Widok
ja niestety nie chodzę często do spowiedzi a to z takiego powodu, że mieszkam ze swoim N i współzyję bez ślubu... a to już grzech. Przeczytałam na innym forum, że ksiądz nie dał rozgrzeszenia ale podpisal karteczkę... i nie wiem o co chodzi;) czy wystarczy mieć podpisaną karteczkę, a karteczkę można dostać bez rozgrzeszenia??
może moje pytanie jest głupie ale wolę się przygotować niż gadać głupoty księdzu na spowiedzi..
ogólnie jestem przeciw spowiedzi w naszym wydaniu, myślę że każdy sam przed Bogiem odpowiada za swoje grzechy i wystarczylaby spowiedź powszechna podczaas mszy... krępujące jest opowiadać komukolwiek o tym, że sie często mówi "kur..." albo że zazdrości sąsiadce butów
może moje pytanie jest głupie ale wolę się przygotować niż gadać głupoty księdzu na spowiedzi..
ogólnie jestem przeciw spowiedzi w naszym wydaniu, myślę że każdy sam przed Bogiem odpowiada za swoje grzechy i wystarczylaby spowiedź powszechna podczaas mszy... krępujące jest opowiadać komukolwiek o tym, że sie często mówi "kur..." albo że zazdrości sąsiadce butów
my mieszkamy ze sobą, ale wczesną jesienią przestaliśmy sypiać;
zastanówcie się - może warto spróbować 'celibatu" własnie od tej pierwszej spowiedzi? by poznać drugą osobę
szczerze powiem - nie jest łatwo, ale dużo więcej ze sobą rozmawiamy i uczymy się siebie...
nie mówiąc już o tym, jak bardzo na noc poślubną się szykujemy:D
zastanówcie się - może warto spróbować 'celibatu" własnie od tej pierwszej spowiedzi? by poznać drugą osobę
szczerze powiem - nie jest łatwo, ale dużo więcej ze sobą rozmawiamy i uczymy się siebie...
nie mówiąc już o tym, jak bardzo na noc poślubną się szykujemy:D
Ja i mój narzeczony mamy już tą pierwszą spowiedź przed ślubną za sobą.
Zaliczyliśmy ogromną wpadkę... oboje zapomnieliśmy powiedzieć o tym że współżyjemy, ponieważ zarówno ja jak i on nie traktujemy tego jako grzechu, skoro od 10 lat jesteśmy parą.
Ksiądz sam zapytał o tę kwestię, wolę nie mówić co się działo jak powiedziałam, że współżyję z narzeczonym.
Dodam, że ok 40 min byłam przy konfesjonale - mój narzeczony podobnie. Jednak oboje dostaliśmy rozgrzeszenie.
Zaliczyliśmy ogromną wpadkę... oboje zapomnieliśmy powiedzieć o tym że współżyjemy, ponieważ zarówno ja jak i on nie traktujemy tego jako grzechu, skoro od 10 lat jesteśmy parą.
Ksiądz sam zapytał o tę kwestię, wolę nie mówić co się działo jak powiedziałam, że współżyję z narzeczonym.
Dodam, że ok 40 min byłam przy konfesjonale - mój narzeczony podobnie. Jednak oboje dostaliśmy rozgrzeszenie.
Dużo zależy od księdza i jego osobistego pojęcia. Jeśli mogę cokolwiek doradzić przyszłym pannom młodym - lepiej się ze spokojem wyspowiadać, choć w wielkim stresie, niż z jakimiś zatajeniami wchodzić w nowe małżeństwo, nowe życie. Nawet jeśli ksiądz będzie nieprzyjemny, to w dniu ślubu cała ta sytuacja nie będzie miała znaczenia - staniecie się małżeństwem, w którym współżycie i wspólne mieszkanie to niemal obowiązek! ;)
Powodzenia, Dziewczyny!
Powodzenia, Dziewczyny!