po weselu jest sie mega zmęczonym i marzy się tylko o położeniu się spać , a po drugie jeżeli ktoś współżyje ze sobą kilka lat to ta noc nie różni się prawie niczym od poprzednich
cyt. cheeringup
"niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech"
nie wprowadzaj, proszę, w błąd. Kościół uznaje oficjalnie (chociażby w KKK), że seks ma dwa RÓWNORZĘDNE cele: prokreację i budowanie jedności i bliskości. Żaden z celów nie jest mniej ważny.
Seks bez możliwości poczęcia (np w dni niepłodne) nie jest bynajmniej grzechem - bo służy budowaniu bliskich relacji między małżonkami.
To tak w kwestii wyjaśnienia. By inni nie powtarzali nieprawdziwych stereotypów.
"niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech"
nie wprowadzaj, proszę, w błąd. Kościół uznaje oficjalnie (chociażby w KKK), że seks ma dwa RÓWNORZĘDNE cele: prokreację i budowanie jedności i bliskości. Żaden z celów nie jest mniej ważny.
Seks bez możliwości poczęcia (np w dni niepłodne) nie jest bynajmniej grzechem - bo służy budowaniu bliskich relacji między małżonkami.
To tak w kwestii wyjaśnienia. By inni nie powtarzali nieprawdziwych stereotypów.
a my nie mieszkamy razem, spowiedż będzie bo uważam się za katoliczkę tak samo jak mój narzeczony i nie taką w 99% czy w 30% bo albo się w coś wierzy i za kogoś uważa albo nie- dla mnie nie ma tu żadnych procentów, a spowiedzi sie nie obawiam, bo chodzę do niej średnio co 2 miesiące, wydaje mi się, że jak już jest się w jakiejś religi to należy przynajmniej uszanować jej "warunki" a wierzcie mi, że katolicyzm i tak jest łagodną religią jeśli chodzi o sprawy seksu i tak jak ktoś tu napisał, seks małżeński nie tylko służy prokreacji ale także ma na celu zbliżanie małżonków do siebie i pogłębianie ich relacji, a księża o tym mówią, tylko trzeba czasem ich posłuchać trochę uważniej, ja myślę, że ludzie sobie sami budują stereotypy na przykłądzie wybranych kilku przypadków starszych księży, którzy może o seksie nie potrafili rozmawiać, aha i nie tylko seks jest grzechem cięzkim- takie sprawy jak złe myślenie o kimś, życzenie drugiej osobie źle, obgadywanie kogoś, mówienie nieprawy czy przeklinanie to też grzechy, z których jak najbardziej można się wyspowiadać- 10 przykazań Bożych nie bierze się tylko dosłownie - nie zabijaj - to także dbanie o własne zdrowie i zdrowie innych i fizyczne i psychiczne ipt itd, warto czasem się trochę zagłębić w wiare którą się deklaruje, żeby wiedzieć w "co" naprawdę się wierzy, co się z tą wiarą wiąrze - tak jak ktoś tu napisał w wierze nie ma licytacji- w to wierzę i tego przestrzegam- ale tamtego już nie, bo uważam, że to bzdura... - to nie loteria, albo się wierzy albo nie a jeśli się wierzy to pociąga to za sobą pewne kosnekwencje...
Ja tam na noc poślubną się przygotowałam - prawie ;P bielizna już jest, tylko pończochy muszę kupić :P
Co do innych wątków przez Was się nie wypowiem ;P
My zamieszkamy dopiero po ślubie razem, czasami zdarza nam się "wykorzystać" wolną chatę, chociaż nie zawsze tak do końca mamy ją wolną :/
Spowiedź jak najbardziej będzie i "czystość" będzie (jeśli z nerwów nie przeklnę czy coś :P) do mszy z sakramentem małżeństwa zachowana ;P
Co do innych wątków przez Was się nie wypowiem ;P
My zamieszkamy dopiero po ślubie razem, czasami zdarza nam się "wykorzystać" wolną chatę, chociaż nie zawsze tak do końca mamy ją wolną :/
Spowiedź jak najbardziej będzie i "czystość" będzie (jeśli z nerwów nie przeklnę czy coś :P) do mszy z sakramentem małżeństwa zachowana ;P
mój, teraz po tym czasie celibaty mocno twierdzi, że noc poślubna nie ma szans, by się nie odbyć;)
a tak jak mary_25 napisała... pod przykazaniem "nie zabijaj" kryje się tez choćby jechanie z nadmierną prędkością autem, czy nie branie lekarstw
nie cudzołóż, to także "oblizywanie warg" na widok faceta
i tak można dużo więcej do każdego z przykazań... jak zresztą okon podała linka
a tak jak mary_25 napisała... pod przykazaniem "nie zabijaj" kryje się tez choćby jechanie z nadmierną prędkością autem, czy nie branie lekarstw
nie cudzołóż, to także "oblizywanie warg" na widok faceta
i tak można dużo więcej do każdego z przykazań... jak zresztą okon podała linka

~nusia85
cyt. cheeringup
"niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech"
niestety, ale dobrze koleżanka pisze..
