Widok

szpital Kliniczna a studenci

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Planuję rodzić na Klinicznej, ale ostatnio ktoś mnie zapytał, czy nie przeraża mnie wizja kręcących się tam studentów i 'naukowego' podejścia do pacjenta? Jak tam jest w rzeczywistości? Studenci są zmorą? Faktycznie kobieta czuje się jak obiekt nauk, niz jako pacjent?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wprawdzie leżałam na patologii, ale nie czułam się napastowana przez studentów, choć leżałam dwa razy to kręcili się tylko przy obchodach. Rodziłam za to w Redłowie i tam trafiłam na studentki, wcale nie było to przykre. Zresztą gdzieś i kiedyś muszą się nauczyć.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeżeli decydujesz sie na porod w osrodku uniwersyteckim musisz sie liczyc, ze beda tam studenci. Poza tym medycyny sie jeszcze nikt z ksiazki nie nauczyl. Dla pocieszenia jak przyjdzie co do czego to bedzie ci wszystko jedno, aby bylo po wszystkim. Studenci medycyny sa bardzo kulturalni, wiec spoko. Gorzej z pozostalymi kierunkami, ktore tam sie kreca - typu pielegniarstwo, ratownicy i inni pseudo... oni naprawde nie umieją się czasem zachowac :(
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 9
uczestniczą w obchodach,ale nie są natrętni ani nic w tym stylu,urodzilam 21 pazdziernika wiec niedawno i na świeżo moge powiedziec ze studenci nie gapili sie nachalnie w krocze,wrecz odwrotnie,przy obchodach patrzeli bardziej w sufit żeby nie krępować leżących tam pań,musze powiedziec ze jestem zadowolona z tego szpitala
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja pamiętam, że jak tam leżałam pielęgniarka miała problem z założeniem wenflonu i zawołała inną, z którą przyszły 2 czy 3 studentki - wrażliwa jestem i bardzo ten wenflon przeżywałam ;p - poprosiłam czy studentki mogłyby wyjść i mogły :) To była jedyna sytuacja, w której poprosiłam, by studenci byli nieobecni i nie było problemu...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Podczas przyjęcia na patologię ciąży w 38 tyg ciąży na IP z lekarką przyszedł jeden student, był przy rozmowie, ale pani doktor dała mi kartkę do podpisania czy zgadzam się na studentów czy nie no i zgodziłam. Na fotelu zbadała mnie lekarka i spytała czy zgadzam się żeby student zbadał ale nie muszę.

Potem na PC studenci byli na obchodzie, ale nic nie robili tylko obserwowali obchód.

Potem w dniu porodu na IP w pokoju była lekarka i 3 studentów, weszłam i spadła mi szczęka. Pani doktor dała jednej studentce rękawiczki i wziernik, a chłopakowi rękawiczki, spojrzałam się i spytałam czy zwariowała, że ja nie wyraziłam zgody na jakiekolwiek badanie przez studentów, na co Ona mi odparła, że to szpital kliniczny, nie rejonowy, że tu studenci się uczą i ja nie mam nic do gadania, dziwne że tydzień temu mogłam decydować. Zbadała mnie tylko studentka i potem lekarka po niej.

Podczas porodu nie było żadnych studentów.

Na obchodach byli studenci, ale też obserwowali. Raz jeden studen spytał czy może dotknąć brzuch żeby zobaczyć jak obkurcza macica i raz przyszła dziewczyna studentka z pediatrii i zapytała czy możemy porozmawiać i zgodziłam się. Była miła i wystraszona, pytała, czy dziecko zdrowe, jak przebiegała ciąża. :)

To tyle z moich przeżyć.