u nas nawet na naukach to podkreślali z 10 razy
a ja podchodzę do tego w ten sposób, że nie będzie mnie moralności uczył koleś w sutannie co przynajmniej raz w tyg na dziwki jeździ
cyt. cheeringup
"niestety Kościół dalej trzyma stronę, że współżyce jest tylko po to, żeby robić dzieci... inaczej to grzech"
niestety, ale dobrze koleżanka pisze..
u nas nawet na naukach to podkreślali z 10 razy
a ja podchodzę do tego w ten sposób, że nie będzie mnie moralności uczył koleś w sutannie co przynajmniej raz w tyg na dziwki jeździ
akurat mój nick nie ma nic wspólnego ze znaną z tv "frytką", jeśli do tego pijesz :)
choć pomysł fajny, nie powiem
Co do mojej inteligencji.. też nietrafiona opinia.
Nie znasz mnie, więc wybaczam :)
Przykro mi rozczarować niektórych "mocno wierzących" w "czystość" naszych księży.. to co napisałam, to prawda niestety.
Nasi księżulkowie mają stałe zamówienia.
choć pomysł fajny, nie powiem
Co do mojej inteligencji.. też nietrafiona opinia.
Nie znasz mnie, więc wybaczam :)
Przykro mi rozczarować niektórych "mocno wierzących" w "czystość" naszych księży.. to co napisałam, to prawda niestety.
Nasi księżulkowie mają stałe zamówienia.
wow, widzę, że wiara w Boga jest równoznaczna w wiarę, że wszyscy księża są dobrzy, a milionowe odszkodowania dla dziecięcych ofiar gwałtu dokonywanych przez księży to mit? nie ma to jak obrażanie kogoś tylko dlatego, że nie udaje, że wszystko jest w porządku. Myślący ludzie wiedzą, że nie jest. I jeśli frycia nie chce słuchać jakiegoś hipokryty, który kłamie w sprawie nauk kościoła, to chyba należałoby wskazać jej innego księdza? a może keciap wg Ciebie miłość do bliźniego i chęć niesienia pomocy to też mit?
my na naukach dowiedzieliśmy się, że współżycie przed ślubem to grzech, a po ślubie grzechem jest nie współżyć ;)
my na naukach dowiedzieliśmy się, że współżycie przed ślubem to grzech, a po ślubie grzechem jest nie współżyć ;)
Frycia a po co Ci ksiądz i kofensjonał skoro i tak "Wiesz lepiej"?, po co Ci ślub kościelny, skoro facet w sutanie który będzie Ci go udzielał, chodzi możliwe, że sam jest grzesznikiem (księża też grzeszą jak kazdy człowiek bo są ludźmi jak nie patrzeć) i chodzi np na panienki? Nie chce się tu kłócić ale zastanwia mnie czasem idea ślubu kościelnego w kościele katolickim osób, które wypowiadają się tak jak Ty - tak jak napisałaś nie będzie Cię ktoś taki uczył moralności a sama potem pytasz o spowiedź... to trochę nie logiczne.
Ja sama choć może to głupio zabrzmi lubię swoją wiare- i nie wydaje mi się, abym chodziła do koscioła z przypadku bo tak trzeba tylko dlatrgo, że lubię i chce do niego chodzić, nie mam złudzeń- znam różnych księży i tych którzy nparawdę są niesamowitymi ludźmi, pełnymi wairy i tych, którzy nie do końca chyba wiedzą kim są i po co i tych którzy już przestali być księżmi i sobie zeszli na droge świecka choć wydawało się wszystkim, że mieli prawdziwe powołanie- ot co - samo życie.
Wiara to też wierni - wspólnota ludzi, którzy wierzą w to samo i postępują według określonych wzorców i norm. Jednak wiara to także pewne ,zobowiązania, pewne reguły i przepisy - tak jak w życiu społecznym które też regulują przepisy. Tak sobie myślę, czasem czy ludzie sobie wybierają pewne elementy z wiary, których chcą przestrzegać a pewne odrzucają bo tak łatwiej, lepiej, modniej?
Nie wiem, mam nadzieję, że jednak są jakieś osoby, które wiedzą po co i dlaczego jest Kościół, konfesjonał i Komunia Św.
Ja sama choć może to głupio zabrzmi lubię swoją wiare- i nie wydaje mi się, abym chodziła do koscioła z przypadku bo tak trzeba tylko dlatrgo, że lubię i chce do niego chodzić, nie mam złudzeń- znam różnych księży i tych którzy nparawdę są niesamowitymi ludźmi, pełnymi wairy i tych, którzy nie do końca chyba wiedzą kim są i po co i tych którzy już przestali być księżmi i sobie zeszli na droge świecka choć wydawało się wszystkim, że mieli prawdziwe powołanie- ot co - samo życie.
Wiara to też wierni - wspólnota ludzi, którzy wierzą w to samo i postępują według określonych wzorców i norm. Jednak wiara to także pewne ,zobowiązania, pewne reguły i przepisy - tak jak w życiu społecznym które też regulują przepisy. Tak sobie myślę, czasem czy ludzie sobie wybierają pewne elementy z wiary, których chcą przestrzegać a pewne odrzucają bo tak łatwiej, lepiej, modniej?
Nie wiem, mam nadzieję, że jednak są jakieś osoby, które wiedzą po co i dlaczego jest Kościół, konfesjonał i Komunia Św.
AgaB też mi się tak wydaje - o tych, księża którzy robią coś dobrego, choćby w swoim rejonie mówi się mało, szkoda, bo uważam że ta "grupa społeczna" i tak już mocno dostała po głowie za sprawą pewnego radyjka i całej tej nagonki na kler potem, teraz bycie księdzem jest niemodne, a lubienie księdza czy "trzymanie z klerem" jest totalnym "obciachem", eh ale ważne że Bóg widzi, tych, którzy czynią dobro, bo to On będzie Nas osądzał i rozliczał z tego, choć ludzie teraz uważają, się za bogów i sami osądzają i rozliczają ze wszystkiego...
Co do dobrej spowiedzi i dobrych spowiedników- ja polecam Jezuitów w Gdyni na wzgórzu św Stanisłwa Kostki, chodziłam tam bardzo długi okres kiedy byłam w liceum i nigdy przenigdy nie usłyszałam tonu moralizatorskiego w konfesjonale, wręcz przeciwnie, zawsze troskę i wsparcie - mądrzy ludzie, rozumiejący innych ludzi, polecam ich szczególnie tym, którzy wątpią, że na tym świecie są jeszcze księża z powołaniem:)
Co do dobrej spowiedzi i dobrych spowiedników- ja polecam Jezuitów w Gdyni na wzgórzu św Stanisłwa Kostki, chodziłam tam bardzo długi okres kiedy byłam w liceum i nigdy przenigdy nie usłyszałam tonu moralizatorskiego w konfesjonale, wręcz przeciwnie, zawsze troskę i wsparcie - mądrzy ludzie, rozumiejący innych ludzi, polecam ich szczególnie tym, którzy wątpią, że na tym świecie są jeszcze księża z powołaniem:)
ja w ogólniaku i 1 roku studiów miałam swojego spowiednika, do którego jeździłam z gdańska do gdyni
i teraz do niego wróciłam
i mój przyszły, choć niechętny spowiedzi jako takiej (tez wyznawca spowiedzi powszechnej, bo co on jakiemuś facetowi szeptać bedzie) poszedł do niego do spowiedzi, bo musiał jako chrzestny i... przy okazji kolejnego spotkania (bo spotyka się z ksiedzem tak raz w miesiącu, jako przygotowanie do ślubu, bo nie miał religii w szkole) znów zdecydował się na spowiedź; sam z siebie:):):)