Mnie przerażał fakt, że będę badana przez studentów i lekarza jak królik doświadczalny, a że badanie ginekologiczne sprawia mi ból więc tego nie chciałam, ale co się okazało studenci są bardzo delikatni i nie boli badanie w porównaniu z badaniem przez lekarza...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mialam cesarke na Klinicznej, wiec przy porodzie nie bylo studentow, moze tez dlatego, ze zglosilam sie do szpitala po 18stej ;) Przez kolejne 3 dni studenci przychodzili w sumie dosyc czesto, ale jakos mi to nie przeszkadzalo. Wiem, ze musza sie jakos uczyc, ale chyba badac bym sie studentowi nie dala. Przychodzily studentki/nci z pediatrii, rehabilitacji itp. Pokazywalam im brzuch, sprawdzali obkurczanie macicy, zadawali mnostwo pytan. Czasami mnie to wkurzalo, bo nawet zdrzemnac sie nie bylo mozna. Na szczescie dzieciatka mi nie budzili, bo nie pozwalalam-Maly zasypial z wielkim trudem. Generalnie, troche mnie denerwowali, ale ogolnie bylo spoko :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodzilam przez cc 2 lata temu,w liocu,Kliniczna pełna studentow,na poczatku bylam przerazona,ale w rezultacie bylam bardzo,ale to bardzo zadowolona,na sali porodowej gdzie mnie przygotowywali do cc ,studentki delikatne,mile,na sali pooperacyjnej w ciagu dnia jak byly studentki bylo idealnie,pytaly co potrzeba ,dawaly leki,pomagaly,a w nocy jak juz byly 'stare polozne' to ju tak fajnie nie bylo:)
Ja nie narzekam:)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja też rodziłam 2 lata temu na Klinicznej i absolutnie nie mogę nafrzekac na obecność studentów, ani się specjalnie w oczy nie rzucali, ani nie sprawiali "kłopotów" ani nie powodowali, żebym w jakikolwiek spsób czuła się niezręcznie- myślę, że naprawdę nie ma się czego obawiać!
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodziłam 3 lata temu na Klinicznej ale w nocy i studentów nie było.Potem na sali w sumie tak nie pamiętam.Tylko na drugi dzień po badaniach okazało się że jest chory toprzyszła lekarka ze studentką i to właśnie studentka powiedziała,że musza zabrać małego bo ma zakażenie.Ok. ale tak sięprzestraszyłam bostarała się to powiedzieć delikatnie ale słowo zakażenie zabrzmiało bardzo żle dla mnie i zaraz poty wyszłam i się poryczalam zadzwoniłam do męża,że cos jest nie tak i nie wiem co się dzieje.Najgorsze godziny życia.Ale okazało się że nie doleczyłam w ciąży infekci i dlatego mały musiał dostac antybiotyk i zostaliśmy dłużej w szpitalu.
Po 3 dniach przenieśli nas na inna sale dla tych co muszą zostać dłużej.Najbardziej mi się podobało to że jedna osoba może zawsze wejść na saledo Ciebie i dziecka.Mój mąż zawsze przychodził i z nami siedział.Robił mi jedzonko mógł mi pomóc po porodzie pójść pod prysznic i posiedzieć tam ze mną wrazie czego.
No i studenci właśnie byli tylko na obchodzie jak byliśmy juz na tej drugiej sali na innym pietrze.Zajrzeli nie wszyscy jak to wygląda właśnie chyba jedna zbadałabrzuch jak się wszystko obkurcza.Za to małego troche wymęczyli bo codziennie pobierali krew ażmiał wielkiego siniaka na rączce.Teraz bym na to nie pozwoliła.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Aha no i studenci są dokładniejsi moim zdaniem i delikatniejsi.Stwierdzam to po tym jak wyrywałam ostatnio zęba u studentów.Bałam sięże cośnie tak zrobią a tak naprawde bardzo dokładnie wszystko robiła i jeszcze lekarza dopytywała a tu a tam jeszcze itp.Więc wszędzie pewnie tak jest bo chcą zabłysnąć przed lekarzem i czegoś się nauczyć w końcu.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no jak rodzilam to zrobila sie wlasnie afera ze studentami:)
lezalam na patologii, i studenci byli przy badaniach, koelzanki sie buzyly ze nie wyrazily zgody, albo nie zostały poinfonrowane ze moze byc taka sytuacja, no i zaczelo sie... akcja student, lekarz i pacjent, lekarz darl sie na pacjetke ze przyszla tutaj to znaczy wlasie ze nie ma nic do powodzenia, ze oni tez musza sie kiedys nauczyc, i my jestesmy od tego zeby udostepniac , ze jezli nam sie cos nie podoba to droga wolna, ze inne szpitale powinny przyjac i takie ble , ble,
a tak przychodzili pogadac i nieraz 3 razy to samo sie mowilo,