i teraz do niego wróciłam
i mój przyszły, choć niechętny spowiedzi jako takiej (tez wyznawca spowiedzi powszechnej, bo co on jakiemuś facetowi szeptać bedzie) poszedł do niego do spowiedzi, bo musiał jako chrzestny i... przy okazji kolejnego spotkania (bo spotyka się z ksiedzem tak raz w miesiącu, jako przygotowanie do ślubu, bo nie miał religii w szkole) znów zdecydował się na spowiedź; sam z siebie:):):)

jak to z braku chęci poprawy??? Czy to że ktoś zdecydował się na ślub nie jest chęcią poprawy??? jak dla mnie gadacie trochę bez sensu jeśli tak bedziemy stawiać sprawę to po co w ogóle się spowiadać? dajmy jakiś przykład idziesz spowiadać sie bo przeklinałaś i w momencie spowiedzi załujesz i obiecujesz poprawę tak??? no dobrze ale za jakieś dwa dni nie wytrzymujesz i znów zaczynasz przeklinać to co wtedy ? jaka jest Twoja chęć poprawy ?? jak myslisz Bóg kocha Cię wtedy mniej? po co była Ci wtedy spowiedz skoro pójdziesz następnym razem i bedziesz mówić dokładnie te same grzechy powiedzcie mi gdzie jest poprawa??? Ja uwazam ze jesteśmy tylko ludzmi popełniamy błędy a Bóg nam je przebacza bo nas kocha i jesli w to wierzysz i chcesz być blisko niego to idziesz i sie spowiadasz bez wzgledu na to czy popełniesz te same grzechy czy nie. pozdrawiam
brak chęci poprawy = w momencie spowiedzi zakładamy, że zgrzeszymy... dziś, jutro czy pojutrze, czy jak bedize okazja... zakładamy, ze nie bedizemy walczyć z pokusami, tylko jak bedize okazja, to znów zgrzeszymy
jesli ide do spowiedzi dziś, a wiem, że i tak będę współżyć przed ślubem, to nie zakładam poprawy, prawda? bo nastapi ona dopiero po ślubie, jakby sama z siebie, dzięki temu, ze wtedy nawet trzeba współżyć...
jesli ide do spowiedzi dziś, a wiem, że i tak będę współżyć przed ślubem, to nie zakładam poprawy, prawda? bo nastapi ona dopiero po ślubie, jakby sama z siebie, dzięki temu, ze wtedy nawet trzeba współżyć...

ale za tym, że postanawiasz poprawę idzie to, że starasz się być lepsza i pilnujesz się aby nie robić tego co zrobiłaś - inaczej postanawianie poprawy nie ma sensu, jasne, że człowiek jest tylko człowiekiem i bardzo często zdarza mu się popełnić ten sam grzech, a co do miłosierdzia Boga to jak najbardziej Bóg jest miłosierny ale nie należy tego miłosierdzia nadużywać i wystawiać na próbę, oprócz tego, że jest miłosierny jest też sprawiedliwy, samo to, że się wierzy w Boga i Go kocha nie wystarczy (według tej wiary) aby być zbawionym (jeśli ktoś wierzy w zbawienie) - to w wierze protestanckiej wystarczy i dlatego tam nie ma spowiedzi indywidualnej wystarczy tylko powszechna, natomiast w kościele katolickim jest przyjęte, że oprócz wiary w Boga należy przestrzegać jeszcze pewnych przepisów i się starać być jak najlepszym, aby być zbawionym i to nie zależnie jak bardzo Bóg jest miłosierny. To tak jakbyśmy ciągle robili coś złego naszemu partnerowi z nadzieją, że i tak nam przebaczy bo przecież nas kocha... nie tędy droga raczej, wiara zreszą to nie jest nic prostego, wręcz przeciwnie, ale mi się wydaje, że warto w tej wierze uczestniczyć, bo może to dawać dużo radości.
jej dziewczyny nie przeżywajcie tak... a jesli juz musicie to duchowo ;)) i nie kłóćcie się która bardziej święta jest i która lepiej wszystko wie bo to grzech pychy:P kazdy do wiary podchodzi inaczej i nie mozna oceniać innych w taki sposób czy inny ja tam do wszystkiego podchodzę na lajtowo bo we wszystkim mozna znaleźć kompromisy, jednak mimo wszystko wiara i kościół nie jest taka zasciankowy jak się niektórym wydaje ...polecam nauki JP II ;)) tak samo jak w innych aspektach zycia szukamy dobrego np.lekarza tak samo musimy znaleźc ksiedza który bedzie nam odpowiadał i potrafił pokazać religię jako nauke i formę życia społecznego z dobrej strony a takze bedzie wyrozumiałym posrednikiem z Bogiem :)
Dobre:) niezłą ma pamięć ten ksiądz, fajnie, że będzie to ktoś znajomy- zawsze raźniej tego dnia:)
mi ślubu będzie udzielał mój wujek który jest księdzem i zakonnikiem, miał święcenia kapłańskie w tym dniu w którym się rodziłam dokładnie w tym samym czasie - nazywa mnie zawsze swoim "liczniczkiem" bo tyle ile lat ja mam tyle on dokładnie jest księdzem:)
oprócz tego będą moim koledzy księża, z którymi się wychowywałam, a których bardzo lubie:)
mi ślubu będzie udzielał mój wujek który jest księdzem i zakonnikiem, miał święcenia kapłańskie w tym dniu w którym się rodziłam dokładnie w tym samym czasie - nazywa mnie zawsze swoim "liczniczkiem" bo tyle ile lat ja mam tyle on dokładnie jest księdzem:)
oprócz tego będą moim koledzy księża, z którymi się wychowywałam, a których bardzo lubie:)
mary - mnie cieżko było nie pamiętać;)
a tak szczerze, parę at pracowałam z tym ksiedzem w R światło-zycie
proboszcz parafii u rodziców, gdzie bedize ślub, przywitał mnie ze słowami "no niech mnie, 10 lat cię nie widziałem" (tam dziećmi się zajmowałam i z proboszczem walczyłam o dobro dla tych dzieci)
a tak szczerze, parę at pracowałam z tym ksiedzem w R światło-zycie
proboszcz parafii u rodziców, gdzie bedize ślub, przywitał mnie ze słowami "no niech mnie, 10 lat cię nie widziałem" (tam dziećmi się zajmowałam i z proboszczem walczyłam o dobro dla tych dzieci)

dziękuje, choć nie było to u mnie takie hop siup - lata dojrzewania do decyzji bycia katolikiem- takim prawdziwym, poszukiwań- w tym poznawanie innych religi ale też poznawanie gęłębiej własnej religii, miło wspominam te czasy szczególnie oazowe, wiele wtedy się dowiedziałam i wiele dobrego tam dostałam:)
możliwe;)) jaki ten świat mały;))
otóż podpisaliśmy wczoraj protokół..uff nareszcie. trochę się denerwowaliśmy bo o ile w Trójmieście księża potrafią być bardziej wyrozumiali to w wiejskich parafiach wydawało mi się że ksieża będą bardziej ortodoksyjni. I tu niespodzianka!! proboszcz przeuroczy, starszy człowiek... no i jak dał kartki na spowiedź i padło pytanie czy mieszkamy razem .... to aż sie sam zaczął śmiać... "przecież wy dzieci macie już swoje lata!!" i dał nam karteczkę na 1 spowiedź przed samym ślubem, żeby za dużo nie grzeszyć!!
także sprawę mamy załatwioną i już bez stresu:)
otóż podpisaliśmy wczoraj protokół..uff nareszcie. trochę się denerwowaliśmy bo o ile w Trójmieście księża potrafią być bardziej wyrozumiali to w wiejskich parafiach wydawało mi się że ksieża będą bardziej ortodoksyjni. I tu niespodzianka!! proboszcz przeuroczy, starszy człowiek... no i jak dał kartki na spowiedź i padło pytanie czy mieszkamy razem .... to aż sie sam zaczął śmiać... "przecież wy dzieci macie już swoje lata!!" i dał nam karteczkę na 1 spowiedź przed samym ślubem, żeby za dużo nie grzeszyć!!
także sprawę mamy załatwioną i już bez stresu:)
A może tak
http://demotywatory.pl/1643118/Prosze-ksiedza
tylko że "imprezie" zamienić na "wieczorze panieńskim" :P
http://demotywatory.pl/1643118/Prosze-ksiedza
tylko że "imprezie" zamienić na "wieczorze panieńskim" :P
U św. Józefa (z tyłu, za św. Elżbietą) jest spowiedź praktycznie non stop.
Na dzwonek, czyli tak jak i w św. Elżbiecie, jest też u św. Jakuba (niedaleko ILO)
W parafiach zazwyczaj spowiedzi są podczas mszy św. (na poczatku - do Przeistoczenia), ale nie wiem, czy tak ważną spowiedź, jak rpzedślubną można będize "odbębnić" podczas mszy. Ale zawsze mozna wtedy podejść do księdza i się umówić.
U dominikanów (św. Mikołaja) spowiedzi są również chyba na pół godz. przed mszą.