mi tam nie przeszkadzali, jak czlowiek tak lezy i czeka na tej patologi to sobie pogada, do mnie przychodzila swieta trojca i czas lecial, pomagali, takze nie ma problemu , no ale fakt nie jest fajowo przy porodzie naturalnym , fakt ja mialam cesarke i nikogo inie bylo, moze ze to byla sobota dzien wolny :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja rodziłam na klinicznej 2 lata temu - męczyłam się 12 godzin ... na sali porodowej przez całą noc nikt mi nawet szklanki wody nie podał tylko piguly byly obuzone ze mnieprzyjeto skoro juz tera zaraz za chwile nie urodze..bylam tak spragniona, ze kranowe zaczelam pic..ale gdy przyszli nad ranem studenci - to po pierwsze mialam na wylacznosc studentkę poloznictwa ktora bardzo delikatnie starala sie mi pomoc w tych meczarniach i robila wszystko co tylko jej do glowy przyszlo, a stare pielegniary mialy w d*pie wszystko i wszystkic. Jeśli chodzi o studentow lekarzy to ja im wrecz zaproponowaam by dotkneli brzucha czy tamco musieli- ale tylko dwoje sie odwazylo dotknac brzucha, reszta spokojnie wręcz wycofana - po prostu musza odbębnic i juz- normalne, bycie studentem medycyny i poloznictwa nie jest łatwe, zwłaszcza gdy baby na sam widok studenta wydzieraja sie ze sobie nie życza...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
a póxniej oczekują, że poczas ciąży trafią do wybitnego specjalisty nie myśląc,że ten wybitny fachowiec lekarz musial gdzies i na kims zdobywać doświadczenie i się uczyć...
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 4
izkha, faktycznie jestes wrazliwa bardzo, skoro przeszkadzali ci studenci przy zakładaniu wenflonu:P
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
jestem :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, studenci się kręcą. Czasem mniej, czasem więcej, zależnie od tego, jaki to dzień tygodnia, pora dnia, czy np są wakacje. Zwykle chodzą grupami po kilka osób i patrzą, przysłuchują się. Czasem można być przez studenta zbadaną, ale to najwyżej przez 1-2, nie przez całą grupę. Może się zdarzyć tak, że przy porodzie albo np w czasie usg jest kilku, ale na pewno badać wszyscy ie będą. No i trzeba się przygotować, że może być tak, że kilka razy będzie przychodzić inna grupa i będą wypytywać po raz kolejny o to samo.
No i prawda jest taka, że to jest szpital uniwersytecki i jak się go wybiera, to trzeba się liczyć z tym, że są tam przeprowadzane zajęcia. Jak pacjenci nie wyrażają zgody, a nie są np w ciężkim stanie czy jakoś bardzo wymęczeni, to lekarze prowadzący zajęcia starają się przekonać, żeby jednak się zgodzili.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak ponad dwa lata temu leżałam na patologii ciąży w Redłowie przy badaniu miało być chyba z 10osób( położne, lekarze) w tym studenci.Nie bardzo się na to zgadzałam wiec poprosiłam aby część osób opuściło gabinet. Oprócz tego ze pacjent się leczy ma prawo do zachowania intymności! Następny razem poproście o Kartę Praw Pacjenta-w każdym szpitalu muszą Wam dać ja chociaż do przeczytania. Nie trzeba się zgadzać na wszystko.Nawet jeśli jest to szpital Kliniczny!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wszystko zależy od ludzi, studentów, lekarzy - od ich zachowania i ilości!. Wszyscy wiemy, że młodzi lekarze muszą się gdzieś uczyć, żeby potem wiedzieli, jak leczyć. Ale nie oznacza to sytuacji, kiedy grupa studentów przychodzi na praktyki i chce je po prostu odbębnić. To nie ma NIC wspólnego z nauką przyszłego zawodu. I nie jest tak, że skoro wybierasz szpital klinczny to musisz zgodzić się na obecność studentów. Gdyby tak było, nie byłoby konieczności podpisywania takowej zgody przez pacjentkę. Jeśli coś w prawie się zmieni i rzecywiście będzie tak, że w szpitalu uniwersyteckim studenci będą mogli być przy wszystkich sytaucjach, to wówczas zgodzę się z tym, że skoro wybrałaś taki szpital, musisz się z ich obecnością godzić. Póki co, trzeba wyrazić na to zgodę i personel musi uszanować wolę pacjentki, kiedy powie "nie", bo takie na razie są procedury i tyle. Dwa razy leżałam na Klinicznej i raz zgodę podpisałam, a raz nie.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chciałam jeszcze dodać, że studenci stomatologii, którzy NIGDY nie będą lekarzami ginekologami, też mają praktyki na porodówce. Mają tylko kilka godzin do odpękania. Moja koleżanka jest dentystką i miała takie praktyki na jakomś wczesnym roku studiów, no bo późniejsze lata to już nie ma czasu na d*perele niezwiązane ściśle z przyszlym zawodem - czyli stomatologią. Praktyki zaliczali w grupie ok 8-10 osób.
Obecność takich studentów jest wg mnie, nie tylko bardzo krępująca dla rodzącej, ale też nie ma absolutnie uzasadnienia że teraz młodzi musza nauczyć się przyszłego zawodu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Dietetyk Agata Szczerkowska zdecydowanie odradzam (8 odpowiedzi)

Witam, kiedyś odchudzałam się z panią Agatą i efekty były super - w 3 miesiące schudłam bez...

Jak odzyskać kaucję za mieszkanie? (12 odpowiedzi)

Witam. Wynajmowałem mieszkanie, wpłaciłem kaucję 2500zł, po wyprowadzeniu się właściciel zaczął...

do góry