Na dzwonek, czyli tak jak i w św. Elżbiecie, jest też u św. Jakuba (niedaleko ILO)
W parafiach zazwyczaj spowiedzi są podczas mszy św. (na poczatku - do Przeistoczenia), ale nie wiem, czy tak ważną spowiedź, jak rpzedślubną można będize "odbębnić" podczas mszy. Ale zawsze mozna wtedy podejść do księdza i się umówić.
U dominikanów (św. Mikołaja) spowiedzi są również chyba na pół godz. przed mszą.

Ja mam pierwsza spowiedź przedslubną za sobą i według mnie niczym się nie różniła od normalnej. Ksiądz o nic nie pytał. Karteczke dałam od razu jak podchodziłam do konfesjonału. Dla mnie była to zwykła spowiedź. (Dodam, że ja nie mieszkam ze swoim narzeczonym i spowiadam się raczej regularnie, może bez przesady - nie latam co miesiąc, ale jestem osobą wierzącą i praktykują, mimo, że nie ze wszystkim w kościele się zgadzam).
No i stwierdzam właśnie że to niesprawiedliwe!!
Mamy możliwość mieszkania z moim przed ślubem razem, ale zrobimy to dopiero po ślubie, a musimy 2 spowiedzi zaliczyć ;(
;P
a tak poważnie to specjalnie dziś pojechałam do św. Józefa by się wyspowiadać i co?? 3 min się spóźniłam :/ spowiadają tylko do 18!! a kiedyś prawie 24h na dobę spowiadali!!
Mamy możliwość mieszkania z moim przed ślubem razem, ale zrobimy to dopiero po ślubie, a musimy 2 spowiedzi zaliczyć ;(
;P
a tak poważnie to specjalnie dziś pojechałam do św. Józefa by się wyspowiadać i co?? 3 min się spóźniłam :/ spowiadają tylko do 18!! a kiedyś prawie 24h na dobę spowiadali!!
I właśnie dlatego ja wybrałam drogę "na łatwiznę", jak pewnie sporo osób powie i biorę ślub tylko cywilny.
W ten sposób nie mam problemu, że może będzie mi go udzielał hipokryta, nie muszę się zastanawiać, jakie targi z Bogiem przeprowadzić, żeby chęć poprawy została uznana za szczerą, nie mam zmartwienia z ilością karteczek... Nie jestem zależna od jakiegoś "widzimisię"...
Zgadzam się, że niektórzy szczerze potrzebują błogosławieństwa Bożego. Są osoby (także tu na forum), których wiara jest szczera, które nie szukają "przyjaznego księdza", tylko idą do dowolnego, bo się nie boją spowiedzi - nie jest to dla nich coś niezwykłego.
Ale dla mnie byłaby to czysta hipokryzja - robić takie rzeczy tylko po to, żeby mieć piękną ceremonię z całą kościelną oprawą. To już wolę być uczciwa wobec siebie (bo z siłami wyższymi mam swoje problemy) i zrezygnować z tego na rzecz skromniejszego, cywilnego ślubu, bez białej sukni i welonu - chociaż kiedyś o tym marzyłam i gdybym brała ślub parę lat temu też pewnie szukałabym księdza, który nie wyrzuciłby mnie z konfesjonału :-).
A tak na marginesie:
Rozumiem kwestie celibatu przez jakiś czas przed WŁASNYM ślubem itp. Ale mój były miał kiedyś być świadkiem. Poszedł w związku z tym do spowiedzi i nie dostał rozgrzeszenia. Zrezygnował więc ze świadkowania. Po paru latach miał być świadkiem na innym ślubie. Znów poszedł do spowiedzi, dostał rozgrzeszenie, po czym wrócił do domu i zarządził celibat. Trzytygodniowy, do ślubu kuzyna.
Dodajmy - nie był specjalnie religijny.
Wiecie, jaki szlag mnie trafił? :-D
W ten sposób nie mam problemu, że może będzie mi go udzielał hipokryta, nie muszę się zastanawiać, jakie targi z Bogiem przeprowadzić, żeby chęć poprawy została uznana za szczerą, nie mam zmartwienia z ilością karteczek... Nie jestem zależna od jakiegoś "widzimisię"...
Zgadzam się, że niektórzy szczerze potrzebują błogosławieństwa Bożego. Są osoby (także tu na forum), których wiara jest szczera, które nie szukają "przyjaznego księdza", tylko idą do dowolnego, bo się nie boją spowiedzi - nie jest to dla nich coś niezwykłego.
Ale dla mnie byłaby to czysta hipokryzja - robić takie rzeczy tylko po to, żeby mieć piękną ceremonię z całą kościelną oprawą. To już wolę być uczciwa wobec siebie (bo z siłami wyższymi mam swoje problemy) i zrezygnować z tego na rzecz skromniejszego, cywilnego ślubu, bez białej sukni i welonu - chociaż kiedyś o tym marzyłam i gdybym brała ślub parę lat temu też pewnie szukałabym księdza, który nie wyrzuciłby mnie z konfesjonału :-).
A tak na marginesie:
Rozumiem kwestie celibatu przez jakiś czas przed WŁASNYM ślubem itp. Ale mój były miał kiedyś być świadkiem. Poszedł w związku z tym do spowiedzi i nie dostał rozgrzeszenia. Zrezygnował więc ze świadkowania. Po paru latach miał być świadkiem na innym ślubie. Znów poszedł do spowiedzi, dostał rozgrzeszenie, po czym wrócił do domu i zarządził celibat. Trzytygodniowy, do ślubu kuzyna.
Dodajmy - nie był specjalnie religijny.
Wiecie, jaki szlag mnie trafił? :-D
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
cissus - wielki szacunek za nierobienie ze ślubu kościelnego szopki i przedstawienia, tylko postępowanie zgodnie z przekonaniami
nie jest to najczęstsze zjawisko, raczej gęściej widzę postawy pt. "mam w du**ie Boga i kościół, ale zapłacę i chcę mieć pięęęęęęknyyyy ślub, byle tylko niczego ode mnie nie chcieli"
nie jest to najczęstsze zjawisko, raczej gęściej widzę postawy pt. "mam w du**ie Boga i kościół, ale zapłacę i chcę mieć pięęęęęęknyyyy ślub, byle tylko niczego ode mnie nie chcieli"

Dzięki, AgaB.
Dodajmy jeszcze kwestię "mam głęboko w poważaniu, ale rodzina nalega".
Ile jest tak naprawdę osób, które decydują się na ślub kościelny, "bo tak wypada"? Bo tak chce ciocia, babcia, ojciec chrzestny, rodzice?
Podejrzewam, że presja rodziny może być dla wielu osób poważnym powodem, nawet przy braku innych przyczyn - osobistych, duchowych itp.
Dodajmy jeszcze kwestię "mam głęboko w poważaniu, ale rodzina nalega".
Ile jest tak naprawdę osób, które decydują się na ślub kościelny, "bo tak wypada"? Bo tak chce ciocia, babcia, ojciec chrzestny, rodzice?
Podejrzewam, że presja rodziny może być dla wielu osób poważnym powodem, nawet przy braku innych przyczyn - osobistych, duchowych itp.
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
też racja - presja rodziny
dla mnie to takie... średniowiecze...
a potem narzekanie na forum, że ksiądz taki niespotępowy, a sama para młoda taka "postępowa", że dała się zmusić przez babcie/ciocie/rodziców do kościelnego ślubu...
cissus - podziwiam postawę twojego mężczyzny; podejście na serio do tematu i podjecie wyżeczenia, by być w porzadku
ciebie też, że dałaś radę:> zwłaszcza, ze to nei ty podjełaś decyzję;)
sama doskonale wiem, jakie to trudne...
dla mnie to takie... średniowiecze...
a potem narzekanie na forum, że ksiądz taki niespotępowy, a sama para młoda taka "postępowa", że dała się zmusić przez babcie/ciocie/rodziców do kościelnego ślubu...
cissus - podziwiam postawę twojego mężczyzny; podejście na serio do tematu i podjecie wyżeczenia, by być w porzadku
ciebie też, że dałaś radę:> zwłaszcza, ze to nei ty podjełaś decyzję;)
sama doskonale wiem, jakie to trudne...

Daliśmy radę, owszem, ale zła byłam na niego, bo właśnie to było dla mnie taką hipokryzją - nie chodził do kościoła na co dzień, była to pierwsza spowiedź od lat, a nagle taki "porządny" się zrobił... I nie, on nie będzie uprawiał seksu i nie pójdzie potem drugi raz do spowiedzi, bo to by było oszukiwanie.
Ale że na co dzień oszukiwał innych, to było normalne.
I że zaraz po tym ślubie wróciliśmy do grzeszenia to już do niego nie docierało...
I prawie 10 lat byliśmy razem bez ślubu, więc "chęci poprawy" też specjalnie nie widziałam...
Ale nic to. Mój obecny facet (i lada chwila mąż :-D ) ma podobne do mojego podejście i dużo bardziej mi się to podoba.
Ale że na co dzień oszukiwał innych, to było normalne.
I że zaraz po tym ślubie wróciliśmy do grzeszenia to już do niego nie docierało...
I prawie 10 lat byliśmy razem bez ślubu, więc "chęci poprawy" też specjalnie nie widziałam...
Ale nic to. Mój obecny facet (i lada chwila mąż :-D ) ma podobne do mojego podejście i dużo bardziej mi się to podoba.
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
no my oboje z przekonaniem celibatujemy od czasu ustalenia daty w kościele i nawzajem się w tym wspieramy
myślę, ze najważniejsze jest, by żyć zgodnie z przekonaniami; i konsekwetnie według przekonań
a nie brać z różnych postaw/religii tylko to co nam pasuje
a myślę, ze dużo więcej wartościowy jest ślub "tylko" cywilny niż kościelny brany tylko "pod publikę" - bo to tak pięknie iść po dywanie w kościele...
myślę, ze najważniejsze jest, by żyć zgodnie z przekonaniami; i konsekwetnie według przekonań
a nie brać z różnych postaw/religii tylko to co nam pasuje
a myślę, ze dużo więcej wartościowy jest ślub "tylko" cywilny niż kościelny brany tylko "pod publikę" - bo to tak pięknie iść po dywanie w kościele...

"my oboje z przekonaniem celibatujemy od czasu ustalenia daty w kościele i nawzajem się w tym wspieramy"
I tak jest dobrze! Trzymam kciuki za wytrwałość!
Gdzieś kiedyś widziałam taką wypowiedź na temat religii i brania po trochu (cytat niezbyt dokładny, ale sens był taki):
"Religia to nie jest coś, z czego można wybierać to, co pasuje. Poproszę pełny raj i wieczystą nagrodę, ale kłaniania się prze ołtarzem tylko trochę, a klęczenia na grochu ani odrobiny..."
Niech każdy robi co chce - ale bądźmy uczciwi przynajmniej wobec siebie.
I tak jest dobrze! Trzymam kciuki za wytrwałość!
Gdzieś kiedyś widziałam taką wypowiedź na temat religii i brania po trochu (cytat niezbyt dokładny, ale sens był taki):
"Religia to nie jest coś, z czego można wybierać to, co pasuje. Poproszę pełny raj i wieczystą nagrodę, ale kłaniania się prze ołtarzem tylko trochę, a klęczenia na grochu ani odrobiny..."
Niech każdy robi co chce - ale bądźmy uczciwi przynajmniej wobec siebie.
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
dokładnie się z tobą zgadzam
a co do celibatu, chciałabym powiedzieć, ze z każdym dniem jest łatwiej, ale... sa dni, które temu przeczą... tym bardizej, ze mieszkamy razem
ale wypracowaliśmy już sposoby zachowania w sytuacjach trudnych...
a ja mam pewność, ze nie tylko łóżko nas łączy (a był czas, kiedy miałam takie watpliwości) - wcześniej byłam w zwiazku (5 lat, widoki na ślub) gdzie po miesięcznym przymusowym (zdrowotnie) celibacie okazało się, ze nie mamy co robić, gdy jesteśmy razem
całe szczęście, że klęczenie na grochu nie jest obowiązkowe;)
a co do celibatu, chciałabym powiedzieć, ze z każdym dniem jest łatwiej, ale... sa dni, które temu przeczą... tym bardizej, ze mieszkamy razem
ale wypracowaliśmy już sposoby zachowania w sytuacjach trudnych...
a ja mam pewność, ze nie tylko łóżko nas łączy (a był czas, kiedy miałam takie watpliwości) - wcześniej byłam w zwiazku (5 lat, widoki na ślub) gdzie po miesięcznym przymusowym (zdrowotnie) celibacie okazało się, ze nie mamy co robić, gdy jesteśmy razem
całe szczęście, że klęczenie na grochu nie jest obowiązkowe;)

Hmmm... A może to właśnie byłaby metoda? coś jak "szklanka wody zamiast"...
Jak się pieszczot zachce - to na groch na pół godzinki... Myślę, że ochota na figle baaaaaaaaaaardzo szybko by przeszła ;-)
Jak się pieszczot zachce - to na groch na pół godzinki... Myślę, że ochota na figle baaaaaaaaaaardzo szybko by przeszła ;-)
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html




05.06.2010r.











